Popinigis: To wielkie koncerny decydują jaki lek trafi na rynek

Najnowszy artukuł na ten temat

Ponad 10 mln zł na nowe laboratoria Blirt w Trójmieście

- Flagowym projektem, który rozwijamy najdłużej i jest najbliżej fazy komercjalizacji jest kandydat na innowacyjny lek przeciwgrzybiczy. Kolejnym pomysłem jest kandydat na lek przeciwnowotworowy - twierdzi Marian Popinigis, członek zarządu Blirt SA.
- Flagowym projektem, który rozwijamy najdłużej i jest najbliżej fazy komercjalizacji jest kandydat na innowacyjny lek przeciwgrzybiczy. Kolejnym pomysłem jest kandydat na lek przeciwnowotworowy - twierdzi Marian Popinigis, członek zarządu Blirt SA. mat.prasowe

Blirt to młoda spółka biotechnologiczna z Gdańska, stworzona od podstaw przez doświadczonych ludzi z branży. O tym jak wygląda rynek farmaceutyczny w Polsce i na świecie, czy opłaca się wymyślać innowacyjne leki i kto decyduje, które produkty trafią na rynek, a które do szuflady rozmawiamy z Marianem Popinigisem, członkiem zarządu Blirt SA.



O działalności spółek związanych z biotechnologią i farmaceutyką wiemy stosunkowo niewiele. Wiedza większości Polaków oparta jest zapewne na amerykańskich filmach pokazujących bogate koncerny, supernowocześnie wyposażone laboratoria, w których zamiast lekarstw produkuje się kolejne śmiercionośne wirusy. Jak to wygląda naprawdę?

Marian Popinigis: - To bardzo filmowy ogląd sprawy. Myślę, że z tymi śmiercionośnymi wirusami, które wydostają się z laboratoriów to jedna z wielu miejskich legend i faktycznie najczęściej dzieje się to w hollywoodzkich produkcjach. Z tym, że duże firmy, tzw. Big Pharma, mają przewagę technologiczną nad małymi firmami, jeśli chodzi o laboratoria i wyposażenie, też nie do końca mogę się zgodzić. Na tym polegał model, który funkcjonował do lat 80. XX wieku. Wyglądał on tak, że na uniwersytetach powstawały idee, a następnie bardzo szybko były transferowane do firm farmaceutycznych, które to firmy wykonywały szereg badań i potwierdzały, czy to co wymyślili naukowcy jest prawdziwe. Następnie wykonywano badania przedkliniczne, badania kliniczne i jeszcze dodatkowe czynności związane z rejestracją leku.

Od ok. 20 lat takie podejście mocno się zmieniło. Olbrzymie koncerny farmaceutyczne zajmują się w dużej mierze częścią marketingową i sprzedażową. One definiują co ich zdaniem sprawdzi się w najbliższych latach jeśli chodzi o zapotrzebowanie rynku. Z drugiej strony stale poszukują perspektywicznych produktów, które są już na zaawansowanym etapie badawczym. Same najczęściej nie prowadzą badań od podstaw, oszczędzając na kosztach funkcjonowania własnych laboratoriów, a wchodzą w projekty będące już na dosyć późnym etapie prac.
Olbrzymie koncerny farmaceutyczne zajmują się w dużej mierze częścią marketingową i sprzedażową. One definiują co ich zdaniem sprawdzi się w najbliższych latach jeśli chodzi o zapotrzebowanie rynku. Z drugiej strony stale poszukują perspektywicznych produktów, które są już na zaawansowanym etapie badawczym. Same najczęściej nie prowadzą badań od podstaw.

Obecnie pomysły uniwersyteckie trafiają najczęściej do spin-offów technologicznych, gdzie takie firmy jak Blirt przeprowadzają badania proof-of-concept i badania przedkliniczne. Najczęściej po tym etapie pomysł rozwija się we współpracy z  firmami CRO (clinical research organizations), które zajmują się organizowaniem i prowadzeniem badań klinicznych. Wtedy też pojawiają się te największe firmy farmaceutyczne. Trzecią fazę badań klinicznych są w stanie sfinansować w zasadzie tylko one. Firmy te też decydują czy projekt ostatecznie trafia na rynek, czy nie.

