Ciekawe zawody: Praca statysty na planie filmowym

Najnowszy artukuł na ten temat

Ciekawe zawody: Stylistka zapachu

Maciej "Gessler" Wojnicki był m.in. lekarzem i ratownikiem w "Na dobre i na złe", chuliganem na planie "Prawa Agaty", ministrantem w jednej z etiud studenckich i barmanem w serialu "Pierwsza Miłość". Poza tym zasiadał na widowni "Rozmów w Toku", "Milionerów", "Familiady" i programu "Jaka to Melodia?". Przez 10 lat zagrał na planach filmowych kilkanaście razy.
Maciej "Gessler" Wojnicki był m.in. lekarzem i ratownikiem w "Na dobre i na złe", chuliganem na planie "Prawa Agaty", ministrantem w jednej z etiud studenckich i barmanem w serialu "Pierwsza Miłość". Poza tym zasiadał na widowni "Rozmów w Toku", "Milionerów", "Familiady" i programu "Jaka to Melodia?". Przez 10 lat zagrał na planach filmowych kilkanaście razy. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

W dzisiejszym odcinku cyklu "Ciekawe zawody" rozmawiamy z Maciejem "Gessler" Wojnickim, który od 10 lat zajmuje się statystowaniem i epizodami na planach seriali, paradokumentów i programów rozrywkowych. W ubiegłym miesiącu o pracy przy tworzeniu "wirtualnej rzeczywistości" opowiadał Szymon Wegner. Kolejny wywiad już za miesiąc.



Skąd się biorą w filmach statyści?

Maciej "Gessler" Wojnicki: - Właśnie nad tym samym zastanawiałem się kiedyś, jadąc tramwajem. Jak to się dzieje, że w serialu mamy ludzi na ulicach, pacjentów w szpitalach i kolejkę do kasy. Choć wydaje się, że to są ludzie, którzy w tym miejscu po prostu byli, a aktor wszedł w ich świat, to oczywiście tylko pozory. Każda z tych osób odgrywa swoją rolę. Wtedy w tym tramwaju pomyślałem, że zgłębię temat i gdy tylko byłem w Warszawie, poszedłem do agencji aktorskiej.

Czy chciał(a)byś zagrać rolę statysty lub epizodysty w serialu?

Mam już taką rolę na swoim koncie 15%
Tak, chętnie bym zagrał(a), ale brakuje mi motywacji, żeby zgłosić się do agencji 34%
Wcześniej o tym nie myślałe(a)m, ale po artykule chętnie spróbuję swoich sił 9%
Nie, to nie dla mnie 42%
zakończona Łącznie głosów: 293


Dlaczego wybrałeś Warszawę, skoro jesteś z Gdyni?

- To był rok 2010 - w Warszawie było takich miejsc więcej, zresztą nadal tak jest. W Trójmieście są obecnie dwie sensowne agencje. I oczywiście większość produkcji odbywa się w Warszawie czy we Wrocławiu, który np. słynie z paradokumentów typu "Trudne Sprawy" bądź serialu "Pierwsza Miłość", w którym również zagrałem kilka epizodów. Niestety w Trójmieście jedynym okresem w roku, kiedy coś się filmowo dzieje, jest lato.

Jak wygląda takie spotkanie w agencji aktorskiej?

- Zaczyna się rozmową, żeby agencja mogła cię poznać i dobierać potem dobre role do twoich predyspozycji. Dalej dostajesz prośbę o improwizację lub kawałek scenariusza do odegrania. Patrzą, jak sobie radzisz z odgrywaniem emocji. Między innymi dlatego, że statyści często są wypełnieniem widowni przy programach rozrywkowych, od której oczekuje się wyrazistych reakcji. U mnie po tym przesłuchaniu poszło szybko i dzień później zagrałem chuligana w serialu "Prawo Agaty", a następnie dostałem zaproszenie na plan "Na dobre i na złe". Wizyta w tym "szpitalu marzeń" każdego Polaka do dziś budzi we mnie olbrzymie emocje. Odegrałem tam rolę lekarza, który chodzi po korytarzu podczas rozmów głównych aktorów. Taka jest właśnie rola statystów, być tłem dla głównych bohaterów, zapełnić pustkę, dzięki czemu film "żyje".

W ilu produkcjach zagrałeś przez te 10 lat?

