Barka do oczyszczania dna Bałtyku z broni. Remontowa Shipbuilding ma gotowy projekt

Podstawowym założeniem twórców koncepcji jest pełna  realizacja procesu utylizacji amunicji niebezpiecznej już na morzu.
Podstawowym założeniem twórców koncepcji jest pełna realizacja procesu utylizacji amunicji niebezpiecznej już na morzu. fot. materiały prasowe

Remontowa Shipbuilding wraz z partnerami przygotowała koncepcję statku służącego do... utylizacji i samego procesu neutralizacji wydobytych środków bojowych i materiałów wybuchowych. Taka jednostka bardzo przydałaby się na Bałtyku. Szczegóły projektu zostaną przedstawione na targach morskich Baltexpo, które już 6 września rozpoczną się w Gdańsku. Autorzy koncepcji liczą na zainteresowanie klientów instytucjonalnych, przede wszystkim polskich.



Czy warto usuwać broń chemiczną z dna Bałtyku?

tak, za wszelką cenę 89%
tak, ale tylko wtedy, gdy nie będzie to zbyt kosztowne 5%
raczej nie, trzeba będzie reagować, gdy rzeczywiście zacznie to zagrażać 3%
nie, przez tyle lat nic się nie stało, to już się nie stanie 3%
zakończona Łącznie głosów: 1304
Oczyszczenie Morza Bałtyckiego z niebezpiecznych pozostałości z okresów obu wojen światowych, a zwłaszcza z broni i amunicji chemicznej składowanej na dnie, jest coraz pilniejszym zadaniem dla gospodarki morskiej i bezpieczeństwa wybrzeża polskiej części Bałtyku. Eksperci alarmują, że postępująca korozja amunicji powodować będzie coraz częstsze wydobywanie się niebezpiecznego materiału bezpośrednio do wód morskich, a prądy występujące na Bałtyku będą zaś skierowywać ten niebezpieczny materiał wprost na polskie plaże. Dotychczas brakowało kompleksowej koncepcji utylizacji tego zalegającego na dnie niebezpieczeństwa. Teraz już jest.

- Mając na względzie powyższe zagrożenia, stocznia Remontowa Shipbuilding wraz z biurem projektowym Remontowa Marine Design & Consulting, firmą Ibcol oraz Dynasafe Demil Systems AB ze Szwecji podjęła działania w celu opracowania koncepcji technicznej dla jednostki służącej do utylizacji amunicji niebezpiecznej, jak i samego procesu neutralizacji wydobytych środków bojowych i materiałów wybuchowych. Współpraca doświadczonej polskiej stoczni z wyspecjalizowaną w budowie linii utylizacji amunicji klasycznej i chemicznej firmą działającą na rynku międzynarodowym przynosi rozwiązanie wskazanego problemu. W tym doświadczonym gronie udało się stworzyć założenia funkcjonalne dla barki morskiej, pozwalającej w kompleksowy i co najważniejsze - w bezpieczny sposób utylizować materiały niebezpieczne z dna Bałtyku, zarówno amunicję klasyczną, jak i broń chemiczną - informują władze Remontowa Shipbuilding.
Czytaj też:

Jak zmniejszyć zanieczyszczenie Bałtyku?



Utylizacja już na morzu, a nie na lądzie



Podstawowym założeniem twórców koncepcji jest pełna realizacja procesu utylizacji amunicji niebezpiecznej na morzu. Utylizacja niebezpiecznych materiałów na lądzie tworzy nie tylko zwiększone zagrożenie związane z przeładunkiem i transportem środków niebezpiecznych przez tereny zamieszkane, ale stanowiłaby także szerokie pole do protestów społecznych. Jak twierdzą autorzy projektu, prowadzenie utylizacji na morzu zapewnia zatem skrócenie drogi środka niebezpiecznego od jego podjęcia do linii utylizacji, jak i gwarantuje najwyższy poziom bezpieczeństwa dla polskiego wybrzeża.

W tym celu Remontowa Shipbuilding wraz z partnerami przygotowała projekt jednostki, której elementem jest modułowa linia utylizacyjna amunicji i broni chemicznej osadzonej na dwukadłubowej barce morskiej o regulowanym zanurzeniu. Ma ona mieć 105 m długości, 24 m szerokości. System ma utylizować ok. 1250 kg amunicji na dobę. Załogę stanowi 40 osób.