Blirt jest drugim elementem w całym łańcuchu. Badania proof-of-concept i pozostałe przedkliniczne to jest coś, w czym chcemy się specjalizować i to naszym zadaniem jest znaleźć ciekawe projekty w obszarze akademickim. Odcedzić te, na które z rożnych powodów, może nie być zapotrzebowania rynkowego i najlepsze starać się doprowadzić do takiego etapu rozwoju, kiedy będzie można znaleźć dla danego pomysłu partnera branżowego.

Skąd wiecie, że dany pomysł w perspektywie najbliższych lat będzie miał szansę przebicia się na rynku, czy na podstawie danego odkrycia będzie można stworzyć lek, który się sprzeda? Dużym spółkom farmaceutycznym chodzi przecież głównie o zysk.

- Wiadomo, że są obszary terapeutyczne, które są zawsze ciekawe. Najczęściej związane są z niezaspokojoną potrzebą kliniczną i dużą populacją pacjentów. Obecnie najwięcej pieniędzy wydaje się na walkę z rakiem, więc wiadomo, że wszystkie istotne odkrycia z tym związane są niezwykle atrakcyjne i zawsze znajdą nabywców. Podobnie jest z chorobami, które generują olbrzymie koszty społeczne. Leczenie stwardnienia rozsianego czy choroby Alzheimera jest tak drogie, że każde odkrycie w tym zakresie będzie chętnie rozpatrywane przez Big Pharma. Można znaleźć też niszę, w której brak jest na rynku odpowiedniego rozwiązania.

Prowadzimy bardzo poważne prace studialne. Nie wystarczy stworzyć pomysł na lek. Najczęściej wymaga to bardzo poważnej analizy tego, co się dzieje w danej chwili na rynku. Większość badań z dziedziny farmacji jest rejestrowana. Duża część danych dotyczących wyników badań klinicznych, które zwykle trwają 6-8 lat, jest powszechnie udostępniana. Dzięki temu wiemy, że jeśli znajdujemy fajny pomysł, a podobny skutecznie przechodzi etapy badań klinicznych to istnieje duże ryzyko, że naszego pomysłu nikt nie kupi.

Czy postęp związany z biotechnologią i farmaceutyką dokonuje się coraz szybciej? Tak jak to obserwujemy przy nowych technologiach?


- W ostatnich latach obserwujemy trend wręcz odwrotny. Nakłady na badania, na rozwój rosły, a efekty były coraz mizerniejsze. Od połowy lat dziewięćdziesiątych rejestrowano 35-50 leków rocznie, a od 2005 roku jedynie około 20. Zmiana nastąpiła w 2012 roku, kiedy zarejestrowano największą liczbę leków od lat - 39, ale w 2013 zanotowano już spadek do 25.

Big Pharma, jako to często w korporacjach bywa, jest mniej ruchliwa i mniej zdeterminowana. Broni jedynie swojej silnej pozycji. Pfizer w ciągu ostatnich trzech lat wydawał rocznie średnio 9 mld dolarów na badania i rozwój, i jednocześnie za przejęcie AstraZeneca zaoferował 118 mld dolarów. To pokazuje jakie są prawdziwe priorytety Big Pharmy. Firm nie kupuje się dla nich samych, ale dlatego, że mają jeden lub kilka leków pasujących do portfolio. To pokazuje, że biznes jest zmonopolizowany i opiera się na kupowaniu gotowych projektów. Inwestujemy tam, gdzie łatwiej policzyć ilu mamy pacjentów, za ile możemy dany lek wyprodukować i za ile sprzedać.

