stat

Na swoim. Zdrowa dieta to nie droga na skróty

Dietę można kupić przez internet, skserować, ale dieta to tylko element układanki. Ważna jest motywacja i wsparcie - mówi Agata Szczerkowska - Malinowska i Michał Malinowski.
Dietę można kupić przez internet, skserować, ale dieta to tylko element układanki. Ważna jest motywacja i wsparcie - mówi Agata Szczerkowska - Malinowska i Michał Malinowski. fot. Łukasz Głowala/trojmiasto.pl

O tym, że przy zmianie sposobu odżywiania, który ma nam dać wymarzoną sylwetkę i zdrowie nie ma drogi na skróty, że praca z człowiekiem jest bardzo wymagająca, ale i satysfakcjonująca, a także o tym, że decydując się na bycie na swoim potrzebna jest wiedza i... cierpliwość rozmawiamy z  Agatą Szczerkowską - Malinowską i Michałem Malinowskim właścicielami Centrum Dietetyki Żywienia i Zdrowia w Sopocie. W poprzednim odcinku "Jak to jest na swoim" rozmawialiśmy z Waldemarem Kucharskim, współwłaścicielem firmy Learnetic, a już za dwa tygodnie rozmowa z Grzegorzem Zielińskim, właścicielem firmy Owoce Do Biura.


Zakładając nasz gabinet (...) przyjęliśmy, że nawet jak przez rok nie będzie żadnego klienta to będziemy trwać przy swoim. Okazało się jednak, że jest nisza na rynku (...) już trzeciego dnia zarejestrował się pierwszy klient.

Prowadzenie poradnictwa żywieniowego to chyba dobry pomysł na działalność, zwłaszcza, że to obecnie bardzo modny temat?

Michał Malinowski: - Dziś pewnie tak, ale my zajęliśmy się poradnictwem dietetycznym zanim ta moda nastała. Kiedy 12 lat temu otwieraliśmy nasz gabinet postanowiliśmy ogłosić się w katalogu firm prowadzonym przez portal trojmiasto.pl. Zgłosiliśmy się do redakcji, ale okazało się, że nie istniała taka kategoria jak "dietetycy". Dlatego na początku wpisano naszą wizytówkę w sekcję "sklepy ze zdrową żywnością", potem przeniesiono nas do kategorii "przychodnie". Dopiero po trzech latach została stworzona kategoria "dietetycy".

Agata Szczerkowska - Malinowska: - Aktualnie jest ona całkiem... pokaźna i brak tej kategorii dziś wydaje się nieprawdopodobny.

Skąd w takim razie pomysł? Przewidzieli Państwo, że będzie taki trend?

MM: - Był on zgodny z naszym wykształceniem. Skończyłem studia na Akademii Medycznej w Bygdoszczy na kierunku dietetyka (na Akademii Medycznej w Gdańsku, w tamtych latach takie kierunek nie istniał). Teraz kończę dodatkowo psychologię na Uniwersytecie SWPS.

AS-M: - Moim pierwszym kierunkiem studiów była z kolei psychologia, a drugim dietetyka. W czasach gdy kończyłam studia, rocznie prawie 400 psychologów wychodziło z trójmiejskich uczelni. Trzeba było się wyspecjalizować. Wówczas dosyć popularne były firmy organizujące szkolenia. Przez jakiś czas z przyjaciółmi też taką firmę prowadziliśmy. Organizowaliśmy szkolenia dla menedżerów. Sami nie prowadziliśmy zajęć, tylko kojarzyliśmy wykładowców i słuchaczy. Byli chętni, szkolenia się odbywały, ale... Wówczas mieliśmy za duże oczekiwania, chcieliśmy natychmiastowego sukcesu. Może zabrakło cierpliwości? Tak czy inaczej zakończyliśmy tę działalność. Zakładając nasz gabinet - trochę na bazie tamtych doświadczeń - przyjęliśmy, że nawet jak przez rok nie będzie żadnego klienta to będziemy trwać przy swoim. Okazało się jednak, że jest nisza na rynku, że wystarczyła tylko strona www i już trzeciego dnia zarejestrował się pierwszy klient. Po miesiącu były pieniądze na zapłacenie czynszu i zobowiązań. To był właściwy moment, ludzie takiej usługi potrzebowali. Jednak zawsze będzie to usługa niszowa. Oczywiście, że wzrasta świadomość, ludzie deklaratywnie chcą zdrowo żyć, ale trzeba być już na wyższym poziomie świadomości żywieniowej, żeby takiej zmiany realnie dokonać i wprowadzić ją w swoje osobiste życie.
Do decyzji o założeniu własnego gabinetu chwilę dojrzewaliśmy. Mało kto wierzył w powodzenie i sukces przedsięwzięcia.

