stat

Pracodawcy potrzebują zawodówek. Zawodówki potrzebują odświeżenia


Szkołom zawodowym potrzebny jest... rebranding i ścisła współpraca z przedsiębiorcami. To podstawowe wnioski z debaty, jaka odbyła się w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym w ramach akcji Ministerstwa Edukacji Narodowej - Uczeń. Rodzic. Nauczyciel. Dobra zmiana.


Czy współpraca szkół zawodowych z pracodawcami zwiększa twoim zdaniem szanse na zdobycie pracy?

tak, wówczas uczniowie będą edukowani na potrzeby konkretnych ofert

70%

raczej tak, chociaż rynek pracy bywa zmienny

19%

nie sądzę, żeby miało to jakikolwiek wpływ

11%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 247

Po latach marginalizacji szkolnictwa zawodowego przyszedł czas na przywrócenie mu należnej rangi. Okazuje się bowiem, że współczesny rynek pracy potrzebuje nie tylko inżynierów i magistrów, ale również wykwalifikowanych profesjonalistów z przysłowiowym "fachem w ręku". W tym zarówno poprzedni, jak i obecny rząd są jednomyślne. Poprzedni program realizowany od 2014 roku nazywał się "Zawodowcy na start", ten "Uczeń. Rodzic. Nauczyciel. Dobra zmiana". Oba mają na celu wzmocnienie roli szkół zawodowych. Wiele już zrobiono, wiele jeszcze jest do zrobienia.

Czytaj też: Szkolnictwo zawodowe wraca do łask

O tym, co nas czeka dyskutowano na konferencji zorganizowanej przez Pomorską Specjalną Strefę Ekonomiczną w ramach ogólnopolskiej akcji. Od lutego do lipca resort edukacji i resort rozwoju prowadzą we wszystkich województwach spotkania na temat systemu oświaty, w tym właśnie szkolnictwa zawodowego. Na pomorskim spotkaniu dyskutowali przedstawiciele szkół, władz ministerialnych i samorządowych oraz przedsiębiorcy.

W gdańskich szkołach zawodowych uczy się obecnie blisko 7 tys. osób, które mają możliwość przyuczenia się do ponad 100 zawodów. W zawodowych szkołach gdyńskich uczy się natomiast ok. 4 tys. osób. W roku szkolnym 2015/2016 placówki te oferowały naukę 69 zawodów (w tym w 30 technikach, 30 zasadniczych szkołach zawodowych oraz w 9 szkołach policealnych). Czy to dużo, czy mało? Według statystyk niewystarczająco, bo potrzeby pracodawców są większe, a chętnych do nauki zawodu wciąż jest mniej, niż powinno.

- Gdzieś pokutuje opinia, że szkoły zawodowe są mniej ważne od szkół ogólnokształcących. To nieprawda. Pytanie, jak przekonać młodzież do tych szkół. Jak przekonać ich rodziców, bo w końcu to oni mają wpływ na wybory swoich dzieci - powiedziała Aleksandra Jankowska, prezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. - Jedno jest pewne, szkołom zawodowym potrzebny jest rebranding.
Rebranding, czyli proces zmiany percepcji marki poprzez zmianę elementów jej komunikacji niewątpliwie jest konieczny, aby zmienić nastawienie do szkół zawodowych.

Czytaj też: Brak piekarzy, mechaników i szwaczek - nie straszmy dzieci zawodówkami

- Co decyduje o wyborach uczniów? Jak dostosować kształcenie zawodowe do potrzeb rynku pracy? Czy struktura szkół zawodowych jest odpowiednia? Jakie są oczekiwania pracodawców? Na te pytania właśnie poszukujemy odpowiedzi - powiedziała Teresa Wargocka, wiceminister edukacji narodowej. - Przez ostatnie miesiące - dzięki takim spotkaniom jak to dzisiejsze - udało nam się zdiagnozować sytuację i potrzeby. Teraz szukamy odpowiedzi, jak to zrobić.
Według ekspertów obecnych na spotkaniu wciąż wyraźna niechęć do szkół zawodowych wynika z kilku powodów. Według nich kierunki techniczne na poziomie średnim są unikane, ponieważ uważane są za trudniejsze. Kolejny powód to brak doradców zawodowych w gimnazjach, a to oni powinni zdiagnozować sytuację i pomóc w wyborze odpowiedniej drogi dla uczniów. Kolejną sprawą są ambicje rodziców, którzy posłanie dziecka do zawodówki traktują jak porażkę oraz często niski poziom współpracy pracodawców ze szkołami. Do tego często nieaktualny program nauczania, brak odpowiedniego sprzętu dydaktycznego, wiele teorii i mało praktyk.

Czytaj też: Zawodowcy na start. Mamy klaster edukacyjny

Spotkanie nie bez powodu organizowała Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, ma ona bowiem - jak i inne strefy - odegrać dużą rolę w propagowaniu szkolnictwa zawodowego.

- Strefy mają być łącznikiem między pracodawcami a szkołami. Mają pomóc im zbliżyć się, poznać potrzeby i współpracować. Chodzi o wypracowanie kierunku rozwoju, chodzi o system atrakcyjnych staży - powiedziała Ewa Kowalczuk z Ministerstwa Rozwoju.
Faktycznie najbliżej przedsiębiorców są strefy ekonomiczne, które podlegają ministerstwu. Przy Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej już w 2014 roku powołany został klaster edukacyjny. Jest to forum, które ułatwia współpracę firm działających w strefie ze szkołami zawodowymi, tak, by placówki mogły lepiej przygotowywać uczniów do pracy w konkretnych przedsiębiorstwach.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (80)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Moim zdaniem

Strefa start-up

Najczęściej czytane