stat

Piechociński: Pomorze ma doskonałe położenie, innowacyjne firmy i wykształconych ludzi

Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki.
Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki. mat.prasowe

Pomorze to nie tylko przemysł stoczniowy, rafineryjny czy turystyka. Coraz większego znaczenia w naszym regionie nabiera informatyka i telekomunikacja, biotechnologia czy logistyka. Coraz chętniej swoje inwestycje lokują tu także firmy zagraniczne. Czy rzeczywiście jesteśmy jednym z najciekawszych miejsc w Polsce do inwestowania? O konkurencyjności Pomorza, małym ruchu granicznym, potencjale trójmiejskich portów i stoczni, innowacyjnej gospodarce i działalności Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej rozmawiamy z wicepremierem i ministrem gospodarki, Januszem Piechocińskim.



Jakie atuty pana zdaniem posiada Pomorze? Czym ten region może skusić potencjalnych inwestorów? Czy nasze porty i stocznie są konkurencyjne na rynkach światowych?

Janusz Piechociński: - Jednym z najważniejszych atutów Pomorza jest doskonałe położenie geograficzne, które - oprócz posiadanych bogatych walorów turystycznych - sprzyja również rozwojowi portów i transportu. Do dyspozycji mieszkańców i przedsiębiorców jest również lotnisko, trzecie w Polsce pod względem liczby obsługiwanych pasażerów, oferujące dogodne połączenia krajowe i międzynarodowe. To z pewnością aspekty, które potencjalni inwestorzy również biorą pod uwagę, szukając lokalizacji pod swoje biura czy fabryki.

Niezwykle ważną przewagą są także ludzie, dobrze wykształceni, młodzi i chętni do pracy, a takich na Pomorzu na pewno nie brakuje. W regionie tym znajdują się uczelnie wyższe, które kształcą pracowników w niezbędnych specjalizacjach oraz ponad 10 jednostek naukowo-badawczych wspierających rozwój nowoczesnych sektorów, m.in. high-tech czy biotechnologii. Przypomnę tylko, że w okresie 2007-2013 nakłady na infrastrukturę edukacyjną i innowacje w tym regionie wyniosą 325 mln zł, z czego 170 mln zł będzie pochodziło z funduszy europejskich.

Duże znaczenie dla konkurencyjności Pomorza mają relacje gospodarcze z zaawansowanym technologicznie i bogatym rynkiem skandynawskim oraz bliskość obwodu Kalingradzkiego. Jest to bowiem jeden z najdynamiczniej rozwijających się okręgów w Rosji. Otwarcie małego ruchu granicznego z obwodem obserwujemy już w centrach handlowych i na ulicach Gdańska i Sopotu. Jestem jednak przekonany, że zaowocuje ono również zwiększonymi kontaktami gospodarczymi naszych krajów.
W 2012 r. część stoczni z powodzeniem konkurowała na rynkach europejskich. W dobrej kondycji są stocznie i firmy z Grupy Remontowa SA, realizujące kontrakty na remonty, przebudowy i budowy nowych statków. Co ważne, zaczynamy być europejskim potentatem w budowie jachtów i małych łodzi.

Nie sposób ominąć ważnej kwestii, czyli konkurencyjności naszych portów. Nie mam wątpliwości, że sytuacja w polskich portach zmienia się na lepsze, co jest zasługą m.in. przygotowywanych w MG przepisów IV ustawy deregulacyjnej, zawierającej tzw. Pakiet portowy. Obejmuje on ułatwienia w rozliczeniu podatku od towarów i usług w imporcie oraz usprawnienie kontroli na granicach. W projekcie ustawy proponujemy odejście od restrykcyjnego terminu płatności podatku od towarów importowanych w ciągu 10 dni na rzecz rozliczenia tego podatku wraz ze składaniem deklaracji podatkowej VAT. Będzie to dotyczyć firm posiadających status upoważnionego przedsiębiorcy.

Chcemy również skrócić czas trwania kontroli granicznej. Proponujemy, żeby procedury ograniczyć do 24 godzin od momentu przedstawienia towaru do kontroli granicznej. W mojej ocenie sprawne służby kontrolne oraz ułatwienia w rozliczaniu podatku VAT w imporcie powinny wpłynąć na podniesienie konkurencyjności polskich portów oraz całej gospodarki.

Cechą charakterystyczną polskich portów jest również ich potencjał dalszego rozwoju. Największe porty w Europie są dziś zatłoczone, a ich rezerwy przestrzenne mocno ograniczone. Natomiast na polskim wybrzeżu do zagospodarowania pozostały bardzo duże połacie terenu. Uproszczenie procedur podatkowych, celnych i sanitarnych, o których wspomniałem, oraz dalszy rozwój infrastruktury, zarówno portowej, jak i tej w głębi kraju, umożliwi polskim portom efektywne konkurowanie o klientów z okręgów przemysłowych południowej Polski, niektórych regionów Czech, Słowacji, a także krajów WNP. Od września port głębinowy w Gdańsku obsługuje kontenerowce m.in. z Azji. Jego przepustowość to obecnie 1 mln kontenerów.