MM: - Można jednak powiedzieć, że przeczuwaliśmy potrzebę rynku. Wystarczy popatrzeć na wskaźniki otyłości. Kiedy kończyłem studia na Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Bydgoszczy, na kierunku dietetyka było 20 osób, dziś mniej więcej tyle osób przystępuje do rekrutacji na jedno miejsce. Dodatkowo pod koniec lat 90 - tych dietetykę można było studiować na dwóch albo trzech Akademiach Medycznych w Polsce.

AS-M: - Kiedy ja kończyłam drugie studia w Instytucie Żywności i Żywienia w Warszawie, było już troszkę inaczej. Może dlatego, że studiowali tam głównie ludzie dorośli, w tym lekarze czy absolwenci uczelni wychowania fizycznego, chemicy, technologowie żywności, biotechnolodzy, pedagodzy. Można powiedzieć, że byli to ludzie świadomi zbliżającej się potrzeby. Poza okresem praktyk i staży w szpitalach, od początku pracowaliśmy na swoim, choć początkowo była to współpraca z pensjonatami i hotelami zajmującymi się odchudzaniem, prowadziliśmy eventy dla kobiet czy wykłady w szkołach rodzenia, zajęcia dla nauczycieli szkół średnich, braliśmy udział w audycjach tematycznych w Radio Gdańsk.

MM: - Do decyzji o założeniu własnego gabinetu chwilę dojrzewaliśmy. Mało kto wierzył w powodzenie i sukces przedsięwzięcia. Nasi przyjaciele, znajomi dalsi i bliżsi którzy dobrze nam życzyli, uważali, że to nie wyjdzie, że się nie sprawdzi, że za wcześnie. Potem niektórzy sami zostali się naszymi klientami i to z sukcesami!
Sami też żyjemy wedle zasad, które stosujemy w pracy z klientami, wierzymy,  że sposób odżywiania i prawidłowa dieta mają wpływ na nasze zdrowie i trzeba to wykorzystać - mówi Agat Szczerkowska - Malinowska i Michał Malinowski.
Sami też żyjemy wedle zasad, które stosujemy w pracy z klientami, wierzymy, że sposób odżywiania i prawidłowa dieta mają wpływ na nasze zdrowie i trzeba to wykorzystać - mówi Agat Szczerkowska - Malinowska i Michał Malinowski. fot. Łukasz Głowala/trojmiasto.pl
Kwestie związane z żywieniem nigdy nie są oderwane od życia danej osoby. Nasze przygotowanie psychologiczne jest więc bardzo ważne.

Dietetyka i psychologia. To chyba doskonałe połączenie?

MM: - Obie profesje świetnie się uzupełniają. Praca z człowiekiem wymaga znajomości wielu aspektów życia i psychologia bardzo nam w tej pracy pomaga. Nasza wiedza i doświadczenie pozwala dotrzeć do pacjenta. To jest relacja długofalowa i intymna. Żeby ta praca miała sens trzeba stworzyć relację, a dieta jest tylko narzędziem. Ludziom wydaje się, że jak się coś zmienia w życiu to nie wolno popełniać błędów. A nie da się tego zrobić bez błędów. Zawsze jest to jakiś proces rozciągnięty w czasie, człowiek uczy się pewnych nowych umiejętności i to jest również związane z błędami, które się zdarzają. Trzeba mieć rozwiązanie na niepowodzenia i nie poddawać się w gorszych momentach.

AS-M: - Kwestie związane z żywieniem nigdy nie są oderwane od życia danej osoby. Nasze przygotowanie psychologiczne jest więc bardzo ważne. Nasza praca zresztą też rozwija nas osobiście. To jest ta wartość dodana, wiąże się z poznawaniem ludzi i ich historii życiowych oraz związanych z nimi zachowaniami żywieniowymi, które zawsze mają głębsze dno. Mało kto ma taką możliwość.

