Milionowe zamówienia Stoczni Gdańsk

Nowy zarząd Stocznia Gdańsk SA. Od lewej: Ihor Yatsenko - wiceprezes zarządu, Andrzej Stokłosa - prezes zarządu, Arkadiusz Aszyk - członek zarządu, Boshidar Metschkow - wiceprezes zarządu.
Nowy zarząd Stocznia Gdańsk SA. Od lewej: Ihor Yatsenko - wiceprezes zarządu, Andrzej Stokłosa - prezes zarządu, Arkadiusz Aszyk - członek zarządu, Boshidar Metschkow - wiceprezes zarządu. mat. prasowe

Portfel zamówień wart 350 mln zł, jedno z największych biur projektowych w Europie i firma bardzo aktywna na rynku budowy specjalistycznych statków - taką przyszłość Stoczni Gdańsk widzi nowy zarząd spółki.



Trawler rufowy dla Kleven Verft AS, Norwegia.
Trawler rufowy dla Kleven Verft AS, Norwegia. mat. prasowe
Platform Supply Vessel  dla  Hellesoy Verft AS, Norwegia.
Platform Supply Vessel dla Hellesoy Verft AS, Norwegia. mat. prasowe
Promów pasażersko – samochodowy dla Bergen Group Fosen AS z Norwegii.
Promów pasażersko – samochodowy dla Bergen Group Fosen AS z Norwegii. mat. prasowe
10 lipca 2010 minęła rocznica wizyty unijnej komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes w Stoczni Gdańsk. Podczas pobytu w Gdańsku komisarz zapowiedziała, że pozytywnie zaopiniuje plan restrukturyzacji zakładu, w efekcie którego stocznia ma stać się rentowną spółką, opartą na produkcji statków, wież wiatrowych i konstrukcji stalowych. Jak zapewnia nowy prezes zarządu stoczni, Andrzej Stokłosa stocznia jest na jak najlepszej drodze, aby stać się jednym z bardziej prężnych zakładów w naszym regionie.

- Przede wszystkim mamy pełen portfel zamówień na najbliższy rok. Uprawomocnione kontrakty to kwota 350 mln zł - mówi prezes Stokłosa. - Mamy umowy na produkcję do sześciu jednostek, dwóch bloków rufowych jednostki PSV, 1,9 tys. ton konstrukcji dachowych na terminal lotniska i umowę na 600 ton konstrukcji stalowych dla odbiorcy szwedzkiego.

W tym roku w stoczni powstanie jednostka PSV dla Hellesoy Verft AS z Norwegii. W Gdańsku zamontowane będzie m.in. 12 cylindrycznych zbiorników i silniki. Częściowo wyposażony trawler rufowy i dwa bloki rufowe na jednostki PSV dla norweskiego Kleven Verft. Dwa promy, z opcją na dwie kolejne jednostki dla Bergen Group Fosen.

Jak zapowiada Stokłosa Stocznia Gdańsk ma być teraz dużo bardziej aktywna na rynku budowy specjalistycznych statków. Spółka ma produkować przede wszystkim statki offshore - Platform Supply Vessel, czy promy ro-pax. - Planujemy też powrót do tradycji - dodaje Stokłosa. - Chcemy powrócić do produkcji trawlerów z jakich Stocznia Gdańsk zawsze była słynna. Z takimi jednostkami chcemy wejść na rynek rosyjski. Tam trawlery z gdańskiej stocznia nadal mają bardzo dobra markę.

Restrukturyzacja gdańskiego zakładu opiera się też na dywersyfikacji produkcji. Oprócz statków stocznia ma produkować m.in. wieże wiatrowe. Konstrukcje te mają powstawać w hali K-1, gdzie powstanie pierwsza linia o zdolności produkcyjnej 100 wież rocznie. Rozpoczęcie produkcji planowane jest na czwarty kwartał 2010 roku. Natomiast w roku 2011 na Wyspie Ostrów ma powstać nowoczesna fabryka wież wiatrowych. Produkować ma ona do 200 wież rocznie. - Trzecią nogą produkcji będą duże specjalistyczne konstrukcje stalowe - dodaje Stokłosa.