Bardzo wysokie bariery wejścia na rynek implikowane przez coraz bardziej złożone i droższe badania kliniczne z jednej strony maja zapewnić bezpieczeństwo, że nie pojawi się w użyciu lek szkodliwy, ale z drugiej strony są dla Big Pharmy świetnym narzędziem do tego, aby tylko firmy z jej grona mogły wprowadzać leki na rynek. Podmioty spoza grupy największych koncernów farmaceutycznych mają bardzo duże problemy aby zgromadzić wystarczającą ilość środków do sfinansowania poważnego, przełomowego projektu.

To co się zmienia (oprócz samego modelu prowadzenia badań), to wyraźne przesunięcie akcentu z leków małocząsteczkowych (chemicznych) na leki biologiczne. To także szansa dla Blirtu, który największe kompetencje badawcze ma właśnie w zakresie białek i linii komórkowych. Ten nowy trend zwiększa nasze szanse na zewnętrzne zlecenia usługowe - badania na zamówienie.
W blisko czterdziestomilionowym narodzie mamy ogromny zasób intelektualny, ludzi z potencjałem, którzy są w stanie generować nowe pomysły. Te pomysły następnie można sprzedać.

Oprócz prac zleconych, czysto usługowych, jakimi projektami badawczymi zajmuje się obecnie Blirt?

- Flagowym projektem, który rozwijamy najdłużej i jest najbliżej fazy komercjalizacji jest kandydat na innowacyjny lek przeciwgrzybiczy. Chorobą związaną z chorobami nowotworowymi, AIDS czy transplantacją organów jest grzybica układowa. Osłabienie systemu immunologicznego powoduje, że chorych infekują grzyby. Zakażenie często prowadzi do śmierci pacjenta. Lekarz może zastosować obecnie terapię, która jest bardzo toksyczna i tym samym zwiększa ryzyko śmierci pacjenta. Lekiem najczęściej stosowanym w takich przypadkach jest amfoterycyna B. Jednak współpracujący z Blirt SA prof. Edward BorowskiPolitechniki Gdańskiej, który przez kilkadziesiąt lat pracował nad modyfikacjami tego antybiotyku, doprowadził do stworzenia pochodnej amfoterycyny B. Opracowana przez profesora cząsteczka, ma zmienioną strukturę, ale zachowuje silne właściwości grzybobójcze, wykazując jednocześnie znacząco mniejsze działanie toksyczne na komórki ludzkie. Oznacza to więc znacznie mniej skutków ubocznych. Dodatkową cechą tej pochodnej jest zwiększenie rozpuszczalności w wodzie, co umożliwia szersze zastosowanie opracowanego związku.

Wykonaliśmy część badań potwierdzających działanie tej pochodnej i część badań przedklinicznych. Mieliśmy bardzo dobry odzew ze strony rynku. Teraz musimy wykonać komplet badań przedklinicznych i myślę, że w ciągu najbliższych dwóch lat je zrobimy. Potem przyjdzie czas na badania wczesnych faz klinicznych, na którym to etapie chcemy pozyskać inwestora branżowego bądź sprzedać kandydata na antybiotyk.

Kolejnym pomysłem jest kandydat na lek przeciwnowotworowy, który ma specyficzny sposób działania pozwalający uniknąć czegoś, co nazywamy opornością wielolekową, lub z języka angielskiego - multidrug resistance. Swoją drogą część naukowców uznaje ten problem za największe wyzwanie współczesnej medycyny. Polega to na aktywacji mechanizmów, które powodują, że duża liczba leków na nowotwory, które były skuteczne jeszcze kilka lat temu, przestaje działać. Część komórek rakowych zostaje zwalczona, a część genetycznie zmieniając się wytwarza kolejne pokolenia, które nie reagują na stosowane leki. Na ten projekt dostaliśmy ostatnio grant z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Pomysł został przeniesiony do spółki spin off - BS-154 utworzonej wspólnie z Agencję Rozwoju Pomorza i w ramach tej właśnie spółki jest rozwijany.