MM: - Z jednej strony przyjemność spotkania z człowiekiem, a następnie wiele godzin spędzonych na przygotowywaniu diet. Dieta powstaje po spotkaniu, na bazie rozmowy i badań. Układamy diety zindywidualizowane skrojone na miarę potrzeb klientów.
Bardzo żałujemy, że nie ma w Polsce ustawy o zawodzie dietetyka, zresztą dotyczy to też innych zawodów medycznych.

AS-M: - Jesteśmy pierwszą firmą w Trójmieście, która pracuje na zasadzie dedykowanych diet, bez narzuconych składników, dopasowanych nie tylko do stanu zdrowia, ale i upodobań kulinarnych, oczywiście na tyle na ile pozwalają na to wymogi diety. Dietę można kupić przez internet, skserować, ale dieta to tylko element układanki. Ważna jest motywacja i wsparcie. Nasza praca ma też walor edukacyjny, chodzi o to, aby zrozumieć jak funkcjonuje chemia żywności i jak działa nasza psychika.

Państwo macie kompetencje do prowadzenia takiej działalności. Mam jednak wrażenie, że często biorą się za to ludzie... przypadkowi.

AS-M: - Bardzo żałujemy, że nie ma w Polsce ustawy o zawodzie dietetyka, zresztą dotyczy to też innych zawodów medycznych. Dlatego w tej chwili każdy może zająć się poradnictwem dietetycznym. Zdarza się, że ktoś kto schudnie parę kilogramów wiedziony swoim sukcesem kończy jakieś kursy, albo nie i otwiera gabinet.

MM: - To niestety psuje rynek.

Czy można coś z tym zrobić?

MM: - Nie. Dopóki nie powstanie ustawa, która to ureguluje i  pozwoli pracować tylko profesjonalistom będzie ciężko. Choć nie wiem czy w ogóle możemy na to liczyć, bo w Polsce jest raczej tendencja do uwalniania zawodów. Oczywiście lobby fizjoterapeutów czy dietetyków próbuje walczyć i wpłynąć na ustawodawcę, żeby przygotował odpowiednie rozwiązania, ale myślę, że nie szybko to nastąpi i zawsze będziemy mierzyć się z tymi, którzy oferują dużo i szybko, ale mało profesjonalnie. Kolejnym problemem jest tzw. medycyna niekonwencjonalna, która też coraz częściej bierze się za temat zdrowego odżywiania czy oczyszczania organizmu. A potem słyszymy o śmiertelnym zatruciu jadem żaby kambo. Niestety ludzie szukają szybkich i łatwych metod, które nie wymagają od nich zaangażowania. Szukają drogi na skróty, która w tej dziedzinie nie istnieje. To praca dla osób, które chcą się pochylić nad sobą, zaopiekować się sobą, zadbać o siebie i swoje potrzeby. Bo tak naprawdę okres bycia na diecie jest czasem dbania o siebie i skupienia na sobie.
Wielokrotnie namawiano nas na stworzenie sieci. Natomiast my nie chcemy zarządzać ludźmi, tylko sobą i swoją pracą. Tą drogą na razie nie chcemy podążać.

AS-M: - Brak profesjonalizmu to nie wszystko. Zdarzało się, że dzwoniły do nas osoby, które chciały się zarejestrować ponieważ jak twierdziły odesłano je do centrali z naszego zamiejscowego oddziału. Ktoś kto kierował te osoby mówił, że jest naszą filią, podszywając się pod naszą markę. Osoby odsyłane były na tyle trudnymi klientami, że ktoś nie czując się w pełni kompetentny kierował je do nas, swoją drogą było to pod tym względem uczciwe zachowanie, ale pokazało nam jak łatwo podszyć się pod czyjąś działalność.

A nie myśleli Państwo o sieci? Może to jakiś pomysł na poszerzenie działalności?

AS-M: - Wielokrotnie namawiano nas na stworzenie sieci. Natomiast my nie chcemy zarządzać ludźmi, tylko sobą i swoją pracą. Tą drogą na razie nie chcemy podążać. To jest usługa opierająca się na osobistej relacji, to praca terapeutyczna. Gdy ma się sieć czy prowadzi franczyzę, to wówczas swoją marką firmuje się pracę innej osoby, a to jest praca oparta na kontakcie osobistym. Trudno monitorować jak praca innych osób wygląda i przebiega.

