stat

Patent to odpowiedź na ludzkie potrzeby

- O znak towarowy trzeba dbać. Pilnować i ścigać naruszycieli, aby nie podszywali się pod markę czy nie działali w jej pobliżu lub nie próbowali rejestrować znaków podobnych - twierdzi Wojciech Gierszewski, rzecznik patentowy.
- O znak towarowy trzeba dbać. Pilnować i ścigać naruszycieli, aby nie podszywali się pod markę czy nie działali w jej pobliżu lub nie próbowali rejestrować znaków podobnych - twierdzi Wojciech Gierszewski, rzecznik patentowy. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Największe korporacje na świecie co rusz informują o zamiarze opatentowania nowego wynalazku, pomysłu czy nawet słowa. Czy można opatentować wszystko, np. popularny skrót internetowy, imię albo nazwę święta? Kto składa najwięcej wniosków patentowych i dlaczego warto zastrzec znak towarowy - na ten temat rozmawiamy z Wojciechem Gierszewskim - radcą prawnym i rzecznikiem patentowym oraz partnerem w Kancelaria Brzezicki Gierszewski.



Wpadamy na genialny, naszym zdaniem, pomysł. Pomysł, który ma nam przynieść ogromne zyski. Czy zawsze powinniśmy go opatentować i właściwie co tak naprawdę nam gwarantuje?

Po słynnej wypowiedzi ministra Witolda Waszczykowskiego do Urzędu Patentowego zgłoszonych zostało dziewięć znaków towarowych "San Escobar" dla różnych towarów czy usług.

Wojciech Gierszewski: - Punktem wyjścia powinno być ustalenie, czym tak naprawdę jest ten pana pomysł? Jeśli będzie on miał wymiar ogólnej idei, to nie będzie w ogóle podlegał patentowaniu. Jeśli zaś ustalimy, że faktycznie można go opatentować, to pojawiają nam się kolejne pytania: gdzie patentować? Bo patent jest co do zasady prawem krajowym, skutecznym w danym kraju - nie ma patentu "światowego".

Jeśli faktycznie pana pomysł ma ogromny potencjał i może przynieść ogromny zysk, to należałoby go chronić we wszystkich liczących się krajach. To z kolei wiąże się z kosztami. Jeśli stać pana na ich poniesienie, to nie ma problemu, gorzej - a tak jest w wielu przypadkach - jeśli tych środków brak. To jest chyba clue zagadnienia - patentowanie (o ile ma być szerokie terytorialnie) wymaga zainwestowania sporej ilości środków.

Chociaż nawet jak tych środków nie ma, są pewne możliwości. Zawsze można zrobić zgłoszenie w polskim Urzędzie Patentowym i szukać inwestora, zgłaszający ma bowiem 12-miesięczny okres pierwszeństwa, w którym może złożyć zgłoszenie w innym kraju z zachowaniem pierwotnej daty. Są też fundusze europejskie i programy, w których można uzyskać dofinansowanie. Patent nie jest idealną, ale jednak najbardziej pewną i najszerszą formą ochrony rozwiązań o charakterze technicznym. Daje panu wyłączność na posługiwanie się danym wynalazkiem na danym terytorium. Jaki będzie zakres tej wyłączności, to już zależy od opisu patentowego, który często sporządza rzecznik patentowy. Wprawdzie nie ma obowiązku korzystania z jego usług, nie radziłbym jednak sporządzać opisów samodzielnie.

Czy wszystko można opatentować? Ostatnio firma Procter & Gamble poinformowała, że chce opatentować popularne internetowe skróty: WTF, LOL, NBD i FML. Czy to zwyczajne działanie czy jednak przesada?