Film Marynarki Wojennej RP

Niszczyciel min ORP Mewa oraz marynarze z Grupy Nurków-Minerów 13. Dywizjonu Trałowców w 2013 roku usuwali parogazowe torpedy, które leżały na dnie kilka mil od wejścia do gdyńskiego portu.


- Modułowa linia utylizacyjna firmy Dynasafe Demil Systems AB osadzona na jednostce dwukadłubowej zaprojektowanej przez Remontowa Marine Design & Consulting to rozwiązanie potwierdzone licznymi i długotrwałymi testami oraz w działaniu praktycznym. Liczba podmiotów dysponujących technologią linii utylizacji amunicji i broni chemicznej (broni masowego rażenia) jest bardzo ograniczona w skali świata. Wykorzystane w prezentowanej koncepcji rozwiązanie zastosowano w krajach takich jak Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy, Japonia, Włochy czy Chiny - zapewniają władze Remontowa Shipbuilding.
A jak to działa? Kluczowym elementem instalacji jest statyczna opancerzona komora spalania SDC, pracująca w temperaturze 550 st. C. Wysoka temperatura powoduje bezpieczne wypalanie materiału niebezpiecznego, zarówno z broni i amunicji konwencjonalnej, jak i chemicznej. SDC może wytrzymać detonację, chociaż w większości przypadków amunicja nie ulegnie detonacji, a jedynie wypaleniu.

- Nad bezpieczeństwem operacji czuwa kilka poziomów rozwiązań bezpieczeństwa, w tym między innymi system oczyszczania gazów, zapewniający zgodność działania z obowiązującymi normami środowiskowymi, nie tylko Unii Europejskiej, ale i Japonii, Stanów Zjednoczonych czy Singapuru. Globalne referencje odbiorców rozwiązań Dynasafe potwierdzają, że jest to rozwiązanie bezpieczne, sprawdzone w działaniu przez wielu użytkowników instytucjonalnych - informuje Stocznia.
Co ważne, koncepcja opracowana przez grupę specjalistów pod przewodnictwem Remontowa Shipbuilding zakłada również maksymalny możliwy udział krajowego przemysłu. Zdolność projektowania i budowy jednostek do nadzoru dna morskiego i podejmowania materiałów niebezpiecznych leży w kompetencjach polskiego przemysłu stoczniowego, podobnie jak zdolność budowy jednostki - barki morskiej z instalacją utylizacyjną.

Do problemu zanieczyszczenia dna Bałtyku trzeba podejść systemowo



Autorzy projektu liczą przede wszystkim na zainteresowanie polskich władz, ale jednostki do utylizacji materiałów niebezpiecznych na morzu mogą stać się także atrakcyjnym przedmiotem eksportu technologii krajowego przemysłu stoczniowego. Znane są bowiem podobne potrzeby Włoch, Francji, Belgii czy państw basenu Morza Czarnego, na których wodach zatopiono broń i amunicję chemiczną, zagrażającą nie tylko ekosystemowi morskiemu, ale przede wszystkim mieszkańcom wybrzeży.

Kluczowe jest jednak zainteresowanie projektem wszystkich instytucji odpowiadających za bezpieczeństwo na Bałtyku. Pozbycie się pozostałości wojennych wymaga bowiem kompleksowych działań. Projekt barki do utylizacji już jest. Potrzebne jest zaangażowanie polskich władz.

- Koncepcja z racji jej kompleksowości zakłada potrzebę dalszego doskonalenia dotychczasowego rozpoznania i dozorowania miejsc składowania materiałów niebezpiecznych na dnie, co wymaga wzmocnienia zarówno siłami jednostek administracji morskiej, Marynarki Wojennej, jak i innych instytucji. Mając na uwadze coraz szersze zagospodarowanie dna morskiego, zasadne wydaje się stworzenie krajowych kompetencji do nadzoru dna polskiej części Bałtyku, na zasadzie podobnej do nadzoru instalacji budowlanych czy nadzoru dróg i autostrad. Biorąc pod uwagę powyższe, wskazane wydaje się rozbudowanie potencjału okrętowego do obserwacji i nadzoru dna, w tym wykrywania niebezpiecznych materiałów celem ich dokładnego skatalogowania, a następnie podejmowania do usunięcia - proponują władze Remontowa Shipbuilding.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (113)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Ludzie biznesu

Maciej Dobrzyniecki

Od roku 1994 jest członkiem Business Centre Club i pełni funkcję wiceprezesa. Jest ponadto...