stat

Stoczniowcy u premiera, inwestor rezygnuje ze stoczni

Prywatyzacja Stoczni Gdynia jest jedynym ratunkiem dla zakładu, który w ciągu ostatnich lat przyniósł straty w wysokości przekraczajacej 500 mln zł.
Prywatyzacja Stoczni Gdynia jest jedynym ratunkiem dla zakładu, który w ciągu ostatnich lat przyniósł straty w wysokości przekraczajacej 500 mln zł. fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

Związkowcy ze Stoczni Gdynia przed siedzibą kancelarii premiera domagali się prywatyzacji ich firmy. To jednak szybko nie nastąpi, bo wczoraj z planów zakupu stoczni wycofała się spółka Amber - należąca do Przemysława Sztuczkowskiego, potentata na rynku złomu.



Do Warszawy pojechało w poniedziałek kilkunastu związkowców z "Solidarności" Stoczni Gdynia. Przywieźli ze sobą czarną trumnę z napisem "Ś.P. Przemysł Stoczniowy Anno Domini 2008".

- Nie chcemy, by premier Donald Tusk stał się grabarzem stoczni. Dlatego, by dotrzeć do niego posłużyliśmy się tak sugestywnym symbolem - mówi Marek Lewandowski z "Solidarności". - Bez szybkiej prywatyzacji firma upadnie. W ministerstwie skarbu odbijamy się od drzwi, więc przyjechaliśmy prosto do premiera. On jest także posłem z Pomorza, więc wierzymy, że nie pozostanie obojętny na los jednej z największych pomorskich firm.

Tusk się ze związkowcami nie spotkał. Trzyosobową delegację przyjął sekretarz stanu w kancelarii premiera Rafał Grupiński. Związkowcy twierdzą, że obiecał im, że premier spotka się w tej sprawie z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem.

Pikieta za szybką prywatyzacją oznaczała w praktyce pikietę za sprzedażą Stoczni Gdynia spółce Amber (należącej do Przemysława Sztuczkowskiego, właściciela Złomrexu). Bo właśnie ta firma od 20 marca miała wyłączność na negocjacje dotyczące zakupu stoczni. Termin zakończenia rozmów przekładano już parę razy. Kolejny upływał wczoraj.

Kiedy związkowcy wracali już z Warszawy do Gdańska okazało się, że spółka Amber z rozmów na temat zakupu Stoczni Gdynia (a także Stoczni Szczecińskiej Nowej) się wycofała. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że szef Ambera zarzucił negocjatorom z rządu, że przez kilka tygodni nie odnieśli się do jego oferty. Wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik, odpowiedzialny za prywatyzację stoczni, tych zarzutów komentować nie chciał.

- Wycofanie się spółki Amber nie przekreśla planów prywatyzacyjnych wobec stoczni - mówi Gawlik. - Są inni chętni, wkrótce będziemy prowadzić kolejne rozmowy.

Szybkiej prywatyzacji Stoczni Gdynia domaga się od rządu Komisja Europejska. Ostateczny termin wyznaczono na koniec czerwca. - Nie wiem, czy zdążymy w tym terminie, ale do końca września prywatyzacja powinna być zakończona - twierdzi wiceminister.

Prywatyzacja stoczni ciągnie się tak długo, bo firma jest w tragicznej sytuacji finansowej. W 2005 r. stocznia straciła 114 mln, w 2006 r. - ok. 275 mln. Strata za 2007 r. jeszcze nie została ujawniona, ale nieoficjalnie wiadomo, że przekroczy 200 mln zł. To wynik nierentownych kontraktów na budowę statków. Zawarto je kilka lat temu, przy mocniejszym kursie dolara, niższych cenach robocizny i stali, a ówcześni menedżerowie nie zabezpieczyli się przed zmianą kursów i cen.

W efekcie stocznia zamiast zarabiać na budowie statków, musi do nich dopłacać. Nie wszystkie nierentowne kontrakty są już zrealizowane. W Gdyni w portfelu zamówień pozostało jeszcze do wybudowania sześć statków, do których produkcji trzeba by dopłacić po kilkadziesiąt milionów złotych.

Antoni Poziomski, prezes Stoczni Gdynia
Szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem wczorajszą pikietę związkowców w Warszawie. Zarówno ministerstwu skarbu państwa, jak i zarządowi stoczni zależy na szybkiej prywatyzacji. Ale sprzedaż takiej firmy to nie sprzedaż jabłek na straganie i w tym przypadku choćbyśmy nie wiadomo jak chcieli, pewnych formalności przeskoczyć się nie da. Moim zdaniem, ta pikieta w żaden sposób prywatyzacji nie przyspieszy i nie miała większego sensu. Niezależnie od przygotowań do prywatyzacji musimy koncentrować się obecnie na naprawie sytuacji stoczni. Próbujemy renegocjować zawarte wcześniej, nierentowne kontrakty, by uzyskać lepsze ceny. Negocjujemy także kontrakty na budowę nowych jednostek, które będą w stanie zapewnić stoczni zyski.

Opinie (33) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Piotr Ciechowicz

Wiceprezes Agencji Rozwoju Pomorza. Nadzoruje prace Regionalnej Instytucji Finansującej, Działu...