Gdańsk Rudniki. Konflikt ze stocznią w krajobrazie

Pan Szymański boi się nowego sąsiedztwa. 10 metrów od jego domu ma stanąć jedna z hal stoczni jachowej.
Pan Szymański boi się nowego sąsiedztwa. 10 metrów od jego domu ma stanąć jedna z hal stoczni jachowej. Fot. Unterschuetz Łukasz/trojmiasto.pl

Miała być stocznia jachtowa, potem magazyny, teraz znów powróciła koncepcja budowy stoczni jachtowej. Inwestor, spółka Reef Investments zmiany tłumaczy dynamiczną sytuacją rynkową. A sąsiedzi przyszłej inwestycji z coraz większym niepokojem spoglądają na budowę tocząca się tuż za ich płotem i wysyłają kolejne pisma bez odpowiedzi. Co powstanie ostatecznie na gdańskich Rudnikach?


Czy mediacja pomogłaby dojść do porozumienia obu stronom?

tak, to jest moment, w którym ktoś trzeci powinien pomóc 40%
trudno powiedzieć, sprawa jest bardzo skomplikowana, ale można spróbować 24%
nie, tej sprawy nie da się rozwiązać w ten sposób 36%
zakończona Łącznie głosów: 121

- Z racji przeznaczenia tego terenu, czyli pod działalność produkcyjno-usługową, spodziewaliśmy się, że prędzej czy później powstanie tu jakiś zakład, mówiło się o firmie produkującej tapicerkę dla jachtów. Stocznia to jednak całkiem coś innego - mówi Bogdan Szymański, najbliższy sąsiad przyszłego zakładu. Jedna z hal ma stanąć zaledwie 10 metrów od jego domu. - Przyznaję, że jestem przerażony sąsiedztwem ze stocznią, ponieważ taka produkcja jest bardzo niebezpieczna dla zdrowia. Zresztą nie tylko dla najbliższego otoczenia. Kiedy przestudiowałem Kartę Informacyjną Przedsięwzięcia, jaką pokazano w ubiegłym roku utwierdziłem się w moich obawach. Środki i substancje chemiczne używane przy produkcji jachtów są zagrożeniem dla zdrowia i życia ludzkiego.

Pan Szymański powołuje się na liczne opracowania, których trochę zgromadził przez ostatnie miesiące. I tak np. w opublikowanej dokumentacji dotyczącej dopuszczalnych wielkości narażenia zawodowego "Podstawy i Metody Oceny Środowiska Pracy 2012" opracowane przez prof. dr hab. Andrzeja Starka Collegium Medicum UJ, przewlekłe zatrucia nawet na poziomie progu zapachu... powodują zwiększoną umieralność na choroby wieńcowe, nadciśnienie tętnicze, choroby nerek, układu oddechowego i inne. - Tak więc kiedy poczujemy zapach styrenu oznaczać to będzie nasze powolne umieranie - dodaje Bogdan Szymański.

Czytaj też: Nowy zakład gdańskiej stoczni Sunreef Yachts

Na Rudnikach przy ul. Tarcice zobacz na mapie Gdańskavis a vis dzielnicy Stogi miała powstać stocznia jachtowa firmy Sunreef Yachts. W lipcu ub. roku firma informowała o zakończeniu prac projektowych dotyczących budowy nowego zakładu. Miał on powstać na terenie ok. 5 hektarów. Wcześniej spółka zamierzała wybudować stocznię w Wiślince. Firma kupiła tam nawet działkę o powierzchni 24 ha. Ostatecznie jednak wybrano Rudniki. Inwestycja przewidywała budowę obiektów produkcyjnych, magazynowych i biurowych wraz z zapleczem socjalnym oraz umocnienie nabrzeży i wybudowanie slipu do wodowania jachtów. W nowej stoczni miało pracować ok. 500 pracowników. Według wstępnych zapowiedzi stocznia miała rozpocząć pracę pod koniec ubiegłego roku. Nie powstała do dziś.

