Firmy z Trójmiasta coraz śmielej poczynają sobie na "warszawskich salonach"

- W tej branży nie pomaga nam przyczepiona łatka "firmy spoza Warszawy", ale staramy się walczyć ze stereotypami, które o dziwo jeszcze funkcjonują - twierdzi Marcin Jasiński z Agencji Kreatywnej BE7.
- W tej branży nie pomaga nam przyczepiona łatka "firmy spoza Warszawy", ale staramy się walczyć ze stereotypami, które o dziwo jeszcze funkcjonują - twierdzi Marcin Jasiński z Agencji Kreatywnej BE7. mat. prasowe

W biznesie reklamowym działają od ponad 10 lat, a od czterech są w gronie najlepszych agencji kreatywnych w Polsce. Dodatkowo, wbrew trendom, Agencja Kreatywna BE7 postawiła na Trójmiasto choć cała branża "siedzi" w Warszawie. O tym czym jest strategia komunikacji i czy każda firma jej potrzebuje, oraz czy polskie reklamy są byle jakie rozmawiamy z Marcinem Jasińskim, prezesem Agencji Kreatywnej BE7.



Działalność agencji kreatywnej nie kojarzy się z Trójmiastem. To raczej domena Warszawy. Dlaczego postanowiliście rozwijać swój biznes właśnie w Gdańsku?

Marcin Jasiński: - Faktycznie tak jest. Nasza branża w większości "usadowiła" się w Warszawie. Osobiście pochodzę z Gdańska i zawsze chciałem wiązać moje życie zawodowe i prywatne z tym miastem i regionem. Uważam, że jest to wspaniałe miejsce do życia i prowadzenia firmy. W ciągu dziesięciu lat przygody z tym biznesem spotkałem niesamowitych ludzi, którzy teraz współpracują ze mną i tworzą razem ze mną agencję BE7. Nie bez znaczenia jest to, że oni również znaleźli, tu w Trójmieście, swoje miejsce i chcą tu dalej żyć, pracować, rozwijać się. To prawda, że w tej branży nie pomaga nam przyczepiona łatka "firmy spoza Warszawy", ale staramy się walczyć ze stereotypami, które o dziwo jeszcze funkcjonują. Powoli się to zmienia, ale jeszcze kilka lat temu firmy z branży kreatywnej nie były poważnie brane pod uwagę, kiedy nie pochodziły ze stolicy. Ciężko było nam walczyć z takim podejściem, ale nasz upór i determinacja zaowocowały. Teraz możemy pochwalić się współpracą ze znaczącymi markami i realizować projekty o dużym zasięgu i znaczeniu. Cieszę się, że nie tylko nasza agencja, ale również inne firmy z Trójmiasta coraz śmielej poczynają sobie na "warszawskich salonach". Bardzo się z tego cieszę nie tylko zawodowo, ale również i osobiście.
Większość polskich reklam jest bardzo zachowawcza i ostrożna. Mam wrażenie, że współczesne społeczeństwo zadowala się prostymi, spłaszczonymi formami, które nie mają wychodzić poza przeciętność.

Jesteście firmą lokalną, ale rozumiem, że działacie też globalnie?

- Tak. Dzięki współpracy z dużymi firmami możemy pochwalić się realizacją projektów o wymiarze globalnym. Ciężko pracowaliśmy na to, aby nasi partnerzy biznesowi powierzali nam kluczowe zadania w zakresie budowania ich wizerunku i komunikacji marketingowej. Dziś bez żadnych kompleksów podejmujemy się nowych zadań nawet dla największych marek w Polsce, stając w szranki z najlepszymi agencjami nie tylko w Polsce, ale i międzynarodowymi sieciówkami. Agencja BE7 przez ostatnie lata wielokrotnie udowodniała swoją skuteczność. Dzięki temu coraz częściej udaje nam się podejmować współpracę z firmami o zasięgu międzynarodowym.

Kluczowe w tym zakresie jest wiara BE7 w to, że obsługiwane przez nas marki mogą być czymś więcej, niż dziś są, osiągać więcej, niż osiągają i sięgać wyżej, niż sięgają. Dlatego my pomagamy im definiować, odkrywać i budować ich tożsamość, przesuwać ich ograniczenia i granice wpływu na rynku oraz kreować komunikację ze światem. Aby one w efekcie przekraczały obecne rezultaty, zachwycały świat, kumulowały i w pełni uruchamiały swój potencjał. I nie mówię o planach, ale o faktach. To nam się zwyczajnie udaje.

