Na swoim. Ludzie, czyli kapitał firmy według Pauliny Pogorzelskiej

Większość pracodawców twierdzi, że pracownicy są ich największym kapitałem, a skoro tak jest, to warto o tę wartość dbać - mówi Paulina Pogorzelska.
Większość pracodawców twierdzi, że pracownicy są ich największym kapitałem, a skoro tak jest, to warto o tę wartość dbać - mówi Paulina Pogorzelska. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

O tym, że nawet małe i średnie firmy powinny zarządzać tzw. kapitałem ludzkim, że "bycie na swoim" daje swobodę, a także o tym, że... warto żyć i pracować w Trójmieście rozmawiamy z Pauliną Pogorzelską, właścicielką agencji HR Golden Spider Consulting. W poprzednim odcinku "Jak to jest na swoim" rozmawialiśmy z Rafałem Boguszem i Arturem Chróścielewskim z firmy NGL Machining. Kolejny wywiad już za miesiąc.


Własna firma to był jedyny rozsądny wybór. Jestem sobie sterem i okrętem. Teraz też dużo pracuję, ale na swoich warunkach.

Jak to się stało, że jest pani "na swoim"?

Paulina Pogorzelska: - Po latach pracy w dużych firmach przyszedł czas na zmianę. Po pierwsze, chciałam wrócić do Trójmiasta, a po drugie, już nie widziałam się na etacie. Przez trzy lata pracowałam w Warszawie. Kiedy ma się rodzinę, to tzw. życie na dwa domy nie jest rozwiązaniem na dłużej. Poza tym w Trójmieście są moje korzenie, tu jest moje serce. To jest najlepsze miejsce do życia. Nie ukrywam, że gdybym moją firmę otworzyła w Warszawie, to pewnie już dziś byłabym dalej i zatrudniałabym trzech czy czterech pracowników.

Ale trudniej się przebić?

- Tak, ale tam mam bogatszą sieć kontaktów. Zdecydowałam jednak, że wrócę i tu rozpocznę budowanie mojej firmy. Może będzie wolniej, ale u siebie. A dlaczego "na swoim"? Już nie widziałam siebie na etacie. Przez ostatnie lata pracowałam w dużych organizacjach. To były firmy powyżej tysiąca osób, w większości spółki Skarbu Państwa. Miałam bardzo dużą swobodę decyzyjną i możliwość dysponowania własnym czasem. Nie wiem, czy po powrocie do Trójmiasta udałoby mi się znaleźć pracę na podobnych warunkach. Chcę być w Trójmieście, a jedynym sensownym dla mnie rozwiązaniem jest bycie tu "na swoim". Własna firma to był jedyny rozsądny wybór. Jestem sobie sterem i okrętem. Teraz też dużo pracuję, ale na swoich warunkach i wówczas, kiedy wymaga tego sytuacja, a nie - bo tak określają to warunki pracy w umowie.
Mam jednak wrażenie, że inżynierskie wykształcenie bardzo się przydaje w mojej pracy, zawsze z tyłu głowy mam liczby i zadaję pytanie "czy to się opłaca pracodawcy, czy opłaca się firmie".

Działalność "na swoim" jest związana z tym, czym zajmowała się pani wcześniej?

- Tak. Zajmuję się wdrażaniem narzędzi HR w firmie, ale także rekrutowaniem.

Wynika to z pani drogi zawodowej czy wykształcenia?

- Drogi zawodowej. Z wykształcenia jestem inżynierem oceanotechniki i okrętownictwa.

Od inżyniera do HR?

