stat

Na swoim. Od gabinetu do kliniki, czyli droga doktora Adama Ziemlewskiego

Większość lekarzy pracuje w ramach działalności gospodarczej, sami muszą  sobie stworzyć warsztat pracy, więc muszą poniekąd umieć myśleć biznesowo. My może troszkę szerzej pomyśleliśmy niż przeciętni lekarze, z większym rozmachem - mówi dr n. med. Adam Ziemlewski.
Większość lekarzy pracuje w ramach działalności gospodarczej, sami muszą sobie stworzyć warsztat pracy, więc muszą poniekąd umieć myśleć biznesowo. My może troszkę szerzej pomyśleliśmy niż przeciętni lekarze, z większym rozmachem - mówi dr n. med. Adam Ziemlewski. fot. Edyta Steć/trojmiasto.pl

O tym, że lekarz zawsze jest na swoim, bo większość pracuje w ramach działalności gospodarczej, że warto dzielić się swoją wiedzą, skoro kiedyś ktoś też się z nami podzielił, a także o tym, że jednym wystarczy gabinet, a inni podążając za marzeniami budują... własną klinikę rozmawiamy z dr. n. med. Adamem Ziemlewskim z Impladent Medical&Dental Clinic. W poprzednim odcinku "Jak to jest na swoim" rozmawialiśmy z Anną Kaftańską, właścicielką JuMiBag, a już za dwa tygodnie rozmowa Łukaszem Owerczukiem, właścicielem Noveo Interactive.


Na początku naszej działalności, przez 10 lat łączyliśmy pracę na uczelni i świadczenie usług stomatologicznych w prywatnej praktyce.

Własny gabinet, własna klinika. Od początku wiedział pan, że będzie "na swoim"?

Adam Ziemlewski: - Tak. Myślę, że większość stomatologów myśli o tym, gdy wybiera studia. Stomatologia państwowa od lat de facto nie istnieje. Tak naprawdę w ramach NFZ jedynie chirurgia stomatologiczna ma jakiś zakres usług. W tej branży nie da się - niestety - pracować tylko w publicznych jednostkach. Dlatego, że niemożliwy jest rozwój i zastosowanie aktualnych technologii. Jeżeli mówimy o nowoczesnej stomatologii, o implantologii czy bardziej zaawansowanej protetyce to mówimy o działalności prywatnej. Chcąc świadczyć usługi na wysokim poziomie trzeba stworzyć firmę.

Można też pracować u kogoś w gabinecie?

- My postawiliśmy na działalność własną. Mówię "my", ponieważ prowadzę firmę z żoną, która również jest stomatologiem. Zresztą oboje w drugim pokoleniu, ponieważ teściowa jest ortodontą, a mój tata był chirurgiem stomatologicznym. Na początku naszej działalności, przez 10 lat łączyliśmy pracę na uczelni i świadczenie usług stomatologicznych w prywatnej praktyce. Ja dodatkowo świadczyłem usługi chirurgiczne i implantologiczne w innych prywatnych praktykach. Początkowo mieliśmy mały gabinet i aby się rozwijać musieliśmy stworzyć klinikę. Ponad 10 lat temu stworzyliśmy nowoczesną placówkę w Kowalach. Jako jedni z pierwszych w Polsce dysponowaliśmy tomografem komputerowym do planowania zabiegów implantologicznych w trójwymiarze. Jako standard wprowadziliśmy leczenie pod mikroskopem, aby zwiększyć precyzję terapii.
Żadna uczelnia medyczna nie przygotowuje do bycia przedsiębiorcą(...). Na szczęście w tej chwili jest wiele szkół podyplomowych oraz szkoleń, które przygotowują lekarzy do roli przedsiębiorcy
Doświadczenie zdobywaliśmy na licznych kursach w Europie i USA. Specjalizacje lekarskie zdobywaliśmy w ramach pracy w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, z którym współpracuję do dziś, prowadząc wykłady dla studentów i wykonując w uczelni zabiegi z zakresu chirurgii szczękowo-twarzowej. Staramy się - mając doświadczenie zdobyte w ośrodkach prywatnych - współpracować z uczelnią i dzielić się swoją wiedzą, bo to jest kluczowe. Ze mną też ktoś kiedyś wiedzą się dzielił. Jako student byłem na stypendium w Londynie, jako lekarz szkoliłem się na Uniwersytecie w Nowym Jorku i wielu ośrodkach Europy Zachodniej. Tam między innymi poznałem możliwości implantologii, która jest dziedziną nowoczesną i absolutnie nierozerwalną ze stomatologią czy chirurgią szczękową. Kilkanaście lat temu w Polsce takich doświadczeń nie było. Zresztą do dziś implantologia jest obecna tylko w placówkach komercyjnych. Chęć dalszego rozwoju zmusiła nas do zbudowania kliniki na wzór najnowocześniejszych placówek w świecie. Integracja w jednym budynku specjalistycznych gabinetów, bloku operacyjnego czy pełnego spektrum najnowocześniejszej diagnostyki radiologicznej umożliwiła nam zajmowanie się nawet najtrudniejszymi przypadkami stomatologicznymi. W dzisiejszych realiach większość lekarzy, nie tylko stomatologów, musi być w pewnym stopniu przedsiębiorcami. Większość pracuje w ramach działalności gospodarczej, sami muszą sobie stworzyć warsztat pracy, więc muszą poniekąd umieć myśleć biznesowo. My może troszkę szerzej pomyśleliśmy niż przeciętni lekarze, z większym rozmachem.
Klinika to duże wyzwanie, są to duże kredyty, ale trzeba mieć biznesplan i się rozwijać. Przyznam jednak, że nie dalibyśmy rady zrobić tak wiele, gdyby nie wsparcie unijne - mówi Adam Ziemlewski.
Klinika to duże wyzwanie, są to duże kredyty, ale trzeba mieć biznesplan i się rozwijać. Przyznam jednak, że nie dalibyśmy rady zrobić tak wiele, gdyby nie wsparcie unijne - mówi Adam Ziemlewski. fot. Edyta Steć/trojmiasto.pl

