stat

Inwestycje zagraniczne. Przy dużym i mały się wyżywi

Firmy zagraniczne dużo więcej inwestują w badania i rozwój. Siłą rzeczy nasze firmy, czy pracownicy otrzymują pewien dostęp do tych nowych technologii. Czasem je wręcz współtworzą - mówi Mikołaj Trunin.
Firmy zagraniczne dużo więcej inwestują w badania i rozwój. Siłą rzeczy nasze firmy, czy pracownicy otrzymują pewien dostęp do tych nowych technologii. Czasem je wręcz współtworzą - mówi Mikołaj Trunin. fot. Edyta Steć/trojmiasto.pl

Na inwestycjach zagranicznych korzystają także lokalne małe i średnie przedsiębiorstwa. Dla nich stają się kołem zamachowym, w myśl zasady, że przy dużym i mały się wyżywi. Dziś wiele z nich może już samodzielnie zawalczyć o zagraniczne rynki. To właśnie dla nich jest Pomorski Broker Eksportowy, "Invest in Pomerania 2020", a może i nawet Forum Pasa i Szlaku. O programach, które są także dla MSP rozmawiamy z Mikołajem Truninem, zastępcą dyrektora Invest In Pomerania.


Pamiętajmy, że 70 proc. Polaków pracuje w małych i  średnich przedsiębiorstwach, które generują 30 proc. eksportu i odpowiadają za 45 proc. inwestycji.

Inwestorzy zagraniczni. Drenują nasz rynek, czy pomagają nam budować gospodarkę?

Mikołaj Trunin: - Tylko w 2017 roku bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce wyniosły 13 mld euro, a w ramach 335 projektów inwestycyjnych stworzonych zostanie 86 tys. miejsc pracy. Pod kątem nowych projektów inwestycyjnych Polska jest liderem w Unii.

Te liczby robią wrażenie.

- Tak. Jeżeli popatrzymy na to przez pryzmat ostatnich 25 lat, to inwestorzy zagraniczni zainwestowali w Polsce przeszło 700 mld zł. Przyczyniło się to do wzrostu wynagrodzeń o 9 proc. i  wzrostu zatrudnienia na poziomie 8,5 proc. Jeżeli spojrzymy na wpływy do budżetu państwa, to z tytułu CIT inwestorzy zagraniczni płacą jedną trzecią wszystkich składek z tego tytułu. To są konkretne liczby, konkretne pieniądze. Do tego trzeba uwzględnić te trudniej policzalne czynniki. Inwestorzy zagraniczni przynieśli swoją kulturę organizacyjną, system zarządzania przedsiębiorstwami, który w dużym stopniu - z korzyścią dla pracowników - udało się przeszczepić na nasz rynek. Mamy też do czynienia z transferem technologii i wiedzy, na którym korzystają rodzime firmy. Do tego poprzez inwestycje zagraniczne cała Polska uzyskuje dostęp do globalnego rynku w dużo większym stopniu niż bez nich.

I zyskaliśmy infrastrukturę - centra biurowe, terminale przeładunkowe, takie jak DCT.
Polityka Insight, think tank założony przez resort rozwoju szacuje, że każda złotówka inwestycji zagranicznych to jest 1,15 zł dla PKB. Inwestycje zagraniczne są dla nas kołem zamachowym.

- Tak. O tym też należy pamiętać. A dzięki tym lokomotywom rozwijają się też lokalne firmy, rozwija się sektor małych i średnich przedsiębiorstw. On jest solą naszej gospodarki i odpowiada za 50 proc. PKB. Pamiętajmy, że 70 proc. Polaków pracuje w małych i  średnich przedsiębiorstwach, które generują 30 proc. eksportu i odpowiadają za 45 proc. inwestycji. Jednak ze względu na wielkość poszczególnych projektów zarówno pod względem kapitałowym, jak i tworzonych nowych miejsc pracy, to wydaje się, że to sektor bezpośrednich inwestycji zagranicznych wywiera wpływ na sektor MSP, a nie odwrotnie. Jakie są to efekty? Możemy oczywiście mówić o negatywnych aspektach. Do takich należy presja na wzrost wynagrodzeń czy wyższą rotację pracowników. Jednak z drugiej strony jest dużo aspektów pozytywnych. Nowe firmy, to potencjalni klienci, szczególnie w przypadku firm produkcyjnych. One chętnie nawiązują kontakty z lokalnymi firmami, dla których często stają się klientami kluczowymi. Kolejna sprawa to transfer technologii, o którym już wspomniałem. Firmy zagraniczne dużo więcej inwestują w badania i rozwój. Siłą rzeczy nasze firmy, czy pracownicy otrzymują pewien dostęp do tych nowych technologii. Czasem je wręcz współtworzą. Firmy zagraniczne także więcej inwestują w kapitał ludzki, w różnego rodzaju szkolenia i to siłą rzeczy podnosi kompetencje naszego rynku pracy.