Aktualna sytuacja na rynku światowym skłania polskie firmy z sektora stoczniowego do coraz większej dywersyfikacji działalności. Pamiętajmy, że sytuacja polskiego przemysłu stoczniowego uwarunkowana jest kształtowaniem się koniunktury w sektorze okrętowym nie tylko w samej Europie, ale również na świecie. W 2012 r. część stoczni z powodzeniem konkurowała na rynkach europejskich. W dobrej kondycji są stocznie i firmy z Grupy Remontowa SA, realizujące kontrakty na remonty, przebudowy i budowy nowych statków. Co ważne, zaczynamy być europejskim potentatem w budowie jachtów i małych łodzi.

Jednym z najczęściej wymienianych ostatnio atutów jest innowacyjność. Czy firmy innowacyjne są przyszłością naszej gospodarki? Czy w takie właśnie projekty powinny w najbliższych latach angażować się SSE?
Duże znaczenie dla konkurencyjności Pomorza mają relacje gospodarcze z zaawansowanym technologicznie i bogatym rynkiem skandynawskim oraz bliskość obwodu Kalingradzkiego. Jest to bowiem jeden z najdynamiczniej rozwijających się okręgów w Rosji.

- Firmy innowacyjne są przyszłością każdej gospodarki, ponieważ warunkują międzynarodową konkurencyjność. Badania potwierdzają, że przedsiębiorstwa, które wykorzystują nowoczesne technologie są zdecydowanie bardziej rentowne od tych, które nie ponoszą nakładów na ten cel. Jednocześnie wzrost ich dochodów wpływa na wzrost zamożności obywateli, na poprawę ich jakości życia oraz dostępność nowych produktów i usług. Innowacje przyczyniają się również do zmniejszenia bezrobocia. Nowoczesne gospodarki tworzą miejsca pracy związane z powstawaniem nowych usług w sferze produkcji i szeroko rozumianej konsumpcji. Dlatego jestem przekonany, że właśnie w innowacyjne projekty powinny się także angażować firmy działające w specjalnych strefach ekonomicznych. Jako przykład warto tutaj wymienić Pomorską Specjalną Strefę Ekonomiczną, która tworzy m.in. nowoczesny park technologiczny.

Jak duży jest udział SSE w pozyskiwaniu inwestorów zagranicznych? Jak w skali kraju prezentuje się Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna?


- Według różnych rankingów np. dziennika "Rzeczpospolita", Pomorska SSE jest krajowym liderem wśród stref. Po trzech kwartałach tego roku wydanych zostało łącznie 17 zezwoleń, w których inwestorzy deklarują projekty na poziomie 931 mln zł, które mają stworzyć setki nowych miejsc pracy. To najwyższe inwestycje wśród polskich SSE. Przypomnę także, że Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna przyciągnęła wielu zagranicznych przedsiębiorców. Swoje projekty zdecydowali się tutaj realizować m.in. Bridgestone, International Paper Kwidzyn SA, Lafarge, Mapei, Mondi, Flextronics czy Weyerhaeuser.

W lipcu 2013 r. Rada Ministrów podjęła decyzję o przedłużeniu działalności specjalnych stref ekonomicznych do 2026 roku. Przeciwnicy działania SSE zarzucają im zaburzanie zasad konkurencji. Czy mają rację?
Firmy innowacyjne są przyszłością każdej gospodarki, ponieważ warunkują międzynarodową konkurencyjność. Badania potwierdzają, że przedsiębiorstwa, które wykorzystują nowoczesne technologie są zdecydowanie bardziej rentowne od tych, które nie ponoszą nakładów na ten cel.

- Strefy są jednym z mechanizmów zachęcających do inwestowania w naszym kraju. Bez nich wiele nowych projektów mogłoby w ogóle nie powstać, albo trafiłyby do innych krajów. I właśnie w takiej perspektywie trzeba rozpatrywać sens i słuszność ich działania. Warto też pamiętać, że funkcjonowanie w ramach strefy to nie tylko przywilej, ale również obowiązek, wymagający od przedsiębiorcy spełnienia wielu warunków. W pierwszej kolejności firma inwestuje, buduje, zatrudnia ludzi, wydaje pieniądze i płaci podatki. Korzysta z ulg podatkowych dopiero wówczas, gdy projekt się powiedzie i wypracuje zysk. Ciągle aktualizujemy zasady funkcjonowania SSE i zabiegamy o inwestowanie w nich także kapitału polskiego.

Jak będzie wyglądać przyszłość SSE? Czy zmienią one sposób funkcjonowania? Czy będą coraz bardziej dostosowywać się do stale zmieniającej się gospodarki? Czy zyskają nowe kompetencje?


- Strefy zmieniają się cały czas. Nie są już tylko agencjami do obsługi inwestorów, ale budują też na przykład parki technologiczne, tworzą klastry branżowe czy rewitalizują zdegradowane tereny poprzemysłowe. Szukają więc sposobu na przyciąganie projektów i innowacji, ale też aktywnie starają się organizować otoczenie gospodarcze w regionach, w których działają. Często są również katalizatorem i inicjatorem zmian. Przywołam tutaj właśnie przykład z Pomorza, gdzie PSSE stworzyła Bałtycki Port Nowych Technologii na postoczniowych terenach. To miejsce, gdzie koncentruje się i odradza polski przemysł stoczniowy, gdzie szuka nowych dróg i rynków zbytu. Tak więc już teraz strefy dostosowują się do zmieniającej się gospodarki.

Opinie (49)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Ludzie biznesu

Grzegorz Słupski

Od 1995 roku prezes zarządu ARGO w Gdańsku. Jest doktorem nauk ekonomicznych, stopień uzyskany na...