Czy uczelnia przygotowuje do tego, czy są przedmioty z zakresu przedsiębiorczości?
Oczywiście ładne, nowoczesne i dobrze wyposażone wnętrza są bardzo ważne, jednak w największym stopniu liczy się wiedza i doświadczenie.

- Żadna uczelnia medyczna nie przygotowuje do bycia przedsiębiorcą. Zresztą nie przygotowywała też do bycia nauczycielem. Ktoś, kto kończy medycynę czy stomatologię, mając zajęcia ze studentami musi poradzić sobie sam w tym zakresie. Tak samo jest z przedsiębiorczością. Na szczęście w tej chwili jest wiele szkół podyplomowych oraz szkoleń, które przygotowują lekarzy do roli przedsiębiorcy i można tę wiedzę uzupełnić. Część lekarzy nawet zdobywa MBA, choć to jest już bardziej realizacja swoich ambicji niż realne potrzeby. Tego typu szkoleń i szkół na rynku jest coraz więcej. Finansiści czy socjologowie oferują różne produkty edukacyjne. Z tego też korzystamy, żeby znaleźć się w tej rzeczywistości. Właśnie wybieramy się z żoną na autorski program do pana Jacka Santorskiego. Oczywiście w wielu zakresach korzystamy z firm zewnętrznych, na przykład w zakresie księgowości czy doradztwa podatkowego. Choć przyznam, że w naszej Klinice większość obowiązków organizacyjnych i biznesowych spoczywa na mojej żonie Magdalenie.

Od roku rozmawiam z przedsiębiorcami prowadząc cykl "na swoim" i któryś raz słyszę, że bez tej drugiej połówki byłoby trudniej.

- Bo to prawda. Nie da się ukryć, że jeżeli nie ma wsparcia, nie ma zrozumienia i wzajemnej kooperacji, to trudno zarządzać firmą. Tylko razem można coś osiągnąć. Zwłaszcza gdy prowadzenie firmy to tylko część aktywności. Proszę pamiętać, że jesteśmy przede wszystkim lekarzami. Jak dziś zacznę zabiegi o 8:30 to skończę o 19:00.
Lekarze w gabinecie prywatnym muszą być świetnymi fachowcami, ale muszą też mieć dobry kontakt z klientem, bo tego od nas pacjenci oczekują.

Dziś każdy, kto ma pieniądze może otworzyć sobie gabinet i zatrudnić lekarzy. Lekarz może być przedsiębiorcą, ale odwrotnie się nie da. Wydaje mi się, że dla pacjentów tzw. klientów doświadczenie uczelniane i stopień naukowy lekarza, u którego leczą się prywatnie, ma znaczenie.