Jak zmieniała się branża reklamowa przez ostatnie lata? Jakie są w niej obecnie obowiązujące trendy?

- Branża reklamowa jest ekstremalnie dynamicznie rozwijającym się rynkiem, dzięki nowym technologiom, które zmieniają świat i trudno czasem za nimi nadążyć. W chwili obecnej widzimy nieustającą walkę o dominację w świecie mediów społecznościowych. Te ciągłe zmiany wpływają na współczesny marketing ale i na nasze codzienne życie. Aby mówić o trendach w naszej branży trzeba rozumieć dzisiejszą szeroko rozumianą technologię, która ma ogromny wpływ na to, co się dzieje na rynku. Do najważniejszych trendów na rok 2016 możemy zaliczyć wzrost znaczenia oraz dynamiczny rozwój efemerycznych mediów społecznościowych (Instagram, Snapchat, Periscope, Vimeo), które to z kolei mają wpływ na zmianę kierunku komunikacji z kierunku "jeden do wielu" na kierunek "jeden do kilku". Jest to spowodowane chęcią zawężenia grupy odbiorców komunikatu do najbardziej wartościowych, najbliższych osób. Rośnie znaczenie komunikacji video, która ma zawalczyć o uwagę odbiorcy w formie krótkich, kreatywnych i angażujących materiałów filmowych. W 2016 roku wygrają ci, którzy będą szczerzy w swoich komunikatach i nie będę szukać drogi na skróty. Uniwersalne "taktyki" przeszły w zapomnienie. Teraz liczy się kreatywne podejście, personalizacja i nacechowane emocjonalnie komunikaty. Pamiętajmy, zamiast mówienia do klienta, rozmawiajmy z nim. Wzrośnie też rola storytellingu w biznesie, który ma duży wpływ na content marketing. Tak naprawdę o trendach na 2016 w różnych obszarach szeroko rozumianego marketingu można opowiadać bez końca.
Powoli się to zmienia, ale jeszcze kilka lat temu firmy z branży kreatywnej nie były poważnie brane pod uwagę, kiedy nie pochodziły ze stolicy.

Czym jest strategia komunikacji i czy wszystkie firmy jej potrzebują?

To tak jakby się zapytać czy niezbędny jest kompas dla wytrwanego podróżnika. Jeśli chcesz znać kurs, w którą stronę twoja marka ma podążać, jak się komunikować i być skuteczna to strategia komunikacji jest niezbędna. Przekaz marki powinien wynikać z jej strategii komunikacji, która przedstawia to, co marka chce o sobie powiedzieć i jaką obietnicę przekazuje klientom. Wszystkie elementy przekazu muszą być spójne ze sobą i wynikać z tożsamości marki. Jeżeli np. firma wysyła przekaz reklamowy, że jej marka jest nowoczesna i twórcza - język, forma promocji i sposób komunikatu muszą potwierdzać te wartości. W przeciwnym razie przekaz nie będzie autentyczny, a klient z pewnością to wychwyci. Fakt, że firma promuję swoją markę nowoczesnym marketingiem ( wykorzystując np. takie narzędzia jak: storytelling, flash mob, produkt placement czy kampania teaserowa) nie znaczy, że zbuduje trwałą więź z klientem. Ciekawa reklama może przyciągnąć jego uwagę, ale nie sprawi, że obdarzy markę swoją lojalnością. Do tego potrzebna jest komunikacja poparta obietnicą wynikającą z wartości marki. Nie zapominajmy tylko, że strategia komunikacji, aby przynieść wymierne rezultaty, powinna być dopełnieniem całościowej strategii firmy. Nie może dojść do sytuacji, gdy dwa założenia: plan strategiczny i komunikacyjny żyją swoim życiem i daleko im do wejścia na tę samą drogę do celu, jakim w każdej racjonalnie funkcjonującej firmie jest powodzenie biznesowe, czyli po prostu zysk.

Często słychać opinie, że polskie reklamy są nudne i byle jakie? Ile w tym prawdy?

