stat

Dla biohakerów starość to tylko choroba. Technologia oznacza lepsze życie

Trójmiasto jest bardzo przyjazne biohakerom. Regularnie są organizowane spotkania Polskiego Stowarzyszenia Transhumanistycznego, na których poruszane są różne tematy, od czysto technologicznych po filozoficzne dyskusje czy rozmowy na temat konsekwencji pewnych technologii. Na zdjęciu Jakub Domański i Tadeusz Wiktor Dybowski.
Trójmiasto jest bardzo przyjazne biohakerom. Regularnie są organizowane spotkania Polskiego Stowarzyszenia Transhumanistycznego, na których poruszane są różne tematy, od czysto technologicznych po filozoficzne dyskusje czy rozmowy na temat konsekwencji pewnych technologii. Na zdjęciu Jakub Domański i Tadeusz Wiktor Dybowski. mat.prasowe

Implanty pod skórą, które pozwalają na otwieranie drzwi, modyfikowanie DNA organizmów, różnego rodzaju urządzenia biometryczne. Biohacking to już nie tylko fantastyka naukowa, a poszerzaniem wiedzy na ten temat zajmują się członkowie Hackerspace Trójmiasto i Polskiego Stowarzyszenia Transhumanistycznego. O modyfikacjach organizmu, starości jako zwykłej chorobie i o tym, czy rozrusznik serca czyni z nas cyborga rozmawiamy z Jakubem Domańskim i Tadeuszem Wiktorem Dybowskim - transhumanistami i członkami Hackerspace Trójmiasto.



Dla laika biohacking czy transhumanizm to pojęcia bardzo tajemnicze i bardziej kojarzące się z SF niż codziennym życiem. Jak to wygląda naprawdę? Czy więcej w tym idei, czy raczej jest to część procesu związanego z rozwojem technologii?
Jeśli dojdzie do jeszcze większego rozkwitu ruchu transhumanistycznego i biohackerskiego, a na to się zanosi, na pewno zmieni to nasz świat i przekształci nasze społeczeństwo na wzór cyberpunkowych wizji z twórczości SF.

Jakub Domański: - Najpierw trzeba się zastanowić, czym jest transhumanizm i biohacking. Pomimo wielu niespójnych definicji możemy przyjąć, że transhumanizm to wykorzystywanie dostępnej wiedzy i metod naukowych w stosunku do człowieka (jedzenia, snu, zdrowia, kondycji fizycznej). Biohacking, czyli podejście hobbystyczne i DIY do dziedziny life-science, może być jednym z narzędzi wykorzystywanych przez transhumanistów. 

Pomimo swojej tajemniczości są jak najbardziej związane z rozwojem technologii. Myślę, że najlepiej porównać to do entuzjastów wczesnych komputerów i programowania. W latach 70. czy 80. XX wieku komputery i programowanie były czymś równie SF jak biohacking teraz, ale 40 lat później nie potrafimy sobie wyobrazić życia bez wszechobecnych komputerów. Tak samo może się stać z biohackingiem - to, co obecnie jest domeną hobbystów, naukowców i małych start-upów może się stać głównym elementem naszego życia.  

Tadeusz Wiktor Dybowski: - Jak najbardziej, jest to wynik postępu technologicznego. Ludzie są już nie tylko w stanie zmieniać świat; coraz śmielej chcą zmieniać samych siebie. Terminy brzmią tajemniczo, lecz odzwierciedlają zjawiska mające miejsce od stuleci. Transhumanizm jest nurtem kulturowo-społecznym badającym przyszłość formy człowieka oraz naszą relację z technologią. Biohacking, czy ściślej - grinding - to modyfikacja organizmu za pomocą implantów, protez, środków farmakologicznych, urządzeń biometrycznych a nawet przyjętej diety.