- Opatentować można wynalazki, czyli rozwiązania techniczne. Potocznie używa się określenia "patentowanie" w odniesieniu do innych przedmiotów praw własności przemysłowej - tj. znaków towarowych czy wzorów przemysłowych, to jest niestety jeden z przejawów dosyć niskiej świadomości społecznej, jaka nadal występuje w obszarze własności intelektualnej. Jak rozumiem, firma P&G ogłosiła, że chce uzyskać prawa ochronne na znaki towarowe na wskazane skróty. W tym miejscu muszę coś wyjaśnić, a raczej sprostować pewien mit. Uzyskanie prawa ochronnego na znak towarowy, szczególnie jeśli mowa o znakach słownych, nie oznacza uzyskania monopolu na posługiwanie się danym słowem. Często spotykam się z takim rozumieniem, a jest ono całkowicie błędne. Prawo do znaku towarowego to monopol na posługiwanie się danym oznaczeniem, ale w odniesieniu do określonych towarów czy usług. Znak towarowy identyfikuje bowiem przedsiębiorcę na rynku i pozwala mu odróżnić się od innych działających na rynku przedsiębiorców. Istnieje wprawdzie kategoria renomowanych znaków towarowych, które cieszą się szerszą ochroną, nigdy jednak nie jest to ochrona bezgraniczna i nie dotyczy zawłaszczenia danego słowa, a więc - mówiąc obrazowo - nie zostaje ono wykreślone ze słownika.
Jest mnóstwo firm, których najcenniejszymi aktywami są właśnie znaki towarowe. Brak rejestracji znaku towarowego we współczesnych realiach rynkowych uznałbym za poważny błąd i krótkowzroczność w prowadzonej działalności.

Posiadanie prawa do znaku towarowego nie umożliwia zakazania posługiwania się danymi oznaczeniami szczególnie w ich językowym czy kulturowym znaczeniu. Niedawno w Niemczech jedna z firm zarejestrowała znak towarowy na oznaczenie Black Friday dla szeregu towarów i usług i próbowała przy jego pomocy zablokować innym sprzedawcom możliwość posługiwania się tym oznaczeniem dla wskazania chyba szeroko rozpoznawalnego również w Polsce wydarzenia handlowego zwanego Black Friday. Sytuacja absurdalna, obrazuje jednak, że również za naszą zachodnią granicą poziom zrozumienia problematyki nie jest wysoki. Na marginesie powiem tylko, że prawo tej firmy ostatecznie zostało unieważnione.

Jeśli więc P&G zarejestruje sobie znak WTF czy LOL np. dla kosmetyków, to wówczas faktycznie uzyska monopol na korzystanie z tych oznaczeń, ale tylko w odniesieniu do kosmetyków (produktów podobnych). Czy to przesada? Jest raczej powszechną praktyką próba monopolizowania pewnych znanych albo powstałych oznaczeń, jeśli mają one potencjał biznesowy. Nie znamy logiki stojącej za tą decyzją. Może P&G chce wypuścić serię kosmetyków dla młodzieży? W warunkach silnej konkurencji rynkowej przedsiębiorcy stosują różne formy uatrakcyjnienia swoich produktów, jedną z nich jest oczywiście nazwa.

Rynek odpowiada też szybko na wydarzenia dnia codziennego. Niedawno sprawdzałem, że po słynnej wypowiedzi ministra Witolda Waszczykowskiego do Urzędu Patentowego zgłoszonych zostało dziewięć znaków towarowych "San Escobar" dla różnych towarów czy usług.

Czy często zdarza się, że firmy starają się o ochronę patentową nietypowych z punktu widzenia zwykłego człowieka rzeczy?

- Osobiście nie spotkałem się z tym, aby patentować chciano coś w moim przekonaniu nietypowego. Raczej przeciwnie, patentuje się rzeczy, które są użyteczne dla zwykłego człowieka i które mają poprawić komfort jego życia. Nie bez kozery przysłowie mówi, że "potrzeba jest matką wynalazku", a że różni ludzie mają różne potrzeby, to i może dla niektórych pewne wynalazki mogą się wydać nietypowe. Mój kolega - rzecznik patentowy, po tym jak urodziły mu się bliźniaki, opracował specjalne nosidełko i uzyskał na nie patent - powstała potrzeba i znalazł jej rozwiązanie. Firmy patentują to, w czym widzą potencjał komercyjny. Często nie znając danej branży i tematyki, nie wiemy, jak ogromny potencjał mają nawet niezbyt skomplikowane wynalazki, które mogą ułatwić pewne sfery życia.

Co najczęściej podlega ochronie patentowej?
Istnieje kategoria renomowanych znaków towarowych, które cieszą się szerszą ochroną, nigdy jednak nie jest to ochrona bezgraniczna i nie dotyczy zawłaszczenia danego słowa, tak, że zostaje ono wykreślone ze słownika.

- Mogę powiedzieć raczej o branżach niż o konkretnych przedmiotach. Nie jest tajemnicą, że patentów najwięcej znajdziemy w branżach, za którymi stoją ogromne pieniądze. Ze statystyk Europejskiego Urzędu Patentowego wynika, że najwięcej patentów zgłaszanych jest w obszarze technologii medycznych, cyfrowej komunikacji i technologii komputerowych, zaś firmami, które zgłaszają najwięcej wynalazków są Huawei, Siemens i LG (wszystkie powyżej 2 tys. zgłoszeń) w samym tylko 2017 roku.

