stat

W naszej branży siedzą głównie pasjonaci

- W branży gier siedzą głównie pasjonaci. Trzeba więc przede wszystkim to kochać - twierdzą Paweł Matyjewicz i Sebastian Kijaczko.
- W branży gier siedzą głównie pasjonaci. Trzeba więc przede wszystkim to kochać - twierdzą Paweł Matyjewicz i Sebastian Kijaczko. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Tworzenie gier to praca jak każda inna jednak w odróżnieniu od innych zawodów daje również dużo zabawy. O tym czy nasze gry komputerowe to już światowa czołówka i co nas wyróżnia w tej branży oraz dlaczego warto spełniać marzenia rozmawiamy z Sebastianem Kijaczko i Pawłem Matyjewiczem ze studia Blue Sunset Games



Jak wygląda rynek gier w Polsce? Czy rzeczywiście widać jego rozwój?

Paweł Matyjewicz: - W tym momencie nie będzie już nadużyciem stwierdzić, że Polska branża gier wideo to światowy poziom. I nie mam tutaj tylko na myśli doskonale wszystkim znanych tytułów jak "Wiedźmin" czy "Dying Light". Mniejsze studia rozwijają się w błyskawicznym tempie, a małe z pozoru zespoły tworzą gry, które w żaden sposób nie odstają od światowej czołówki (oczywiście w zależności od segmentu do którego należą). To co natomiast nas odróżnia to podejście do tworzenia gier. Lubimy przestawiać dobrze napisane historie, dostarczać gry dopracowane technicznie i takie, które oferują graczom unikalne doznania. Co najważniejsze jednak nadal są to tytuły dające frajdę - a to zabawa de facto w grach nadal jest jednym z najważniejszych czynników. Nie skłamię też mówiąc, że z każdym rokiem rodzime gry są coraz lepsze i podnoszą i tak wysoko zawieszoną poprzeczkę.
Tworzenie gier to tak naprawdę taka sama praca jak każda inna, poza zabawą i wielką satysfakcją to sposób na życie. Wiadomo, że w momencie, w którym pasja staje się pracą, przestajemy traktować ją w sztywnych, ustalonych normach.

Jak pod tym względem wygląda Trójmiasto? Mamy potencjał?

PM: - Podchodzę do tego nieco inaczej. Uważam, że to dobrze zgrany zespół a nie miejsce tworzy ten potencjał. Oczywiście, że najwięcej branżowych firm mieści się w Warszawie czy Katowicach, ale wbrew pozorom trójmiasto też ma się czym pochwalić i daje świetne warunki. Czego w sumie nasze studio jest dowodem. Na pewno jest spokojniej, a przy twórczej pracy - taką jednak jest robienie gier, to się naprawdę przydaje. Największy problem i zagrożenie jakie widzę tkwi w samych ludziach. Młode osoby wyjeżdżają na studia i często już nie wracają. Myślę jednak, że wszystko idzie w dobrą stronę i bardzo szybko się rozwija. Gdybym więc miał odpowiedzieć jednym zdaniem to... Tak jak najbardziej jest potencjał i warto go wykorzystać.

Branża związana technologiami czy IT to bardzo szeroki temat. Skąd zainteresowanie właśnie branżą gier?

Sebastian Kijaczko: - Ogólnie jest tak, że w naszej branży siedzą głównie pasjonaci. Trzeba więc przede wszystkim to kochać. Oczywiście nie ma co oszukiwać, zależnie od zajmowanego stanowiska trzeba posiadać adekwatne do niego umiejętności. A tworzenie gier to tak naprawdę taka sama praca jak każda inna, poza zabawą i wielką satysfakcją to sposób na życie. Ale wiadomo, że w momencie, w którym pasja staje się pracą, przestajemy traktować ją w sztywnych, ustalonych normach. Nie wyobrażam sobie być w tej branży na zasadzie "odbębnienia 8 godzin by powrócić do domu". Osobiście uważam, że jeśli mamy jakieś marzenie - warto próbować je spełnić. Moim marzeniem było stworzenie własnej firmy produkującej gry, które będą bawiły innych ludzi. Zawsze byłem pod wrażeniem jak można tworzyć światy i opowieści pełne niesamowitych wrażeń i trzymające gracza w napięciu przez cały czas spędzony przy danej historii. W końcu uznałem, że jestem gotów by samemu zacząć to robić i poświęcić się temu w pełni.

Tak oto powstało Blue Sunset Games - studio wciąż młode, ale mam nadzieję że i przy naszych produkcjach gracze będą się świetnie bawić. Ważnym elementem było dla mnie ujęcie w nazwie studia czegoś, co łączyło by mnie z przeszłością - gdzie narodziły się marzenia o własnym studio. Mowa o mojej rodzinnej miejscowości - Łebie, gdzie spędzałem wiele nocy oglądając zachód słońca nad morzem i rozmyślając o przyszłości. Trzeba jednak było dodać temu trochę świeżości - więc czemu by nie niebieski zachód słońca? Stąd właśnie nazwa studia.
Branża gier rządzi się podobnymi prawami jak chociażby filmowa. Więc tak, jak najbardziej pewne gatunki w danym okresie są bardziej popularne od innych. Tylko od danego studia zależy czy "pobiegnie" za taką modą.

Na jakie produkty stawiacie?