Jestem farmaceutą, co pozwala mi rzetelnie ocenić obecne i dopiero nadchodzące technologie medyczne. Szczepienia są typową modyfikacją organizmu. Implantacja sztucznego rozrusznika serca czyni z nas cyborga, podobnie jak przywracający słuch implant ślimakowy. Przyjmowane przez nas leki, są świadomym wywieraniem wpływu na nasze ciało. Operacje plastyczne stały się powszechne już w zeszłym wieku. Wszystko to robimy, aby zachować zdrowie i sprawność organizmu. Nawet więcej - protezy sławnego Oscara Pistoriusa pokazały, że technologia może przywrócić sprawność fizyczną do poziomu sportowca. Mimo tego rozpowszechnienia, każda nowa technologia medyczna wzbudza z początku sensacje lub kontrowersje.
Ludzie zawsze byli zdolni do zła i braku empatii - technologia tylko zmienia wachlarz dostępnych narzędzi. Zbrodniarze wojenni zeszłych stuleci doskonale radzili sobie bez zaawansowanych technologii. Co natomiast technologia może nam zapewnić - to większy wpływ każdego z nas na procesy decyzyjne.

Jednym z godnych uwagi przykładów tego jest, już dopuszczona w Wielkiej Brytanii procedura zapłodnienia in vitro "trojga rodziców" - gdzie DNA matki z wadą genetyczną w obrębie mitochondrialnego DNA komórki jajowej przenosi się do zdrowej komórki jajowej dawczyni, a następnie postępuje jak w procedurze in vitro. Pozwala to wyeliminować niektóre poważne choroby genetyczne w kolejnych pokoleniach.

Jak takie działania wyglądają w Polsce, a jak na świecie? Jakie kraje przodują w rozwoju takich technologii i jakie technologie związane z biohackingiem są już obecne i używane na świecie?

TWD: - Za kolebkę kultury biohackerskiej można uznać Stany Zjednoczone, gdzie grupy fascynatów przeprowadzały pierwsze "garażowe" eksperymenty z implantacją magnesów neodymowych (zmysł magnetyczny) czy chipów RFID (identyfikacyjnych), które mogą w przyszłości zastąpić dowód osobisty i kartę płatniczą. Wiele startupów Krzemowej Doliny jest z branży biotechnologicznej. Chiny są światowym liderem w badaniach nad terapią genową, technologią CRISPR (nowa technologia związana z inżynierię genetyczną) i biotechnologią w ogóle. W kwestii robotyki, egzoszkieletów oraz części implantów przoduje Japonia. 

JD: - Jeśli chodzi o hobbystyczne podejście do biohackingu, to u nas w kraju istnieją grupy ludzi, którzy chętnie się tym zajmują i wymieniają wiedzą. Niestety koszty takiej "zabawy" są trochę bardziej większe niż w Niemczech czy USA. Jeśli chodzi o technologie, to powoli zaczyna się używać terapii genowych. Pacjenci chorzy na Parkinsona mogą być leczeni stymulowaniem odpowiednich części mózgu elektrodą wszczepioną chirurgicznie. Cukrzycy mogą korzystać z implantów monitorujących poziom cukru 24 godziny na dobę. Tak naprawdę bardzo dużo technologii medycznej używanej dzisiaj można uznać za metody biohackerskie, ale ze względu na ich rozpowszechnienie nikt nie myśli o nich jako o biohackingu. Za to często technologie i metody używane w medycynie stanowią podstawę dla biohackerów do tworzenia nowych technologii (używanie EEG do sterowania komputerem w domu, wykorzystanie biofeedbacku do optymalizacji snu, życia czy diety).

TWD: - Polska w tej kwestii dopiero się rozwija, lecz na przykładzie Hackerspace w Gdańsku i innych polskich miastach staje się oczywiste, że można w naszym kraju znaleźć wielu ludzi z wiedzą i umiejętnościami, którzy mogliby poprowadzić znaczące projekty technologiczne z sukcesem. Problemem jest, niestety - jak zwykle - finansowanie.

Wyzwaniem jest także zmiana myślenia większości społeczeństwa, myślenia, które wyparłoby dotychczasową nieufność i obawę przed nowymi i szerzej nieznanymi technologiami. To istotna przeszkoda - brak wsparcia społecznego. Zbyt łatwo przyzwyczajamy się do rozwiązań, które powstały wczoraj, aplikujemy je do problemów dziś, zamiast brać pod uwagę to, co czeka nas jutro. To dotyczy też kultury organizacyjnej, tak struktur państwa, jak i polskich przedsiębiorstw.

Biohacking to nie tylko sama "twarda" technologia. To także szeroko pojęta dietetyka, czyli coś całkowicie niezwiązanego z elektroniką.