- W ubiegłym roku na spotkanie z nami przyszedł pan Francis Lapp, właściciel stoczni. Zapewniał, że inwestycja nie będzie uciążliwa, że nie mamy się obawiać sąsiedztwa. Potem zaczęli pojawiać się pełnomocnicy firmy HTEP Polska (właściciel Sunreef Yachts - od red.), a potem już Reef Investments - mówi Bogdan Szymański.

Dziś inwestycją na tym terenie faktycznie zajmuje się warszawska spółka Reef Investments. Z jej prezesem pierwszy raz o inwestycji rozmawialiśmy pod koniec ubiegłego roku.

- Jesteśmy firmą, której przedmiotem działalności jest wynajem. Zaczęliśmy od dwóch nieruchomości, które kupiliśmy wiedząc, że HTEP Polska, która nieopodal ma swoją nieruchomość, chce budować swoje obiekty produkcyjne. Złożyliśmy im ofertę odkupu ich działki i wynajmu, wybudowanych m.in. na niej, hal produkcyjno-magazynowych. W tej chwili przygotowujemy się do rozpoczęcia budowy. Natomiast stocznią nazwać tego nie można. Wybudowane przez nas hale będą mogły być wynajęte kilku różnym podmiotom. Rozmawiamy też z drugim potencjalnym najemcą - powiedział wówczas Franciszek M. Kędzierski, prezes Reef Investments i odniósł się do zarzutów sąsiadów dotyczących Karty Informacyjnej Przedsięwzięcia.- Ten dokument jest nieaktualny. Nie realizujemy obecnie żadnego przedsięwzięcia mogącego oddziaływać na środowisko. Ograniczyliśmy przedmiot inwestycji do budowy hal produkcyjno-montażowych i magazynowych. Zresztą nie mamy jeszcze pełnego obrazu sytuacji, bo nadal badamy różne scenariusze biznesowe.

Co gdy wygra wariant budowy stoczni? - pytaliśmy wówczas.

- Gdybym jednak już teraz miał się odnieść do mitów, które krążą na temat produkcji stoczniowej, to dotyczą one głównie styrenu. Badaliśmy ten temat przygotowując się do negocjacji z HTEP Polska i wiemy, że styren to rozpuszczalnik, który jest składnikiem farb i żywic - mówi prezes Kędzierski. - We współcześnie używanych lakierach, np. meblach, nie stosuje się w dużej ilości tych związków. Styren występuje od 1 do 10 proc. w lakierze. Wewnętrzne lakiery, które stosowane są na jachtach, z tego co się dowiedziałem, to wysokiej klasy materiały, w których zawartość tej substancji nie przekracza 10 proc. To nie są dawki szkodliwe dla ludzi i środowiska zwłaszcza, że te lakiery są aplikowane w specjalnych urządzeniach, w kabinach lakierniczych. Emisja styrenu przy inkluzji próżniowej nie przekracza 1 proc. To jest ważne nie tylko z punktu widzenia sąsiadów ewentualnej stoczni, ale też ze względu na pracowników takiego zakładu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że obiekt, który wynajmuję jest wykorzystywany niezgodnie z normami. Mimo, że reprezentowana przeze mnie spółka jest tylko właścicielem nieruchomości. Instalacje wentylacyjne w projektowanych przez nas obiektach będą wykorzystywać węgiel aktywny, czyli taki, który absorbuje i neutralizuje wszelkie związki chemiczne. Technologia jest bardzo nowoczesna, nie zawiera lotnych związków organicznych.

Optymizmu prezesa Reef Investments nie podziela Bogdan Szymański. - Według Karty Informacyjnej Przedsięwzięcia, ilość zawartego styrenu w żywicach używanych do produkcji laminatów w jachtach sięga do 50 proc., a emisja w zależności od rodzaju technologii, jakie będą wykorzystywane podczas produkcji - do ok. 14 proc. - mówi Szymański. - Wszystkie dane co do ilości zużytych materiałów wyliczano dla 12 jednostek, w tym ok. 120 ton rocznie samych żywic. A co będzie, gdy sprzedaż luksusowych jachtów wzrośnie? Jak wynika z dokumentacji, mają być zamontowane tylko dwa filtry, a powinno być ich dwadzieścia parę, bo tyle będzie kominów wentylacyjnych.