- Myślę, że tak. Oczywiście ładne, nowoczesne i dobrze wyposażone wnętrza są bardzo ważne, jednak w największym stopniu liczy się wiedza i doświadczenie. Jestem specjalistą z zakresu chirurgii stomatologicznej i chirurgii szczękowo-twarzowej, w ramach pracy naukowej uzyskałem tytuł doktora nauk medycznych. Nie ukrywam, że praca zawodowa jest moją pasją. Chętnie również udzielam się jako wykładowca podczas konferencji w Polsce i za granicą, często również uczestniczę w spotkaniach ekspertów w dziedzinie chirurgii i implantologii. W Klinice staramy się, aby zespół ludzi, z którymi pracujemy był zaangażowany w swoją pracę i stale podnosił swoje kwalifikacje. Pomagamy w tej edukacji, organizując liczne szkolenia, zapraszając światowej sławy wykładowców. Mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że mamy wysokiej klasy specjalistów ze wszystkich dziedzin stomatologii i pacjenci to doceniają.

Właśnie, wraz z rozwojem firmy, stał się pan też pracodawcą. Jak pan sobie radzi w tej roli?
Jako pracodawcy staramy się budować ambitny zespół, stwarzając warunki do rozwoju.

- To trudne zadanie. Lekarze w gabinecie prywatnym muszą być świetnymi fachowcami, ale muszą też mieć dobry kontakt z klientem, bo tego od nas pacjenci oczekują. Pacjenci bardzo zwracają uwagę na swoje bezpieczeństwo, na to czy praca będzie wykonana dobrze, czy wszystko jest sterylne, czy się czymś nie zakażą. Cały personel musi pracować według narzuconych standardów.

Słusznie, w końcu klient kliniki stomatologicznej to nie ta sama kategoria co klient w restauracji czy w sklepie. Poza tym, ludzie zwykle boją się wizyt u dentysty.

- Dlatego naszym zadaniem jest wyleczyć, ale też pomóc przełamać lęk. Tu liczy się podejście do pacjenta. Mówiliśmy o lekarzach, ale ta fachowość dotyczy całego personelu. Wyszkolone pielęgniarki, higienistki, asystentki oraz pracownicy rejestracji tworzą zespół, który współpracując rozwiązuje takie problemy. Jako pracodawcy staramy się budować ambitny zespół, stwarzając warunki do rozwoju. Dobre warunki do pracy są ważne, ale nie mniej istotny jest rozwój i edukacja. Chcemy też, aby ludzie, z którymi pracujemy utożsamiali się z naszym ośrodkiem. Dlatego zmieniliśmy nazwę. Kiedyś nasza firma nazywała się "Specjalistyczna Klinika Stomatologiczna dr n. med. Adam Ziemlewski". Dziś nazywamy się "Impladent Medical&Dental Clinic". Dlaczego? Dlatego, że chcemy stworzyć ośrodek, który daje możliwość wielu lekarzom, nie pod szyldem kliniki firmowanej konkretnym nazwiskiem. To ma być klinika rozpoznawalna w regionie, ale dająca możliwości całemu personelowi.

Zaczęło się od gabinetu na Kowalach, dziś jest jeszcze klinika przy ul. Kartuskiej. Klinika, która nie jest już tylko centrum stomatologicznym, ale też ma ambicje związane z medycyną estetyczną. Skąd ten pomysł?

- Tak, klinika działa od dwóch lat. Poszerzamy działalność, bo chcemy się rozwijać, bo mamy sprzęt, który daje nam takie możliwości. Stomatologia i implantologia to wciąż podstawa naszej działalności. W swojej klinice mamy blok operacyjny.
Musieliśmy sami budować, ponieważ łatwiej było od początku stworzyć obiekt dedykowany naszym potrzebom, niż adaptować gotowe pomieszczenia.
Możemy świadczyć usługi w znieczuleniu ogólnym. W większości są to trudne zabiegi, których nie da się wykonać w przeciętnym gabinecie. Są to zabiegi w zakresie implantologii z rekonstrukcją kości za pomocą przeszczepów. Zajmujemy się również leczeniem wad zgryzu i wad kostnych twarzy, których ortodonta nie jest w stanie sam wyleczyć, tylko potrzebuje współpracy z chirurgiem. Współpracujemy z warszawskim ośrodkiem Face Clinic o największym doświadczeniu w Polsce i dzięki temu na rynku trójmiejskim możemy proponować usługi na najwyższym poziomie. Mamy doskonale wyposażoną salę operacyjną, która w niczym nie ustępuje nowoczesnym ośrodkom szpitalnym. Zakupiliśmy również najnowocześniejszy laser, którego będziemy używać do leczenia zębów bez wiercenia, do medycyny estetycznej oraz leczenia chrapania. Nowością i hitem jest lifting twarzy wykonywany bez skalpela i wypełniaczy, za pomocą frakcyjnego lasera erbowego. Aby osiągać przewidywalne rezultaty i nie mieć powikłań zatrudniamy doświadczonych dermatologów i lekarzy medycyny estetycznej. Ludzie coraz częściej patrzą na wygląd, chcą korzystać z zabiegów odmładzających. My dajemy cały pakiet, od zdrowej jamy ustnej po zadbaną, piękną twarz. Taki jest trend na świecie, a jeżeli dobrze wyglądamy, to dobrze czujemy się psychicznie.