Jak rynek farmaceutyczny dotyczący leków innowacyjnych wygląda w Polsce?
Big Pharma, jako to często w korporacjach bywa, jest mniej ruchliwa i mniej zdeterminowana. Broni jedynie swojej silnej pozycji. Pfizer w ciągu ostatnich trzech lat wydawał rocznie średnio 9 mld dolarów na badania i rozwój, i jednocześnie za przejęcie AstraZeneca zaoferował 118 mld dolarów.

- Firmy farmaceutyczne na świecie dzielą się na firmy generyczne i innowacyjne. Innowacyjne same rozwijają lub kupują innowacyjne cząsteczki, rejestrują je i sprzedają w warunkach monopolu przez wiele lat. Firma generyczna sprawdza, które patenty wygasają, pracuje nad cząsteczkami i kiedy tylko wygasa patent, wprowadza na rynek bardzo tani zamiennik. Od zakończenia II wojny światowej w Polsce zarejestrowano tylko jeden innowacyjny lek. Jesteśmy farmaceutycznie silnym krajem, jednak obecnie większość tego przemysłu to przemysł generyczny. Przemysł innowacyjny dopiero w naszym kraju raczkuje.

Po co w takim razie zakładać taką spółkę jak Blirt, jeśli łatwiej kopiować leki i szybko wypuszczać je na rynek?


- Gdyby to było takie proste, to nikt nie szukałby nowych leków. Biznes generyczny jest łatwiej policzalny, co nie znaczy, że jest prostszy. Dodatkowo marże na lekach generycznych są o wiele niższe niż na lekach innowacyjnych. Przy innowacjach średnio 10-20 proc. to koszty produkcji i sprzedaży, a 60-80 proc. to marża. Przy generykach ta marża wynosi ok. 30-50 proc. przy dużo niższych poziomach cen leków. Opłaca się więc mieć nowe leki.

Co więcej, aby produkować leki, trzeba się liczyć z długotrwałym i kosztownym procesem. Uruchomienie produkcji leków, nawet generycznych, związane jest z bardzo dużymi nakładami finansowymi. Natomiast wymyślenie od podstaw, jak dane cząstki mają działać wymaga jedynie naukowca i ołówka oraz kogoś, kto później zaprojektuje badania proof-of-concept. Jeśli chodzi o nakłady na takie działania, to są one znacznie mniejsze niż przy generykach. Wytwarzamy i sprzedajemy same pomysły na leki.

W blisko czterdziestomilionowym narodzie mamy ogromny zasób intelektualny, ludzi z potencjałem, którzy są w stanie generować nowe pomysły. Te pomysły następnie można sprzedać. Polska ma więc szanse, by realizować innowacyjne projekty biotechnologiczne, którymi może konkurować na rynkach zagranicznych.

Opinie (50) 1 zablokowana

  • Przecież (6)

    w lekach już dawno nie chodzi o dobro pacjentów tylko o ich wydojenie.
    Marża 30-50 procent na lekach generycznych pokazuje, że firmy, które nie wymyśliły tego leku tylko skopiowały też jadą na nieszczęściu pacjentów, żeby nabić sobie kasę.
    Kiedyś lekarz to brzmiało dumnie, teraz to coraz częściej powód do wstydu.
    O tempora o mores.

    • 55 22

    • panie pisarzu i fotografie

      polecam założyć fabrykę i leki rozdawać za darmo

      • 11 10

    • (2)

      Moze niech pan fotograf zajmie się swoim fachem, a nie wygłasza opinie w temacie w ktorym nie ma zielonego pojecia, grużlica, odra, dur kiedyś, ostatnio AIDS to byly choroby śmiertelne, a jednak firmy farmaceutyczne coś zrobiły w tym kierunku że np pradziadkowie pana fotografa nie zgineli z powodu tych chorób,

      • 12 4

      • (1)

        Od tego chyba są...
        Czy rolnikowi pójdziesz bić brawa bo zaorał pole ? albo kierowcy autobusu bo z przystanku odjechał ?