Jakie warunki muszą być spełnione, aby opatentować nasz pomysł, wynalazek, produkt?

- Zacznijmy może od tego, że patentować można wynalazki. Ustawa nie mówi nam, co jest wynalazkiem, wskazuje jednak na pewne wyłączenia: są to np. metody matematyczne, metody biznesowe, wytwory o charakterze jedynie estetycznym. Są też wyłączenia przedmiotów, które spełniają wprawdzie definicję wynalazku, ale są wyłączone z patentowania - np. wynalazki, których wykorzystanie byłoby sprzeczne z porządkiem publicznym.

Generalnie więc patentować można rozwiązania o charakterze technicznym. Podstawowe przesłanki ochrony patentowej to nowość, nieoczywistość rozwiązania oraz jego przemysłowa stosowalność. O przesłankach tych można by opowiadać godzinami, postaram się krótko - nowość wynalazku - musi on nie występować w stanie techniki, czyli w aktualnym stanie wiedzy. Nowość rozpatrywana jest w kontekście światowym. Przemysłowa stosowalność wynalazku to gwarancja powtarzalnego rezultatu. Nieoczywistość - czyli poziom wynalazczy - oznacza, że dla znawcy wynalazek nie wynika w sposób oczywisty z aktualnego stanu wiedzy. Z tą przesłanką jest największy problem, bo ma ona charakter ocenny. Chodzi generalnie o to, aby w tym rozwiązaniu był jakiś "błysk" wykraczający poza rutynowe rozwiązania. To oczywiście teoria, w praktyce zdarza się bowiem, że patenty udzielane są na wynalazki, które są banalne, albo odwrotnie - naprawdę ciekawe i innowacyjne rozwiązanie spotyka się z odmową przyznania poziomu wynalazczego.

Jakie błędy najczęściej popełniane są przy ubieganiu się o ochronę patentową?

- Słusznie zapytał pan o błędy, bo faktycznie można popełnić ich sporo, ale kluczowe są chyba dwa. Najczęstszym błędem popełnianym przez przedsiębiorców jest ujawnienie wynalazku przed jego zgłoszeniem do ochrony. Aby uzyskać ochronę patentową, nie można wynalazku wystawić na konferencji czy wprowadzić do rynkowej sprzedaży. Zasada jest taka - najpierw zgłoszenie, potem komercjalizacja. Od kolegów rzeczników wiem, że niestety to częsty problem w środowiskach akademickich, w których dochodzi do publikacji naukowej lub referatu na konferencji, a następnie zgłaszana jest potrzeba uzyskania patentu na wynalazek. Niestety - ujawnienie wynalazku przed jego zgłoszeniem powoduje bezpowrotne zniweczenie przesłanki nowości. Wynalazek musi bowiem różnić się od wszystkiego, co do tej pory istniało w stanie techniki, rozwiązywać jakiś zidentyfikowany problem.
Najwięcej patentów zgłaszanych jest w obszarze technologii medycznych, cyfrowej komunikacji i technologii komputerowych, zaś firmami, które zgłaszając najwięcej wynalazków są Huawei, Siemens i LG.

Kolejnym błędem jest niewłaściwe sformułowanie opisu patentowego. Zakres ochrony zgłaszanego wynalazku określa opis patentowy i zawarte w nim zastrzeżenia, które formułuje się w określony sposób. Zdarza się, że klienci z różnych przyczyn sami składają wynalazek do ochrony, zaznaczmy, że oczywiście mają do tego prawo, jednak często nie posiadają umiejętności we właściwym sporządzeniu opisu patentowego, bo do tego trzeba lat praktyki. Błędy w określeniu zakresu ochrony, mogą skutkować albo odmową udzielenia prawa, albo uzyskaniem patentu, który jednak nie gwarantuje jakiejkolwiek ochrony - bo np. zbyt wąsko został opisany. Zdarza się, że klienci zgłaszają się do rzecznika patentowego w trakcie procedury, gdy już niewiele ze złożonego opisu można uratować i tym sposobem sami pozbawiają się ochrony.

Na co się narażamy, jeśli o patencie zapomnimy?

