Opóźnienia w portach. Zanim kupisz prezent, sprawdź dostępność

Statek OOCL Japan z Azji wpłynie do Gdańska z kilkudniowym opóźnieniem.
Statek OOCL Japan z Azji wpłynie do Gdańska z kilkudniowym opóźnieniem. fot. Paul Hiett/MarineTraffic.com

Miał być 8 grudnia, będzie dopiero 14. Statek oceaniczny OOCL Japan wpłynie z opóźnieniem do terminalu kontenerowego DCT w Gdańsku. Kryzys łańcuchów dostaw utrzymuje się od miesięcy, a większość analityków nie spodziewa się szybkiego rozwiązania problemu. Jeśli chcemy mieć pewność, że prezenty znajdą się pod choinką, sprawdzajmy dostępność produktu, ale już w magazynach w Polsce.



Czy już kupiłe(a)ś prezenty na święta?

Zobacz wyniki (392)
Duże opóźnienia w łańcuchu dostaw, trudności z zatowarowaniem sklepów i rosnące koszty - zarówno transportu, jak i produkcji - to problemy wielu firm, zwłaszcza tych, które produkty sprowadzają z Azji.

Do problemu odniósł się na początku października Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes gdańskiej firmy odzieżowej LPP.

- Kontenery ze strojami kąpielowymi zamówionymi na lipiec przypłynęły do nas we wrześniu. Z tego samego powodu ciepłe okrycia pojawią się w sklepach z opóźnieniem wobec planu - mówił Lutkiewicz.
Według wiceprezesa Lutkiewicza jeszcze w 2019 r. statki pływały bardzo punktualnie, 85 proc. dostaw realizowanych było zawsze na czas. Dzisiaj tylko 30 proc. dostaw realizowanych jest terminowo.

Do problemów z dostawami musiała się też przyznać Ikea, największy producent mebli na świecie. Głównym powodem problemów z terminowym realizowaniem dostaw ma być transport, i to zarówno ten międzynarodowy (kontenery i ceny frachtu), jak i ten krajowy, a to za sprawą braku kierowców. Doszło nawet do tego, że Ikea rozpoczęła transport produktów za pomocą samodzielnie wyczarterowanych statków. Firma poinformowała także, że kupuje kontenery, by zapewnić sobie do nich dostęp. Z podobnych rozwiązań zaczęli korzystać inni. Na samodzielny czarter zdecydował się też Amazon, Wal-Mart, Home Depot czy Costco. Z kolei Coca-Cola przerzuciła swoje ładunki z kontenerów do ładowni masowców.

W trójmiejskich portach duży ruch i... opóźnienia



- W związku z trudnościami, z jakimi borykają się terminale na Dalekim Wschodzie i w Europie Zachodniej, co jest efektem działania COVID na całym świecie, na szlakach żeglugowych do Europy występuje wiele opóźnień.  Jak dotąd statki w DCT Gdańsk zdołały przypłynąć bardzo blisko swoich szacowanych czasów przybycia, dzięki czemu uniknęliśmy problemów operacyjnych. Jednakże do pewnego stopnia trwałość tego mniej lub bardziej punktualnego przybycia zależy od zdolności linii żeglugowych do zmiany tras i omijania innych problematycznych portów w drodze do DCT Gdańsk.  Zarówno my, jak i obsługiwane przez nas linie żeglugowe robimy wszystko, co w naszej mocy, aby uniknąć opóźnień, które mogłyby wpłynąć na dostawy związane ze świętami Bożego Narodzenia. We współpracy z naszymi klientami dynamicznie zarządzamy harmonogramami przewozów, tak aby mogły one docierać i wychodzić z DCT bez opóźnień - powiedział Charles Baker, dyrektor generalny DCT Gdańsk.
Czytaj też:

Ceny frachtu napędzają ceny w sklepach



Na stronie terminalu BCT w Gdyni pojawił się komunikat, że "obłożenie placów składowych na terminalu BCT zbliża się do ich granicznej pojemności. Główną przyczyną zaistniałej sytuacji są narastające opóźnienia zawinięć statków oraz ich zwiększona nieregularność, co powoduje nierównowagę w operacjach kontenerowych w eksporcie i imporcie. W związku z zaistniałą sytuacją oraz koniecznością zachowania przez terminal satysfakcjonującego poziomu obsługi klienta zmuszeni jesteśmy tymczasowo wprowadzić ograniczenia w przyjmowaniu kontenerów eksportowych".