        • 4 4

        • Ma pan lacje, aptekasz jest od leczenja jak d*pa od slanja!
          A muj syn jesz ksiunc i przed nim czapke zdejmować, dziady!

          • 0 1

    • Groch z kapustą

      Niby pisarz a myli farmację z lekarzami, tak jest :"o mores"!

      • 1 1

    • Marża na poziomie 30-50% to bardzo sensowna marża, kupując jakikolwiek ciuch w galerii bałtyckiej marżę masz o 1000%. Może nie "jadą na nieszczęściu pacjentów" tylko sprzedają lek? Myślisz ze pacjent byłby szczęśliwszy gdyby nie mógł dostać leku?

      • 2 0

  • To naprawdę biznes!

    Obejrzyjcie sobie film burzyński - rak to poważny biznes. Na youtube jest już nawet zamieszczony. Same fakty i wypowiedzi wielu specjalistów. Myślę, że w tym temacie nie trzeba już nic więcej dodawać.

    • 30 3

  • Niestety (9)

    kapitalizm jest taką samą utopią jak komunizm, chroni jedynie interesy małej grupy ludzi którzy kierują "systemem". Prowadzi to w oczywisty sposób do wypaczeń i zaprzecza jakimkolwiek prospołecznym zachowaniom czego doskonałym przykładem jest wspomniany przemysł (to dobre słowo!) farmaceutyczny. Ludzkość jeszcze raczkuje i bardziej przypomina stado walczących o wszystko małp niż świadome społeczeństwo. Smutne.

    • 38 5

    • I co może wg ciebie w Polsce jest kapitalizm ? (7)

      W żadnym państwie Europy nie ma kapitalizmu, w stanach również on nie funkcjonuje od lat.

      To na co narzekasz to jedynie owoce socjalizmu - regulacja rynku poprzez koncesje a nie poprzez wybory klientów.

      • 9 9

      • (6)

        To co obserwujesz to właśnie efekt kapitalizmu, systemu nastawionego w rzeczywistości na wyzysk, podobnie jak komunizm. Biegunowa dyskusja komunizm-kapitalizm to efekt manipulacji, oba systemy przynoszą dokładnie ten sam efekt - wyzysk. To nie jest kwestia doboru systemu tylko rozwoju świadomości i wejścia na wyższy poziom funkcjonowania. Rozumiem fascynacje libertariańskimi poglądami JKMa, ale to również ślepa uliczka zakończona wyżej wspomnianym wyzyskiem. Tak przy okazji, komuniści tłumaczyli niedomogi swojego systemu burżuazyjną reakcją (kapitalizmem) a współcześni kapitaliści robią dokładnie to samo zła upatrując w komunistycznych interwencjach rządu.

        • 10 5

        • Rządu, który de facto sami skorumpowali.

          • 4 0

        • Kto wspomina o JKM ? (4)

          Rynek regulowany nie może być rynkiem nieregulowanym (kapitalistycznym).

          To do czego się odwołujesz wynika:
          - z regulacji rynkowych (np.: koncesje),
          - z socjalizmu (regulacji zwalniających obywatela z myślenia np.: o własnej emeryturze),
          - pośrednictwa państwa w każdej prozaicznej czynności,
          - globalizacji (współczesnego komunizmu czyli monopartyjności) wynikającej z niczego innego jak regulacji,

          Wyzysk o którym wspominasz to również efekt regulacji i monopartyjności tylko w obszarze finansów. Dlatego np.: bitcoin jest zwalczany (ponieważ brak w nim władzy zwierzchniej banku centralnego oraz możliwości dodruku), dlatego odeszliśmy od parytetu złota (brak możliwości "dodruku")

          A co najważniejsze a przez ciebie przedstawione jako pejoratywne:
          poglądy libertariańskie nie są "poglądami JKMa", co najwyżej JKM jest zwolennikiem owych poglądów ale nie ich autorem !