W ramach zmian w stoczni postanowiono też odbudować potencjał biura projektowego. Obecnie zatrudnia ono ok. 100 osób i jest jednym z największych w Europie. Stocznia stawia też na outsourcing. Zadania dotyczące budowy rusztowań i ochrony zakładu powierzone zostały firmom zewnętrznym.

Pod koniec lipca 2010 roku odbędzie się spotkanie Rady Nadzorczej Stocznia Gdańsk. Na nim zatwierdzony zostanie plan inwestycyjny na najbliższe lata. Właściciel stoczni, ISD Polska, ma zamiar zainwestować w produkcję stoczniową w latach 2010 - 2012, ponad 80 mln zł. W konstrukcje stalowe i wieże wiertnicze zainwestowane zostanie ok. 200 mln zł.

Program restrukturyzacji stoczni to także zwolnienia. - Proces zwolnień grupowych trwał od października 2009 do końca czerwca 2010 - mówi Arkadiusz Aszyk, członek zarządu Stoczni Gdańsk. - W ramach zwolnień grupowych zwolniono 306 pracowników, przekwalifikowano 38 pracowników. Stan zatrudnienia w stocznia na koniec czerwca wynosi 1840 osób.

Podpisano też porozumienia pomiędzy zarządem Stoczni Gdańsk, a przedstawicielami związków zawodowych. Według porozumienia zmniejszono stawki godzinowe w bezpośredniej produkcji o 15 proc. na okres roku. - Był to proces bardzo trudny - mówi Andrzej Stokłosa. - Nie oszukujmy się. Płace w stoczni nie są zbyt wysokie. Porozumienie świadczy o tym, ze po stronie związkowej zasiadają ludzie, którzy także rozumieją obecną trudną sytuację rynkową

Restrukturyzacja zakładu już daje efekty. Wynik finansowy netto za 2009 rok wynosi 31,9 mln zł. Poprawiono też wydajności pracy o 25 proc. - Moją ambicją jest aby o stoczni mówiono jako o dobrej firmie z dużymi tradycjami - dodaje prezes Stokłosa.

Opinie (19)

  • i a kilka lat 2 z panów trafi do białołęki a 2 na łubianke

    • 5 12

  • Stoklosa

    ty nie wierzysz w to co mowisz , jastes jakims wizjonerem !!

    • 1 3

  • Nic nie rozumie, firma tak świetnie się rozwija a ludzi zwalniają.

    • 6 5

  • Dopóki są tam zatrudnione guzikiewicze i inne trunie i mieszacze polityczni

    nici z takich perspektyw.
    Jak teren zostanie oczyszczony,chwasty wyrwane to zapewne coś urośnie na tym poletku.

    • 28 6

  • wykopali związki

    i firma od razu odżyła.

    • 27 4

  • ZWIĄZKI WON Z FIRMY I BEDZIE DOBRZE

    • 24 4

  • Najpierw to niech Syn Antares skończą (1)

    A potem myślą nad portfelem zamówień..
    Poza tym - puste kadłuby to robią nawet rumuni, indyjczycy. Pieniądze się zarabia za wyposażenie a nie za stal..

    • 9 3

    • to inna historia

      Gazowiec obecnie jest bez włąściciela bo Włoski odbiorca splajtował i statek tak będzie stał az nie znajdzie się nowy nabywca...

      • 1 0

  • I co to daje (4)

    Niby bedzie praca ale i tak skromne już stawki zostały obcięte o 15% czyli nici z porządnej pensji a praca naprawdę nie jest lekka... Co do związków to one są potrzebne ale nie takie które są na garnuszku pracodawcy jak ma to miejsce w Stoczni. Obserwuję tą sytuację od dwóch lat płacąc niecały procent pensji na składki członkowskie dla Solidarności i strasznie mnie ta sytuacja niepokoi... Ludzie ze związków niestety ale żyją przeszłościa!!! Nie ujmuję Solidarności zasług jakie ma w obaleniu poprzedniego ustroju ale dzisiaj trzeba przeć naprzód... Związki powinny walczyć o nasze prawa a nie zgadzać się na obniżkę pensji!!! W dzisiejszych czasach gdzie ceny są tak wysokie pensje powinny systematycznie rosnąć albo chociaż biorąc pod uwagę ogólnoświatowy kryzys pozostać nietkniętymi. No cóż ale pan Guzikiewicz i Gałęzewski chyba na swojej skórze kryzysu nie odczuwają. A lekarstwo jest tylko jedno: młodosć, świerzosć i nowatorskie podejście do zagadnień pracowniczych a przede wszystkim twarda walka o SWOJE!!! Do czego oczywiście potrzebna jest zmiana warty w strukturach związkowych.