Na początku tego roku Reef Investments wystąpił o pozwolenia na budowę, ale tylko obiektu biurowego, socjalnego oraz hal i... basenu oraz nabrzeża wraz z infrastrukturą towarzyszącą. W lipcu odkupiono od miasta kolejne działki w sąsiedztwie. Cały czas na tym etapie firma Reef Investments utrzymywała, że stoczni już nie buduje, tylko... ma kilka alternatywnych wariantów biznesowych ich wynajmu, które na razie są objęte tajemnicą handlową.

A co na to Sunreef Yachts? - Na tę chwilę wszelkie plany związane z budową nowej stoczni Sunreef Yachts zostały wstrzymane. W najbliższym czasie pomieszczenia biurowe oraz hale produkcyjne pozostaną na terenie starej stoczni w Gdańsku, gdzie od prawie 13 lat funkcjonuje firma - poinformowała nas latem tego roku Karolina Paszkiewicz, rzecznik stoczni.

- Przez te wszystkie miesiące prace budowlane w naszym sąsiedztwie trwały, a mój niepokój rósł - mówi Bogdan Szymański. W sumie przez prawie półtora roku państwo Szymańscy wysłali 25 pism do różnych urzędów - prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, Urzędu Miasta Gdańska, Państwowego Granicznego Inspektora Sanitarnego w Gdyni, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie, Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Gdańsku, Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego w Warszawie, do Wojewody Pomorskiego, Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego (Wydz. Infrastruktury i  Inspektoratu Ochrony Środowiska). Ponadto wysłano protest mieszkańców złożony do Prezydenta Miasta.

- Wszyscy zapomnieli, że tu mieszkają ludzie. Wielu w lokalach komunalnych. Moi przodkowie osiedlili się tu, zanim ktoś uznał, że w tej okolicy ma być prowadzona działalność produkcyjno-usługowa. Ludzie potrzebują miejsc pracy, rozumiem to i nie mam nic przeciwko powstaniu jakiegoś zakładu w sąsiedztwie, ale dlaczego stoczni. Jednak najbardziej boli mnie to, że zbywają nas urzędnicy - mówi Szymański. - W piśmie do prezydenta Adamowicza, w którym prosiłem o zainteresowanie się naszym losem napisałem, że boję się o zdrowie moich małoletnich dzieci. "Bo to przecież Pan, Panie Prezydencie, kiedy urodziła się nasza córka w 2003 roku w liście gratulacyjnym pisał, żeby maleństwo zdrowo rosło... - zwróciłem się w liście. Jaka była odpowiedź? Pomimo troski o moje zdrowie i warunki życia organ - Prezydent Miasta Gdańska, nie posiada niestety prawnych możliwości zablokowania budowy stoczni jachtowej przy ul. Tarcice w Gdańsku, że stocznia spełnia wymogi uwarunkowań lokalizacyjnych, że nowe inwestycje wpływają pozytywnie na rozwój Gdańska i generują miejsca pracy, że prezydent stara się pogodzić interesy mieszkańców i przedsiębiorców, choć jest to trudne, i że żywi nadzieję, że strony osiągną porozumienie. Kilka miesięcy później miasto sprzedało kolejną działkę spółce Reef Investments. A miało być pięknie. W 2005 r. planowano budowę toru wioślarsko-kajakowego, który miał spełniać międzynarodowe standardy. W rejonie Martwej Wisły miał powstać także park rozrywki i rekreacji z bogatym zapleczem sportowym. Zamiast tego, w 2008 r. prezydent Adamowicz wraz Radą Miasta zlecił i wprowadził w życie plan zagospodarowania przestrzennego. Podzielił on dzielnicę na mieszkaniowo-usługową i na przemysłowo-usługową z  możliwością prowadzenia uciążliwej dla środowiska produkcji, nie biorąc pod uwagę, jakie to przyniesie zagrożenia dla mieszkańców.