- Jeśli nie zgłosimy naszego wynalazku do ochrony to przede wszystkim pozbawimy się możliwości uzyskania na nie ochrony patentowej. Wynalazek wejdzie do tzw. stanu techniki czyli aktualnego stanu wiedzy, a my nie uzyskujemy bezpośredniej ochrony prawnej. Jeśli nasze rozwiązanie okaże się sukcesem komercyjnym, możemy być pewni, że od razu pojawią się nasi naśladowcy. W takim jednak przypadku pozostaje nam ogólna ochrona oparta na prawie uczciwej konkurencji. Ewentualne ryzyko, że ktoś inny zgłosi nasz wynalazek do ochrony.

Co w sytuacji kiedy okazuje się, że mój pomysł już ktoś wcześniej opatentował, np. w innym kraju?

- Ochrona patentowa to ochrona terytorialna ograniczona co do zasady do terytorium jednego kraju. Jeśli na dany wynalazek uzyskano więc patent np. tylko w Wielkiej Brytanii, to jest skuteczny tylko w tym kraju. Jeśli więc później opracowałby pan ten sam wynalazek i zaczął go realizować, to nie narusza go pan, działając w innym kraju. Gdyby zaś sytuacja miała miejsce w Polsce, to byłby pan bezpieczny tylko w sytuacji, w której powiedzmy opracowałby pan wynalazek i zaczął z niego korzystać mniej więcej w tym samym czasie co osoba, która zgłosiła go do ochrony. Wówczas mógłby się pan powoływać na prawa tzw. używacza uprzedniego, tj. osoby, która w dobrej wierze korzystała z wynalazku lub podjęła istotne przygotowania do korzystania z niego w chwili zgłoszenia go do ochrony przez inny podmiot. W innym przypadku korzystanie z wynalazku, na który inny osoba uzyskała patent jest jego naruszeniem, zatem mógłby pan zostać pozwany. Co więcej, nie ma tutaj znaczenia pana wiedza o istnieniu patentu, naruszenie następuje na zasadzie bezprawności, bez oceny, czy można panu przypisać winę, czy nie.

W jakich krajach rejestruje się największą liczbę wniosków patentowych? Jak wygląda pod tym względem Polska, Trójmiasto?

Firmy patentują to, w czym widzą potencjał komercyjny. Często, nie znając danej branży i tematyki nie wiemy, jak ogromny potencjał mają nawet niezbyt skomplikowane wynalazki

- Nie znam dokładnych statystyk, ale przeglądałem niedawno dane Europejskiego Urzędu Patentowego i zdaje się, że w samym 2017 roku prym wiodły tradycyjnie gospodarki wysoko rozwinięte: USA, Niemcy, Japonia i Francja, przy czym również bardzo dużo zgłoszeń pochodzi z Chin. Polska na tym tle przedstawia się niezwykle skromnie, podczas gdy do EPO rocznie zgłasza się ok. 150 tys. wynalazków, do Polskiego Urzędu ok.3-4 tys., z czego liderami w zgłaszaniu wynalazków są uczelnie wyższe. Jeśli chodzi o Trójmiasto, to nie posiadam danych, wiem natomiast, że nasza pomorska Polpharma jest podmiotem aktywnie zgłaszającym wynalazki do ochrony.

Dlaczego warto zastrzec markę firmy jako znak towarowy?

- Często spotykam się z tym pytaniem. Argumentów przemawiających za zastrzeżeniem znaku towarowego jest wiele, należy jednak pamiętać, że potrzeba też pewnej świadomości ze strony osoby, która chce go uzyskać. Znak towarowy należy wykorzystywać na rynku w sposób rzeczywisty, w innym przypadku po pięciu latach może zostać wygaszony. O znak towarowy trzeba dbać w tym sensie, że trzeba pilnować i ścigać naruszycieli, aby nie podszywali się pod markę czy nie działali w jej pobliżu lub nie próbowali rejestrować znaków podobnych.

Ale przechodząc do korzyści, rejestracja znaku towarowego to przede wszystkim zabezpieczenie swoich praw do budowanej marki i pewność, że poczynione na nią nakłady znajdą odzwierciedlenie w wartości znaku. Uzyskanie znaku towarowego to nabycie wyłączności w posługiwaniu się danym oznaczeniem na rynku, ale też i swoista obrona przed nieuczciwymi działaniami konkurentów rynkowych. Niedawno prowadziłem proces sądowy przedsiębiorcy, który z roztargnienia zapomniał uzyskać prawo do znaku towarowego dla budowanej marki. Wykorzystała to konkurencja, która zarejestrowała zbliżony znak i pozwała tego przedsiębiorcę o zakazanie posługiwania się tym oznaczeniem. Sprawę ostatecznie udało mi się wygrać, ale proszę uwierzyć, że przedsiębiorca ten mógłby uniknąć stresu, oszczędzić czas a przede wszystkim pieniądze, gdyby kilka lat wcześniej zarejestrował sobie znak towarowy.