- Próbowałam sił w zawodzie wyuczonym. Przez dwa lata pracowałam w stoczni. Jednak był to moment dość trudny dla tej branży, czyli 2005 rok. Restrukturyzacja dotknęła najmłodszych pracowników, w tym mnie. Poza tym chyba nie do końca studia dały mi odpowiedź na pytanie, czym tak naprawdę chcę się zajmować. Szukałam tego, co tak naprawdę mnie interesuje, jakiejś alternatywy i właśnie sprawy pracownicze, związane z zarządzaniem zasobami ludzkimi, czyli HR, wydały mi się obszarem ciekawym. Tak trafiłam do drugiej firmy, w której poprzez wszystkie stanowiska, czyli od administracji kadrowo-płacowej, doszłam aż do szczebla dyrektora personalnego. Mam jednak wrażenie, że inżynierskie wykształcenie bardzo się przydaje w mojej pracy, zawsze z tyłu głowy mam liczby i zadaję pytanie "czy to się opłaca pracodawcy, czy opłaca się firmie". Jako dyrektor HR w mojej poprzedniej firmie też zawsze zadawałam moim pracownikom pytanie: "a co z tego firma będzie miała, gdy takie, czy inne narzędzie zakupimy lub wdrożymy?". Przy prowadzeniu własnej działalności też to się często przydaje, szczególnie że swoją ofertę kieruję do małych i średnich przedsiębiorstw. Sama swoje złotówki oglądam z dwóch stron i identyczne podejście mam do pieniędzy klienta. Chciałabym, żeby nasze usługi były wysokiej jakości, ale w bardzo przystępnych cenach.
Znam prawo pracy i wiem, gdzie pracodawcom można ułatwić życie. Rekrutując samemu pracowników narażają się na to, że przyjmą nie tych, co trzeba - mówi Paulina Pogorzelska.
Znam prawo pracy i wiem, gdzie pracodawcom można ułatwić życie. Rekrutując samemu pracowników narażają się na to, że przyjmą nie tych, co trzeba - mówi Paulina Pogorzelska. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Czym różni się HR od pracy kadrowych?
Ostatnia rzecz, jaką bym zaproponowała pracodawcy, to wdrażać narzędzie, z którego nie skorzysta.

- Kadry czuwają, aby przepisy prawa pracy były respektowane przez pracowników i przez pracodawcę, pilnują terminów i prowadzą akta osobowe. Zajmują się więc tą prawno-pracowniczą otoczką. HR zajmuje się obszarem bardziej rozwojowym, czyli rekrutacjami, ocenami okresowymi, szkoleniami, wdrażaniem narzędzi motywacyjnych, czy rozwojem talentów w firmach.

To nie zawsze jest najbardziej lubiany obszar.

- Zależy, mam wrażenie, że bardziej lubiany niż kadry. Lecz bez odpowiedniej akcji informacyjnej, czemu ma służyć wdrażane narzędzie, faktycznie działalność HR może być niezrozumiała i budzić niepokój. Pracownik musi wiedzieć "po co". Poza tym, niczego nie można zrobić na siłę. Z mojego doświadczenia wynika, że nie wszystkie narzędzia nadają się do każdej firmy. Ostatnia rzecz, jaką bym zaproponowała pracodawcy, to wdrażać narzędzie, z którego nie skorzysta. Sama też popełniłam kilka błędów w trakcie swojej pracy zawodowej, wchodząc w programy, które w ogóle się nie sprawdziły.

A ludzi często ciężko przekonać. Wspomniała pani, że pracowała w dużych, państwowych spółkach, a tam są... związki zawodowe. Jak się pracuje ze związkowcami?

- Mam za sobą negocjacje trzech układów zbiorowych, regulaminów pracy i kilkunastu porozumień płacowych, w tym kończących spory zbiorowe - to wszystko wymaga współpracy ze związkami zawodowymi. Cóż, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Z doświadczenia wiem, że można się dogadać, pod warunkiem, że się chce dojść do porozumienia. Różne są strategie. Zbyt szybkie i bezwarunkowe akceptowanie oczekiwań drugiej strony budzi podejrzliwość i kończy się tym, że poziom roszczeń rośnie. Natomiast jeśli się edukuje, wyjaśnia i traktuje przedstawicieli związków zawodowych jak partnera, to wówczas tych sporów jest mniej. Trzeba ich angażować w proces zmian.

Czym dokładnie zajmuje się pani firma?