MM: - Musielibyśmy stać się bardziej menedżerami, osobami zarządzającymi, a w ten sposób nie moglibyśmy wykonywać swojej pracy, tak jak teraz to robimy. A my swoja pracę bardzo lubimy.

Wracając jednak do rynku. Pół biedy gdy chodzi o odchudzanie z powodu sylwetki, gorzej gdy do takiego pseudo gabinetu trafiają ludzie chorzy.

MM: - To może być wręcz niebezpieczne. Coraz częściej trafiają do nas pacjenci z rekomendacji lekarzy. To oni im sugerują, że wizyta u dietetyka może pomóc. Ponad 10 lat temu praca dietetyka nie cieszyła się takim uznaniem i zaufaniem.
Istnieje wiele jednostek chorobowych, na które nie mamy kompletnie żadnego wpływu. Jednak na to, żeby w wieku 50 lat wylądować na kardiologii, trzeba sobie zapracować swoim stylem życia (...)

AS-M: - Mamy pacjentów z cukrzycą typu II, która przeszła z czasem w insulinozależną, którzy po zmianie sposobu odżywiania i redukcji wagi ciała stopniowo zmniejszają dawki insuliny lub wracają do tabletek, a nawet w ogóle mogą zrezygnować z farmakologii. Podobnie osoby z cukrzyca typu II przyjmujący tabletki doustne, mogą z nich całkowicie zrezygnować, oczywiście w równoległej konsultacji z lekarzem. Prawidłowo zbilansowaną dietą i przy normalizacji wagi ciała można uregulować poziom cholesterolu i trójglicerydów, można zmniejszyć dawki leków na nadciśnienie lub zmienić schemat leczenia. Dzięki właściwej diecie można znacząco poprawić swoje wyniki, uregulować pracę jelit i całego przewodu pokarmowego.

MM: - Potrzebna jest oczywiście świadomość osoby chorej, że nie można tego zrobić od razu, że to jest znowu ta trudniejsza droga. Najprościej jest przyjąć tabletkę z powodu podwyższonego poziomu cholesterolu czy leki wyrównujące poziom glukozy, bo wówczas wydaje się, że nie trzeba się nad niczym zastanawiać. Natomiast w chorobach dietozależnych sama farmakologia nie wystarcza. Można oczywiście bezrefleksyjnie podążać tą ścieżką co przez ostatnie lata swojego życia i nie podjąć trudu zmiany. Zmiana zawsze wymaga od człowieka pracy, ale długofalowo przynosi ogromne korzyści.

AS-M: - Na szczęście to się powoli zmienia. Ludzie mają coraz większą świadomość swojego zdrowia i wiedzą, że jakość ich życia naprawdę zależy od sposobu odżywiania i że mogą mieć na to wpływ.
(...) większość osób wybiera proste i nieskomplikowane diety, złożone z produktów dostępnych w osiedlowym sklepie.

MM: - Istnieje wiele jednostek chorobowych, na które nie mamy kompletnie żadnego wpływu. Jednak na to, żeby w wieku 50 lat wylądować na kardiologii, trzeba sobie zapracować swoim stylem życia, w którym komponenta odżywnia czyli dieta jest niezwykle istotna.

Niestety, zdrowe odżywianie kojarzy się ludziom z dużymi wydatkami i ciągłym staniem w kuchni.

MM: - Niesłusznie. Żeby zdrowo się odżywiać wcale nie trzeba używać drogich produktów, wcale nie trzeba tracić czasu na jeżdżenie po lokalnych gospodarstwach i stanie godzinami w kuchni, to kwestia właściwej organizacji, której też można się nauczyć.