- Fakt, faktem, że większość polskich reklam jest bardzo zachowawcza i ostrożna. Mam wrażenie, że współczesne społeczeństwo zadowala się prostymi, spłaszczonymi formami, które nie mają wychodzić poza przeciętność. Mamy do czynienia z sytuacją, gdzie wyższe wartości są zastępowane niższymi. Podstawowy problem jest taki, oczywiście poza nielicznymi wyjątkami, że niemal wszystkie koncerny zamawiające reklamy nie są zainteresowane reklamami wychodzącymi poza pewne ramy. Struktury i mechanizmy działające w tych firmach nie pozwalają im ogarnąć czy zaakceptować procesu tworzenia konceptu wychodzącego poza przeciętność, czyli takiego, który swoją formą wywołuje większe emocje.

W szeroko pojętej branży reklamowej jest coraz więcej przejęć. Tworzą się coraz większe holdingi oferujące kompleksową usługę dla klienta. Czy nie jest to zagrożenie dla firm takich jak wasza?

- Moim zdaniem nie jest to zagrożenie. Wszystko zależy od tego, jak postrzegamy własną firmę, jakie mamy cele, misję, co chcemy osiągnąć i jakie wartości są dla nas ważne. Dzięki doświadczeniu, zasobie ludzkim i wiedzy możemy cały czas oferować naszym klientom kompleksowe usługi na najwyższym światowym poziomie. Agencja Kreatywna BE7 była w zasięgu zainteresowania jednego z dużych graczy działających nie tylko na rynku polskim. Był to moment, w którym musieliśmy wraz z udziałowcami podjąć decyzję. Być trybikiem w silniku dużej maszyny, czy budować tą maszynę samodzielnie. Wybraliśmy to drugie. Wierzę, że jest to słuszna decyzja. Nasza agencja ma coś, czego duże holdingi w swojej formule zatracają. Ja cenię najbardziej swój zespół. To ludzie są największą wartością BE7, ich otwarte umysły, nieograniczone sztywnymi regułami i zaangażowanie. Nikt z nas nie chciałby pracować w korporacji, to my tworzymy reguły swojej pracy, nikt ich nam nie narzuca. Dzięki temu sami tworzymy proces, który indywidualnie wdrażamy w zależności od zadania, projektu.

Opinie (63) 5 zablokowanych

  • a co to są te salony ???? (5)

    • 55 5

    • Ja też nie wiem, co to te salony......

      • 18 2

    • Fryzjerskie (1)

      • 12 0

      • Nie kosmetyczne

        • 9 0

    • salony

      salon to

      1. zwykle największy, odpowiednio urządzony pokój, służący do przyjmowania gości; rzadziej: komplet mebli do takiego pokoju;
      2. duży, elegancki lokal usługowy lub sklep (w tym znaczeniu wyraz nadużywany);
      3. przestarzale: elitarne zebranie towarzyskie

      • 2 0

    • Jak to co?.SOWA I PRZYJACIELE!.

      • 1 2

  • Tak trzymać (5)

    Znam, współpracowałem, mega kreatywne rzeczy robią

    • 13 34

    • ok, tylko szkoda, że zdjecie nieudane

      wyraz twarzy....

      • 14 3

    • Fajny artykuł (2)

      Tak naprawdę czym się różni agencja reklamowa od kreatywnej ?

      • 20 0

      • No reklamowa to reklamuje.
        A kreatywna najpierw kreuje zapotrzebowanie wmawiając że tego właśnie potrzebujesz.
        :)

        • 30 0

      • Jedna i druga to kit.To taka produkcja dla idiotow i to kompletnych.

        • 16 2

    • tak tak Krzysztofie

      mega MEGA
      taka tam nowomowa

      • 10 0

  • Warszawka... (4)

    Pracowalam jako PH w jednej z jednostek Eurocashu, i moim koordynatorem byl chlopaczek z Warszawy - tragedia!
    Typowy fisiak, co to nie ja, ktory tylko obrabia wszystkim du...e i wymysla farmazony, a poza tym to raczej nie ma nic do powiedzenia. Wielki alwaro, metr piecdziesiat w kapeluszu. W domu kobieta, a tylko patrzy gdzie zaru...ac.
    Ja poszlam do pracy, a nie szukac marnych przygod. Jednak dziewczyna, ktora zaczynala prace ze mna i w tym samym rejonie, poszla na latwizne i... wiadomo :>
    Klientow koordynator pozalatwial, laska jedyne co potrafi to Klienta stracic i zrazic do siebie, mi zaczal robic pod gorke i utrudniac prace, a ze nie pozwole z siebie robic glupiej to zaczelam o tym coraz glosniej mowic... i co? Z racji tego, ze zaczynalam stwarzac zagrozenie dla tej sielanki, oraz z uwagi na fakt, ze "kolezance" obrot nie zrobi sie sam i w koncu zeby dac to trzeba komus zabrac... otrzymalam wypowiedzenie umowy o prace!
    O! To tyle na temat Warszawki.
    PATOLOGIA!