- Moja firma zajmuje się trzema obszarami - rekrutacją, doradztwem personalnym dla małych i średnich przedsiębiorstw, czyli wdrożeniem narzędzi HR oraz usługami menedżerskimi. W tej chwili 70 proc. to są rekrutacje, a 30 to narzędzia HR. Mam nadzieję, że proporcje się zmienią, albo przynajmniej będzie pół na pół. Skupiam się na narzędziach dedykowanych. Tak jak mówiłam, nie wszystkie sprawdzają się w każdej organizacji.
Jedno jest pewne, firmy które inwestują w ludzi zwiększają zyski. Szczególnie w czasach rynku pracownika.
Po co np. w małych firmach prowadzić tzw. ocenę okresową, skoro zwykle w takich organizacjach szef zna wszystkich pracowników osobiście i wie, kogo na co stać i czego można od nich wymagać. Wydaje mi się, że ciekawą usługą jest obsługa menedżerska. To propozycja dla tych, których nie stać na etatowego pracownika HR. Nawiązując ze mną współpracę firma zyskuje wiedzę i umiejętności, których w danej chwili potrzebuje do realizacji założonych celów, zadań lub projektów w obszarze HR. Jestem zaangażowana w funkcjonowanie firmy, tak aby jak najlepiej poznać pracowników i specyfikę działania organizacji, dzięki czemu jeszcze lepiej mogę dobrać narzędzia i ofertę.

Celuje pani w małe i średnie firmy. Mam jednak wrażenie, że je zdecydowanie trudniej przekonać do HR?

- Nie jest to łatwy klient. Staram się jednak tłumaczyć, że inwestycja w ludzi jest tak samo potrzebna jak w maszyny i narzędzia. Większość pracodawców twierdzi, że pracownicy są ich największym kapitałem, a skoro tak jest, to warto o tę wartość dbać. W ten sposób można zmniejszyć rotację, zwiększyć zaangażowanie pracowników, pokazując im, że są tak samo ważni, jak to wszystko, co ich otacza. Niektórzy uważają, że nie stać ich na takie działania. Faktycznie zyski z inwestycji w kapitał ludzki są bardzo ciężkie do wyliczenia, ale można to zrobić. W poprzedniej firmie wdrażałam kontroling personalny, który poprzez system wskaźników pokazuje, jak inwestycje w kapitał ludzki potrafią się przekładać np. na zmniejszenie absencji chorobowej. Jedno jest pewne, firmy, które inwestują w ludzi, zwiększają zyski. Szczególnie w czasach rynku pracownika.
Młode pokolenie bardzo sobie ceni swój czas wolny. Kiedy pracodawca ingeruje w ich życie prywatne, wymaga zostawania w pracy po godzinach, to oni odchodzą.

A mamy rynek pracownika?

- Tak, w bardzo wielu obszarach, od sprzedaży po kierunki techniczne trwa wręcz bitwa o pracowników. To widać choćby po mniejszej ilości aplikacji spływających na ogłoszenia. Pracownicy też często rotują pomiędzy pracodawcami. Zostają ci, którym firmy poświęcają więcej uwagi. Ludzie przychodzą do pracy dla pieniędzy, ale odchodzą przez złą atmosferę lub przez brak zainteresowania ze strony pracodawcy.

Czyli nie kasa, a atmosfera?

- Kandydaci do pracy zwykle nie przyznają się, dlaczego szukają nowego zajęcia. W mojej ocenie, coraz częściej motywatorem nie są pieniądze, a raczej atmosfera w pracy. Młode pokolenie bardzo sobie ceni swój czas wolny. Kiedy pracodawca ingeruje w ich życie prywatne, wymaga zostawania w pracy po godzinach, to oni odchodzą. Chcę pomagać małym i średnim firmom, żeby też mogły konkurować na rynku z dużymi korporacjami. Wszędzie, gdzie jest pracownik, potrzebne jest coś, co go zaangażuje w pracę. Na pewnym etapie każdy pracownik zaczyna się czuć znużony tym, co robi. Trzeba go w jakimś zakresie stymulować, pokazywać mu, że jest ważnym ogniwem organizacji i właśnie tym zajmuje się HR.

Jednak tendencja na rynku może się zmienić i znów wróci rynek pracodawcy?

- Mówi się o kryzysie, który podobno się zbliża. Jednak wówczas HR również będzie potrzebny. Przyda się moja inna kompetencja, ta związana z optymalizacją zatrudnienia.
Nie zajmuję się pisaniem CV. W mojej ocenie kandydat do pracy powinien wykonać taki wysiłek i samodzielnie napisać CV, czy list motywacyjny. Uważam, że to jest wyraz szacunku do przyszłego pracodawcy.