We wrześniu spółka Reef Investments wróciła do koncepcji budowy stoczni. Firma wystąpiła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia "Budowa stoczni jachtowej wraz z niezbędną infrastrukturą". Znów zadaliśmy kilka pytań. Kto będzie najemcą obiektów, które mają powstać? Czym różni się koncepcja zawarta w "Karcie Informacyjnej Przedsięwzięcia Stocznia jachtowa Gdańsk-Rudniki" z grudnia 2012 roku od aktualnego projektu? W jaki sposób zabezpieczona będzie najbardziej szkodliwa część działalności dotycząca produkcji jachtów? Czy w swoich planach spółka Reef Investments uwzględni stanowisko sąsiadów, czyli państwa Szymańskich? Czy w ogóle prowadzony jest dialog z sąsiadami przyszłej stoczni na temat ewentualnego wpływu działalności stoczni na środowisko i otoczenie?

- Prowadząc działalność gospodarczą przedsiębiorcy powinni być gotowi na róże warianty rozwoju koniunktury i mieć zawsze jakieś alternatywne opcje. Tak też jest w naszym przypadku. Dlatego realizując dotychczasowy plan inwestycyjny, badamy możliwość powrotu do najlepszego, naszym zdaniem, sposobu zagospodarowania naszych nieruchomości. Przeanalizowaliśmy wszelkie słabe punkty naszego pierwotnego przedsięwzięcia, niepokoje sąsiadów, technologie, zarówno te wykorzystywane przy budowie tego typu obiektów jak i przy ich późniejszej eksploatacji oraz oczywiście wszelkie przepisy i normy mające zastosowanie. W wyniku tych analiz powstała nowa karta informacyjna przedsięwzięcia, która szczegółowo opisuje inwestycję polegającą na budowie stoczni jachtowej i sposób jej oddziaływania na środowisko bez negatywnych, niezgodnych z wymogami prawa, skutków dla otoczenia. Dopiero po uzyskaniu tej decyzji, będziemy wiedzieli jakie szanse ma alternatywny do obecnie realizowanego, scenariusz inwestycyjny Reef Investments - wyjaśnia Franciszek M. Kędzierski, prezes Reef Investments i odsyła nas do lektury karty informacyjnej przedsięwzięcia

A dialog z sąsiadami? - Z sąsiadami dialog jest prowadzony w trybie określonym w ustawie z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (t.j. Dz. U. z 2013 r. poz. 1235, 1238, z 2014 r. poz. 587, 850, 1101, 1133) - dodał Kędzierski.

- Na temat samej inwestycji inwestor z nami nie rozmawiał. Nie starano się uspokoić naszych obaw. Był moment, kiedy rozmawiano z nami na temat ewentualnego wykupu. Jednak zaproponowano nam warunki nie do przyjęcia, bardzo krzywdzące - mówi pan Szymański. - Dalej będziemy walczyć. Jedyne co uzyskaliśmy to to, że w końcu jesteśmy stroną. Oczywiście nie wynika to z czyjejś dobrej woli, takie są przepisy związane z postępowaniem prowadzonym przez RDOŚ - mówi pan Szymański. - Zapoznałem się z nową kartą informacyjną przedsięwzięcia i... wypisałem sobie całą listę uwag i wątpliwości. Jesteśmy z żoną przerażeni perspektywą życia w sąsiedztwie stoczni jachtowej.

Opinie (52) 3 zablokowane

  • (6)

    Uważam za absurdalne by medialnie blokować budowę zakładu produkcyjnego ze wg na domniemane zagrożenie dla kilku lokalnych posiadaczy nieruchomości.
    To teren nad wodą idealnie przystosowany do produkcji "stoczniowej" zlokalizowany w samym centrum przemysłowym Gdańska, kilkaset metrów od Lotosu który jakoś szanownego Pana nie truje...