Można było wynająć pomieszczenia w licznych w Trójmieście biurowcach, państwo postanowili jednak zbudować własny obiekt. To duże wyzwanie.

- Musieliśmy sami budować, ponieważ łatwiej było od początku stworzyć obiekt dedykowany naszym potrzebom, niż adaptować gotowe pomieszczenia. Bliskość sal, konfiguracja, proszę pamiętać, że to jest też tzw. szpital jednego dnia, w czymś gotowym nie dałoby się tego zrobić. Potrzebowaliśmy specyficznego lokalu, który łączy funkcjonalność kilku dziedzin medycyny. Trzeba było wykonać indywidualny projekt takiej kliniki, który powstał według światowych standardów. Jest to duże wyzwanie, są to duże kredyty, ale trzeba mieć biznesplan i się rozwijać. Przyznam jednak, że nie dalibyśmy rady zrobić tak wiele, gdyby nie wsparcie unijne.

Otrzymali państwo dotacje unijne?
Ta "papierologia" jest pewnym trudem, ale bez trudu nic się nie rodzi. Trud jest potrzebny, żeby były efekty. A zastrzyk finansowy z Unii jest dużą pomocą, dlatego warto próbować.

- Dwa razy byliśmy już beneficjentami unijnych dotacji. Teraz czekamy na realizację trzeciego projektu. Grant już nam przyznano, ale procedura jeszcze trwa. Chodzi o projekt w ramach "innowacyjnych rozwiązań w profilaktyce, diagnostyce i terapii chorób cywilizacyjnych i okresu starzenia", a dotyczy on leczenia chrapania i bezdechu sennego. Ludzie sobie nie zdają sprawy, że chrapanie to nie jest tylko problem, który jest dyskomfortem dla partnera. To również są problemy zdrowotne, bo jeżeli dochodzi do niedotlenienia w ciągu nocy, to przekłada się to na zwiększoną podatność na wiele chorób. Najpierw jednak trzeba zacząć od diagnostyki, czy jest to bezdech czy tylko chrapanie. To jest nasz duży projekt medyczny, który realizujemy również we współpracy ze specjalistami. Zwracamy też uwagę na ten aspekt stomatologiczny, czyli braki w uzębieniu, czy zły zgryz, który również może powodować chrapanie i bezdechy.

A ta cała "papierologia", o której mówią przedsiębiorcy nie przerażała pana?

- Pierwsze dwa wnioski przygotowaliśmy we własnym zakresie. Dało nam to pewne doświadczenie, bo faktycznie nie jest to takie proste. Przy ostatnim projekcie korzystaliśmy z pomocy firmy doradczej. Z perspektywy stwierdzam, że w tej chwili nie dałbym rady sam z tak rozwiniętą biurokracją. Ilość produkowanych papierów jest tak duża, że trzeba naprawdę mieć wiedzę i doświadczenie. Ta "papierologia" jest pewnym trudem, ale bez trudu nic się nie rodzi. Trud jest potrzebny, żeby były efekty. A zastrzyk finansowy z Unii jest dużą pomocą, dlatego warto próbować.
Podobno najlepiej uczyć się na cudzych błędach. Zdecydowanie lepiej słuchać mądrych rad. Własny biznes to często trudny kawałek chleba, ale - jak postaramy się pokazać - warto spróbować. Dla tych, którzy wolą rady mamy nasz cykl rozmów z doświadczonymi przedsiębiorcami - "Jak to jest na swoim", czyli garść wiedzy od praktyków w biznesie.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (73)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Moim zdaniem

Strefa start-up

Najczęściej czytane