• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Bałtycki Terminal Zbożowy ma nowego operatora. Czy porty poradzą sobie z ukraińskim zbożem?

Wioletta Kakowska-Mehring
23 czerwca 2022, godz. 09:40 
Opinie (35)
Zboża to jedna z grup towarowych, których przeładunki stale rosną, a największe moce w kraju w tym zakresie ma właśnie Port Gdynia. Zboża to jedna z grup towarowych, których przeładunki stale rosną, a największe moce w kraju w tym zakresie ma właśnie Port Gdynia.

Bałtycki Terminal Zbożowy w Porcie Gdynia od 1 lipca zyska nowego dzierżawcę. To dobra wiadomość dla pracowników terminalu, ale przede wszystkim dla polskich producentów i eksporterów, bo ten terminal to ważny element mocy przeładunkowych zbóż w Polsce. Niestety głównie produkcji krajowej. A co to oznacza dla Ukrainy, która pilnie poszukuje dróg eksportu swojego zboża? Niestety niewiele, bo - jak twierdzą eksperci od gospodarki morskiej - w tej sprawie zbyt dużo nie możemy.



Czy w Porcie Gdańsk powinien powstać terminal agro?

Jak się dowiedzieliśmy, udało się pozyskać nowego dzierżawcę Bałtyckiego Terminalu Zbożowego. Od 1 lipca tego roku będzie nim spółka Mondry z Gdańska. Firma został zarejestrowana w kwietniu tego roku i zgodnie z wpisem w KRS ma się zajmować sprzedażą hurtową zboża, nieprzetworzonego tytoniu, nasion i pasz dla zwierząt.

- Tymczasowy dzierżawca deklaruje kontynuację przeładunków zboża przy Nabrzeżu Norweskim podczas przebudowy Nabrzeża Indyjskiego. Zadeklarował również gotowość zatrudnienia dotychczasowych pracowników BTZ i rozpoczął rozmowy w tym zakresie - poinformował nas Aleksander Wicka, rzecznik prasowy Zarządu Morskiego Portu Gdynia.
Przypomnijmy, że w kwietniu tego roku poinformowano, że dotychczasowy dzierżawca Bałtyckiego Terminalu Zbożowego rozwiązał umowę z Portem Gdynia z powodu remontu Nabrzeża IndyjskiegoMapka. Według władz tej spółki remont utrudni terminalowi pracę. Firma miała działać do 2025 r., została zlikwidowana 1 czerwca 2022 r. Pracę straciło 70 osób.


Zboża to jedna z grup towarowych, których przeładunki stale rosną, a największe moce w kraju w tym zakresie ma właśnie Port Gdynia. W 2021 r. przeładowano tam 4765,1 tys. ton zbóż. Na ten wynik "złożyli się" oprócz BTZ także inni operatorzy, czyli firma OT Port Gdynia, holenderska HES Gdynia Bulk Terminal oraz polska spółka Speed.

Czy polskie porty poradzą sobie z ukraińskim zbożem?



Ostatnio dużo mówi się o ewentualnym udziale polskich portów w przeładunku zboża z Ukrainy, na które z niepokojem czeka świat. Przez toczącą się wojnę, ale przede wszystkim przez postawę Rosji coraz częściej mówi się nawet o zagrożeniu głodem. Przypomnijmy, że Ukraina nie bez powodu nazywana jest spichlerzem świata. Porty ukraińskie w ubiegłym roku przeładowały 161 mln ton ładunków, z czego 48 mln ton to właśnie zboża. Dziś Ukraina ma ok. 25 mln ton zboża do wysłania. Władze polskich portów "napinają muskuły" i zapowiadają udział w tym przedsięwzięciu, ale czy faktycznie mają potencjał?

Port Gdynia ma moce na przeładowanie 6 mln ton (w roku), ale zwykle ok. 5 mln ton to obrót krajowy, więc zostaje wolny tylko milion. Port Gdańsk ma tylko 1,5 mln ton, a do tego nie ma żadnego dedykowanego terminalu zbożowego. Szczecin-Świnoujście ma mocy na 2,5 mln ton, z czego krajowo wykorzystuje 1,7 mln.

- Możliwości przeładunkowe portu gdańskiego w tym zakresie są niewielkie. Tam są dwa nieduże magazyny w porcie wewnętrznym. Nie powstał, a miał powstać duży terminal zbożowy, ale sprawa upadła - mówi Władysław Jaszowski, publicysta morski, członek Loży Ekspertów Krajowej Izby Gospodarki Morskiej.

Długa historia wciąż nieistniejącego terminalu agro w Gdańsku



Historia "powstawania" tzw. terminalu agro w Gdańsku jest długa i wciąż bez szczęśliwego zakończenia. Terminal miał działać już wiele lat temu bezpośrednio przy Pirsie RudowymMapka w Porcie Północnym. Tam, gdzie stoją charakterystyczne betonowe silosy. Początkowo inwestorem była kanadyjska spółka Euro Port Poland, która rozpoczęła budowę w 1998 r. na terenie wydzierżawionym od Zarządu Morskiego Portu Gdańsk. Do zakończenia budowy nie doszło. Dopiero po latach batalii udało się odblokować ten atrakcyjny teren w obrębie głębokowodnej części poru.

Bateria silosów zbudowana w Porcie Północnym przez Euro Port Poland.