    Ps. Teraz można domniemywać jakie plany ma cesarz wobec centrum, najpierw koszmar ECS, dalej zabudowa mieszkalna, a potem jak w Gdyni zacznie się zamiana nabrzeży produkcyjnych w dzielnice willowe bo jaśnie państwo które się osiedli na "nowym mieście" hałas maszyn będzie przeszkadzał - i już nic nie będzie.

    • 92 29

    • Jesteś debil

      Jesteś debil - pewno z bloków

      • 13 17

    • Nie tak absurdalne, jeśli mieszka się kilkadziesiąt metrów od takiej stoczni, która może zagrażać twojemu zdrowiu,kiedyś to były grunty uprawne i mieszkańcy nie mogli się spodziewać, że zostanie zmieniony plan zagospodarowania.

      • 10 7

    • Następnym krokiem powinien byc artykuł nawołujących do ZAMKNIĘCIA stoczni (1)

      Z powodu ogromnego, potencjalnego zagrożenia zdrowia osób tam pracujących. To z kolei powinno stanowić precedens do zamknięcia kolejnych zakładów produkcyjnych, które narażają zdrowie i życie pracownikow.

      Teraz prośba do portalu - może warto zainteresować się tematem bhp w zakładach pracy i napisać o POTENCJALNYCH zagrożeniach zdrowia i życia z jakimi na co dzień spotykają się pracownicy

      • 5 1

      • a kolejnym krokiem otwarcie planacji bananów gdzie lokalni tubylcy będą pracować dla dobra świata i dostarczać pysznego i "zdrowego" jedzonka

        • 1 0

    • przerazajaca beztroska (1)

      Rafineria nie truje?! ha ha
      No ale tak wyglada swiadomosc Gdanszczan n/t zagrozen chemicznych, ochrony srodowiska.
      W CENTRUM miasta na Wyspie Stogi i przy Marynarki Polskiej wszelki syf przemyslowy umiejscowiony, ktory jeszcze planuje sie rozwijac:spalarnie niebezpiecznych odpadow z Ukrainy, nawozy siarka,popioly zEC oraz dymy z kominow EC , przetwarzanie ropy naftowej (Lotos), stocznie.
      Produkcja laminatu na jachty tez jest b. szkodliwa (j.w. w artykule).
      A pozniej pytania skad tyle nowotworow w miescie?!
      LUDZIE OBUDZCIE SIE!
      Gdansk jest jednym z najbardziej przemyslowych miast w Polsce i wielkim wyzwaniem jest wlasnie zrobienie modernizacji zakladow i likwidacji niebezpiecznych

      • 1 2

      • gdybyś jeszcze nauczył się czytać ze zrozumieniem...

        • 0 0

  • Dlatego w mieście powinno się budować biurowce i galerie handlowe. (1)

    Jakakolwiek działalność produkcyjna jest zwyczajnie niepożądana w Trójmieście. Każdy by chciał aby zakłady produkcyjne lokalizować gdzieś za obwodnicą i w sumie tak się często dzieje. Niestety stoczni za obwodnicą ulokować już się nie da i powstał problem. Piszę o tym, bo nieraz czytam komentarze (przy okazji kolejnej inwestycji dewelopera) przypadkowych ludzi, którym np. nie podoba się to, że we Wrzeszczu stawia się jakiś biurowiec czy galerię handlową. Jednak paradoksalnie dla ludzi są to najlepsze możliwe inwestycje. Mieszkam na Przymorzu i zawsze się cieszyłem z powstania kolejnej galerii, najpierw była to Alfa, później Real a na końcu E'Leclerc. Mimo, że do każdego z tych miejsc mam kilkaset metrów, to cieszę się, że powstały, bo przynajmniej po większe zakupy nie muszę jeździć kilka-kilkanaście km. Natomiast zmartwiłbym się bardzo gdyby koło mnie powstał jakiś zakład przemysłowy, bo z takiej lokalizacji nie miałbym żadnego pożytku.

