Jeśli myśleliście o fotowoltaice, to nie ma na co czekać

Zobacz, jak się montuje panele fotowoltaiczne.


Klamka już zapadła, od 1 kwietnia 2022 roku zacznie obowiązywać nowy system rozliczeń dla właścicieli instalacji fotowoltaicznych. Nowy i mniej opłacalny dla tzw. prosumenta. Co ciekawe, nie obejmie on tych, którzy zamontują i włączą do systemu swoją instalację do 31 marca przyszłego roku. Jeśli więc chcesz rozliczać się "po staremu", to czasu zostało niewiele.



Czy warto montować instalacje fotowoltaiczne?

Zobacz wyniki (539)
W parlamencie zakończyły się prace nad zmianami w ustawie o odnawialnych źródłach energii. Teraz wszystko w rękach prezydenta. Nowe przepisy mają wejść w życie 2022 r. i trochę "namieszają" w fotowoltaice.

Obecnie prosument, czyli podmiot, który jednocześnie konsumuje oraz wytwarza prąd na swoje potrzeby w mikroinstalacji, może nadmiar wyprodukowanej energii oddawać do sieci energetycznej. Następnie ma prawo nieodpłatnie odebrać: 80 proc. przekazanej energii, jeśli posiada instalację o mocy do 10 kWp i 70 proc. przekazanej energii, jeśli jego instalacja dysponuje mocą od 10 do 50 kWp.

To nie prima aprilis, to zmiany w OZE w 2022 roku



Od 1 kwietnia 2022 r. zasady się zmienią i jak oceniają eksperci, będą mniej opłacalne dla właścicieli instalacji. Jest jeszcze szansa rozliczać się "po staremu". Kto do 31 marca zdąży włączyć do systemu swoją instalację, przez 15 kolejnych lat będzie mógł rozliczać produkowany prąd na obecnych zasadach.

Czytaj też:

Czy inwestycja w OZE chroni tylko planetę? Czy też twoją kieszeń?



A jakie są nowe zasady? Ustawa wprowadzi nowy system rozliczeń zwany net billing. Zgodnie z nim właściciele instalacji będą mieli sprzedawać nadwyżki energii wprowadzone do sieci po określonej cenie, a za energię pobraną będą płacić jak inni odbiorcy. Mają oni też ponosić opłaty dystrybucyjne, z 15-procentowym rabatem na opłatach zmiennych dystrybucyjnych dla energii wprowadzanej do sieci oraz zmagazynowanej tam przez osoby i podmioty niebędące przedsiębiorcami.

- Rozliczanie w systemie net billingu będzie się odbywać w okresie 12 miesięcy. Prosument ma dysponować depozytem - ewidencją środków prowadzoną miesięcznie - i z niego mógłby płacić za zużytą energię. Wartość energii zapisywana w depozycie miałaby być liczona na razie według średniej ceny miesięcznej. Od energii wprowadzonej do sieci prosument nie będzie płacić VAT ani PIT. Jednak pobierając energię z sieci, płacił będzie częściowo opłaty dystrybucyjne, opłatę OZE i kogeneracyjną oraz akcyzę i VAT - podała "Rzeczpospolita".

Rozliczenie wartościowe zamiast ilościowego



W skrócie chodzi o to, że oddawanie i pobieranie nadwyżek prądu będzie odbywało się na zasadach handlu. Zadaniem operatora będzie skupować energię po cenach hurtowych i sprzedawać po cenach detalicznych. Jak oceniają eksperci, to jest opłacalne dla operatora, ale wcale niekoniecznie dla właściciela instalacji.

- Jeżeli teraz cena prądu za MWh, którą kupujemy z opłatami i dystrybucją, wynosi w granicach 650 zł, to zakład energetyczny będzie nam płacił na podstawie cen średniorynkowych z minionego kwartału i będzie to już w granicach 250 zł. W dużym skrócie, zamiast ilościowego rozliczenia, jakie mamy dziś, będzie rozliczenie wartościowe, dużo mniej korzystne, bo to nie my ustalamy ceny - wyjaśnia Jarosław Cynar z firmy Sunny Roof.

