stat

Bitcomat w centrum handlowym. Moda czy znak czasu?


W gdańskim centrum handlowym Manhattan pojawił się bitcomat, czyli automat dzięki któremu można kupować i sprzedawać kryptowalutę Bitcoin. Nowa moda, dobry interes czy znak czasu?



Bitcoin "namacalnie" zaistniał w Trójmieście pod koniec 2013 roku, kiedy to jedna z firm IT ogłosiła, że można u nich zapłacić za usługę hostingu bitcoinami. Właściciele tłumaczyli to wyjściem naprzeciw oczekiwaniom rynku i klientów. A rynek przyjął to raczej jako odsłonę akcji promocyjnej. Kilka dni wcześniej stomatolog z Kielc zaoferował rabat pacjentom, którzy za wizytę zapłacą w bitcoinach i się zaczęło. W 2015 roku młodzi gdańscy przedsiębiorcy stworzyli platformę, która umożliwia kupno i sprzedaż za złotówki dwóch najpopularniejszych walut kryptograficznych - Bitcoina oraz Litecoina.
Czy kryptowaluty są bezpieczną inwestycją?

tak, ale dla tych którzy mają wiedzę na ten temat

23%

nie, to bańka spekulacyjna

43%

trudno powiedzieć

13%

nikt tego nie wie

21%

Ostatnio o tej wirtualnej walucie znów zrobiło się głośno, ponieważ zaczęła bić rekordy. Na reakcję trójmiejskiego rynku nie trzeba było długo czekać. W gdańskim centrum handlowym Manhattan pojawił się bitcomat. Przypomina przenośny bankomat, a jego operatorem jest firma, która ma sieć tego typu maszyn. Bitcomat pojawił się w centrum na przełomie roku, więc nie ma jeszcze danych jakie obroty generuje i ile przeprowadzano na nim transakcji. Jedno jest pewne, dla centrum handlowego to dodatkowa atrakcja.

Kiedyś zapytaliśmy naszych czytelników czy wiedzą czym są tzw. kryptowaluty. Aż 30 proc. stwierdziło, że dość dobrze znam to zagadnienie, 34 proc. że wie, ale ich wiedza nie jest zbyt szeroka. Z kolei 20 proc. przyznało, że nie wie, ale ten termin obił im się już o uszy i tylko 16 proc. przyznało, że pierwszy raz o tym słyszy.

A teraz dla niewtajemniczonych kilka słów wyjaśnień czym jest bitcoin (BTC). Jest to wirtualna waluta, stworzona w roku 2008 przez Satoshi Nakamoto (to prawdopodobnie pseudonim). Bitmonety mogą zostać zapisane na komputerze w formie tzw. pliku portfela lub przetrzymywane w zewnętrznym serwisie, który się tym zajmuje. Nie mają oficjalnego emitenta, nie występują też w formie realnych banknotów i monet. Są zaszyfrowanymi ciągami cyfr. Każdy bitcoin dzieli się na 100 000 000 mniejszych jednostek, zwanych satoshi.

- To, że bitcoin tak szybko rośnie jest spowodowane tym, że przeszedł on do mainstreamu. Kiedyś o bitcoinie można było przeczytać jedynie w mediach branżowych - twierdzi Wojciech Skowronek, stojący za projektem PolscyGornicy.pl, z którym na początku grudnia ub. roku rozmawialiśmy o tej kryptowalucie - "Bitcoin - bańka spekulacyjna czy pieniądz przyszłości?".

Czy to tylko bańka spekulacyjna i sposób na wyciągnięcie pieniędzy od naiwnych inwestorów? W końcu, czy można wierzyć walucie, która ma przedrostek krypto? A może to nieuchronna przyszłość globalnej gospodarki? Nad tym ostatnio zaczęli się zastanawiać przedstawiciele sektora finansowego. Według ostatnich komunikatów twierdzą, że kryptowaluty są bańką spekulacyjną. Jednocześnie podkreślają, że sama technologia blockchain budzi ich duże zainteresowanie.

A co na to polskie instytucje państwowe? Przyglądają się sprawie. Ostatnio głos zabrał premier Mateusz Morawiecki.

- Zakażemy bądź wprowadzimy pewne specjalne regulacje po to, aby zyskać pewność, że nie włączy się w to zbyt wielu nieświadomych ludzi i aby nie okazało się to kolejną piramidą finansową - powiedział premier zapytany o kryptowaluty przez dziennikarzy na forum w Davos.

Jedno jest pewne, kryptowaluty rozpalają coraz większe emocje w świecie już nie tylko finansów, ale i polityki.

Innowacja bitcoin polega głównie na tym, że ta wirtualna moneta istnieje jedynie w sieci www i nie jest w żaden sposób zależna od banków centralnych. Bitcoin to waluta peer-to-peer, nie posiadająca jednego centralnego punktu emisji ani monitorowania transakcji. Udostępniana jest na zasadach open source, a jej celem jest próba implementacji idei tzw. kryptowaluty. Zasada działania "wirtualnej waluty" jest stosunkowo prosta. Każda "moneta" posiada klucz publiczny ich właściciela. Kiedy użytkownik A przekazuje swoje monety do użytkownika B, nadaje im jego klucz publiczny, całość podpisując swoim kluczem prywatnym. Od tego momentu określona liczba monet należy do użytkownika B, który może nimi dowolnie dysponować. Aby nie doszło do pomyłki, przed każdą operacją ważność monet jest sprawdzana.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (155)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane