Fot. Wojtek Jakubowski/KFP
Za tzw. kupowanie kosztów grożą wysokie kary finansowe, a nawet więzienie.
Handel fałszywymi fakturami i tzw. nabijaniem kosztów kwitnie na Pomorzu. Firmy zajmujące się tym procederem są na tyle bezkarne, że nawet reklamują swoją działalność. Są już jednak pierwsze "ofiary" tego procederu, za który grozi wysoka grzywna, a nawet więzienie.
- Czy kiedykolwiek kupowałeś fikcyjne faktury?
-
nie, staram się zawsze postępować zgodnie z prawem
61%
-
nie, ale przy obecnych obciążeniach fiskalnych takie rozwianie jest kuszące
23%
-
tak, rozumiem w pełni przedsiębiorców korzystających z takiej możliwości
16%
łącznie głosów: 102
21 pomorskich przedsiębiorców stało się niechlubnymi bohaterami akcji przeprowadzonej przez inspektorów Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku przy współudziale pracowników Wywiadu Skarbowego i funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego. W firmach zabezpieczono dowody potwierdzające wyłudzenie podatku VAT w kwocie około 8 mln zł.
- Jedna z firm ogłaszających się w prasie codziennej i portalach internetowych oferowała przedsiębiorcom "unikalną usługę" zmniejszenia, według uznania, obciążeń skarbowych typu VAT, PIT, CIT - tłumaczy Andrzej Bartyska, rzecznik prasowy Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku. - Za "nabicie" kosztów należało oczywiście zapłacić. Koszt takiej faktury zależy od wysokości sumy, na jaką jest wystawiona.
Przedsiębiorcy złapani przez kontrolerów skarbowych, którzy zakupili fałszywe faktury, będą teraz musieli zapłacić zaniżony podatek wraz z odsetkami, a to jeszcze nie koniec. - Przedsiębiorcom, którzy, posługując się fałszywymi fakturami, wykażą w swoich zeznaniach lub deklaracjach zaniżoną wielkość zobowiązania podatkowego, grozi kara pozbawienia wolności do lat 5 lub kara grzywny do ponad 12,6 mln zł - dodaje Bartyska.
Czym są tak naprawdę fikcyjne faktury? To takie, które nie dokumentują prawdziwych transakcji. Dokumenty takie są wystawiane jedynie po to, aby wyłudzić prawo do odliczenia podatku lub zwiększyć koszty uzyskania przychodów. Jak twierdzą kontrolerzy skarbowi, faktury takie kupuje się zwykle za 5-10 proc. ich nominalnej wartości. Może być to nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Firmy wystawiające fikcyjne faktury bardzo często starają się wmówić swoim klientom, że działają całkowicie legalnie.
- Stosują dlatego określenia typu: "zmniejszenie obciążenia podatkowego", "optymalizacja podatków" czy też "oszczędności na VAT, PIT i CIT" - tłumaczy Andrzej Bartyska. - Mają one zamaskować istotę procederu i stworzyć u odbiorców przekonanie, że tego typu działania są nie tylko legalne, ale wręcz pożądane z punktu widzenia prowadzonych interesów.
Fikcyjne faktury to jedno z najczęściej popełnianych przestępstw skarbowych. Rocznie budżet państwa traci na tym miliony złotych. W tym roku Ministerstwo Finansów zapowiedziało, że na poważnie zabierze się i za wystawiających i za kupujących "koszty". Urzędy kontroli skarbowej już prowadzą wzmożone kontrole podejrzanych dokumentów.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.