TWD: - Za nasz stan zdrowia odpowiada w znacznej części styl życia. Badacze procesów starzenia, jak Aubrey de Grey, postulują, aby uznać proces starzenia za chorobę i podstawową przyczynę dalszych chorób jak cukrzyca, choroby układu krążenia, choroby neurodegeneracyjne. Ostatnie badania nad dietą ograniczającą kalorie (CR, calorie restriction), różnicami w szybkości procesów starzenia, długością telomerów, dają pewne ogólne wskazówki co do diety oraz stylu życia. Poprowadziły też do szeregu badań nad cząsteczkami, (kandydatów na leki) mającymi spowalniać procesy starzenia i pozwolić nam zachować zdrowie i sprawność do późnych lat życia.

Czy biohacking to tylko kolejne ułatwienia w codziennym życiu, czy nie są związane z tym także pewne zagrożenia? Jakie są plusy, a jakie minusy takich rozwiązań?
Badacze procesów starzenia, jak Aubrey de Grey, postulują aby uznać proces starzenia jako chorobę i podstawową przyczynę dalszych chorób jak cukrzyca, choroby układu krążenia, choroby neurodegeneracyjne.

TWD: - Wpierw uprzedzę pytania. Tak, oczywiście, uświadamiamy o ryzyku płynącym z inwazyjnych procedur przeprowadzanych bez nadzoru wykwalifikowanego personelu i w nieodpowiednich warunkach - jak to miało miejsce z początku na Zachodzie.

Poza tym jest wiele korzyści płynących z biohackingu. Nurt Quantity Self (forma samobadania), jest dobrą formą profilaktyki i świetnym źródłem danych dla lekarza. Cała sfera optymalizacji diety, aktywności fizycznej oraz snu pozwala na lepsze zrozumienie funkcjonowania organizmu oraz poprawę jakości życia. Ciekawym, wciąż badanym obszarem jest powierzchniowa neurostymulacja mózgu (jak chociażby urządzeniem Thync dla ułatwienia zasypiania lub poprawy koncentracji). Poza tym szereg innych, wymienionych już wcześniej działań może z czasem wejść w obręb powszechnego systemu ochrony zdrowia. 

JD: - Jak przy każdej technologii, biohacking w trakcie swojego rozwoju niesie ze sobą zagrożenia. Największym jest to, że jeszcze raczkująca technologia może prowadzić do rezultatów zagrażających testującym je osobom. Oczywiście, w ekstremalnych przypadkach może być umyślnie użyta do złych celów. Tak samo jak azotan amonu może być użyty do nawożenia upraw roślin, ale w nieodpowiednich rękach może zostać zmieniony w materiały wybuchowe, tak zestaw do modyfikacji genetycznych CRISPR może posłużyć do stworzenia modyfikowanej genetycznie bakterii wykorzystywanej jako broń biologiczna. 

Przestępcy włamują się obecnie do komputerów, a dzięki internetowi rzeczy prawie do każdego nowoczesnego urządzenia. Czy w niedalekiej przyszłości będą się włamywali także do naszych "głów"?

TWD: - Świat jest coraz bardziej połączony. Przesył informacji, który w zamierzchłych czasach zajmował godziny lub nawet dni, teraz zajmuje ułamek sekundy. To oznacza o wiele szersze możliwości dla każdego z nas, ale także nowe zagrożenia. To kwestia adaptacji oraz nauki korzystania z nowych narzędzi - tak jak trzeba było się nauczyć bezpiecznie korzystać z konta e-mail, karty kredytowej czy GPS-a. Zawsze istnieje ryzyko, lecz wynika ono z niewiedzy. Proponowana przez Neuralink Elona Muska siatka neuronalna (Neural Lace) ma zapewniać nosicielowi zdolności komputera (moc obliczeniowa, pamięć - które z kolei stanowią "słabe" strony naszego mózgu). To ma być dodatkowa warstwa umysłu, "nad korą" (tzw. exocortex). Czy da się to zhackować? Najlepszym zabezpieczeniem będą tutaj własne parametry życiowe użytkownika (jako dane biometryczne - Quantity Self) w połączeniu z algorytmami głębokiego uczenia (Deep Learning) jako tzw. "dane logowania". Poza tym zależność człowieka od tego typu implantów będzie niewielka, choć z pewnością ich awaria będzie znacznie bardziej dotkliwa niż awaria telefonu komórkowego.

