stat

Ciekawe zawody: Wróżka - magiczne zajęcie

Nowy rok często skłania nas do myślenia o przyszłości. Dlatego w pierwszym wywiadzie w ramach cyklu "Ciekawe zawody" w 2020 r. o wróżeniu porozmawiamy z Magdaleną Fortuną, bo - ku zaskoczeniu wielu osób - zawód wróżki jest od dawna wpisany do ministerialnego wykazu zawodów. W ubiegłym miesiącu o świątecznej pracy mikołaja opowiadał Michał Dec. Kolejny wywiad już za miesiąc.



Od zawsze wiedziałaś, że będziesz pracować jako wróżka?

Magdalena Fortuna: - Z pierwszego wyuczonego zawodu jestem dziennikarzem, jednak już od wielu lat wiedziałam, że nie jest to moje jedyne powołanie. Na pewno moje zdolności formowały się od dziecka, tylko świadomość dziecięca nie pozwala zrozumieć, że nasze postrzeganie różni się od postrzegania innych. Od kiedy pamiętam, miewałam prorocze sny, które następnego dnia sprawdzały się w szkole. Nauczyłam się też rozpoznawania znaków, które były dla mnie ostrzeżeniem. Na przykład zawsze gdy śniły mi się budynki, oznaczało to, że wydarzy się coś niedobrego.

Czy korzystała(e)ś kiedyś z usług wróżki/wróżbity?

tak i chętnie wracam na sesje 16%
tak, ale już nigdy tego nie zrobię 10%
nie, ale co jakiś czas o tym myślę 14%
nie i nie zamierzam skorzystać 60%
zakończona Łącznie głosów: 478
Nie dziwiło cię, że sny się sprawdzają?

- Zupełnie mnie to nie dziwiło. Dopiero wiele lat później dotarło do mnie, że to coś niezwykłego, tak jak samo śnienie. Nadal zaskakuje mnie, że wielu osobom nic się nie śni. Myślę, że takie przeznaczenie do pracy wróżki przychodzi wraz ze wzrastaniem duchowym. U mnie połączyło się to ze spotkaniem osoby, która zwróciła uwagę na mój swego rodzaju dar i potrzebę pomagania ludziom. Wtedy zaczęłam się interesować parapsychologią i kształcić w tym kierunku. Bardzo zależało mi na solidnej edukacji, dlatego zajęła mi ona pierwsze lata.

Gdzie można zdobyć wiedzę z zakresu parapsychologii?

- Na terenie całej Polski, zarówno na kursach indywidualnych, jak i grupowych. Bardzo mi zależało, żeby mieć porządne podstawy merytoryczne, a nie bazować tylko na darze. Zrobiłam między innymi kursy z bioenergoterapii oraz obszerny, kilkuletni kurs parapsychologa, uzyskałam także dyplom z jasnowidztwa. Taka weryfikacja, czy naprawdę ma się umiejętności w tej materii, trwa średnio od dwóch do nawet czterech lat.

Jak trafili do ciebie pierwsi klienci?

- Na początku zaczęłam przyjmować moje koleżanki i kolegów, potem ich znajomych, i tak pocztą pantoflową trafiały do mnie kolejne osoby.

Jak zareagowali znajomi? Dziwili się, wątpili?

- Zupełnie nie. Wielu mówiło, że spodziewali się, że tak będzie. Przez wiele lat wspierałam ich swoimi radami i rozmowami. Teraz po prostu zostało to odpowiednio ubrane w słowa, zyskałam zawód poprzedzony solidnym wyedukowaniem.

Wróżki w Trójmieście



Dużo czasu potrzebowałaś, zanim pojawili się nowi klienci?

- Wszystko poszło sprawnie i zajęło może tydzień. Liczba klientów bardzo szybko rosła, 90 proc. z nich na stałe zdecydowało się korzystać z moich usług. To jest dla mnie największa satysfakcja.

A przychodzą czasem osoby, które wątpią w twoją pracę?

- Oczywiście, przychodzą mnie przetestować. To łatwo wyczuć. Jednak takie rzeczy mnie nie irytują. Traktuję ich jak każdego klienta. Jeżeli mówię takiej osobie, że pisana jest jej zmiana pracy. A ona powie, że wcale nie chce jej zmienić, to informuję, że karty to tylko drogowskaz, nie wyrocznia. Po pierwsze, zmiana pracy nie zależy tylko od nas, po drugie, można przeciwstawić się temu, co nam pisane, to po prostu przyjdzie chwilę później. Tak samo jest ze związkiem. Możemy zostać w związku, w którym jest nam źle na przekór wszystkiemu, ale to nie oznacza, że będzie to z korzyścią dla nas. Myślę, że większość z tych osób przekonuje się, że wróżka to nie szamanka, a również człowiek, który zwyczajnie może posiadać zdolności parapsychologiczne. U wróżki można znaleźć sens, lecz trzeba jeszcze wziąć go w swoje ręce i wykorzystać w zgodzie z własną wolą.