PM: - Blue Sunset Games to studio nowe, a w tej branży dużo zależy od zgranego zespołu. Zgranie natomiast często przychodzi z czasem. Przede wszystkim chcemy robić gry, w które sami byśmy chętnie zagrali, ale nie ograniczamy się tutaj do konkretnego gatunku. Być może w przyszłości tak będzie, czego wykluczyć nie można. Na pewno będziemy starali się robić coś "osobistego", coś co jednocześnie da nam dużo frajdy przy samej produkcji, ale miejmy nadzieję zainteresuje też graczy. Naszym marzeniem jest też tworzenie gier z ciekawą historią i głębią. Czego pierwszym przykładem będzie na pewno "Mecha Fall", o którym jeszcze nie chciałbym za dużo zdradzać.

Nad jakimi projektami pracujecie obecnie?

PM: - Nasza pierwsza gra "Animal Rivals" to jednocześnie przetarcie szlaków i sprawdzenie się. Tytuł nastawiony głównie na rozrywkę, ale też obecnie dość niszowy - dający więc duże pole do manewru. Zwykle przy pierwszym tytule dopiero kształtuje się zespół, ludzie się docierają, zauważany staje się prawdziwy potencjał każdego z osobna i wszystkich jako zespołu. Jest to bardzo ciekawy okres bo wiele firm właśnie wtedy się tak naprawdę określa. Często jednak jak wszędzie potrzeba czasu.

Choć jesteście bardzo młodym studiem to na pewno macie jakieś plany związane z rozwojem firmy. Co BSG ma zamiar osiągnąć za kilka lat?

PM: - Co do rozwoju to oczywiście, że mamy plany - chcemy podbić świat, a na poważnie planowanie to istotny element tej branży i stały element każdego dnia. Mamy sporo naszym zdaniem ciekawych pomysłów i będziemy starali się je realizować.

Czy współpracujecie lub macie zamiar nawiązać współpracę z innymi, dużymi firmami z branży gier?

SK: - Na tę chwilę nie mogę o tym mówić, ale niczego nie wykluczamy i jesteśmy otwarci na propozycje. 

Gdzie znajdujecie pracowników? Jakie osoby zatrudniacie zatrudniacie?
Polska branża gier wideo to światowy poziom. I nie mam tutaj tylko na myśli doskonale wszystkim znanych tytułów jak "Wiedźmin" czy "Dying Light". Mniejsze studia też tworzą gry, które w żaden sposób nie odstają od światowej czołówki.

SK: - Jest kilka specjalistycznych miejsc w sieci gdzie zamieszcza się ogłoszenia związane tylko z branżą gier. Ale specjalistów można "wyłowić" dosłownie wszędzie. Bardzo pomocne w tym temacie są wszelkiej maści branżowe "imprezy" takie jak targi czy tak zwane Game Jamy. Czasami szuka się też świeżej krwi już na uczelniach. Często bywa też tak, że po prostu ludzie przechodzą między firmami gdyż są zainteresowani danym projektem - to dla wielu "weteranów" jest najbardziej istotna kwestia. Co ciekawe coraz częściej są przypadki gdy ludzie pracujący przy wielkich tytułach zmęczeni, wypaleni czy jakkolwiek to nazwać i szukają po prostu czegoś nowego. Zakładają własne, mniejsze studia lub do takich dołączają, by spróbować swoich sił w czymś innym.

Co do zatrudnienia to wiadomo, że pewnych kwestii się nie przeskoczy. Każde studio ma swój ustalony budżet a często i z góry określony liczbowo zespół, jednak nie spotkałem się jeszcze z sytuacją aby ktoś chociaż nie zerknął na danego kandydata. Bo jak w każdej branży specjaliści to prawdziwy skarb. Jeśli do tego dana osoba odnajduje się w grupie, jest otwarta i ma w sobie pasję to już lepiej być nie mogło. Zależnie natomiast od wielkości firmy poszukuje się najczęściej programistów, grafików, designerów, testerów i ludzi z marketingu. W mniejszych zespołach, takich jak nasz, czasami jedna osoba spełnia więcej niż jedną funkcję i praktycznie każdy ma swój wkład w projekt. W dużych firmach wygląda to już inaczej.

Czy w branży gier mamy do czynienia z modami na dane rodzaje gier?

PM: - Branża gier rządzi się podobnymi prawami jak chociażby filmowa. Więc tak, jak najbardziej pewne gatunki w danym okresie są bardziej popularne od innych. Tylko od danego studia zależy czy "pobiegnie" za taką modą. Czasami jest to ryzykowne, a czasem się opłaca - naprawdę trudno stwierdzić i ma na to wpływ wiele czynników. Bywały przypadki, że świetnie oceniana przez dziennikarzy i graczy gra nie odniosła komercyjnego sukcesu. Są też przypadki, że w gruncie rzeczy nieciekawy tytuł sprzedaje się jak świeże bułeczki. Tak... jest to bardzo specyficzna branża.

Co w takim razie jest modne obecnie?

PM: - Jeśli chodzi o obecne trendy to jeszcze nie tak dawno był straszny bum na gatunek horrorów. Nadal popularne są też produkcje tak zwane niezależne - indie. Choć obecnie małych gier wychodzi zatrzęsienie. Na pewno jest tak, że mniejsze zespoły bardziej ryzykują bo mogą sobie na to jakoś pozwolić. Małe studia często robią gry unikalne by zostać zapamiętane i dać graczom coś nowego. Duże studia często idąc za ciosem tworzą "bezpieczne" kontynuacje własnych marek wiedząc, że te się sprzedadzą.

Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor (opcjonalny):
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 47)

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Strefa start-up

Najczęściej czytane