Według pani nad strategią zarządzania zespołem powinni pochylić się także drobni przedsiębiorcy?

- Powinni zdać sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach oni już konkurują z dużymi korporacjami i że większość ich pracowników może poszukiwać pracy, jeżeli w odpowiedni momencie nie zareagują. Niereagowanie zawczasu może spowodować, że w pewnym momencie będzie za późno. Chciałabym, żeby relacje małych i średnich przedsiębiorców z ich pracownikami były opłacalne dla jednej i drugiej strony. Moim zadaniem jest edukacja pracodawców i zostawienie ich z tą wiedzą. Nie chcę, żeby po ukończonym projekcie w dalszym ciągu potrzebowali serwisu z mojej strony. Oferuję też audyt personalny, lecz pojawiam się w firmie nie po to, aby wykazać błędy, tylko po to, aby podpowiedzieć, co ulepszyć. Znam prawo pracy i wiem, gdzie pracodawcom można ułatwić życie. Rekrutując samemu pracowników narażają się na to, że przyjmą nie tych, co trzeba. Czasami nawet nie zdają sobie sprawy, na co się narażają podpisując bardzo lakoniczne umowy o pracę z pracownikami. Mogą stracić bazy klientów, pracownik może odejść z dnia na dzień. Często nawet nie wiedzą, że nie są zabezpieczeni. Brak im doświadczenia i wiedzy w tym zakresie, a to może później mieć dla nich fatalne skutki.

A plany na przyszłość. W jaką stronę będzie się rozwijała pani firma?

- Mam nadzieję, że będzie większa i w większym stopniu będzie się zajmowała wdrażaniem narzędzi HR. Może uda się wejść też na rynek warszawski z oddziałem. To całkiem realny plan, biorąc pod uwagę hossę panującą na rynku dla firm rekrutujących. Oczywiście trzeba udoskonalać ofertę. Ostatnio np. zaczęłam rozwijać produkt dla kandydatów i absolwentów. Pomysł narodził się niedawno, w czasie budowania strony internetowej.
Są też zaskoczenia. Nigdy np. nie myślałam, że również będę musiała być sprzedawcą(...). Nigdy wcześniej nie musiałam tego robić.
Chodzi o usługę dla osób, które nigdy nie miały okazji zetknąć się z narzędziami psychometrycznymi. Otrzymują oni dostęp do informacji zwrotnej na temat swoich preferowanych stylów zachowań, które ułatwiają lub utrudniają rozwój kariery. Przechodzimy przez pytania rekrutacyjne - te, które najczęściej pojawiają się na rozmowie o pracę. Przygotowuję kandydatów do zetknięcia z pracodawcą. Nie zajmuję się pisaniem CV. W mojej ocenie kandydat do pracy powinien wykonać taki wysiłek i samodzielnie napisać CV, czy list motywacyjny. Uważam, że to jest wyraz szacunku do przyszłego pracodawcy. W liście motywacyjnym człowiek może powiedzieć więcej i można odczytaj jego faktyczne intencje. Poza tym dobry rekruter zawsze rozpozna, czy kandydat korzystał z gotowca.

Doradza pani przedsiębiorcom, a jak to jest samemu nim być?

- Jest to duża odpowiedzialność, na szczęście jestem zdyscyplinowaną osobą, umiem sama się motywować. Niestety, działalność gospodarcza to ciągłe wychodzenie z tzw. strefy komfortu. Jednak to również wzmacnia. Warto pamiętać, że nie od razu można osiągnąć wszystko. W prowadzeniu działalności gospodarczej liczy się przede wszystkim wytrwałość i cierpliwość oraz to, żeby się nie poddawać mimo przeciwności losu. I trzeba mieć wsparcie. Są też zaskoczenia. Nigdy np. nie myślałam, że również będę musiała być sprzedawcą. Od zawsze pracuję z ludźmi i relacje z nimi nie są mi obce, ale sprzedaż to coś zupełnie innego. Nigdy wcześniej nie musiałam tego robić. Traktuję to jednak jako kolejne doświadczenie, które buduje moje kompetencje. Na szczęście wielu klientów udaje mi się pozyskać dzięki tzw. marketingowi szeptanemu.

