stat

Kto chce iść po bułki i jogurt na śniadanie do galerii handlowej?

Rafał Witucki, właściciel firmy Activ Invest, wierzy w rację bytu małych pawilonów handlowo-usługowych pod wynajem jako przeciwwagi dla dużych centrów handlowych.
Rafał Witucki, właściciel firmy Activ Invest, wierzy w rację bytu małych pawilonów handlowo-usługowych pod wynajem jako przeciwwagi dla dużych centrów handlowych. mat.prasowe

Galerie handlowe to jedne z głównych elementów krajobrazu prawie każdego miasta. O tym, dlaczego małe pawilony handlowo-usługowe są przeciwwagą dla dużych centrów handlowych, kiedy rynek wypełni się dużymi inwestycjami i dlaczego raczej niechętnie udajemy się rano po bułki i jogurt na śniadanie do galerii handlowej rozmawiamy z Rafałem Wituckim, prezesem spółki Activ Invest.



Dlaczego stawiacie właśnie na pawilony handlowo-usługowe, gdy otaczają nas zewsząd coraz większe galerie handlowe?

Rafał Witucki: - W inwestowaniu rzadko uroda jest głównym kryterium oceny wartości przedsięwzięcia. W biznesie chodzi o spełnianie potrzeb klienta w taki sposób, żeby chętnie za nie zapłacił.
Galeria handlowa wypełnia potrzebę stylu życia. Do galerii handlowej nie idzie się tylko po zakupy, ale do kina, do kawiarni, restauracji, a nawet do biblioteki. Małe budynki handlowe na osiedlach spełniają funkcję typowo zakupową produktów pierwszej potrzeby.

W wypadku inwestycji w małe budynki handlowo-usługowe, osiągamy same pozytywne rezultaty - inwestor zarabia na czynszu, najemca może prowadzić swój biznes i nie kupować lokalu za kilkaset tysięcy, a klient ma dostęp do produktów i usług tuż za rogiem. Galeria handlowa wypełnia potrzebę stylu życia w gospodarkach rozwijających się, do galerii handlowej nie idzie się tylko po zakupy, ale do kina, do kawiarni, restauracji, a nawet do biblioteki. Małe budynki handlowe na osiedlach spełniają funkcję typowo zakupową produktów pierwszej potrzeby.

Kto chce iść rano po bułki i jogurt na śniadanie do galerii handlowej? Jechać samochodem, parkować, brać koszyk, czekać w kolejce do kasy i tracić czas. W małych budynkach mieszczą się małe biznesy nakierowane na spełnianie szybkich potrzeb mieszkańców.

Czy nie nastąpił już przesyt tego typu inwestycjami?

- Przesyt inwestycjami nie nastąpi nigdy, ludzie musieliby przestać się rodzić, osiedla przestać budować, a ludzie musieliby przestać mieć potrzeby. Dopóki Ziemia się kręci, zawsze jest coś do zbudowania, zawsze jest jakaś potrzeba do spełnienia, produkt lub usługa do stworzenia. Nawet w krajach rozwiniętych cały czas się buduje, ludzie potrzebują mieszkań, przedszkoli, szkół i sklepów.

Jakie potencjalne lokalizacje w Trójmieście są wciąż niewykorzystane, jeśli chodzi o projekty handlowe?

- Wszelkie lokalizacje z potencjałem wzrostu, a te wyznacza Miasto, urzędnicy tworzący infrastrukturę transportową, którzy powodują tym rozwój pewnych obszarów. Urzędnicy również tworząc miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego kierują rozbudowę miast w zaplanowane obszary. Takim jest np. Gdańsk Południe - gdzie inwestycje drogowo-transportowe jak "Nowa Bulońska" ,"Nowa Politechniczna", "Nowa Warszawska" dają możliwości rozbudowy dla deweloperów, przyciągając potencjalnych chętnych mieszkańców, dla których skomunikowanie miejsca zamieszkania z resztą miasta jest bardzo istotne, bo kto lubi stać w korku dwie godziny w drodze do pracy albo przesiadać się na kilka autobusów i tramwaj.
Rynek wypełni się centrami handlowymi i coraz trudniej będzie je skomercjalizować. Niemniej, dopóki są zainteresowani zakupem takiego wehikułu inwestycyjnego, dopóty będą budowane wciąż nowe, większe, ładniejsze i bardziej nowoczesne centra.