Jak w takim razie wybrać wróżkę? Załóżmy, że ktoś ma potrzebę skorzystania z takich usług, ale boi się, że trafi na kogoś nieuczciwego. Sprawdzać dyplomy czy opinie w internecie?

- To bardzo trudne pytanie. Opinie w internecie są problematyczne. Nigdy nie wiemy, kto jest naszym klientem i jak zareaguje na informacje, które mu się nie spodobają. Na pewno dyplom też nie jest żadnym wyznacznikiem. Możesz pójść do starszej kobiety z kotem na ramieniu, która nawet nie wyciągnie kart i powie ci tylko pięć zdań, ale to będą właśnie te najważniejsze. Moim zdaniem dobra wróżka to ta, która trafia w twoje serce, która czyta ci z duszy, która ma wiedzę i potrafi ją właściwie wykorzystać, umiejętnie i rozsądnie. Chyba najbardziej wiarygodna jest poczta poleceń. Nie ma też nic złego w tym, że sprawdzamy kilka osób i szukamy tej, która najbardziej nam odpowiada, zarówno pod względem osobowościowym, jak i techniki pracy. Warto pamiętać, że każdy wróżbita posiada inny dar, dlatego też w inny sposób może odczytywać przesłanie z kart. Ja bardzo wierzę w ludzi i mam nadzieję, że większość osób, które się tym trudnią, robią to z pasji.

Wizyta u wróżki. Czego możemy się spodziewać?



Jednak wydaje się, że to zawód, który może kusić szaleńców.

- Masz rację. Nigdy nie można stawiać się ponad miarę. Pokora i skromność pozwalają na osiągniecie stabilizacji duchowej, wyciszenia i takiej siły, która uniesie ludzkie problemy, ich marzenia, smutki, cele, plany. Zawsze mówię, że nikt nie ma prawa być wyrocznią i Bogiem. Karty to jedynie drogowskaz. Wróżka powinna pokazywać możliwe konsekwencje decyzji i zostawiać wolny wybór. Nasza praca jest bardzo odpowiedzialna, bo wiele osób chętnie skorzystałoby z gotowej instrukcji, jak żyć. Niejednokrotnie można usłyszeć o osobach stawiających karty, które z góry, bez ogródek mówią np. młodej dziewczynie, że rozstanie się z obecną miłością swojego życia. Reakcja takiej klientki może być bardzo różna. Dlatego wykonując taką pracę, należy w pełni być odpowiedzialnym za słowo i kulturę wypowiedzi. Umiejętność przekazu jest najważniejsza. Sygnalizując jakieś trudne wydarzenie, zawsze warto wskazać również nowe możliwości. Zawsze mówię klientom to, co widzę i czuję, jednak kładę nacisk na możliwości, jakie czekają ich w przyszłości.

Skąd w ogóle wiadomo, że ktoś może być dobrym wróżką/wróżbitą, że się w tym sprawdzi?

- Cała edukacja jest właśnie po to, żeby upewnić się, czy powinniśmy się tym zajmować zarobkowo. Na pewno nie jest to zajęcie dla osób na mocnym życiowym zakręcie. Trzeba być ułożonym samym ze sobą. Ta praca wymaga 100 proc. oddania swojej uwagi drugiemu człowiekowi. Gdy przychodzi do mnie klient, skupiam się tylko na nim. Na pewno osoba, która chce się tym zajmować, musi w to po prostu wierzyć i, tak jak mówisz, mieć ten dar, intuicję, widzieć więcej niż inni.
Porady można uzyskać przez e-mail, telefon, Skype lub osobiście.
Porady można uzyskać przez e-mail, telefon, Skype lub osobiście. fot. 123rf / Monika Wisniewska

Jak wygląda taka sesja u wróżki?

- Porady można uzyskać przez e-mail, telefon, Skype lub osobiście. Jedne osoby wolą w trakcie porady siedzieć wygodnie na swojej kanapie, inne są ciekawe takiego spotkania bezpośrednio i przychodzą do gabinetu. Bez względu na formę spotkania staram się nie zadawać pytań i raczej jest to dla mnie ostateczność. W przypadku wizyty bezpośredniej zawsze najpierw proszę o datę urodzenia, dokładnie wyliczam wibrację urodzeniową, która ukazuje cechy osobowości mojego klienta. Dalej sprawdzam, w jakim roku osobistym osoba do mnie trafiła. Pierwszą częścią spotkania jest zatem numerologia, która ma wpływ również na całą przyszłość człowieka. Oczywiście numerologia poda nam tylko część informacji, bo inaczej każda osoba z taką samą wibracją miałaby podobne życiowe zdarzenia, a każdy człowiek jest inny i wymaga indywidualnego podejścia. Po około 10 minutach przechodzimy do kart. Najpierw kładę rozkład ogólny, czyli wyczuwam energię człowieka, w jakiej formie przyszedł, czy ma trudne doświadczenia z przeszłości. Na razie to jest ogół. Potem przechodzimy do konkretnych szczebli, choć na podstawie ogólnego rozkładu już wiem, na co zwrócić uwagę. Korzystam w sumie z trzech różnych talii kart. Jeśli przebywam chwilę z daną osobą, wiem, po które karty sięgnąć, więc do każdego klienta dobieram je indywidualnie. Są to zwykle karty o delikatnej energii, na przykład tarot cygański lub tzw. tarot austriacki. Na koniec sesji korzystam także z przesłań aniołów. Mówią nam, co zrobić w danym momencie, żeby osiągnąć to, czego chcemy. Spotkanie z założenia trwa godzinę.

Ludzie czasem od razu mówią, o czym nie chcą usłyszeć, np. nie chcą wiedzieć, kiedy umrą?

- To ekstremalne pytanie, które z zasady nie powinno mieć miejsca. Zawsze na początku spotkania mówię, że jedną z niewielu rzeczy, o które nie można pytać, jest właśnie śmierć. Nie można stawiać się ponad Boga. Muszę też przyznać szczerze, że nie widzę śmierci osoby, która do mnie przychodzi, być może nie otwieram na tyle moich umiejętności. Nawet rozsądek mi podpowiada, że nie powinno się tego czuć. Ale widzę zagrożenia, o których informuję klienta, np. gdy pojawia się karta zagrożenia przy drodze. Jeżeli klient będzie uważał, to zagrożenie nie musi przerodzić się w wypadek. Często przy kartach rozkładanych na "zdrowie" mogę wskazać konkretne organy, z którymi klient lub ktoś z jego bliskich może mieć problem.

Jakie są stawki na rynku za porady wróżek? I ile można zarobić?

- Stawka za pełną, około godzinną sesję to średnio 150-200 zł. Wróżka może pracować, codziennie przyjmując kilku klientów. Oczywiście ostateczny zarobek zależy od tego, jakim cieszy się zainteresowaniem. Jedna będzie miała klientów z miesięcznym wyprzedzeniem, druga umówi kilka osób w tygodniu. Oczywiście od tego trzeba odjąć jeszcze standardowe koszty działalności, ZUS i podatki czy wynajem lokalu.

Kto przychodzi do wróżki? Ludzie na życiowym zakręcie?

- Tak mogłoby się wydawać, ale przekrój jest duży. Od osób, które mają poważne, życiowe dylematy, po takie, które przychodzą z czystej ciekawości. Coraz więcej osób trafia też z pytaniami biznesowymi np. czy potencjalny wspólnik będzie odpowiedni, czy gałąź biznesu, w którą chcą wejść, odpowiednio się rozwinie lub kogo zatrudnić do pracy. Raczej nie ma zasady co do tego, czy częściej przychodzą kobiety, czy mężczyźni, osoby młodsze czy starsze. Przychodzą wszyscy po równo. Każdy, kto czuje, że takie spotkanie ma sens, i potrzebuje duchowej porady. Moja praca to głównie bardzo osobiste informacje, dlatego mam taki swój moralny kodeks i o sprawach klientów nie mówię nikomu.

Nawet mężowi przy obiedzie?

- Absolutnie. Ufam oczywiście mojemu mężowi, jednak cechuje mnie tajemnica zawodowa, której ściśle przestrzegam, niezależnie od tego, czy rozmawiam z mężem, czy przyjaciółką. Ponadto mój mąż jest naukowcem i jeśli rozmawiamy na jakieś tematy związane z moim magicznym światem, to zdecydowanie opowiadam mu o nim ogólnie. Jesteśmy idealnym przykładem, że przeciwieństwa się przyciągają.

Gdy się poznaliście, wróżyłaś, jak będzie wyglądała wasza przyszłość?

- To ciekawe, ale mój dar dedykowany jest tylko dla innych. Odnajduję w tym pewne racjonalne wytłumaczenie. Gdybym miała dar przewidywania również w moim życiu prywatnym, nie musiałabym przerabiać żadnych życiowych lekcji, a moje życie byłoby w pełni zaplanowane przeze mnie samą. A ja, podobnie jak każdy człowiek, muszę przerabiać swoje historie życiowe.

Trójmiejski rynek pracy to różnorodność i ciągłe, dynamiczne zmiany. Ciekawe, niszowe profesje i zawody, które w chwilę zdobywają popularność. Chcemy pokazać czytelnikom nie tylko warte poznania profesje, ale także niezwykłych ludzi, którzy z pasją opowiadają o swojej pracy. Temu ma służyć cykl wywiadów "Ciekawe zawody".

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Andrzej Kasprzak

Były prezes zarządu Międzynarodowych Targów Gdańskich. Na stanowiskach kierowniczych pracował...