JD: - Obecnie interfejsy mózg-komputer nie są bardzo zaawansowane i większość z obecnie używanych nie pozwala na komunikację w obie strony. Nawet metody, które moglibyśmy zastosować do komunikacji komputera z mózgiem w obie strony wymagają od naszego mózgu przystosowania się do odbieranego sygnału. Ze względu na nasz obecny poziom wiedzy dotyczący mózgu i jego funkcjonowania oraz technologie pozwalającą połączyć układ nerwowy z elektroniką myślę, że minie jeszcze trochę czasu, zanim stworzymy metodę BCI, w której mózg nie będzie musiał się uczyć interpretować odbierane sygnały. Dzięki temu wszelkie próby "włamywania" się do mózgu mogą okazać się niemożliwe. W dalszej przyszłości, kiedy odkryjemy dokładne zasady funkcjonowania mózgu i kiedy połączymy go z komputerem w bardziej zaawansowany sposób, być może włamania będą możliwe, ale takie rozważania zostawiłbym już autorom SF.

W klasycznym już anime "Ghost in the Shell" komputery zupełnie zmieniły społeczeństwo. Biohacking jest obecny praktycznie wszędzie. Historia ma miejsce w 2029 roku. Czy czeka nas podobna przyszłość?

Choć niektóre technologie już istnieją, to ich wdrażanie, i tym samym wypieranie dawniejszych rozwiązań to bardzo żmudny proces. Przykładów jest mnóstwo: terapia genowa, wysoko zaawansowane protezy kończyn, sztuczna trzustka, implanty siatkówki, egzoszkielety.

TWD: - Najprawdopodobniej, choć może jeszcze nie w 2029 roku. William Gibson stwierdził kiedyś: "Przyszłość jest już dziś, nie jest tylko równomiernie rozdystrybuowana." Choć niektóre technologie już istnieją, to ich wdrażanie, i tym samym wypieranie dawniejszych rozwiązań (lub wręcz ich braku!) to bardzo żmudny proces. Przykładów jest mnóstwo: terapia genowa, wysoko zaawansowane protezy kończyn, sztuczna trzustka, implanty siatkówki, egzoszkielety, czy spoza medycyny - ile musieliśmy czekać na wdrożenie LED-ów, szerszego wykorzystania odnawialnych źródeł energii, rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości (AR/VR), druku przestrzennego... po kilkanaście, a nawet po kilkadziesiąt lat! A gdzie internet rzeczy, kryptowaluty, interfejs mózg-maszyna? Technologie, które rozwiązałyby z miejsca szereg problemów, a dla wielu ludzi byłyby szansą na przywrócenie normalnego życia. To kwestia ekonomii oraz bezwładności ludzkiego myślenia. 

JD:
- Jeśli dojdzie do jeszcze większego rozkwitu ruchu transhumanistycznego i biohackerskiego, a na to się zanosi, na pewno zmieni to nasz świat i przekształci nasze społeczeństwo na wzór cyberpunkowych wizji z twórczości SF. Popularyzacja CRISPR-a może doprowadzić do bardziej powszechnych i akceptowalnych modyfikacji genetycznych, nie tylko jedzenia, ale np. też designerskich zwierząt. Ruchy grinderskie i zaawansowany body modding może doprowadzić do powszechniejszej akceptacji implantów i wszelkiego rodzaju wszczepów (jak np. interface mózg-komputer, rozszerzających naszą sensorykę, czy w jakikolwiek inny sposób ulepszających ludzkie ciało). Ale oczywiście kiedy już tego typu technologia będzie popularna, stanie się dla ludzi tak normalna, jak telefony komórkowe, które dla ludzi żyjących w latach 70. XX w. były by szczytem technologii, o której w ich czasach mogli usłyszeć tylko w twórczości SF albo od najbardziej śmiałych futurologów i wizjonerów.

Czy nie ma obawy, że transhumanizm "odczłowieczy" ludzi?