Do jakiego rodzaju projektów należy przyszłość rynku?

- Przez dwa lata rynek należy do deweloperów mieszkaniowych. Niskie stopy procentowe - i tak niewspółmiernie wysokie w porównaniu z tymi w Europie Zachodniej (i tu nie rozumiem obaw przed wstąpieniem do strefy euro, gdzie pierwsza zaleta to o wiele niższe raty kredytowe za mieszkanie dla przeciętnego zjadacza ziemniaków w naszym kraju) - powodują, że mikroinwestorzy szukają innych możliwości angażowania swojej gotówki, która na koncie przynosi realne straty po odliczeniu inflacji.

Kupowanie mieszkań pod wynajem jest popularne (pomimo miernego wyniku finansowego) i ten trend się utrzyma. Wzrost popularności Polski jako celu turystycznego również pomaga deweloperom sprzedawać mieszkania nabywcom w celu ich wynajmu krótkoterminowego.

Jak ocenia pan perspektywę rozwoju branży centrów handlowych na najbliższe lata?

- Rynek się wypełni centrami handlowymi i coraz trudniej będzie je skomercjalizować. Niemniej, dopóki są zainteresowani zakupem takiego wehikułu inwestycyjnego, mowa o funduszach inwestycyjnych, które mają nadpłynność gotówki, dopóty będą budowane wciąż nowe, większe, ładniejsze i bardziej nowoczesne.

Władze miast, tak jak np. Sopot, nie mają przychodów z podatku od nieruchomości, wpływających od mieszkańców - bo są to kwoty mikro, tylko od firm działających na terenie miasta i to jest około 25 zł za każdy m kw. powierzchni, na każdym piętrze - biura, sklepu, magazynu.

W związku z tym chętnie wydają pozwolenia na budowę centrów handlowych. Władze miasta Sopotu wydając pozwolenie na budowę osiedla wiedzą, że jest to kolejne osiedle widmo bez zameldowanych mieszkańców (choć mieszkania świetnie się sprzedają), z których podatku PIT nie ma pożytku, bo są zameldowani w Warszawie czy Krakowie.
Rynek jest znowu rozgrzany, bezrobocie niskie, popyt duży. Niemniej są to oznaki zbliżającego się, w ciągu najdalej trzech lat, kryzysu, na który rząd Prawa i Sprawiedliwości pracuje w pocie czoła.

Czego możemy się spodziewać w obecnej sytuacji rynkowej?

- To bardzo szerokie zagadnienie ekonomiczne. Począwszy od cyklu koniunkturalnego przez sytuację polityczną w Polsce i Europie. Rynek jest znowu rozgrzany, bezrobocie niskie, popyt duży. Niemniej są to oznaki zbliżającego się, w ciągu najdalej trzech lat, kryzysu, na który rząd Prawa i Sprawiedliwości pracuje w pocie czoła. Polska jest podłączona do finansowej kroplówki o nazwie fundusze unijne. Dzięki niej rozbudowa infrastruktury kraju trwała w najlepsze przez wiele lat.

Pamiętajmy, że budownictwo to nie tylko etaty w branży, ale w całej gospodarce, która się w zasadzie opiera na budowlance i motoryzacji. Od tych branż zależy przemysł - od paliw przez chemię aż po produkcję mebli, okien, uszczelek i obróbki metali. Usługi finansowe, kredyty, tak dla firm, jak dla przeciętnego Kowalskiego, oraz usługi rodzaju wszelakiego, od wykończenia wnętrz i remontów po usługi transportowe, wszystko działa w oparciu o budownictwo. W 2020 roku fundusze się skończą i wtedy okaże się, jak się ma sytuacja finansowa kraju o nazwie Polska sp. z o.o.

Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor (opcjonalny):
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 61)

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Strefa start-up

Najczęściej czytane