          "Tak przy okazji, komuniści tłumaczyli niedomogi swojego systemu burżuazyjną reakcją (kapitalizmem) a współcześni kapitaliści robią dokładnie to samo zła upatrując w komunistycznych interwencjach rządu"
          to już jest manipulacja, bo wszyscy myślący ludzie wiedzą co było przyczyną owych "niedomogów" u komunistów a to, że kapitaliści skarżą się na to, że już dawno przekroczyliśmy granice nadmiernego fiskalizmu państwa ...
          Czym innym jest tłumaczenie swojej nieudolności a czym innym wskazywanie problemów.

          • 8 5

          • (3)

            Wybacz kolego ale zupełnie nie wiesz o czym piszesz do tego nie rozumiesz o czym ja napisałem. Życzę owocnych poszukiwań na przyszłość, na razie zostałeś zamknięty w prostej polaryzacji komunizm-kapitalizm i tłukł się będziesz jak mucha o ściany tego małego pudełeczka, do tego pachniesz korwinem na kilometr. Wszystkiego dobrego, panie kapitalisto ;) Zdasz maturę, może skończysz jakieś studia, popracujesz kilka latek to może coś zaczniesz łapać.

            • 3 6

            • Szybko przeszedłeś od ogólników do inwektyw (2)

              a zdziwiłbyś się ile mam lat, jakie uczelnie ukończyłem oraz czym zajmuję się w życiu i ani razu nie podałeś konkretnych przykładów tylko same frazesy.

              • 7 3

              • Wpisz w Google "inwektywy", zobacz co to znaczy dopiero używaj. Nie skończyłeś żadnych uczelni, jesteś licealistą zafascynowany panem korwinem i wspaniałym kapitalizmem, który gdyby tylko nie ten przeklęty komunizm ... Nie można z tobą polemizować ponieważ nic nie rozumiesz, równie dobrze mógłbym tłumaczyć to gazeli lub lampartowi. Z drugiej strony dobrze że w tak młodym wieku interesują cię tego rodzaju tematy. Z czasem zrozumiesz jak bardzo dziś niczego nie rozumiesz :)

                • 3 7

              • ... no i wpisz sobie jeszcze w googlarkę "frazesy", w ogóle więcej czytaj mniej pisz i ucz się do matury.

                • 2 4

    • Stado małp jest też potrzebne. Jakby każdy był wynalazcą i geniuszem, to kto by zaorał pola czy wydobył węgiel.

      • 2 0

  • Wciskają kobietom coraz to nowsze leki przeciwgrzybiczne (8)

    zamiast popracować nad podniesieniem odporności, zalecić bakterie kwasu mlekowego doustnie w dużej ilości, zmniejszyć ilość cukrów i glutenu w diecie, zwiększyć ilość ruchu (chodzę "dwa przystanki" dziennie jadąc do i z powrotem) - co daje taki efekt, że nagle "nie swędzi" i tak się utrzymuje już ponad rok, plus schudłam 7 kg.

    • 26 4

    • Jest takie powiedzenie: największa mafia na świecie to koncerny farmaceutyczne

      zdanie prawdziwe czy fałszywe

      • 12 3

    • (4)

      No gratuluje!!! Gdyby tylko zdrowie przychodziło wraz ze spadkiem cukru i glutenu to poprostu rewelacja, jeszcze tylko dodać siemie lniane i wszyscy jesteśmy zdrowi, naprawdę gratuluje odkrycia :-)

      • 9 5

      • Siemię jak siemię ale sok z buraków jak najbardziej

        • 2 2

      • Żaden środek nie wyleczy cie od razu po wieloletnich zaniedbaniach, farmaceutyczny również nie. Natomiast ruch zawsze pomaga, to chyba jedyny "środek" który zaszkodzić nie może. Należy jednak pamiętać że ruch od mieszkania do auta i raz w tygodniu z wózkiem po markecie to nie jest ruch