Wracając do korzyści, znak towarowy jest wartością niematerialnoprawną, która ma określoną wartość rynkową - może stanowić zabezpieczenie kredytu, może być przedmiotem licencji, sprzedaży. Proszę spojrzeć na dowolny ranking najcenniejszych marek polskich - zobaczy pan, na ile wyceniane są znaki towarowe... o ile dobrze pamiętam, na czele rankingu marek Rzeczpospolitej pozostaje Orlen, który wyceniany jest na ok. 5 mld zł. Jest mnóstwo firm, których najcenniejszymi aktywami są właśnie znaki towarowe. Brak rejestracji znaku towarowego we współczesnych realiach rynkowych uznałbym za poważny błąd i krótkowzroczność w prowadzonej działalności.
Znak towarowy jest wartością niematerialnoprawną, która ma określoną wartość rynkową - może stanowić zabezpieczenie kredytu, może być przedmiotem licencji, sprzedaży.

Patenty to nie wszystko. W czym może pomóc rzecznik patentowy?

- Oprócz patentów i znaków towarowych, w sprawach dotyczących wzorów przemysłowych, wzorów użytkowych, ale i w sprawach z zakresu prawa autorskiego czy nieuczciwej konkurencji. Odpowiedziałem trochę teoretycznie, bo o tym, w czym może pomóc konkretny rzecznik patentowy decyduje jego podstawowe wykształcenie i praktyka. Nasz zawód jest bardzo zróżnicowany. Rzecznicy o wykształceniu technicznym raczej ograniczają się do prowadzenia spraw zgłoszeniowych, spornych przed Urzędem Patentowym, głównie dotyczących patentów i znaków towarowych. Rzecznicy o wykształceniu prawniczym oprócz zgłoszeń i spraw przed Urzędem Patentowym prowadzą spory sądowe, sporządzają umowy czy przeprowadzają transakcje.

Wiele osób łączy profesję rzecznika patentowego z zawodem radcy prawnego, przez co zapewniają kompleksowość obsługi w obszarze własności intelektualnej, rozszerzając ją również na postępowania karne, w których rzecznik patentowy nie może reprezentować klientów. Każdy rzecznik patentowy ma swój pomysł na prowadzenie działalności, bo prawo własności intelektualnej stwarza szerokie pole możliwości. Są rzecznicy, którzy spełniają się jako biegli sądowi, są rzecznicy, którzy organizują konferencję i prowadzą wykłady, zwiększając przez to świadomość w zakresie prawa własności intelektualnej. Ja ostatnio również dołożyłem swoją cegiełkę w tym temacie, uruchomiliśmy bowiem narzędzie informatyczne, które umożliwia zabezpieczanie praw własności intelektualnej - zainteresowanych mogę odesłać na stronę internetową.

Trudno zostać rzecznikiem patentowym?

- Żeby zostać rzecznikiem patentowym trzeba skończyć trzyletnią aplikację i zdać egzamin. Czy jest to trudne? Moją aplikację kończyły osoby z najróżniejszym wykształceniem, były nawet tak odległe profesje jak teolog czy polonistka. Osoby te z powodzeniem wykonują zawód rzecznika patentowego, wiec mogę zaryzykować stwierdzenie, że każdy może nim zostać, o ile poświęci temu odpowiednią ilość czasu i pracy.

W czasach, kiedy co rusz prezentowane są światu nowe technologie, rzecznicy nie narzekają chyba na brak zajęcia?

-Trudno wypowiadać mi się za całe środowisko, ale tak, w swojej pracy mamy stały dopływ zleceń i ciekawych rozwiązań, szczególnie w dobie promowania innowacyjności, ale też nie oszukujmy się - możliwości sięgania po dotacje unijne, których elementem jest uzyskiwanie przedmiotów własności przemysłowej. Przedsiębiorcy szukają więc luk i opracowują nowe rozwiązania, które starają się chronić.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (19)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ważne adresy

Najczęściej czytane