stat

Płocke: Dajemy ludziom możliwość rozwoju, ale stawiamy też na samodzielność

- Słuchamy naszych pracowników, prowadzimy politykę otwartych drzwi. Jesteśmy otwarci na dyskusję i zachęcamy do niej naszych pracowników. Szef nie zawsze musi mieć rację. Inne punkty widzenia są mile widziane - mówi Monika Płocke, prezes Nordea IT.
- Słuchamy naszych pracowników, prowadzimy politykę otwartych drzwi. Jesteśmy otwarci na dyskusję i zachęcamy do niej naszych pracowników. Szef nie zawsze musi mieć rację. Inne punkty widzenia są mile widziane - mówi Monika Płocke, prezes Nordea IT. mat.prasowe

Nordea to nie tylko bankowość. To także nowa spółka z branży informatycznej - Nordea IT. O zaletach trójmiejskiego rynku, skandynawskiej kulturze pracy i zadaniach, jakie stoją przed firmą w związku z przejęciem Nordea Bank Polska przez PKO BP rozmawiamy z Moniką Płocke, prezes Nordea IT.



Samodzielną spółką jesteście stosunkowo od niedawna.

Monika Płocke: - Tak, od stycznia 2014 roku. Wcześniej byliśmy departamentem IT, działającym w ramach Nordea Bank Polska, ale już wtedy pracowaliśmy na rzecz spółek z grupy Nordea w całym naszym regionie. Kiedy doszło do przejęcia Nordea Bank Polska przez PKO BP, cała część IT została wydzielona do osobnej spółki. Jesteśmy w 100 proc. własnością Nordea AB. Jednym z postawionych przed nami celów jest świadczenie usług outsourcingowych właśnie dla banku Nordea przejętego przez PKO BP oraz spółek w krajach bałtyckich. Zajmujemy się obecnie migracją danych do systemów PKO BP i utrzymaniem systemów banku "w ruchu".

Na czym dokładnie polega wasza praca dotycząca połączenia obydwu banków?

- Naszym zadaniem jest przygotowanie migracji danych z systemów używanych przez Nordea Bank Polska do systemów PKO BP. Polega to na wybraniu odpowiednich danych z odpowiednich systemów, skopiowaniu ich do ustalonych formatów i przekazaniu do PKO BP, który następnie po odpowiedniej transformacji wprowadzi je do swoich systemów. Ale zanim to nastąpi, należy wykonać skrupulatną i szczegółową analizę produktów i procesów biznesowych obu banków, tak by zidentyfikować najlepsze powiązanie pomiędzy nimi, stworzyć i przetestować oprogramowanie, które te dane przeniesie i wreszcie w dniu migracji przeprowadzić całość procesu w taki sposób, by z punktu widzenia klientów banku pozostał on niezauważalny.
Dajemy ludziom możliwość rozwoju, ale stawiamy też na dużą samodzielność w tym zakresie i oczekujemy inicjatywy od pracowników. Jesteśmy uczciwi wobec pracownika. Jeśli się na coś umawiamy, nawet jeśli nie jest to na piśmie, to jesteśmy w tym konsekwentni.

Wspomniała Pani, że pracujecie też na rzecz spółek Grupy Nordea w krajach bałtyckich.

- Tak utrzymujemy i rozwijamy również systemy działające w oddziałach Banku Nordea AB w krajach bałtyckich. Obecnie pracujemy nad dużym projektem, który związany jest z wprowadzeniem waluty euro na Litwie. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat przeprowadziliśmy z sukcesem podobne konwersje w Estonii i na Łotwie. To są duże i złożone projekty, ponieważ dotykają absolutnie wszystkich systemów pracujących w banku.

Czy świadczycie lub macie zamiar świadczyć usługi na rzecz innych podmiotów, niezwiązanych z Grupą Nordea?

- Trochę za wcześnie, aby o tym mówić. Na dziś nie narzekamy na brak pracy związanej z obecnymi klientami i na pewno przez dłuższy czas narzekać nie będziemy. Skupiamy się na jak najlepszym wykonaniu obecnych zadań, cały czas rekrutujemy nowych pracowników i zatrudniamy zewnętrznych konsultantów by im podołać.

Ile osób zatrudnia spółka w chwili obecnej i czy w związku z dużą ilością stojących przed wami zadań planujecie wzrost zatrudnienia?