    • 4 4

    • ale wymysliłeś... (2)

      nie wierzę, że jesteś za podniesieniem pensji, kiedy stocznia pada.
      Tylko cięcia, bolesne - to fakt, pozwolą na przeżycie i kontynuowanie produkcji. z Jednym się zgadzam, że panowie szefowie zwiazków, na pewno obniżej nie uraczyli, hehehe

      • 0 0

      • wymyśliłem (1)

        Prawda jest jedna jeżeli u nas w Polsce się nie opłaca i musimy ciąć uposarzenia to niech zamkną tą stocznię bo po co to??? Mamy dążyć do wzorców zachodnich a nie wschodnich a jest włąśnie tak że dążymy do modelu wynagradzania na Ukrainie( bynajmiej jeżeli chodzi o wysokosć pensji) a to jest chore. Spójrz sobie na taką stocznie Remontową czy północną im się opłaca a do tego pracownicy też jakoś nie narzekają!!! Nawet na dzień Stoczniowca nic w SG nie dorzucili!!!

        • 0 2

        • No to zatrudnij się w Remontowej. Pewnie nie chcesz, bo tam trzeba nieźle zap****alać.

          • 0 0

    • Szanując pracę stoczniowców, ale tylko tych.. z krwi i kosci !!!
      dopiszę tylko tyle, "Solidarność" - dziś, a Solidarność lat'70 i '80,
      to zupełnie inne światy..
      Nikt nie powinien tego porównywać.., bo to świętokradztwo..

      • 2 1

  • Przeczytałem o rozwoju (3)

    w głowie zaświtała mi myśl o skończeniu kursu np. spawacza i staranie się o pracę w stoczni... Akapit niżej czytam o zwolnieniach i obniżce pensjii...
    Mam magisterkę, różne uprawnienia, a pracy za 2K wzwyż miesięcznie dla mnie nie ma :( Za granicę wyjeżdżać nie chcę, a u nas - tragedia.
    Nie dziwią mnie miny Panów na zdjęciu, oni tych problemów nie mają.

    • 8 0

    • Tylko nie SG

      Jeżeli mógłbym ci polecić to spróbuj w Remontówce albo Północnej bo tam napewno zarobisz powyżej 2K ale nie SG bo tam jest chory system wynagradzania... Nie wiem czy słyszałeś o Zadaniowym systemie... Rzekomo ile zrobisz tyle zarobisz a w rzeczywistości Majster dzieli całą kasę i co miesiąc może ci zapłacić ile tylko zechce oczywiście nie mniej niż na umowie ale na umowie na początek dostaniesz jakieś 8zł brutto czyli policz sobie

      • 1 1

    • Remontowa i północna nie zatrudniają robotę wolą zlecić podwykonawcom a tam tylko na czarno (wiem co pisze bo robie w Gdyni dla REMONTOWEJ )

      • 2 0

    • Sprawa jest prosta: chcesz zarobić (mówię tutaj o uczciwej pracy) to musisz wyjechać za granicę. Niestety tak to już w naszym pięknym kraju jest. Ja tez wolałbym być w kraju za przyzwoite pieniądze. A to pisanie, że przemysł stoczniowy w Gdańsku rozkwita to jest jakaś kpina. Jeżeli masz dobre uprawnienia i chęci do pracy to szkoda czasu na brudną robotę w SG za psie pięniądze.

      Pozdrawiam

      • 2 1

  • Ładny ten prom :)

    • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Sławomir Kalicki

Absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni oraz Strathclyde University (MBA). Od początku pracy...

Najczęściej czytane