- Od 2010 r. zagrałem w kilkunastu produkcjach. Poza lekarzem w "Na dobre i na złe" byłem także ratownikiem medycznym, taką samą rolę otrzymałem w "Na sygnale". Byłem też pacjentem szpitala psychiatrycznego, chuliganem na planie "Prawo Agaty", ministrantem w jednej z etiud studenckich i barmanem w serialu "Pierwsza Miłość". Poza tym zasiadałem na widowni "Rozmów w Toku", "Milionerów", "Familiady" i programu "Jaka to Melodia?". Co mnie cieszy najbardziej, w wielu realizacjach nie byłem tylko statystą, ale także epizodystą, czyli miałem krótkie kwestie do powiedzenia.

Jeśli komuś zależy na pracy statysty, co powinien zrobić?

- W Trójmieście np. wiele z produkcji, do których szuka się statystów, to te realizowane przez studentów Szkoły Filmowej w ramach ich prac dyplomowych. Wtedy docierając do tych osób, można w prosty sposób dostać rolę, ponieważ w większości szukają statystów po znajomych i znajomych znajomych. Za to szukając zleceń przez agencję, już podczas przesłuchania zostają określone cechy kandydata i tym samym możliwe role do zaproponowania. Często decyduje też odległość od planu zdjęciowego. Moja agencja nie wiedziała, że mieszkam w Trójmieście i mam daleko, by dotrzeć na plany w Warszawie, właśnie po to, żeby nie skreślała mnie odległość. Mnie wtedy najbardziej zależało na tym, żeby budować swoje portfolio, a nie żeby na tym zarobić. Jeśli zwracał mi się koszt dojazdu, to było ok.

Jakie to są stawki? Da się potraktować statystowanie i epizody jako pracę, z której można się utrzymać lub chociaż sensownie dorobić?

- Z reguły stawka dla statysty to 50-100 zł za dzień zdjęciowy. Czasem dostaje się te pieniądze za wszystkie występy w miesiącu w formie wypłaty na konto, ale zdarza się także, że płatność odbywa się gotówką na planie. Lepsze stawki są przy epizodach, ale ich wysokość zależy od tego, jaki to epizod i ile tekstu jest do powiedzenia. Czy ta praca da większy czy mniejszy zastrzyk do domowego budżetu, zależy od tego, gdzie się mieszka. Zaraz przed COVID-em mieszkałem we Wrocławiu, gdzie kręci się większość paradokumentów. Tam utrzymywałem się w dużej części z tego zajęcia, choć w pełni utrzymać się tylko z tego nie da się, m.in. dlatego że przy zagraniu ważniejszej roli wchodzimy w czas karencji dla danej agencji. To, jak długi jest to czas, zależy od tego, jak ważną i charakterystyczną rolę odegrał aktor. Może to być kilka tygodni, ale może być też kilka miesięcy. Mój najdłuższy okres to pół roku. Czasem też jeśli np. zagrasz policjantkę, to masz okres, w którym można wykorzystać twój wizerunek tylko w roli policjantki. Można jednak z tego wybrnąć i zgłosić się do kilku agencji, ponieważ bardzo rzadko pojawiają się klauzule o wyłączności. Ja polecam epizody, bo czasem przychodzisz na plan na godzinę i po sprawie. Za to statystowanie potrafi ciągnąć się przez wiele dubli, podobnie jak rola widowni w programach rozrywkowych, gdzie czasem jeden odcinek nagrywa się sześć godzin.

Jakie są zalety takiej pracy dodatkowej poza wsparciem budżetu?

- Dla mnie zaletą jest poznawanie aktorów i doświadczenie czegoś nowego, samo powstawanie takich produkcji jest bardzo ciekawe. Pamiętam, jakie były moje przeświadczenia o aktorach, zanim zacząłem spotykać ich na planie. Wydawało mi się, że to niedostępne gwiazdy, które wywyższają się swoim zachowaniem. A to zupełnie nieprawda. Aktorzy przychodząc na plan, witają się z każdym, można z nimi normalnie, swobodnie porozmawiać. Plusem jest też nawiązywanie wielu relacji i przyjaźni z innymi statystami. Szczególnie że w dzisiejszych czasach poznawanie nowych ludzi wcale nie jest takie proste.

A widzisz jakieś minusy tego zajęcia?

- Miałem zawsze szczęście do planów. Jednak słyszałem wielokrotnie o tym, że statyści nie byli doceniani i ich warunki pracy nie były dobre. W tamtym roku był nawet strajk statystów, którzy nie mieli dostępu do wody ani zapewnionego posiłku, mimo wielu godzin na planie. Złe traktowanie statystów to oczywiście głupota, bo efekty widać na filmie. Z minusów, można trafić na męczący plan, np. impreza w klubie i taniec przez wiele godzin, tylko niewiele osób wie, że całość nagrania odbywa się w ciszy, a dopiero potem nakładany jest dźwięk. Jeszcze jedna sprawa, ludzie bardzo wierzą w to, co widzą, nie potrafią często zrozumieć, że to, co widzieli, to był tylko program w telewizji i odegrane role.