Może przyjdzie taki czas, że sprzedażą usług zajmie się ktoś inny?

- Do tego dążę. Choć uważam, że właściciel firmy jest najlepszym sprzedawcą swoich usług. Natomiast dobrze byłoby mieć w tej sferze wsparcie, aby móc zajmować się główną działalnością firmy.

Podobno najlepiej uczyć się na cudzych błędach. Zdecydowanie lepiej słuchać mądrych rad. Własny biznes to często trudny kawałek chleba, ale - jak postaramy się pokazać - warto spróbować. Dla tych, którzy wolą rady mamy nasz cykl rozmów z doświadczonymi przedsiębiorcami - "Jak to jest na swoim", czyli garść wiedzy od praktyków w biznesie.

Opinie (110) ponad 50 zablokowanych

  • Kolejny przykład firmy zajmującej się mieszaniem w szklance (4)

    dzięki czemu herbata HR ma się stać słodsza
    jak ja lubię takie opowieści dziwnej treści

    • 117 12

    • (1)

      Zazdrościsz?

      • 3 38

      • Tak jest, każdy niepochlebny komentarz to zazdrość.

        • 41 4

    • HR, czyli dorabianie ideologii

      i wmawianie, że są potrzebne. Świecenie oczkami, puste słowa i przytulanie co miesiąc przelewu.

      • 42 0

    • Pięknie

      Na czym Pani zarabia?

      • 6 0

  • (1)

    Ciekawe podejście, powodzenia!

    • 9 25

    • Lipa

      Firmy, fireemki, sztuczni biznesmeni, masakra!!!!Do czego zmierzają te artykuły, do niczego! Tylko człowieka dołują, że inni mają więcej, nie każdy ma kasę i wykształcenie.Piszcie lepiej jak pracę dobrą znaleźć, jak napisać CV i LM!!!!a nie głupoty o dorobku innych, co mnie to obchodzi!!!!

      • 2 0

  • List motywacyjny (2)

    List motywacyjny w wielu ogłoszeniach to po prostu bzdura. Są branże gdzie i owszem list może coś wnieść, ale w większości przypadków jako list motywacyjny można wysłać rachunki miesięczne. W ogóle ostatnie lata w Polsce się rozrosły działy HR i pojawiła masa szkoleń dla pracowników tych działów. Tylko potem przy rekrutacji człowiek zanim się może spotkać z potencjalnym przełożonym musi przejść przez stado pań z HR i odpowiadać na pytania w stylu "jakbyś był kapeluszem to jakiego koloru byś był". Przykre, ale to wygląda, że osoby po socjologii czy psychologii realizują się w HR bo w wyuczonym zawodzie nie ma dla nich miejsca. Tylko to kandydatów zniechęca.

    • 105 1

    • (1)

      Ja zrezygnowałam z aplikowania do wydawnictwa oświatowego kiedy dostałam od nich zadania do wykonania. Pytania brzmiały: wymień swoich 5 największych porażek i sukcesów. Było więcej pytań w tym stylu.
      Daje CV, w nim zawarte moje wieloletnie doświadczenie plus portfolio, a jakaś dziunia 20 lat ode mnie młodsza zadaje mi takie pytania w @ zwrotnym.
      Do widzenia.

      • 50 2

      • minus przez nietrafienie

        • 2 0

  • przeglądam setki CV miesięcznie, uwagę zwracam tylko na: (6)

    - zdjęcie, brak zdjęcia brak człowieka, brzydki człowiek - cv do kosza
    - zbyt wielu pracodawców. cv do kosza, znaczy że coś z nim nie tak
    - aplikacja niezgodna z wykształceniem lub doświadczeniem, cv do kosza

    • 15 45

    • Bzdura

      Jak ktoś często zmienia pracę to coś z nim nie tak? Często się zmienia pracę jak nie ma szans na awans lub podwyżkę. Braku zdjęcia nie warto nawet komentować. Hostessy rekrutujesz?