    • 50 3

    • Oczywiście tak też się zdarza, ale nie uogólniaj na wszystkich ;)

      wszędzie są takie zjawiska. Wystarczy ludziom dać władzę, a wtedy ich poznajesz.

      • 6 8

    • dobrze, że się taki trafił. Jest na kogo zwalić i życie jest prostsze

      • 3 3

    • Treść posta idealnie pasuje do tezy artykułu o walce ze stereotypami.

      • 0 0

    • popieram w 100 %

      Tak wlasnie jest pociotki albo nedzni karierowicze/karierowiczki. Dlatego wole prace u siebie niz nawet wiekszy ( pozornie ) spokoj i wieksza kase na etacie.

      • 1 0

  • moze jakies przykłady - portafolio? (8)

    • 6 4

    • prawda jest taka: (7)

      żadna firma nie potrzebuje strategii komunikacji. no chyba, że klientów się naciąga na buble i marną jakość usług, wtedy trzeba wydawać miliony na mącenie w głowach. ale porządne firmy radzą sobie doskonale bez żadnych marketingowych sztuczek, od lat!

      • 11 5

      • np. jakie?

        • 1 1

      • wiesz co nie do końca - zależy co sie rozumie pod strategia komunikacji (2)

        w reklamie używa się dużo luźnych słów, ale faktem jest że firma MUSI przekazać to co chce (obojętne co chce) w sposób efektywny, żeby z przekazem dotrzeć do klienta

        ja jestem jeszcze ze starej szkoły (zachodniej) reklamy i poważnego marketingu i nie zajmowaliśmy się nigdy wciskaniem kitu, ale niestety sam produkt rzadko kiedy sprzedaje się bez wsparcia - dlatego istnieje ten sektor usług

        i to obojętne czy reklamowego czy marketingowego

        nie rozumiesz ze od początku istnienia handlu, taka czy inna forma reklamy zawsze istniała

        ty widzisz w reklamie naciąganie, a reklama - ta prawdziwa - jest po prostu formą INFORMACJI z jaką dociera się do danej grupy ludzi

        jeśli masz do wyboru 50 napoi chłodzących, to jak masz je wybrać? jeśli 40 z nich jest takiej samej jakości, to co ich różnicuje? Firma przez reklamę o tym informuje - nie mówi, dzięki naszemu napojowi staniesz się młody i szczęśliwy, bo nikt takich bzdet nie 'kupuje'

        • 1 0

        • mylisz się.. jest na odwrót: 50 napojów się niczym nie różni (1)

          więc na rynku wygra ten który wciśnie większy kit, że stanę się młody i szczęśliwy. a strategia komunikacji w takiej firmie polega własnie na tym: ej, sprzedajemy ten sam shit co 50 innych firm, trzeba skombinować dobry bajer, żeby coś sprzedać, bo nasz syf nie różni się niczym od tego u konkurencji...

          powtarzam: jak firma sprzedaje dobry produkt/usługę, to nie potrzeba żadnych strategii, bo to się samo nakręca, bez pchania pod górkę marketingiem

          • 2 2

          • tylko że kit mozesz wcisnąc raz - potem nikt się nie nabiera

            a poza tym nie zrozumiałeś co napisałem

            1) jesli wciskasz kit i sprzedajesz syf, to sprzedasz tylko raz (chyba ze masz do czynienia z wyborcami pis)

            2) jesli produkty są porównywalne jakościowo, to jako konsument chcesz wybrać ten, który CIEBIE interesuje, jesli lubisz kit typu bedziesz młody, to go kupisz, ale jesli interesuje cię cos innego (od składników naturalnych czy braku konserwantów), to wybierasz to na podstawie dostarczonych informacji

            nie ma róznicy pomiędzy wyborem jednego czy drugiego - bo zalezy to od priorytetów konsumenta

            ale ty masz swoja wolna wolę i możesz poleciec na lep - po wypiciu tego napoju zniknie mi łysina i nie będę musiał juz zażywac wiagdy - skoro to na CIEBIE działa

            chodzi o to że NIKT długofalowo nie buduje marki opierając się na podobnych bzdetach, nawet jesli część klientów, jak ty, może taki przekaz wybierać

            ale skoro wierzysz w świetego mikołaja, to polegaj na wróżkach i sprzedawaj sobie swój wspaniały towar bez jakiegokolwiek wsparcia

            :)))

            • 1 1

      • (2)

        Obsługuję 3000 klientów, zatrudniam około 100 osób i nie wyobrażam sobie działania bez strategii komunikacyjnej. Czyżbym naciągał moich klientów na buble?