        • 10 0

      • Chodziło w wypowiedzi o nawyk wciskania leków przez lekarzy (1)

        bez próby spojrzenia na dolegliwość z innej strony- i podałam przykład, że od tego należy zacząć akurat w tym schorzeniu,
        szkoda, by biec od razu po drogie , mało skuteczne leki,
        bez wypróbowania tzw.naturalnej metody,
        która nie może zaszkodzić,
        podczas gdy na każdym leku na ulotce są opisane możliwe powikłania

        cóż, jeśli chodzi o odstawienie glutenu, to wielu ludzi pozbyło się wielu dolegliwości, włącznie z bólami stawów, migrenami - nie są to legendy, ale widzę zmiany w samopoczuciu znajomych

        • 1 1

        • To nie jedzcie tego glutenu, o co chodzi?
          Lekarz ma wam przy śniadaniu w talerz patrzeć czy macie bułkę czy nie?
          Chciałabym to zobaczyć, idziesz do lekarza z bólami stawowymi że nie możesz chodzić a lekarz na to "nie jedz pan bułek i starczy, dziękuję sto złotych"
          :D

          • 1 0

    • ktoś tu zupełnie nie rozumie

      o jakim rodzaju leków i do czego przeznaczonych jest mowa...

      • 2 1

    • No widzisz, a ja jem słodycze i chleb, nie jem bakterii kwasu mlekowego i nie mam grzyba.
      A o tym że ruch to zdrowie to mówią już w przedszkolu, lekarz ma to powtarzać starym koniom? Może też o myciu zębów i zawiązywaniu sznurowadeł powinien przypominać?
      Cud?

      • 0 0

  • Lek jest towarem i tylko zyskiem kierują się koncerny farmaceutyczne. (9)

    Dlatego taki lobbing za szczepionkami, których wyprodukowanie kosztuje grosze a sprzedaż przynosi gigantyczne zyski, choć dowodów na skuteczność nie ma. Koncerny nie szukają nowych antybiotyków, leku na malarię czy gruźlicę, czy leków profilowanych dal dzieci, bo to się nie opłaca!

    • 15 10

    • (4)

      A ty w codziennym życiu kierujesz się dobrem ludzkości? Czy jednak swoim zyskiem, żeby mieć co do ust włożyć, gdzie mieszkać i no na siebie włożyć?

      • 10 9

      • Wow, ile minusów od ludzi którzy na co dzień ratują świat :)

        • 5 5

      • (2)

        A ty na codzień odbierasz jedzenie i kasę swojej najbliższej rodzinie żeby mieć co jeść czy traktujesz ich normalnie po ludzku, dzieląc się i wspierając? Rozumiesz?

        • 5 2

        • (1)

          A ty na co dzień wspierasz swojego pracodawcę, dzieląc się nim i wspierając za darmo? On mówi o tym że firma musi czerpać zyski, a ty wyjeżdżasz z pomocą rodzinie?

          • 5 5

          • Buhahahah, wspierać gościa który za 3 elastyczne zmiany "płaci" 1600 brutto, dobre :P

            • 2 1

    • "lobbing za szczepionkami, (...), choć dowodów na skuteczność nie ma" (2)

      Naprawdę? A likwidacja polio, ospy czy krztuśca? Nikt z Twoich bliskich nie chorował też na tężec lub błonicę, prawda? Jakie dokładnie szczepionki masz na myśli?

      • 10 1

      • NIe ma też zadnych dowodów na to, że ziemia jest okrągła. Wystarczy przecież wyjrzeć przez okno. Jest owszem trochę pofałdowana, ale okrągła? Większej bzdury nikt nie wymyślił.

        Niestety to co dałem jako powyższe jest to poziom dyskusji z przeciwnikami szczepień

        • 9 1

      • Szczepionki to sok z samego szatana i nie ważne jakie, bo skład jest zawsze 100% sok z szatana.
        W ogóle nie ma takiej choroby jak polio, nikt tego nie widział a skoro nie występuje to nie ma po co szczepić
        Nie mam racji?