    • 29 25

    • czyli najwazniejsze dla Ciebie jest to

      żebyś Ty miał z tego korzyść.Mnie osobiście nie chodzi o to żeby uruchomić ciężki przemysł w środku miasta a jest też coś takiego jak przemysł lekki (np.szwalnie,prod.słodyczy,podzespołów elektronicznych,czy nawet jakieś typowe montownie gdzie nie używa się ciężkich maszyn produkkcyjnych), który nie zatruwa bardzo środowiska.Oczywiście nie miałem nic przeciwko centrom handlowym czy biurowcom do momentu kiedy rozejrzałem się po mieście i zobaczyłem Np.powstające centrum handlowe Metropolia,kolejne centrum Forum Radunia,mnóstwo biurowców i pomieszczeń gdzie widać pustki i ogłoszenia typu pomieszczenia biurowe do wynajęcia.W Gdańsku jest już przesyt tego tak jak banków i salonów sieci komórkowych.

      • 0 0

  • Ciekawi mnie tutaj jeden fragment: (9)

    "Był moment, kiedy rozmawiano z nami na temat ewentualnego wykupu." No właśnie, miasto proponowało, że odkupi od Państwa tę nieruchomość ? czy może oferowało zakup działki, na której miałby stanąć te hale ? W to drugie raczej wątpię, więc raczej chodziło o pierwszą możliwość. Jeśli Państwo odrzuciliście propozycje miasta, to pretensje należy mieć tylko i wyłącznie do siebie za swoją pazerność (być może Państwa zdaniem miasto za mało zaoferowało ?). W każdym razie z tego całego tekstu to właśnie ten wątek jest najważniejszy i powinien być jakoś rozważony w tym tekście, bo może on być rozwiązaniem tego problemu.

    • 42 16

    • Z tekstu wynika

      że to inwestor z nimi rozmawiał na temat wykupu, nie miasto. Wyrwałeś zdanie z kontekstu.

      • 7 3

    • Pazerność (4)

      Podobno inni mieszkańcy dogadali się na wykup z inwestorem. Została tylko jedna rodzina.

      • 10 3

      • Nikt się nie dogadał (3)

        Nikt się nie dogadał, ponieważ tylko z bohaterem tekstu były prowadzone takie rozmowy,mieszkam w okolicy budowy,wiec bym o takich rozmowach wiedział.

        • 7 1

        • (2)

          Zatem ten pan jest ostatnią osobą, która powinna się tutaj żalić. Miał możliwość sprzedaży domu, ale z niej nie skorzystał. Wiadomo, że nie dostał by tyle kasy aby kupić sobie dom w innej lokalizacji. No, ale na kawalerkę czy może mieszkanie 2-pokojowe w bloku pewnie by mu starczyło. W tekście jest jeszcze mowa o mieszkańcach mieszkań komunalnych. Z tego co mi wiadomo, to mieszkanie komunalne wynajmuje się od miasta. Jeśli warunki nie odpowiadają, to można zwyczajnie rozwiązać z miastem umowę najmu i poszukać sobie innego lokum.

          • 8 7

          • "miał możliwość sprzedaży" (1)

            zapytaj może za jaką stawkę? nikt ci extra premii nie da a wprost przeciwnie "bierz bo i tak sprawimy że będzie warte mniej"...

            • 2 3

            • dokladnie

              Czlowiek jest WLASCICIELEM dzialki w sasiedztwie i tu jest problem bo z komunalnymi juz sobie poradzili.
              Zupelnie jak za komuny - jednostka niczym gdy plany nasze ogromne...

              • 3 1

    • poroponowali im 200% ceny rynkowej (1)

      • 2 2

      • ja słyszałam,że chcieli oddać za darmo tylko chętnych brak na takie sąsiedztwo

        • 1 0

    • Jeśli ludzie się nie zgodzili, znaczy że za odszkodowanie nie kupili by soebie ani działki ani nic na niej wybudowali. Rusz troche głową - to nie boli

      • 0 0

  • Fajny widok będzie miał

    Od 5.30 stuki, puki, zapach spawania i malowania natryskowego.