TWD: - To kwestia społeczeństw i panującej w nich mentalności. Ludzie zawsze byli zdolni do zła i braku empatii - technologia tylko zmienia wachlarz dostępnych narzędzi. Zbrodniarze wojenni zeszłych stuleci doskonale radzili sobie bez zaawansowanych technologii. Co natomiast technologia może nam zapewnić - to większy wpływ każdego z nas na procesy decyzyjne w skali społeczeństw i państw (technologia e-voting, demokracja bezpośrednia). Problemem obecnej polityki jest podejmowanie decyzji w oparciu o emocje, czego mogliśmy doświadczyć w ostatnich latach na całym świecie. Ludzie są zbyt podatni na manipulacje, zagrania PR, niereprezentatywny przekaz medialny. Odpowiedzią na to jedynie może być większa merytokracja oraz nieustanna weryfikacja faktów. Model ten najintensywniej rozwija obecnie Estonia (e-państwo), rośnie też liczba serwisów fact-checkingowych, gdzie osoby publiczne rozliczane są ze swoich wypowiedzi.

Człowiek jest najlepiej adaptującym się zwierzęciem, jakie znamy i bez problemu dostosuje się do postępu technologicznego, społecznego i filozoficznego, jaki niesie ze sobą transhumanizm. Razem z wyzwaniami przyjdą też pozytywne zmiany, które mogą doprowadzić do rozkwitu ludzkości.

JD:- Myślę, że każda wizja przyszłości w kulturze popularnej musi posiadać jakiś konflikt, bo inaczej nie byłaby ciekawa i ciężko by było opowiedzieć w niej wciągającą historię. Z tego powodu nie podchodzę aż tak sceptycznie do wizji świata, w której wszechobecna technologia nas "odczłowiecza". Nowe technologie wprowadzą nowe wyzwania i problemy, z którymi będziemy musieli sobie poradzić, ale człowiek jest najlepiej adaptującym się zwierzęciem, jakie znamy i bez problemu dostosuje się do postępu technologicznego, społecznego i filozoficznego, jaki niesie ze sobą transhumanizm. Razem z wyzwaniami przyjdą też pozytywne zmiany, które mogą doprowadzić do rozkwitu ludzkości i pomimo tego, że mogą zmienić to, jak postrzegamy "człowieczeństwo", raczej nas nie "odczłowieczą".

Jak działania związane z transhumanizmem i biohackingiem wyglądają w Trójmieście - spotkania, konferencje, społeczność?

JD: - Trójmiasto jest bardzo przyjazne biohakerom. Regularnie są organizowane spotkania Stowarzyszenia Transhumanistów, na których poruszane są różne tematy, od czysto technologicznych po filozoficzne dyskusje czy rozmowy na temat konsekwencji pewnych technologii. Jedną z instytucji, która bardzo czynnie angażuje się w ruchy biohackerskie czy transhumanistyczne jest HackerSpace Trójmiasto. Jest to stowarzyszenie trójmiejskich hackerów, programistów czy entuzjastów szeroko pojętej technologii. Zapewnia miejsce i zaplecze do różnych projektów, w najbliższym czasie też staramy się skompletować sprzęt, żeby stworzyć laboratorium biohackerskie. Poza Stowarzyszeniem Transhumanistów i HackerSpacem otwartymi instytucjami jest Uniwersytet i Politechnika. Działanie studenckich kół naukowych może być bardzo pomocne w zdobyciu wiedzy i umiejętności, które są przydatne przy biohackingu.

TWD: - Gdański Hackerspace - to należy podkreślić - jest świetnie organizowany przez Wojtka Kokokrzyckiego. Początki były wyzwaniem, nikt wcześniej w Trójmieście nie podjął się stworzenia takiego miejsca. W zeszłym roku jeszcze stowarzyszenie mieściło się w zaledwie jednym pokoju, w Gdańskim Inkubatorze STARTER. Lawinowo rosnąca liczba członków, przychodzących z uczelni medycznych i technicznych, sprawiła, że siedziba musiała być przeniesiona na Aleję Grunwaldzką 4/5 zobacz na mapie Gdańska, gdzie dysponujemy znacznie większą powierzchnią - na cele prezentacji, elektroniczne warsztaty DIY (zrób to sam), spotkania popularyzatorskie, lecz przede wszystkim umożliwi dalsze prace nad szeregiem projektów. Instytucją o trochę innym profilu, jest gdyński Fab Lab, który z bliskiej nam tematyki zajmuje się drukiem 3d oraz prostą robotyką

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (30)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Strefa start-up

Najczęściej czytane