AS-M: - W naszych dietach używamy zwykłych produktów dostępnych w sklepach, które trzeba samemu przetworzyć i zamienić w danie. Oczywiście mamy taką grupę pacjentów, która kupuje w sklepach ze zdrową żywnością i na zeszyt zamawia kurę wiejską. Są tacy, którzy decydują się na założenie własnego ogródka czy szklarni. Oczywiście jesteśmy wstanie dla nich ułożyć także trudniejszą dietę, jeśli tego oczekują. Jednak większość osób wybiera proste i nieskomplikowane diety, złożone z produktów dostępnych w osiedlowym sklepie.
Można z cateringu korzystać tak długo jak się dochodzi do tej wymarzonej wagi ciała, ale potem prędzej czy później i tak trzeba zmierzyć się z zadbaniem o rezultat we własnym zakresie.

MM: - Nie można jednak jeść - przynajmniej z naszego punktu widzenia - zdrowo licząc na to, że ktoś za nas przygotuje nam menu, że wystarczy zamówić jedzenie w pudełkach, czyli tzw. catering dietetyczny. Tu potrzebne jest zaangażowanie. Catering to rozwiązanie tymczasowe, krótkofalowe. I tak w którymś momencie trzeba zmierzyć się z koniecznością bieżących zakupów i samodzielnego wykonywania posiłków, caternig nie jest rozwiązaniem do końca życia, nie uczy dyscypliny związanej z dbaniem o własne żywienie, regularności zakupów.

Stania w kuchni nie unikniemy?

MM: - Czas przebywania w kuchni można skrócić do 30 min w ciągu dnia. Jest to oczywiście wyzwanie, ale tylko takie podejście daje trwałe efekty.

AS-M: - Catering dietetyczny jest żywieniem zbiorowym, a nie indywidualną dietą. Nie mamy też wpływu na źródło pochodzenia produktów ani na sposób ich przyrządzania ani na ich smak.

MM: -Przygotowujemy naszych klientów do pewnej zmiany i ta zmiana nie może być zmianą czasową, dlatego że powrót do poprzednich przyzwyczajeń żywieniowych zawsze będzie wiązał się z powrotem do poprzedniej masy ciała czy do poprzednich problemów zdrowotnych. Trudno spodziewać się, że ktoś do końca swojego życia będzie korzystał z cateringu dietetycznego. A ten catering nie niesie za sobą żądnej wartości edukacyjnej. To jest znowu taka droga na skróty. Można skorzystać z jakiś pudełek, ale efekty daje tylko własne zaangażowanie.

AS-M: - Można z cateringu korzystać tak długo jak się dochodzi do tej wymarzonej wagi ciała, ale potem prędzej czy później i tak trzeba zmierzyć się z zadbaniem o rezultat we własnym zakresie.
Zawsze chcieliśmy być na swoim i od początku wiadomo było, że nasza praca i profesja będzie związana z naszym wykształceniem.

MM: - Catering dietetyczny najczęściej rozwiązuje temat wagi, ale nie rozwiązuje problemu zdrowia. Żeby zdrowo się odżywiać, trzeba wiedzieć co się je, dlaczego i jak dane składniki na nas oddziałują.

AS-M: - Sami też żyjemy wedle zasad, które stosujemy w pracy z klientami, wierzymy, że sposób odżywiania i prawidłowa dieta mają wpływ na nasze zdrowie i trzeba to wykorzystać. Wytworzenie u siebie i uwewnętrznienie właściwych nawyków i bardziej świadome podejście do kwestii żywienia jest możliwe. Normalizacja wagi ciała ma głębsze podłoże, poza estetycznym:  to zdrowie. Nadmierna waga ciała prowadzi prędzej czy później do choroby.

Usługi to bardzo trudna dziedzina, a do tego jeszcze branża medyczna. Tu bardziej mamy do czynienia z misją niż z działalnością gospodarczą. Czy czujecie się Państwo przedsiębiorcami?

AS-M: - Czujemy się przedsiębiorcami, choć to słowo zwykle kojarzy się z dużą firmą. My działamy w skali mikro. Poza tym jak się swoją pracę lubi, tak jak my ją lubimy, to nawet trudno myśleć, że się pracuje w przedsiębiorstwie czy firmie. Dla nas praca stanowi nieodzowny i  bardzo ważny element życia. Zawsze chcieliśmy być na swoim i od początku wiadomo było, że nasza praca i profesja będzie związana z naszym wykształceniem.

MM: - Wielkość tego naszego biznesu jest jak najbardziej wyborem, a forma naszej pracy jest głęboko przemyślaną decyzją.