Chodzi ci o to, że pomyśleli, że odegrana przez ciebie rola nie była grą na potrzeby serialu, tylko opisywała twoją historię?

- Dokładnie. Kiedyś w jednym z programów byłem podstawionym uczestnikiem, miałem opowiedzieć sytuację, która nigdy się nie wydarzyła. Była to historia, w której odegrałem ofiarę. Dla mnie to był tylko jeden z wielu epizodów i zdążyłem już o tym zapomnieć. Po wielu latach zatrudniłem się w gastronomii i koleżanka z pracy rozpoznała we mnie tego chłopaka z programu. Była przekonana, że naprawdę byłem ofiarą i bardzo mi współczuła. To raz powstrzymało mnie przed przyjęciem roli ofiary pedofila, to dla mnie było już za wiele, szczególnie że już wiedziałem, jakie mogą być potem problemy.

Kto sprawdzi się w pracy statysty czy epizodysty?

- Praktycznie każdy, kto jest swobodny, ma dobre chęci i jest otwarty, ponieważ idąc na plan zdjęciowy, nie wiesz, kim będziesz. Raz możesz być klientką baru, a za chwilę przyjdzie reżyser i poprosi, żebyś została pielęgniarką. Gdy ktoś się już wkręci w granie, to zostanie jak ja na lata, bo to poza pracą fajna zabawa. Na pewno, jeśli nas to ciekawi, warto pójść i spróbować swoich sił.

Trójmiejski rynek pracy to różnorodność i ciągłe, dynamiczne zmiany. Ciekawe, niszowe profesje i zawody, które w chwilę zdobywają popularność. Chcemy pokazać czytelnikom nie tylko warte poznania profesje, ale także niezwykłych ludzi, którzy z pasją opowiadają o swojej pracy. Temu ma służyć cykl wywiadów "Ciekawe zawody".

Opinie (61) ponad 10 zablokowanych

  • Podobno w szpitalach covidowych leżą statyści. (4)

    Ciekawe czy to ciężka praca i ile można zarobić?

    • 60 3

    • to wolontariat - dla beki lub dla poPiSu

      • 11 5

    • Cocomo najlepiej werbuje statystów

      • 2 2

    • Wyobraź sobie, że dokładnie rok temu leżałam jako statystka w charakterze pacjentki szpitala zakaźnego gdy nikt jeszcze nie sły (1)

      Pozdrawiam koleżanki i kolegów z panu filmu Sloborn :)

      • 3 0

      • Też leżałem. Film SF, a tu po pół roku od kręcenia sytuacja w realu.

        • 0 0

  • nie no szał 100zł na dzień (8)

    licząc 20 dni pracujących daje 2000zł na rękę aż nie wiem co bym z takim majątkiem zrobił
    Proponuję zająć się normalną pracą

    • 25 35

    • Odp. (3)

      Zapewniam Pana/Panią że mam normalną pracę na etat ;-) A marzenia - warto spełniać w każdym wieku :)

      • 39 6

      • to zostań reżyserem - zdobądź kasę i producenta i kręć filmy (1)

        • 3 18

        • Typowe - mówienie drugiemu jak ma żyć.

          • 11 1

      • to pozdro

        i wszystkiego dobrego

        • 5 1

    • Żadna praca nie hańbi, a tu jest wyraźnie zaznaczone, że to praca dodatkowa (1)

      • 10 1

      • Ale tak jak napisano to ta praca ma swoje plusy np. poznanie aktorów, jak kogoś to interesuje to jest to dla niego. Zresztą niech każdy robi to co lubi:)

        • 6 1

    • A może jakieś czopki albo maść na ból, wiesz czego?

      Co cię przegrywie obchodzi co ktoś robi ze swoim życiem. Idź może na spacer, zupę sobie zjedz, proponuję zająć się normalna pracą jak masz za dużo wolnego czasu a nie umiesz go zagospodarować i się nudzisz...

      • 6 2

    • To jest kwota brutto

      2000zł ale brutto. Poza tym to hobby nie praca.

      • 3 1

  • Ehhhh (1)

    Jesteś statysta i dostajesz 50-100zl za dzień , a tacy pseudo aktorzy z seriali 5-10 tys za dzień... Dalej szukajcie fraje... którzy będą robić sztuczny tłum przez 5-10 godzin za 50zł.