Fotowoltaika i tak dalej opłacalna



Czy zatem jeszcze będzie się opłacało instalować panele? Jak najbardziej, choć nie tak jak do tej pory. Inwestycja może zwracać się dłużej, ale przy dzisiejszych cenach prądu jest nadal bardzo atrakcyjna.

- Ceny prądu tak galopują - mówi się nawet o 40-procentowym wzroście - że dalej jest to opłacalne. Przy obecnych cenach prądu instalacja domowa zwraca się mniej więcej w 5 lat, a firmowa w ciągu 4 do 6 lat w zależności od taryf i składowych rachunku. Potem nie dotyczą nas podwyżki - dodaje Jarosław Cynar.
W tej sytuacji kluczowe jest właściwe dobranie instalacji, aby była dobrze "skrojona" do potrzeb naszego gospodarstwa domowego. Należy o tym pamiętać szczególnie w momencie, w którym z racji zmiany przepisów w najbliższych miesiącach czekać nas może szaleństwo na tym rynku. Eksperci boją się, że skutkiem zakłócenia równowagi między zapotrzebowaniem i podażą może być spadek jakości montowanych w tym okresie instalacji. Dlatego kluczowy jest wybór doświadczonego i profesjonalnego wykonawcy.

Kto może zainwestować we własną małą elektrownię?



- O fotowoltaice powinien pomyśleć każdy, kto ma dach, trochę przestrzeni i płaci rachunki za prąd. Jedynym wykluczeniem jest dach pokryty azbestem i strzechą, na wszystkich pozostałych, i płaskich, i skośnych, z blachodachówki czy dachówki ceramicznej można montować instalację. Zamawiając profesjonalną ekipę, klient nie powinien obawiać się o swoje poszycie dachowe, ze względu na to, że na każdy rodzaj dachu jest dedykowany system montowania, który gwarantuje, że dach pozostanie szczelny - mówi Tomasz Krupski z firmy Sunny Roof.
- Problem polega wyłączenie na tym, żeby dach był odpowiednio ukierunkowany do stron świata, żeby ta instalacja była jak najbardziej efektywna i wydajna. To oznacza, że interesują nas dachy skierowane na południe bądź elewacje wschodnio-zachodnie. Sam montaż jest prosty i zajmuje od jednego do trzech dni - mówi Michał Czobański z firmy Eco Synergia.

Firmy w trójmieście zajmujące się fotowoltaiką



A co jeśli położenie naszego domu jest niekorzystne? Na to też jest rozwiązanie.

- Jeżeli dach nie spełnia warunków, to instalacje można zamontować na gruncie. Wówczas staram się znaleźć jak najbardziej dogodne, czyli niezacienione miejsce na działce - dodaje Michał Czobański.
Jak mówią eksperci, kluczowy jest materiał i wykonanie. A cena jest bardzo skorelowana z jakością. Najważniejsze są dobre falowniki, bo panel jaki nie użyjemy, taki będzie dobry. Falownik - inaczej inwerter solarny lub inwerter fotowoltaiczny - to urządzenie będące obok paneli fotowoltaicznych sercem instalacji PV. Jego zadaniem jest przetwarzanie prądu stałego produkowanego przez moduły PV na prąd zmienny.

- Miernikiem jakości jest długość gwarancji, jaką producent daje na swoje urządzenia. Im dłuższa, tym lepiej, bo świadczy to o tym, że producent jest pewny swojej jakości - dodaje Tomasz Krupski.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (146)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Ludzie biznesu

Łukasz Żelewski

Prezes zarządu Agencji Rozwoju Pomorza od 2007 roku. Wcześniej pełnił funkcję Zastępcy Dyrektora...