A plany?
Jeśli jest się wreszcie skłonnym do podjęcia ryzyka związanego z własną działalnością - comiesięcznym kosztami, koniecznością ciągłego rozwoju i dokształcania - można zaczynać.

AS-M: - Przygotowujemy się do prowadzenia bloga. Ma to być profesjonalny psychologiczno- dietetyczny blog, a nie zakładka na stronie internetowej. Nie robimy tego ze względów komercyjnych, a bardziej wizerunkowych. Chodzi o dzielenie się wiedzą i pokazanie pewnej filozofii związanej z odżywianiem.

MM: - Będziemy mogli zaprezentować nasze poglądy i wiedzę, umieszczać cyklicznie artykuły.

Może mają Państwo jakąś radę dla tych, którzy dopiero planują bycie na swoim?

AS-M: - Trzeba wszystko bardzo gruntownie przemyśleć, czy posiada się odpowiednie cechy, do pracy z innymi ludźmi, czy jest się gotowym na pracę poza zwyczajowymi ramami czasowymi do 16-17 godziny. Bardzo ważna jest ogromna samodyscyplina. Nie ma się nad sobą szefa, który pokieruje pracą i zmotywuje. Nie jest to praca, przy której na konto zawsze wpłynie ta sama suma, niezależnie od tego jak przepracowało się poprzedni miesiąc. Trzeba dobrze znosić presję czasu. Każdy dzień w pracy z ludźmi może okazać się zaskakujący. Jeśli jest się wreszcie skłonnym do podjęcia ryzyka związanego z własną działalnością - comiesięcznym kosztami, koniecznością ciągłego rozwoju i dokształcania - można zaczynać.
Prowadząc własną działalność zawsze ponosi się jakieś ryzyko (...) Pomimo tego nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy robić coś innego - czego życzymy wszystkim osobom, które pracują na swoim.

Co jest najtrudniejsze w byciu na swoim?

AS-M: - Oboje pracujemy z ludźmi. A wówczas trzeba zawsze być w dobrym humorze niezależnie od tego co dzieje się aktualnie w życiu osobistym. Trzeba umieć dobrze radzić sobie ze stresem, a praca z  ludźmi jest stresogenna. Zresztą na temat stresu w pracy i poczuciu koherencji pisałam pracę magisterską na psychologii. Usługi to bardzo specyficzna działalność dlatego trzeba kochać to co się robi. Praca z ludźmi pozwala jednak też na ogromny rozwój osobisty i poszerzanie wiedzy o życiu w ogóle i poznaniu. Wciąż trzeba się dokształcać, choć to jest akurat świetna strona ponieważ dodatkowo motywuje do dalszego rozwoju - w ostatnich latach uczestniczyłam w kursach między innymi dotyczących motywacji na SWPS i skończyłam kolejne studia na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, tym razem Psychologię Kliniczną. Także ciągle coś się dzieje. Myślę już o kolejnych studiach i szkoleniach naturalnie związanych z naszą działalnością. Z całą pewnością niezwykle ważne jest fakt, że zawodowo robimy to samo, oczywiście każde z nas ma dużą autonomię pracuje ze swoimi klientami, ale jednocześnie jesteśmy dla siebie dużym wsparciem, możemy konsultować się ze sobą w trudniejszych przypadkach.

MM: - Prowadząc własną działalność zawsze ponosi się jakieś ryzyko. Trzeba co miesiąc ponieść koszt lokalu, zobowiązania wobec ZUS, podnosić swoje kwalifikacje, co też oczywiście generuje koszty, których nie pokryje pracodawca. A koszty trzeba ponosić niezależnie od tego, jak wypadł miesiąc. Pomimo tego nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy robić coś innego - czego życzymy wszystkim osobom, które pracują na swoim.

Podobno najlepiej uczyć się na cudzych błędach. Zdecydowanie lepiej słuchać mądrych rad. Własny biznes to często trudny kawałek chleba, ale - jak postaramy się pokazać - warto spróbować. Dla tych, którzy wolą rady mamy nasz cykl rozmów z doświadczonymi przedsiębiorcami - "Jak to jest na swoim", czyli garść wiedzy od praktyków w biznesie.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (119)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Moim zdaniem

Strefa start-up

Najczęściej czytane