- Obecnie zatrudniamy 250 osób w Polsce oraz 70 w krajach bałtyckich. Oprócz obsługi kontraktu z PKO BP i krajów bałtyckich mamy również w spółce zespoły pracujące wyłącznie na rzecz Nordea AB. Te zespoły rozwijają się bardzo dynamicznie, również pod kątem liczby pracowników. Są to zespoły zajmujące się bezpieczeństwem IT w odniesieniu do systemów zlokalizowanych w Skandynawii oraz zespoły analityczne, zajmujące się na przykład analizą efektywności dostawców IT.

Czy usługi świadczone przez was na rynek polski, krajów bałtyckich i rynek skandynawski różnią się pod jakimś względem? Wykonania, potrzeb klienta, wymogów?

- Mamy jednolitą kulturę wewnątrz firmy i te same filary dotyczące naszych wartości. Według nich działamy. Jedną z zasad jest "great customer experience" i nie ma znaczenia, czy mamy do czynienia z klientem polskim czy skandynawskim. Jakość naszej pracy i usług jest zawsze taka sama.
Przez długi czas trójmiejski rynek IT był raczej słaby. Jeszcze parę lat temu była moda na Kraków czy Wrocław. Od niedawna się to zmienia.

Czym cechuje się skandynawska kultura prowadzenia firmy?

- To jest kultura bardzo otwarta. Słuchamy naszych pracowników, prowadzimy politykę otwartych drzwi. Jesteśmy otwarci na dyskusję i zachęcamy do niej naszych pracowników. Szef nie zawsze musi mieć rację. Inne punkty widzenia są mile widziane. Nasza struktura organizacyjna jest dosyć płaska, więc do szefa nie jest "daleko". Nie jesteśmy bardzo formalni w relacjach przełożony-podwładny. Zwracamy się do siebie po imieniu, a tytułów używamy wyłącznie w relacjach zewnętrznych. Zresztą przysłowiowe pieczątki nieustająco są przyczyną żartów naszych kolegów ze Skandynawii, u których polski zwyczaj "pieczątkowania" dokumentów nieodmiennie budzi wielką radość. Zależy nam bardzo na dobrej atmosferze w pracy. To ma być miejsce, do którego przychodzimy z przyjemnością. Dajemy ludziom możliwość rozwoju, ale stawiamy też na dużą samodzielność w tym zakresie i oczekujemy inicjatywy od pracowników. Jesteśmy uczciwi wobec pracownika. Jeśli się na coś umawiamy, nawet jeśli nie jest to na piśmie, to jesteśmy w tym konsekwentni. Działa to jednak w obie strony - wymagamy też dotrzymywania umów. Pracownicy to doceniają i Nordea jest dobrze postrzegana na rynku.

Czego oczekujecie od potencjalnych pracowników?

- Szukamy osób otwartych i z pozytywnym nastawieniem do ludzi i pracy. Nie muszą wszystkiego od razu umieć. Muszą mieć chęć do nauki, ciekawość świata i otwartość na wszystko co nowe, a reszty my ich nauczymy. Z takimi ludźmi można góry zdobywać.

Jak wygląda branża IT w naszym regionie? Ostatnio większość nowych inwestorów zagranicznych to głównie firmy z branży informatycznej. Czy rzeczywiście mamy duży potencjał w tym względzie?

- Nie zawsze tak było. Przez długi czas trójmiejski rynek IT był raczej słaby. Jeszcze parę lat temu była moda na Kraków czy Wrocław. Od niedawna się to zmienia. Choć można pomyśleć, że nowe firmy na rynku lokalnym to większa konkurencja, to ja się z tego cieszę. To zdrowa konkurencja i kolejny argument do pokazania światu, że w Trójmieście jest potencjał. Nasz region to obszar atrakcyjny nie tylko z punktu widzenia zatrudnienia czy dużej liczby dobrych wyższych uczelni, ale także warunków i jakości życia. Nikt się przecież nie przeprowadzi na stałe do miejsca, które jest smutne i brzydkie. Młodzi ludzie szukają nie tylko samej pracy i dobrych zarobków. Ważne są też atrakcje, morze, jeziora, las. Tym Trójmiasto będzie wygrywało, bo jest postrzegane w Polsce jako fajne miejsce do życia.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (49)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Strefa start-up

Najczęściej czytane