    • 31 9

  • RDOŚ... (2)

    A tam można już legalnie mieszkać? Bo kiedyś nie można było, a pan Bogdan i jego rodzina mieszkają tam od zawsze... Hm.

    • 23 1

    • No właśnie też coś mi się tak wydaje, że to nielagały są liczące na pozostanie tam "przez zasiedzenie".

      • 8 4

    • zawsze można było tam mieszkac.20 lat tam normalnie legalnie mieszkałem.

      • 0 0

  • Ten rozpuszczalnik powoduje np. rozszczep

    kręgosłupa u dzieci - wziewany... a 10m od hali można to zagwarantować. Tak jak to, że wynajmować będą wszystkim bez żadnego nadzoru jak to w Polsce bywa i JEST. 2 strona to taka, że te tereny są przeznaczone pod usługi przemysł itd.... to jakby powiedzieć czemu stoi rafineria. Generalnie szczerze - uciekałbym albo zrobił najem dla pracowników.

    • 10 7

  • (1)

    A ile tam mieszka rodzin? Mówi się, że wszędzie buduję tylko galerie handlowe, a tu chcą wybudować zakład produkcyjny i też źle?

    • 18 3

    • Mieszkam w Straszynie i wiem co to stocznia jachtowa więc nie pitol ! A jak się wynieśli to nam ulżyło.

      • 3 0

  • Kolejny artykulik rzeka na życzenie jakiegoś cwaniaka co mu się nie podoba, że ktoś mu widok zasłoni. (1)

    Nie podoba się to niech się przeprowadzi!! Z takimi nie powinni się w ogóle cackać, kilku cwaniaczków nie pierwszy raz blokują inwestycje w Gdańsku!!

    • 21 17

    • Konflikt ze stocznią w krajobrazie

      jak czytam niektóre komentarze to robi mi się niedobrze. Nikt nie zwraca uwagi na ludzi ten sam problem jest po drugiej stronie wisły gdzie na miejscu stoczni jachtowej wybudowano stocznie dużych jednostek 100m od budynku. W opinni ochrony środowiska nie ma nic strasznego w hałasie i piaskowaniu. Natomiast nie zagraża ona ptakom 7 km dalej. Problem mamy z naszymi urzędnikami w gdańsku i nikt tego nie widzi Nikt nie widział na Stogach że Prezydent i Rada miasta podzielą dzielnice na mieszkalną i przemysłową

      • 0 0

  • Jest proste rozwiązanie. (2)

    Przesiedlić tych ludzi. Nie powinno się mieszać stref przemysłowych ze strefami zasiedlonymi.

    • 27 3

    • rozwiazanie godne stalina (1)

      Przesiedlic prosze!

      • 0 0

      • Godne Stalina to byłoby rozstrzelać za protest. aha pozwala na przesiedlenie.

        • 1 0

  • Teren przemysłowy (1)

    Jest to teren przemysłowy i naturalnie będą tam zakłady. Wszędzie stocznie upadają - Gdańsk, Gdynia, Szczecin - to ruiny. W Gdańsku ktoś chce zbudować nowoczesny zakłada i przez jednego krzykacza inwestycja będzie zablokowana. Takie rzeczy tylko w Polsce....

    • 22 6

    • to nie krzykacz

      tylko, jak wynika z artykulu, sasiad, WLASCICIEL dzialki...ktory sie interesuje co powstanie za plotem ze wzgledu na swoje i rodziny ZDROWIE, chce wypracowac jakies rozwiazanie.
      Slowem: prawdziwy OBYWATEL na ktorym ponoc tak zalezy panstwu...
      A krzykacze to najczesciej darmozjady z "ruchow obywatelskich"...

      • 2 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Artur Jadeszko

Od 2006 roku prezes zarządu ATC Cargo SA, spółki notowanej na NewConnect, alternatywnym systemie...