Stocznia Nauta w Gdańsku tylko do lipca

Najnowszy artukuł na ten temat

Sytuacja Nauty i Stoczni Wojennej jest trudna - przyznało ministerstwo

Zakład Nowych Budów Nauty będzie funkcjonował tylko do lipca tego roku.
Zakład Nowych Budów Nauty będzie funkcjonował tylko do lipca tego roku. fot. materiały prasowe

Fundusz Mars FIZ, do którego należy Stocznia Remontowa Nauta, podał termin wygaszenia produkcji w Zakładzie Nowych Budów Nauty w Gdańsku. Zakończenie ostatniego projektu przewidywane jest na lipiec tego roku. Czy to początek końca Nauty, czy może... nowy początek? A co z działką, pochylniami i dźwigami? Dzierżawa, a może nawet sprzedaż.



Jak zapowiadano w ubiegłym roku, tak zrobiono. Właściciele Stoczni Remontowa Nauta zdecydowali się zlikwidować zakład w Gdańsku zobacz na mapie Gdańska. Stocznia będzie działać już tylko w oparciu o infrastrukturę po Stoczni Gdynia. W ub. roku zakład sprzedał Portowi Gdyńskiemu teren przy ul. Waszyngtona.

- Stopniowe wygaszanie Zakładu Nowych Budów w Gdańsku związane jest ze zmianą strategii rozwoju SR Nauta. Zgodnie z ubiegłoroczną decyzją Zarządu, spółka będzie koncentrowała się na remontach, naprawach i konwersjach cywilnych oraz - w bliskiej współpracy z PGZ Stocznią Wojenną - na remontach oraz budowach na potrzeby Marynarki Wojennej RP. Dotychczas zawarte kontrakty mają zostać dokończone, a nowe nie są zawierane. Zakończenie ostatniego projektu w obszarze nowych budów przewidywane jest na lipiec br. - poinformowało biuro prasowe fundusz Mars FIZ.
A plany były inne. Jeszcze kilka lat temu przyszłość stoczni Nauta wiązano właśnie z budowami statków. Statki rybackie, jednostki naukowo-badawcze i statki obsługowe dla sektora offshore. Potem był kontrakt na w pełni wyposażony statek dla Szwedzkiej Marynarki Wojennej oraz na budowę okrętu ratowniczego dla Marynarki Wojennej RP.

Od "Oceanografa" po stocznię Karstensen



Niestety pojawiły się problemy. Zaczęło się od umowy na budowę statku naukowo-badawczego "Oceanograf" dla Uniwersytetu Gdańskiego. Negatywny wynik badań modelowych dla wymiarów kontraktowych statku spowodował zmianę całego projektu już po podpisaniu umowy. Konieczne stało się podpisanie aneksu. W protokole konieczności zapisano, że wszystkie dodatkowe koszty związane ze zmianą wymiarów i kształtu kadłuba zostaną pokryte przez wykonawcę, czyli Stocznię Remontową Nauta. Dodatkowe koszty związane ze zmianą długości statku oszacowano na 14 milionów zł.

Radził sobie za to właśnie Zakładu Nowych Budów powołany w 2013 roku, który powstał, aby stocznia realizowała budowy statków, w tym głównie rybackich, które miały stać się specjalnością Nauty. Niestety, w czerwcu ub. roku jeden z głównych kontrahentów Nauty, czyli stocznia Karstensen uruchomiła własną stocznię w zakładzie wydzierżawionym od Vistal Offshore przy nabrzeżu Indyjskim zobacz na mapie Gdyni w Porcie Gdynia. Do tej pory duńska stocznia zlecała budowę kadłubów stoczni Nauta, teraz zaczęła robić je sama.

Kolejne kontrakty duńskiej stoczni w Gdyni



O braku przyszłości dla Zakładu Nowych Budów mówiło się też w kontekście trudnego sąsiedztwa. Prędzej czy później trzeba byłoby zrezygnować z budowy z powodu powstającego tuż obok projektu Młodego Miasta. Takie sąsiedztwo mogłoby się okazać nie do pogodzenia, bo stoczniowa działalność produkcyjna jest uciążliwa.

Sytuacja stawała się napięta. Coraz częściej zaczęto mówić o złej sytuacji finansowej i sporych opóźnieniach w płatnościach dla podwykonawców oraz dostawców. Naucie nie pomógł na pewno wypadek, który miał miejsce w 2017 roku. Przypomnijmy, że w kwietniu 2017 roku w stoczni Nauta pływający dok, do którego wprowadzony był statek "Hordafor V", przechylił się i zatonął. Stoczni nie powiódł się także projekt dotyczący przebudowy platformy Lotos Petrobaltic. Ostatecznie dużą cześć prac na platformie przeprowadziła Gdańska Stocznia Remontowa. Do tego w ub. roku zapalił się magazyn właśnie na terenach Zakładu Nowych Budów Stoczni Nauta.