      • 45 6

    • A sama jestem tak brzydka że strach się bać

      • 24 1

    • Trzęsę się z ciekawości ile Ty masz w CV miejsc pracy. Kierownik wysepki z e-papierosami to pewnie sztandarowe stanowisko

      • 33 1

    • słabo- po wyglądzie na zdjeciu się nie ocenia, prawie zawsze pierwsze odczucie jest mylne, zarówno w jedną, jak i w drugą

      • 18 1

    • zależy od branży i stanowiska

      oblatany HR w swojej działce wie jak zmienia się rynek I ile firm wypada z obrotu. Czasem zmiana pracy co 2 lata to norma I wręcz atut. Zależy co się robiło. Jeśli tak generalizujesz to widać poza przeglądaniem CV niewiele wiesz o swoim zawodzie.

      • 19 0

    • Rekrutujesz do burdelu?

      • 21 1

  • Czy to prawda, że w niektórych firmach z branży logistycznej ci geniusze z HR każą odgrywać scenki grupowo?

    Scenki odgrywane zbiorowo przez kandydatów - zabić "wampira" itp? Uśmiałem sie jak to tylko usłyszałem. Na serio?????

    • 46 2

  • Sama zajmuje sie HR w jendej z wiekszych firm w Gdansku (9)

    I te wszystkie pytania ile pilek zmiesci sie w pokoju albo ile zarowek jest w gdansku sa po to aby was ciemne palanty od razu odsiac na poczatku, jak ktos jest kreatywny to wymysli cos fajnego. a jak jestes taki nudny to nie chcemy ciebie. tyle wt emacie
    Kazdy podrecznik i biblia HRowca o tym mowi, moze nie tak ostro ale o to chodzi.

    • 11 72

    • Kreatywność

      Oho jakiś komentarz zabolał? Co do kreatywności to sama jej nie masz a wymagasz od innych? Pytania z książki powtarzasz, a czy odpowiedzi kandydatów też sprawdzasz z kluczem z książki? Smutne trochę, że trzeba się dopasować do schematów z książki bo indywidualizmu kadry nie ogarną.

      • 40 0

    • Slabo gadasz jak na HR-owca, jesteś zarozumiała, kiedyś ktoś ci nieźle nosa utrze,

      po wypowiedzi widać, że nie lubisz swojej pracy.

      • 29 1

    • Jak się jest HRem to w sumie trudno zadać merytoryczne pytanie by nie wyjść na głupka

      Stąd te wszystkie szopki. HR nie ma pojęcia o branży do której rekrutuje, wie tylko jak przeczytać CV.

      • 38 2

    • Takie pgłupie pytania padaja wtedy, gdy firma wcale nie szuka pracwnika lecz chce zbadać rynek. (1)

      Chce się dowiedzieć na przykład oczekiwań finansowych na danym stanowisku oraz tego ilu jest potencjalnych kandydatów na dane stanowisko.

      Gdy oferta jest autentyczna, wtedy zwykle będą padać konkretne pytania związane z wykonywaną pracą.

      • 18 1

      • masz sporo racji

        Jestem inżynierem budowy maszyn i w sumie rynek należy bardziej do pracownika niż pracodawcy choć można by też ponarzekać. Zarobki są przyzwoite ale to nie są kokosy. Niemniej popyt na inżynierów jest większy niż ich podaż na rynku. Nikt mi nigdy głupich pytań nie zadawał na rozmowie. Przeważnie rozmowa kręci się wokół tego co robiłem i jakie mam doświadczenie w konkretnych projektach (zbieżnych z działalnością nowego pracodawcy). Na rozmowie przeważnie jest HR oraz ZAWSZE jakiś ważny manago/inżynier. Hr trzyma CV a kierownik zadaje pytania. Czasem HR zada pytanie o sytuację rodzinną czy hobby żeby poluzować klimat. Teatrzyków odgrywać nie muszę. Z resztą czy jakikolwiek pracodawca chciałby, szukając konkretnego gościa na stanowisko, żeby jakaś blond kukiełka zadawała mu głupie pytania? Facetowi który coś tam wie i będzie zobowiązany do konkretnych zadań? Kreatywność w teatrze to zupełnie inna kreatywność niż ta projektowa.