- Rzeczywiście statki mają opóźnienia, co powoduje u nas paradoksalnie zatory, ale w kontenerach eksportowych (jesteśmy generalnie terminalem z przewagą eksportów). Jeśli chodzi o importy, to spływają w miarę normalnie, ale niestety nie jestem w stanie powiedzieć, czy złapały jakieś opóźnienie w portach hubowych - powiedział Michał Kużajczyk, dyrektor handlowy BCT w Gdyni.
Jak w takim razie zaplanować zakupy, aby zdążyły "pod choinkę"? Najlepiej nie zostawiać zakupów na ostatnią chwilę. Poza tym trzeba sprawdzać dostępność produktów, zwłaszcza w sklepach internetowych. Kupujmy to, co firmy mają już w Polsce w magazynach. Jak mówią przedstawiciele terminali, wiele firm zabezpieczyło się wcześniej, bo wzmożony ruch w portach trójmiejskich był już kilka miesięcy temu.

Wysokie ceny frachtu również napędzają ceny w naszych sklepach



Ceny stawek frachtowych ustabilizowały się, ale na bardzo wysokim poziomie. I takie pozostaną w najbliższych miesiącach, a może nawet wzrosną. Dlaczego? Bo brakuje kontenerów, bo nastąpiło zachwianie ciągłości dostaw, bo... jest okazja do zarobku. Co to oznacza dla tzw. przeciętnego Kowalskiego? Wzrost ceny produktów, zwłaszcza tych z największej fabryki świata, jaką są Chiny.

Jak wynika z danych Morskiej Agencji Gdynia, od II kwartału 2020 r. odnotowaliśmy bardzo dużą dynamikę wzrostu stawek frachtowych, które to z poziomów oscylujących wokół 3 tys. dolarów za kontener 40-stopowy w II kw. 2020 r. osiągnęły poziomy 10-11 tys. dolarów za kontener 40-stopowy na przełomie 2020 i 2021 r. W I kw. 2021 r. stawki straciły na dynamice, co więcej - odnotowano ok. 30-procentowy spadek ich wartości. Niestety, po wypadku w Kanale Sueskim, z uwagi na duży niepokój na rynku i zatrzymanie transportu morskiego na ok. 10 dni, poziomy stawek frachtowych ponownie zaczęły wzrastać.

Gospodarka morska w Trójmieście



Wzrost kosztów transportu morskiego z chińskich portów pokazuje dobrze wskaźnik Shanghai Containerized Freight Index, który jest uśrednioną wartością frachtu morskiego na rynku spot z portu w Szanghaju do 15 różnych portów na świecie, w tym europejskich, liczoną w dolarach za TEU, czyli za stosowaną w transporcie morskim jednostkę przeliczeniową odpowiadającą objętości kontenera 20-stopowego. Jeden kontener 40-stopowy odpowiada dwóm jednostkom TEU. Wartość tego wskaźnika w połowie roku 2019 oscylowała wokół ok. 750-850 dolarów za TEU. W 2020 r. w analogicznym okresie wartość indeksu oscylowała wokół 950-1050 dolarów, aby w 2021 r. osiągnąć poziom 3600-3650 dolarów.

A co to oznacza dla nas? Niestety wzrost cen towarów. Dane zebrane przez analityków banku ING pokazują, że globalnie dla niektórych grup towarowych, jak zabawki, ubrania czy artykuły wyposażenia domu, koszt transportu w relacji do kosztu ich wytworzenia wzrósł z 5 proc. przed pandemią do 20 proc. obecnie. Co ciekawe, w maju tego roku po raz pierwszy od blisko 10 lat wzrosły w Polsce ceny odzieży i obuwia. Jeśli wysoki koszt transportu się utrzyma, to odzież może nadal drożeć, co utrudni spadek inflacji.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (76)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Ludzie biznesu

Monika Płocke

Banking Technology, Head of Change and Technology Capabilities w Nordea Bank AB. Absolwentka...