Trzech prezesów w jednym roku



A do tego ciągłe zmiany za sterami spółki. Na początku lutego ub. roku odwołano prezesa Sławomira Latosa, który piastował to stanowisko od kwietnia 2016 roku. Od kwietnia 2018 roku funkcję prezesa pełnił członek Rady Nadzorczej spółki Marcin Dąbrowski. Niespodziewanie w sierpniu Rada Nadzorcza ogłosiła wszczęcie postępowania kwalifikacyjnego na stanowisko prezesa zarządu spółki. Ostateczny termin składania ofert wyznaczono na 31 sierpnia 2018 roku. Jednak dzień przed otwarciem nadesłanych zgłoszeń postępowanie zakończono bez wyłonienia kandydata, co więcej - bez podania przyczyny. W środowisku mówiło się o naciskach ze strony związków zawodowych działających w stoczni, a nawet groźbie strajku, jaki miał wybuchnąć, jeśli doszłoby do zmiany prezesa.

W Naucie chcieli zmienić prezesa, ale zmienili zdanie



Ostatecznie jednak Marcin Dąbrowski pod koniec października sam zrezygnował ze stanowiska. Decyzję tłumaczył względami osobistymi i "wykonaniem powierzonych mu zadań, jakie były mu postawione w momencie obejmowania tej funkcji", czyli zaledwie pół roku wcześniej. Po Dąbrowskim funkcję prezesa powierzono Adamowi Potrykusowi, wiceprezesowi spółki. Pełni ja do dziś.

Problemy? "Jak to w branży"



O obecną kondycję spółki i o to, czy ma ona problemy finansowe, zapytaliśmy właściciela, czyli Fundusz Mars FIZ.

- W Stocznia Nauta, podobnie jak w wielu innych stoczniach na rynku, regulacja należności i zobowiązań finansowych w dużej mierze związana jest z cyklem produkcyjnym, terminami realizacji kolejnych etapów poszczególnych zleceń i harmonogramem rozliczeń z armatorami. Jeżeli zdarzają się opóźnienia w rozliczeniach z podwykonawcami, wynikają one najczęściej z zaległości dłużników, którzy nie regulują na czas zobowiązań finansowych względem Stoczni Nauta - poinformowało biuro prasowe Mars FIZ.
Planem dla Nauty ma być też współpraca z PGZ Stocznią Wojenną. Ta już się odbywa. W 2017 roku Stocznia Remontowa Nauta została przez szwedzką grupę zbrojeniową Saab wybrana na wykonawcę platformy okrętu rozpoznania radioelektronicznego (SIGINT) dla Królewskiej Szwedzkiej Marynarki Wojennej. Jej podwykonawcą została właśnie PGZ Stocznia Wojenna.

Co dalej z dokiem pływającym Stoczni Wojennej i kto zapłaci za jego przeniesienie?



Jednak od dawna mówi się, że celem nie jest tylko współpraca. W środowisku spekuluje się, że oba zakłady mają być połączone. O tym, że połączenie to dobre rozwiązanie dla obu stoczni mówił nawet na łamach "Pulsu Biznesu" prezes SW Konrad Konefał. Według niego pomogłoby to obu stoczniom zarządzać majątkiem i rozwiązać problem pływającego doku.

Co po Zakładzie Nowych Budów?



Działka wraz z infrastrukturą w tym pochylnie i słynne dźwigi KONE należą do spółki Synergia 99, która z kolei została wniesiona do SR Nauta. Jakie plany ma Mars FIZ względem tego majątku? Czy majątek ten zostanie sprzedany czy wydzierżawiony?

- Działalność ZNB będzie stopniowo wygaszana do końca lipca br. Po zakończeniu ostatniego projektu teren zostanie wydzierżawiony innemu podmiotowi, który będzie na nim kontynuował działalność stoczniową. Wspomniane dźwigi, pomimo swojego wieku i zabytkowego statusu, są dalej w pełni sprawnymi urządzeniami wykorzystywanymi w codziennej pracy ZNB i przewidujemy, że nadal będą wykorzystywane przez ich nowych użytkowników. Docelowo tereny przy ulicy Doki będą sprzedane - poinformowało biuro prasowe Mars FIZ.
Czy pod produkcję? Trudne sąsiedztwo z projektem Młodego Miasta raczej nie będzie sprzyjać znalezieniu takiego inwestora. Do tego dochodzą jeszcze obostrzenia konserwatora zabytków. Teren ten i infrastruktura są wpisane do Wojewódzkiej Ewidencji Zabytków.

Sąd: dźwigi stoczniowe to zabytki i można je chronić



Spekuluje się, że być może - jeszcze przed sprzedażą - z terenów i pochylni skorzysta Stocznia Gdańsk, która ma w planach powrót do budowy statków. Jest to możliwe, choć jeszcze niedawno władze stoczni mówiły, że produkcję chcą prowadzić dzięki powstaniu na Wyspie Ostrów dwóch nowych płyt montażowych o łącznej powierzchni 20 tys. m kw., graniczących z nabrzeżami, co daje możliwość bezpośredniego wodowania jednostek. Pojawiają się też informacje, że infrastrukturą przy ulicy Doki zainteresowana jest stocznia Crist, wspomniana już stocznia Karstensen oraz Sunreef Yachts. Mówi się, że ten ostatni podmiot ma największe szanse na dzierżawę.

Opinie (103) 3 zablokowane

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Zbigniew Canowiecki

Prezes Zarządu „Pracodawców Pomorza”. Jest absolwentem Politechniki Gdańskiej....