        • 2 2

        • odpowiedz sobie sam

          • 1 1

        • nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że dyskutujesz z trollem lub gimbazą

          • 1 0

  • Cudzysłów jest źle postawiony: bo warszawski to warszawski.

    Ale "salon" to na pewno powinien być w cudzysłowie ;)

    • 15 1

  • ;Kreatywni"? (1)

    Tacy to lepiej do mnie niech się nie zbliżają.Od nich cuchnie,po prostu czuć z daleka,że to wydrwigrosze.Wolę mieć do czynienia z takimi normalnymi,którym sieczka muzgu nie zlasowała.

    • 16 5

    • Normalni w przeciwieństwie do kreatywnych świata nie zmieniają

      • 1 2

  • Gdynia najpiękniejsze miejsce do życia (1)

    Siedzę sobie w kawiarni na bulwarze patrzę na piękną zatokę skompaną w słońcu na budynki MW i akwarium na skwerze na zacumowane jachty na plażę na las tu wzrok się nie nudzi popijam zimne piwko plus mała wiśnióweczka JESTEM W RAJU , szanuję Gdańsk za zabytki ale to wąskie uliczki z dziurawymi drogami i brukiem, mokro ciemno brrr

    • 11 17

    • piwo i wiśnióweczka o 10.00 rano i już można mieszkać w Gdyni i do tego się z tego cieszyć!

      • 6 0

  • Prowincja też może! (1)

    W miasteczku typu Gdańsk tego typu biznes może się kręcić. Przecież nie wszyscy muszą pracować za granicą jako spawacz. Przemysł stoczniowy od lat nie odgrywa roli dominującej a godnego następcy brak, więc czas na niszowy biznes który z powodzeniem może rozwinąć się nawet na prowincji. Brawo Gdańsk! Niech Warszawa patrzy z zazdrością.

    • 2 5

    • No cóż,nic w tym dziwnego.Na tego typu produkcję może nabrać sie tylko prowincja,prowincja gdzie psy szczekają pośladkami.

      • 1 7

  • o rany.... (3)

    to zdjęcie to jakiś żart.

    • 28 1

    • i o to chodzi:-) (1)

      Zdjęcie dowodzi, że właściciel jest kreatywny. Zwrócił nim naszą uwagę stosując elementarną technikę która mówi: "jak cię nie krytykują to cię nie ma":-)

      • 1 9

      • o to chodzi, żeby wyglądać jak przychlast?

        niesądze...

        • 9 0

    • będzie bił Warszawę :) Już im pospadały spodnie... ze śmiechu

      • 7 2

  • Piękna polszczyzna:) (3)

    "Wzrośnie też rola storytellingu w biznesie, który ma duży wpływ na content marketing" - miodzio:)

    • 52 0

    • Też myślałem, że przypadkiem wszedłem na generator korpo-bełkotu.

      • 20 0

    • klient ma się poczuć głupi, jak już osiągniesz ten cel

      to potem łatwiej wciskać inne bzdury

      • 7 0

    • Przynajmniej nadal po polsku. Ja pracuje w polskiej firmie, zalozonej prze polaka a mimo to jestem zmuszony do pisania dokumentacji po angielsku, porozumiewania sie po angielsku, pisania po angielsku emaili i w firmowym intranecie. Tylko dlatego, ze kilka % pracownikow to obcokrajowcy. Niech sie moze naucza polskiego! A moze czas na podobna ustawe jaka obowiazuje w niektorych zachodnich krajach, gdzie pracodawca zanim zatrudni obcokrajowca musi udowodnic, ze nie mogl znalezc polaka?

      • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Ludzie biznesu

Anna Jakób

Członek zarządu Grupy GPEC, firmy z branży energetycznej. Wcześniej przez kilkanaście lat pełniła...