Pod koniec 2015 r. ZMPG wydzierżawił go szczecińskiej firmie OT Logistics. Miał tam powstać największy w regionie terminal przeładunkowo-składowy wyspecjalizowany w ładunkach agro. W pierwszym etapie realizacji inwestycji w latach 2016-2018 terminal miał osiągać zdolność przeładunkową na poziomie 2,7 mln ton rocznie, w wyniku realizacji drugiego etapu w latach 2018-2020 zdolność ta miała zostać podwojona. Niestety nigdy nie doszło nawet do rozpoczęcia budowy. Ostatecznie w 2020 r. spółka OT Logistics podpisała z ZMPG porozumienie w sprawie przedterminowego rozwiązania 30-letniej umowy dzierżawy nieruchomości. Port Gdańsk znów wystawił te tereny na przetarg.

Czytaj też:

Opuszczone silosy na Stogach. Port znów szuka chętnych



Na początku tego roku pojawiła się informacja, że tematem terminalu agro zainteresowany jest Skarb Państwa.

- Zapadła decyzja, że w Gdańsku powstanie specjalistyczny port, tak zwany agroport, który będzie służył rolnictwu do przeładunku towarów żywnościowych i nawozów - poinformował wiceminister infrastruktury Grzegorz Witkowski. Niestety po tej deklaracji nic więcej w tej sprawie się nie wydarzyło.

Chęci są, ale brak mocy przeładunkowych



- Ukraina ma w magazynach do 25 mln ton ziarna, które musi wywieźć. Musi, bo ma pozawierane kontrakty. Zboża ukraińskie eksportowane są głównie do Afryki. Musi to wyeksportować dlatego, że niedługo będą zbiory i trzeba je móc gdzieś zmagazynować. To, co Rosjanie ukradli, to jest tylko kilkaset tysięcy ton, a tu czekają miliony ton. Są więc dwa aspekty, umożliwienie magazynowania zboża i ratowanie części Afryki przed głodem. Nie za bardzo polskie porty mogą coś tu zaoferować. To nie będą milionowe ilości, to może być najwyżej tylko kilkaset tysięcy. Tak mi się wydaje z bilansów, które znam. To zawsze jest coś, czyli ziarnko do ziarnka. Natomiast długofalowo istnieje możliwość wzmocnienia tej współpracy, ale tu są potrzebne decyzje - dodaje Władysław Jaszowski.
Czytaj też:

Węgiel z Kolumbii, zboże z Ukrainy. Wojna wpływa także na trójmiejskie porty



- Trzeba patrzeć realnie. Polskie porty przeładowują dosyć duże ilości zboża, ale jest to głównie zboże polskie w eksporcie. Jeżeli chodzi o Ukrainę, to musimy zapytać, czy my w ogóle jesteśmy w stanie przejąć część ładunków ukraińskich. Moim zdaniem te nasze możliwości obecne są ograniczone, ale to nie wynika wyłącznie z tego, że porty nie chcą czy nie mogą, czy nie mają woli. Mają pewne ograniczenia przeładunkowe, to jest jedno. Ale są też kwestie szlaków komunikacyjnych. Nie da się w krótkim okresie sprowadzać bardzo dużych wolumenów z Ukrainy do polskich portów, bo to nie jest kwestią tylko dostępności, ale to jest cała procedura, cała technologia. Muszą być do tego warunki, żeby takie szlaki powstały, i one powstają, ale nie zdarzy się to szybko. Trzeba sobie odpowiedzieć, w jaki sposób to zboże miałoby być transportowane do portu? Raczej nie samochodami, więc też muszą powstać jakieś pociągi, które woziłyby to zboże np. w kontenerach - mówi Bogdan Ołdakowski, prezes Actia Forum, sekretarz generalny Organizacji Portów Bałtyckich.

Potrzebna jest infrastruktura nie tylko w portach



- Z Ukrainą mamy 14 przejść granicznych. W tym 8 to przejścia drogowe, które lepiej funkcjonują choćby z uwagi na nasilony ruch pasażerski, i 6 kolejowych, z czego tylko 4 są czynne. Problemem jest jednak rozstaw osi torów kolejowych. Mamy szerokie tory poradzieckie na Ukrainie i rozstaw europejski w Polsce. Jest jedna linia hutniczo-siarkowa przez Hrubieszów zbudowana w połowie lat 70. dla potrzeb huty Katowice, żeby radziecką rudę dostarczać. Te szerokie tory podchodzą pod Katowice. Nawet stworzył się w tej chwili węzeł logistyczny, więc byłaby to jakaś szansa, ale przepustowość tej linii jest oceniana tylko na 7 mln ton rocznie. W związku z tym technicznie to nie ma zbyt wielu możliwości. Moglibyśmy jednak spojrzeć na to perspektywicznie, ale do tego potrzebna jest konsekwentna wola polityczna i dalekosiężne polityczne widzenie. Potrzebna jest jednak długofalowa polityka państwa polskiego w stosunku do Ukrainy i wtedy może będziemy mieli i te ciągi logistyczne - dodaje Władysław Jaszowski.
Z inicjatywą wyszedł ostatnio prezydent USA Joe Biden, który zaproponował, żeby w m.in. Polsce powstały tymczasowe silosy na ukraińskie zboże, co mogłoby odblokować jego eksport i powstrzymać celowo wywołany przez Rosję globalny kryzys żywnościowy skutkujący m.in. gwałtownym wzrostem cen. Mówi się, że mogłyby powstać w Sławkowie k.Dąbrowy Górniczej, bo to najbardziej wysunięte na zachód Europy miejsce, gdzie sięga wiodący ze wschodu szeroki tor kolejowy. Pomysł pochwalił minister rolnictwa Henryk Kowalczyk, ale... były szef tego resortu Jan Krzysztof Ardanowski stwierdził z kolei, że jeśli to ukraińskie zboże miałoby w części pozostać w Polsce, wejść do polskiego rynku, to będzie to katastrofa dla polskiego rolnictwa.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (35)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Marek Kasicki

Wiceprezes zarządu Energa-Operator. Absolwent Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki...