Czy z etyką w biznesie jest jak z Yeti, czyli wszyscy słyszeli, ale nikt nie spotkał?

- Problem Amber Gold polega na tym, że my po dwóch latach dalej nie wiemy o co tam chodziło. I to jest najgorsze - ocenia prof. Piotr Dominiak.
- Problem Amber Gold polega na tym, że my po dwóch latach dalej nie wiemy o co tam chodziło. I to jest najgorsze - ocenia prof. Piotr Dominiak. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.p

Czy w biznesie zasady etyczne mają znaczenie? W ubiegły czwartek dyskutowali o tym przedsiębiorcy i naukowcy w ramach konferencji "W poszukiwaniu wartości" z cyklu "Ekonomia Kultura Wartości", która odbyła się na Politechnice Gdańskiej. Współorganizatorem był Gdański Klub Biznesu. A my o tym czy biznes może być etyczny, czy społeczna odpowiedzialność biznesu jest bezinteresowna i czy biznes pozbędzie się... "mordy" rozmawiamy z prof. Piotrem Dominiakiem, ekonomistą z Politechniki Gdańskiej.



Z etyką i moralnością w biznesie jest jak z Yeti. Wszyscy słyszeli, ale nikt nie spotkał - napisał w opinii jeden z naszych czytelników. Czy jest aż tak źle?

Piotr Dominiak: - W podobnym duchu wypowiadali się niektórzy goście naszego Forum. Myślę jednak, że to jest duże uproszczenie. Oczywiście z jednej strony wiele korporacji chwali się, że wprowadzają kodeksy etyczne, ale czasami to tylko szyld, etykietka, za którą praktyka nie nadąża. Jednak z drugiej strony - tak jak w życiu, a biznes też jest jego ważną częścią - jest bardzo wielu ludzi, dla których wartości moralne są ważne. W ich życiu prywatnym i w ich życiu zawodowym.

W firmach powstają nawet specjalne strategie dotyczące standardów etycznych.
Etyka to jest coś co się sprawdza, albo nie sprawdza, ale zawsze w praktyce. Nie w zapisach, nie w kodeksach.

- Tak. Mam wątpliwości czy kodyfikowanie tych zasad ma sens. Jednak to może być jakąś pomocą. Natomiast to - z całą pewnością - nie załatwia sprawy. Źle jeżeli w firmie, czy jakiejś organizacji kończy się tylko na spisaniu zasad i nie dba się o ich stosowanie. To dopiero jest nieetyczne. Wartości powinny być promowane. Jeżeli szef czy ważny pracownik tych wartości nie przestrzega, to czego można wymagać od podwładnych. Jeżeli jednak pracownicy widzą, że ktoś kieruje się wartościami i spotyka go za to nagroda czy pochwała, to mogą zacząć go naśladować.

Czy bez strategi nie ta się być etycznym?

- Oczywiście, że się da. Jednak istnieje pewna potrzeba oparcia tych wszystkich zasad i promowania pewnych wartości o jakieś procedury. Nie chodzi o biurokrację. Takie procedury, aby ludzie wiedzieli, że ktoś pilnuje tych zasad, ktoś monitoruje ich przestrzeganie. Aby ludzie wiedzieli, że jeżeli np. zwrócą uwagę swojemu szefowi na nieetyczne, niewłaściwe zachowania któregoś z pracowników, to nie zostaną za to ukarani. Podam przykład z uczelnianego podwórka. Jeżeli my wyłapujemy kogoś, kto np. popełnił plagiat w pracy dyplomowej i potem komisje dyscyplinarne, do których kierujemy te sprawy koncentrują swoją uwagę na wykazywaniu, że to pracownicy uczelni są odpowiedzialni, że nie ostrzegali, nie przestrzegali pewnych procedur, a nie biedny student, który był nieświadomy tego co zrobił, to bardzo źle. Jeżeli taki przekaz idzie z uczelni to jest niedobrze. Wszelkie deklaracje o tym, że promujemy jakieś wartości - a przecież kradzież wartości intelektualnej to jest zdecydowanie nieetyczne postępowanie - a staramy się to jakoś usprawiedliwiać, albo lekceważyć, to całe te zapisy można wrzucić do kosza. Etyka to jest coś co się sprawdza, albo nie sprawdza, ale zawsze w praktyce. Nie w zapisach, nie w kodeksach.

A z tym bywa różnie. Ostatnio coraz więcej mówi się o etyce w kontekście biznesu. Skrót "CSR", czyli społeczna odpowiedzialność biznesu często pada w różnych sytuacjach, jak kiedyś "certyfikat ISO" czy słowo "innowacyjny". Może to tylko moda?
Pamiętajmy, że społeczna odpowiedzialność biznesu wyrosła z bardzo szlachetnych intencji, ale została trochę zawłaszczona jako element strategii promocyjnej przedsiębiorstw czy instytucji.

- Faktycznie dużo mówi się o etyce biznesu. Mam jednak nadzieję, że to nie będą jałowe dyskusje. CSR to nic nowego, jednak wcześniej nie było potrzeby nazywania tego. Pamiętajmy, że społeczna odpowiedzialność biznesu wyrosła z bardzo szlachetnych intencji, ale została trochę zawłaszczona jako element strategii promocyjnej przedsiębiorstw czy instytucji. Dziś idea oderwała się od swoich korzeni, pierwotnych motywów i rzeczywiście wykorzystywana jest bardzo często instrumentalnie. Jednak w ostatnich latach kryzys, który ogarnął wiele gospodarek na świecie postawił nowe wyzwania, nowe pytania wobec ekonomistów, menedżerów, polityków. Ten kryzys karze nam wracać to tych korzeni. Do tego, że próby regulacji rynków pozbawione tego etycznego kręgosłupa, nie powiodą się. Wracamy do dyskusji fundamentalnych i coraz więcej z nas zaczyna rozumieć, że bez stawiania takich pytań podstawowych, od których ekonomiści i menedżerowie uciekali w ostatnich latach, nie da się zorganizować przyzwoicie funkcjonującej gospodarki, a przede wszystkim przyzwoicie funkcjonującego społeczeństwa.

Niestety CSR, często jest tylko częścią strategii, ale marketingowej.

- Niestety. Nie może być tak, że firma robi coś na pokaz, żeby wypromować się w środowisku lokalnym pod szyldem społecznej odpowiedzialności, a jednocześnie w środku tej firmy dzieją się rzeczy, które są odległe od odpowiedzialności wobec najbliższych, współpracowników czy podwładnych. To jest sprzeczność, którą ludzie tkwiący w takiej organizacji dostrzegają. Jak oni mają wierzyć w hasła o etycznym zachowaniu czy społecznej odpowiedzialności biznesu. Trzeba o tym rozmawiać, żeby uciec od takiego doraźnego wykorzystywania szlachetnych idei, czy pomysłów wartościowych z punktu widzenia społecznego. Pamiętam kiedy koncepcja public relations zaczęła wchodzić do Polski. Na wydziale otworzyliśmy pierwsze studnia podyplomowe w tym zakresie. Byliśmy pełni takiego naiwnego optymizmu, że ten PR to jest coś bardzo pozytywnego. Sądziliśmy, że te przekazy nie będą jednostronne, że nie będą skażone interesem danego nadawcy. A dzisiaj? Co z tego zostało? Słyszymy np. z ust polityków, komentujących posunięcia konkurencji - to jest tylko PR, nie traktujmy tego zbyt poważnie. Czyli mrugajmy okiem znacząco, że to tylko zabawa. To my sami deprecjonujemy pewne idee. Odciąć się od tego pewnie nie potrafimy, pewnie nie będziemy w stanie, ale trzeba o tym głośno mówić.

Jednak takie przypadki jak Amber Gold to jest coś co się będzie zawsze zdarzać. To jest nieuczciwe żerowanie na ludzkiej naiwności, ale trzeba też powiedzieć, że ludzie powinni mieć trochę zdrowego rozsądku.

Strategie CSR, PR, debaty o etyce w biznesie, a potem trafi się afera Amber Gold i znów biznes w oczach Kowalskiego ma... "mordę".

- Na pewno takie przypadki nie pomagają w budowaniu dobrego wizerunku biznesu. Jeżeli są to przypadki ewidentnych oszustw, to one z miejsca powinny być piętnowane przez opinię publiczną i ukarane przez wymiar sprawiedliwości. Jednak takie przypadki jak Amber Gold to jest coś co się będzie zawsze zdarzać. To jest nieuczciwe żerowanie na ludzkiej naiwności, ale trzeba też powiedzieć, że ludzie powinni mieć trochę zdrowego rozsądku. Zawsze trafią się ludzie, którzy sądzą że są nadzwyczajne okazje i być może inni są głupi bo ich nie dostrzegają. Dlaczego ja mam nie zarobić w sposób nadzwyczajny? Wtedy zamykają nam się oczy na fakty. To się zdarza także w społeczeństwach znacznie bardziej obytych z gospodarką rynkową. Jednak problem Amber Gold polega na tym, że my po dwóch latach dalej nie wiemy o co tam chodziło. I to jest najgorsze.

Relacje biznes klient bywają trudne, a jak z relacjami na linii biznes biznes?

- Trudno jest odpowiedzieć na to pytanie, bo często nasze opinie kształtowane są przez negatywne przypadki, które najczęściej docierają do opinii publicznej i wówczas tę rzeczywistość widzimy przez pryzmat złych wydarzeń. Te dobre praktyki traktujemy jako coś oczywistego i o nich się nie mówi. Ostatnio robiliśmy badania, w których pytaliśmy m.in. o zjawisko świadomego zalegania z płatnościami wobec kontrahenta. Pytaliśmy czy to jest powszechne zjawisko. Rzeczywiście większość respondentów odpowiadała "tak", ale kiedy pytaliśmy, czy oni osobiście się z tym zetknęli, to już okazywało się, że niewielu. Oni wiedzę czerpali od znajomych, z mediów. Te osobiste doświadczenia były udziałem znacznie mniejszej grupy.

Opinie (29) 1 zablokowana

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Ludzie biznesu

Zbigniew Canowiecki

Prezes Zarządu „Pracodawców Pomorza”. Jest absolwentem Politechniki Gdańskiej....