        • 0 0

    • Darek ty siedzisz pod biurkiem prezesa Bayer że wiesz tak dobrze czego się szuka a czego nie?
      Chcesz lek profilowany dla dzieci to daj swoje na testy :).

      • 1 0

  • Jacy jesteśmy ?

    Biznes jak każdy inny.
    A do tych malarii czy innych masowych a nie dochodowych to różne agendy ONZ czy też budżety państw są właściwe do dawania zamówień i zarobku.

    • 6 1

  • Jedno wielkie oszustwo. (3)

    Brałam lek na nadciśnienie acupro - podniósł mi przez 2,5 miesiąca ciśnienie na poziom 100/160 - odstawiłam i nam idealne 130 /80 , a potem pan sławny doktor co mi go zapisał jedzie na wakacje na Karaiby - zaznaczam że wyznaczone mam wizyty co pół roku w akademii medycznej - a jak mam problem to człowieku radź sobie sam albo płać prywatnie za wizytę - największa mafia to lekarze.

    • 19 7

    • Niestety społeczeństwo jest naiwne, i daje się wkręcać że lekarstwa leczą choroby. A w 90% usuwają jedynie objawy.

      • 2 3

    • Pacjent brała lek

      To jednak wyleczył,Karaiby zasłużone!

      • 0 0

    • 100/160 tzn miałaś wyższe ciśnienie rozkurczowe niż skurczowe i krew zaczęła Ci płynąć wstecz? 130/80 to nie jest ciśnienie idealne tylko wysokie prawidłowe.

      • 1 0

  • Leczyć, leczyć, leczyć. (1)

    Tylko na Boga nie wyleczyć! Bo zarobek szlak trafi!

    • 22 4

    • Turystyczny?

      • 3 1

  • Blirt to blichtr

    Ten caly Blirt to jedna wielka sciema - skok na kase profesorow i konfidentow z ARPu. Wiezcie mi, ze wiek cos o tym. Sciagneli z rynku kilka milionow emitujac akcje i mydlac ludziom oczy sloganami o "innowacyjnosci" i "biotechnologii" (oczywistym dowodem jest to ze powtarzaja trik z firma corka - BS-154. Niedlugo pewnie NewConnect). Kazdy, kto sie troche orientuje, wie jednak, ze jak zwykle chodzi o intratne posady dla znajomych krolika, np. syna p. Koguta (albo podobnie ;). Z kolei Ci z okolic wydzialu chemicznego wiedza, ze o tej calej amfoterycynie mowi sie tam co najmniej od 20 lat. Miedzynarodowe koncerny farmaceutyczne nie przepuszcza niczego, co ma jakiekolwiek szanse przyniesc zysk. Patenty im sie koncza w tempie dramatycznym i gdyby to bylo naprawde takie cudo, to dawno by juz kupili cala wlasnosc intelektualna dotyczaca tego zwiazku. No ale biznes musi sie krecic, ARP, dotacje, NCBiR, etc.

    • 17 8

  • Farmaceuta.

    To są niesamowite czasy, najwięcej pieniędzy zarabia się sprzedając złudzenia
    w pierwszej dziesiątce, najbardziej dochodowych firm na świecie, jest 6 farmaceutycznych
    ludzie sami czynią pfizery, novartisy, i inne miliarderami kupując tony leków
    a jak mówi mój znajomy lekarz, nie trzeba kupować leków, trzeba nie brać kredytów, nie pracować po 12 h dziennie, żyć rodzinnie, niby takie to proste ...
    Wypowiedzi w tym artykule to dno, ten człowiek sam nie wierzy w to co mówi
    z drugiej strony pewnie robi to dla ludzi, pieniądze są na dalszym msc, dlatego nawet nie mówi o nich, typowe korporacyjne gadanie.

    • 20 4

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Ludzie biznesu

Sławomir Kalicki

Absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni oraz Strathclyde University (MBA). Od początku pracy...