    • 22 3

    • Ależ jest dokładnie odwrotnie - przecież ludzie sami walą, bo kariera w TV. Nie zdziwiłbym się, jakby niektórzy byli gotowi dopłacać.

      • 10 3

  • Za 100 zl dzien

    Smiech na sali

    • 21 7

  • statyści to są w rządzie i w ławach sejmowych z ramienia pis - kaczka mówi głosuj to głosują

    • 31 9

  • (6)

    Pan Maciej przez 10 lat zagrał w kilkunastu produkcjach. Kurczę, ja przez ostatnie 6 lat mam prawie 40 produkcji na koncie, w tym wiele międzynarodowych. Mogę redakcji dać taki wywiad rzekę w tym temacie, że będzie można starać się o Pulitzera :)
    Są 2 znane firmy w Trójmieście, które werbują statystów. Obie są super :)

    • 9 18

    • (2)

      Gratuluję kariery; czy we wszystkich produkcjach występowałeś jako przechodzień?

      • 15 3

      • (1)

        I tu mógłbym zadziwić różnorodnością.
        Mając średnio 2 angaże rocznie jak rozmówca z artykułu i mając kogoś kto ma średnio 6 angaży rocznie jak ja, to kto ma więcej do powiedzenia o tym zawodzie? I to jako epizodysta a nie klaskacz w programach ;) Szanuję rozmówcę, bo wiem jaką robotę robi, ale doświadczenie ma niewielkie. W Trójmieście są osoby, które śmiało mogą pochwalić się nawet ponad 100 angażami. I nie tylko jako przechodzień gdzieś w 10 rzędzie, ale też ich twarze są widoczne w ujęciu.
        To tak jakby wziąć stażystę by opowiedział o pracy w firmie, gdy doświadczeni pracownicy takiej firmy nie zostali wzięci pod uwagę. Widać różnicę, co nie :) I trudno tu mówić o hejcie, gdy powiedziana jest prawda.
        Pani Redaktor mogła się bardziej postarać.

        • 4 3

        • Zgłosiliśmy cię do oscarów.

          • 6 0

    • Krysia Janda?? (1)

      Można prosić o autograf?

      • 3 5

      • Raczej Adrian Du*a.

        • 0 2

    • No ale rozmowa jest z nim, a nie z tobą.

      Zazdrościsz mu czy jak?

      • 7 0

  • wolałem pracę tego poszukiwacza planów filmowych - do ujeć z natury (1)

    tamto to była idealna robota dla kogoś z okiem fotografa ... i dało się z tego wyżyć
    a statysta to nie zawód to hobby ... za 100zł raz na pół roku nikt nie utrzyma rodziny

    • 15 1

    • Nie każdy umie robić zdjęcia i nie każdego to interesuje, tak jak statysta... nie każdego to interesuje, dajcie żyć

      • 3 0

  • Trójmiejski rynek pracy to różnorodność? Ha ha ha. Wustarczy wejść w ogłoszenia na tym oto portalu i zobaczyć ten paździerz....

    • 23 1

  • Chętnie bym spróbowała

    Z ciekawości, nie jako stałe działanie, ale raz czy dwa dla frajdy :)

    • 6 3

  • Jakąkolwiek osobę trojmiasto by nie przedstawiło, (4)

    to znajdzą się ananasy hejtujące, docinające i ubliżające takiej osobie. No cóż. Wole zadowolonych szczęsliwych ludzi niż anonimowych hejterów zza monitora. Żal mi was, bo musicie mięc naprawdę smutne życie....

    • 37 3

    • ;-)

      Cieszę się że znajdują się tacy ludzie jak Pan/Pani :) Z najlepszymi życzeniami

      • 6 0

    • Z reguly sa to ludzie ...

      którzy nie radzą sobie ze swoim życiem, wiec w taki sposób oceniają innych, żeby lepiej się poczuć. Smutne to ...

      • 2 1

    • Niektórzy tylko po to tu wchodzą żeby ulać trochę żółci (1)

      I trysnąć jadem.

      Gdyby Internet nie był anonimowy to te dyskusje wyglądałyby inaczej.

      • 6 1

      • Też tak kiedyś myślałem, ale później pojawił się Facebook i ludzie, tytułowani imieniem i nazwiskiem, z dzieckiem na rękach na profilówce, piszą takie rzeczy, że historyczne przemówienia zbrodniarzy się chowają

        • 2 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Anna Jakób

Członek zarządu Grupy GPEC, firmy z branży energetycznej. Wcześniej przez kilkanaście lat pełniła...

Najczęściej czytane