O elektrowni atomowej w Żarnowcu, negocjacjach z Polską Grupą Energetyczną, poszukiwaniu partnerów biznesowych na Pomorzu oraz lęku przed energia atomową rozmawiamy z Robertem Pearce'em, dyrektorem ds. projektów międzynarodowych Westinghouse, jednym z potencjalnych dostawców technologii do pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.
- Czy jesteś za budową elektrowni atomowej w Polsce?
-
tak, to jedyna rozsądna alternatywa dla energii produkowanej z węgla czy ropy
63% -
tak, jednak nie w okolicy mojego zamieszkania
4% -
jestem zdecydowanie przeciw takim inwestycjom w naszym kraju
33%
łącznie głosów: 341
W Warszawie odbyło się spotkanie Polskiej Grupy Energetycznej z potencjalnymi dostawcami technologii do pierwszej elektrowni atomowej w Polsce. PGE miało na niej przedstawić swoje oczekiwania w stosunku do partnerów biznesowych. Jak oceniacie warunki postawione przez PGE?
Robert Pearce: - Nie możemy ujawniać szczegółów rozmów jakie miały miejsce na konferencji zorganizowanej przez PGE. Proces inwestycyjny rozłożony jest na dwa lata i zakończy się w roku 2013. Wszystko odbywa się zgodnie z polskim prawem o zamówieniach publicznych. Z czego jesteśmy zadowoleni, bo proces ten jest bardzo jasny i transparentny. Sam przetarg zacznie się jednak wtedy, kiedy PGE wyda ogłoszenia o zamówieniu publicznym.
Rozmowy i spotkania z potencjalnymi dostawcami technologi trwają już od wielu miesięcy, czy coś zmieniło się jeśli chodzi o waszą ofertę?
- Nie przedstawiliśmy jeszcze PGE formalnej oferty. Nasze podejście do rynku i do samej inwestycji się jednak nie zmieniło. Chcemy zaoferować bloki AP 1000, które są w stanie wyprodukować 1,1 Mwe energii. PGE chce w sumie wybudować trzy tego typu bloki. W świetle wydarzeń w Japonii w marcu 2011 roku zalety naszego projektu są o wiele bardziej widoczne. Powodem awarii w elektrowni jądrowej w Japonii nie było jedynie trzęsienie ziemi jako takie, lecz utrata zasilania przez systemy elektrowni. Nasza konstrukcja i nasze zabezpieczenia umożliwiają pracę elektrowni bez dostaw energii z zewnętrznych źródeł zasilania przez bardzo długi czas.
To co wydarzyło się w Japonii przeraziło wielu ludzi w Europie. Czy te wydarzenia nie utrudniają wam obecnie działania na rynku?
- Musieliśmy w świetle tych wydarzeń sprawdzić ponownie nasze technologie odnośnie norm europejskich. Jednak najważniejsza w tym wszystkim jest akceptacja społeczna w stosunku do energetyki jądrowej. Trzeba przyznać, że postrzeganie energetyki jądrowej przez opinię społeczną bardzo zmieniło się na gorsze. Teraz musimy być o wiele bardziej przekonujący zarówno wobec rządu polskiego jak i wobec PGE. Z tego co wiem, zarówno rząd i PGE planują kampanię informacyjną po to aby odzyskać zaufanie społeczeństwa do energetyki jądrowej.
Westinghouse Electric Company to amerykańskie przedsiębiorstwo specjalizujące się w produkcji urządzeń wykorzystujących energię nuklearną, ich bieżącej obsłudze, serwisie oraz kontroli, a także w projektowaniu siłowni jądrowych na rzecz sektora cywilnego i wojskowego. Westinghouse wyprodukowała ponad 440 komercyjnych reaktorów jądrowych o mocy ponad 368 gigawatów. Westinghouse jest także jednym z dwóch głównych dostawców siłowni nuklearnych dla okrętowych systemów napędowych amerykańskiej marynarki wojennej. W 2006 roku, Westinghouse Electric została sprzedana korporacji Toshiba za kwotę 5,4 mld dolarów.
Nadal nie mamy potwierdzenia faktu, że Żarnowiec będzie lokalizacją pierwszej elektrowni atomowej w Polsce. Jest on na szczycie listy potencjalnych lokalizacji, jednak może się przecież okazać, ze elektrownia powstanie w zupełnie innym miejscu w Polsce. Czy ma pan jakiekolwiek przecieki dotyczące decyzji o lokalizacji elektrowni?
- Nawet my nie mamy żadnych informacji dotyczących zlokalizowania tej inwestycji. To PGE zarządza całym procesem i wiadomo jedynie, że sporządzono już krótką listę lokalizacji. Dopiero za rok będziemy znali jednak ostateczną lokalizację. Nasz projekt jest z pewnością najbardziej odpowiedni dla Żarnowca, ale sprawdzi się też w innych lokalizacja z listy.
Spotykacie się jednak z wieloma firmami, także z Pomorza. Oznacza to, że szukacie już partnerów i podwykonawców.
- Spędziliśmy ostatni tydzień na rozmowach z polskimi firmami takimi jak Polimex Mostostal, czy Energomontaż. Chcieliśmy sprawdzić z jakimi firmami z rynku najlepiej by się nam współpracowało. Kilku naszych ekspertów odwiedziło również obiekty Energomontażu w Gdyni. Są one dokładnie tym czego potrzebujemy. Firma ma odpowiednią ilość miejsca, odpowiednie wyposażenie oraz odpowiednią wiedzę i umiejętności. Także infrastruktura w Gdyni i jej okolicach jest odpowiednia, aby budować duże moduły konstrukcyjne. To są naprawdę ogromne konstrukcje ważące po tysiąc ton.
Musimy się jeszcze przyjrzeć kwestiom kontroli produkcji i jakość. Muszą być one podwyższone do standardów nuklearnych. Ze względu na to, że moduły te będą częściowo wykorzystywane w miejscach newralgicznych dla bezpieczeństwa elektrowni, jest niezmiernie ważne aby pracownicy byli odpowiednio przeszkolenie i mieli odpowiednie certyfikaty. Niektóre z tych certyfikatów muszą być odnawiane co roku, a nawet co 6 miesięcy.
W ciągu kilku miesięcy będziemy mieli też gotowe studium opłacalności. Dzięki temu będziemy mogli stwierdzić jaka ilość nakładów finansowych będzie musiała zostać poniesiona, aby takie moduły mogły być produkowane w Gdyni.
Ekonomiści przestrzegają, że zbliża się kolejna fala kryzysu. Czy w obecnej sytuacji gospodarczej nadal jest sens aby rozpoczynać tak dużą inwestycję jaką jest budowa elektrowni jądrowej? Czy nie łatwiej wycofać się z Europy i inwestować w Indiach lub Chinach?
- Gdyby doszło do pogłębienia kryzysu, czy też sprawy potoczyłyby się radykalnie musielibyśmy ponownie rozważyć ten projekt. Z punktu widzenia Westinghouse gospodarka polska jest w całkiem niezłej kondycji. Nadal inwestowanie w Polsce jest mniej ryzykowne niż w innych krajach. Rynki takie jak Indie czy Chiny są ogromne. W Chinach budujemy cztery reaktory, a w najbliższych latach podpiszemy umowy na budowę sześciu reaktorów w Indiach. Postrzegamy jednak Polskę jako solidnego partnera i ta kwestia jest dla nas niezwykle ważna.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.