Wiele małych firm tworzą byli pracownicy dużych korporacji.

- Tak. To się bardzo często zdarza, zwłaszcza w branży technologicznej. Dobrym przykładem jest trójmiejska firma Control Solutions, którą założył były pracownik ThyssenKrupp. Dziś firma pracuje przy procesach automatyzacji dla największych producentów samochodów na świecie. Z drugiej strony możemy mówić o tym, jak zagraniczne firmy inwestują w MSP i rozwijają rodzime pomysły. Tu przykładem może być firma Ivona ze swoim syntetyzatorem mowy. Dziś dzięki Amazonowi projekt ten podbija świat. Koncern rozwija w Trójmieście inne swoje projekty i już pracuje dla nich przeszło 600 osób. Bez tej inwestycji coś na taką skalę by się nie działo. Dlatego przedsiębiorcy powinni postrzegać inwestorów zagranicznych jako pewną szansę i wyzwanie rzucone na rynek.
W ramach programu firmy mogą uczestniczyć w misjach gospodarczych, które my organizujemy, mogą też otrzymać dofinansowanie na udział w targach, które sami sobie wybiorą.

Dotyczy to nie tylko nowych technologii. Swoją szansę mają też firmy usługowe, handlowe.

- Tak. Firma Flex z Tczewa, która dziś zatrudnia 3 tys. osób szacuje, że w usługach skojarzonych, typu ochrona, sprzątanie, catering współpracuje z lokalnymi firmami, które w sumie generują ok. 400 miejsc pracy. Flex nawiązał też współpracę z 600 firmami i dla 100 z nich jest kluczowym partnerem. Inwestycje zagraniczne pozytywnie działają na naszą gospodarkę i  tak powinniśmy je postrzegać. Polityka Insight szacuje, że każda złotówka inwestycji zagranicznych to jest 1,15 zł dla PKB. Inwestycje zagraniczne są dla nas kołem zamachowym.

Dziś coraz częściej to nasze firmy podbijają zagraniczne rynki. Tym, którzy myślą o ekspansji ma pomóc Pomorski Broker Eksportowy, prowadzony przez Agencję Rozwoju Pomorza.

- To jeden z kluczowych projektów, które prowadzimy. Chodzi o wsparcie małych i średnich firm w poszukiwaniu partnerów biznesowych na całym świecie.

Skąd ten pomysł? Czy była tak potrzeba na rynku?

- W poprzednim okresie programowania realizowaliśmy projekt "System wsparcia pomorskich MSP w Chinach". W ramach tego projektu zorganizowaliśmy trzy misje gospodarcze do Chin, jedna dotyczyła branży spożywczej, dwie logistyki. Firmy były bardzo zadowolone z udziału w tych misjach. Po pierwsze, otrzymali dofinansowanie na pokrycie kosztów wyjazdu, po drugie, ułatwiliśmy im relacje z lokalnymi firmami poprzez kontakty Biura Pomorskiego w Pekinie z władzami administracyjnymi Chin. Invest in Pomerania kojarzona jest z dużymi firmami, z firmami z kapitałem zagranicznym i nie bez powodu. Po to została założona przez władze samorządowe, żeby wspierać inwestorów. Natomiast w tym okresie programowania stwierdziliśmy, że trzeba zintensyfikować działania na rzecz MSP. W ramach programu firmy mogą uczestniczyć w misjach gospodarczych, które my organizujemy, mogą też otrzymać dofinansowanie na udział w targach, które sami sobie wybiorą.
Na przestrzeni ostatnich lat widać jak to wszystko się zmieniło. Inwestycja DCT, budowa autostrady A1, rozbudowa lotniska. Teraz liczymy bardzo na S6, która pozwoliłby rozruszać Słupsk i okolice.
Kolejna sprawa to fachowa pomoc. W ARP pracuje kilku brokerów eksportowych z którymi można się skonsultować w sprawie potencjalnych zamierzeń odnośnie rozwoju. Poradzić się, co można zrobić ze swoim produktem lub usługą i na jakim rynku. Kolejnym projektem, na którym może skorzystać sektor MSP jest "Invest in Pomerania 2020", w ramach którego organizujemy konkurs grantowy na uzbrojenie terenów inwestycyjnych, parków przemysłowych. Teraz jesteśmy po pierwszym naborze. Wnioskodawcy złożyli aplikacje na dofinansowanie 40 hektarów. Są to tereny bardzo ciekawe, atrakcyjne również dla MSP. Te projekty będą rozpatrywane pod względem atrakcyjności, odległości od portów, od dróg krajowych i autostrad. O dofinansowanie do 35 proc. kosztów mogą starać się samorządy, firmy prywatne, czy grupy firm w postaci spółki celowej. Tych uzbrojonych terenów wciąż jest za mało na Pomorzu, widzimy deficyt i stąd ten projekt. A tam gdzie powstają parki przemysłowe pojawiają się firmy. Wystarczy popatrzeć jak się świetnie rozwinął Park Maszynowa w Gdańsku. Tu zresztą mamy znów przykład wpływu inwestycji zagranicznych, czyli Weyerhaeusera, który pierwszy tam zainwestował. Dzięki pozyskanym środkom ze sprzedaży terenu Gdańska Agencja Rozwoju Gospodarczego mogła uzbroić cały teren i dziś jest on już praktycznie cały skomercjalizowany i są tam także firmy z sektora MSP.