        • 18 2

    • najgłupsze pytanie jakie mi zadała HaeRówa to "jak się pan widzi w naszej firmie za 5 lat"

      Powiedziałem że za 5 lat to od 3 lat będę pracował gdzie indziej. Nie żebym był aż taki butny cwaniak co se nie da w kasze dmuchać. Firemka bez przyszłości, bez parku maszynowego prawie, 3 ślusarzy i 2 spawaczy, zero rozwoju dla inżyniera i jeszcze jak mi powiedziała że krzywdy u nich nie będę miał i rzuciła kwotą 2 krotnie mniejszą niż miałem tam skąd zamierzałem się zwolnić (a zbyt dużo nie zarabiałem) to wybaczcie moją arogancję, ale ona chyba przeceniała swoją rolę w tym dealu. Równie dobrze mogła powiedzieć "jak się pan widzi na samym dnie za 5 lat". Ogólnie to pytanie nie byłoby głupie gdyby zadała je osoba reprezentująca kogoś poważnego. Do dziś mam z tego bekę.

      • 30 0

    • mam "nudną" pracownicę w kadrach- najbardziej solidna i godna zaufania pani,

      wszystko robi na czas, nie spóźnia się do pracy (co jest notoryczne u innych), i nie plotkuje !
      (co jest także notoryczne). Do tego pogodna.

      Może nie zdobyłaby punktów w twojej skali kreatywności, u nas otrzymała przyzwoitą podwyżkę.

      • 29 1

    • Ciemnie to Ty w słowniku widzisz

      Oczy mnie bolą od Twojej pisowni. Taki palant jak ty ma decydować o czyjejś karierze? Boże ratuj.

      • 4 0

    • ciemne palanty

      tak myślisz o ludziach, którzy do ciebie przychodzą bo szukają pracy dla chleba?...
      to chyba ty jesteś ciemna palantka. współczuje tobie i twojej rodzinie!

      • 2 0

  • za oczy plus za gadkę minus (4)

    Fajne oczka ma ta pani

    • 12 18

    • Tez bym nie pogardził, ale w bani może mieć bajzel. (3)

      • 7 3

      • do garów trzeba zagonić żeby wybić głupoty ze łba

        • 9 8

      • No i ma (1)

        • 0 0

        • Ma, czy nie ma

          Ja bym brał jak PO-więc kamienicę w w-wie

          • 4 1

  • Ups (1)

    Golden spider - co za nazwa;)))

    • 18 3

    • Taka jak jej pani

      Złoto tylko na zewnątrz. W środku tarantula.

      • 12 1

  • Na etacie miała lepiej (2)

    • 13 4

    • (1)

      Ojjjjjjjj DUŻO lepiej ta Pani i reszta świty. Nie mogę tego powiedzieć o zwykłych pracownikach.

      • 14 3

      • Tragedia

        • 3 3

  • (8)

    HR Golden Spider Consulting.

    A po polsku nie można było nazwać?

    • 36 4

    • może jej odbiorcy są na zachodzie

      I to wcale nie kompleksy, aczkolwiek się nie upieram. Jednakże nic nie jest tak oczywiste jak mogłoby ię wydawać na pierwszy rzut oka.

      • 4 7

    • (1)

      Tak, Zasoby Ludzkie Złoty Pająk Doradztwo.

      • 13 0

      • Po uj ten pająk? Doradztwo zawodowe Kowalska - nie wystarczy?

        • 4 0

    • Pajączek i spółka - usługi doradztwa zawodowego (3)

      • 7 0

      • Borsuk Bóbr & Bóbr kancelaria prawna (2)

        • 4 0

        • Po podpisaniu umowy zjada partnera (1)

          Jak czarna wdowa.

          • 5 2

          • Czarna wdowa, serio? A czasem nie modliszka?

            • 1 1

    • Kadry Złoty Pająk Doradztwo

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Informacje

Reklama

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Andrzej Biernacki

Prezes zarządu Ekolan SA. W 1997 roku Andrzej Biernacki i firma EKOL powołali do życia EKOLAN....