A firm produkcyjnych wciąż u nas brakuje.

- Też nie bez powodu. Jeszcze 10 lat temu Pomorze było swego rodzaju wyspą. Zanim powstało DCT byliśmy niezbyt dużym portem, nawet gdy weźmiemy pod uwagę Port Gdańsk i Port Gdynia razem. Z drugiej strony ciężko było te towary wywozić z portów, bo nie mieliśmy dogodnej infrastruktury drogowej. Na przestrzeni ostatnich lat widać jak to wszystko się zmieniło. Inwestycja DCT, budowa autostrady A1, rozbudowa lotniska. Teraz liczymy bardzo na S6, która pozwoliłby rozruszać Słupsk i okolice. A dogodne połączenia transportowe są kluczowe. Bez tego nie rozwinie się gospodarka, nie rozwinie się region. Co więcej, dzięki infrastrukturze właśnie, mamy możliwość aktywnie uczestniczyć w inicjatywie Pasa i Szlaku.

Co to takiego?

- W Polsce inicjatywę Pasa i Szlaku postrzega się głównie poprzez budowę infrastruktury transportowej pomiędzy Dalekim Wschodem a Europą. Często wspomina się o połączeniach kolejowych z Chengdu do centralnej Polski, już rzadziej niestety o dwóch tygodniowo bezpośrednich połączeniach morskich z chińskich portów do DCT Gdańsk. Natomiast sama inicjatywa jest czymś dużo większym i obejmuje 68 krajów. Według szacunków już w przyszłej dekadzie Chiny prześcigną Stany Zjednoczone pod względem PKB.
(...) pod koniec czerwca będziemy mieli okazję - jako Invest in Pomerania - zaprezentować pomorski potencjał podczas pierwszego Forum Pasa i Szlaku organizowanego przez Hong Kong Trade Development Council.
Naturalnie, kluczowe jest zabezpieczenie zasobów, oraz szlaków komunikacyjnych. Dlatego też w zeszłym roku Chiny kupiły port w Gwadarze w Pakistanie. Chodzi o zabezpieczenie możliwości transportu lądowego głównie surowców energetycznych czyrud żelaza. Wąskim gardłem Chin są cieśniny w Indochinach, których zablokowanie - a tak się może stać ze względów politycznych - spowodowałoby duży problem. Oprócz tego Chiny cały czas poszukują nowych rynków aby wykorzystać swoje nadwyżki produkcyjne i finansowe. Cały projekt Pasa i Szlaku niektórzy ekonomiści porównują do planu Marshalla. Jest to przedsięwzięcie szacowane na setki miliardów dolarów. Europa jest gdzieś na samym końcu listy kierunków priorytetowych ekspansji Chin. Owszem, jesteśmy chłonnym rynkiem, ale ważniejsze są zasoby surowców w Afryce czy na Bliskim Wschodzie. Możemy się jednak spodziewać inwestycji w postaci przejęć kapitałowych firm czy też nowych zakładów produkcyjnych. Możemy też liczyć na wejście kapitału chińskiego w projekty inwestycyjne, zwłaszcza w sektorze nieruchomościowym, poprzez ich fundusze. Ta przestrzeń na pozyskanie chińskiego kapitału w różnych postaciach jest ogromna. Już mamy chińskie inwestycje w Trójmieście, np. przemysłowego potentata CIMC, który w Gdyni otworzył stosunkowo niewielki zakład produkujący naczepy czy też prototypownie Chunxing, , która w Gdańsku tworzy odlewy aluminiowe dla sektora telekomunikacyjnego i mechatroniki.

A przy dużych projektach i mały, czyli MSP się wyżywi.

- Tak. I nie chodzi tylko o pozyskanie chińskiego kapitału, chodzi też o stymulowanie wymiany handlowej. Nie tylko firmy chińskie sprzedają swoje produkty. Również nasi przedsiębiorcy są obecni na chińskim rynku . Dodam jeszcze, że pod koniec czerwca będziemy mieli okazję - jako Invest in Pomerania - zaprezentować pomorski potencjał podczas pierwszego Forum Pasa i Szlaku organizowanego przez Hong Kong Trade Development Council. Z Polski została zaproszona tylko Polska Agencja Inwestycji i Handlu, Krajowa Izba Gospodarcza i my. To dla nas naprawdę duże wyróżnienie.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (51)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ważne adresy

Najczęściej czytane