To był rekordowy rok, bo Trójmiasto przyciąga ludzi - mówi prezes Żelewski

Przez ostatnie dwa lata wśród potencjalnych inwestorów pojawiają się pytania, które wcześniej się nie pojawiały. To są pytania dotyczące stabilności naszego systemu prawnego - mówi Łukasz Żelewski.
Przez ostatnie dwa lata wśród potencjalnych inwestorów pojawiają się pytania, które wcześniej się nie pojawiały. To są pytania dotyczące stabilności naszego systemu prawnego - mówi Łukasz Żelewski. fot. materiały prasowe

Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Trójmieście urósł w ciągu ostatniego roku o 3,8 tys. miejsc pracy, to stanowi wzrost o 19,6 proc. Obecnie w tej branży pracuje u nas aż 23,1 tys. osób. Jak to się stało, że inwestorzy polubili Trójmiasto, co nam się udało, a co nam zagraża, o tym rozmawiamy z Łukaszem Żelewskim, prezesem Agencji Rozwoju Pomorza.



Najważniejsze jest jednak to, że te nowe miejsca pracy to w większości stanowiska związane z bardziej skomplikowanymi procesami.

Aż 3,8 tys. nowych miejsc pracy w ciągu roku. To rekord.

Łukasz Żelewski: - Tak. Te liczby robią wrażenie. Tylko w ciągu dwóch ostatnich lat zatrudnienie w tej branży wzrosło o 41 proc., czyli o 6,8 tys. osób. To najlepszy wynik w Polsce. Obecnie w sektorze usług wspólnych w Trójmieście pracuje 23,1 tys. osób. W ciągu ostatniego roku pozyskaliśmy 14 nowych inwestycji, a wśród nich jest firma z listy Fortune 500 o przychodach ok. 24 mld USD, która w Trójmieście tworzy centrum usług wspólnych, jest też jedna z 50 najszybciej rozwijających się firm technologicznych według Deloitte, która dostarcza usługi IT dla branży budowlanej oraz ubezpieczeniowej, jest też firma specjalizująca się w hybrydowych rozwiązaniach IT czy firma tworząca oprogramowanie do projektowania 3D ortez medycznych dla dzieci. Przyszły nowe firmy, powiększyły się te już obecne w Trójmieście. O 200 osób wzrosło zatrudnienie w gdańskim centrum badawczo-rozwojowym Amazona, o 100 w Arla Foods. Swoje centra rozwinęły również takie firmy jak: Thomson Reuters, State Street, Nordea, czy Bayer. A to bardzo dobry sygnał. To oznacza, że firmy, które pojawiły się tu kilka lat temu stwierdziły, że te inwestycje świetnie się sprawdzają i w związku z powyższym warto rozszerzyć swoją działalność w naszym regionie. Najważniejsze jest jednak to, że te nowe miejsca pracy to w większości stanowiska związane z bardziej skomplikowanymi procesami.

Usługi stają się bardziej zaawansowane, wymagające wyższych kompetencji, dzięki temu te miejsca pracy są atrakcyjniejsze.

- Zdecydowanie atrakcyjniejsze. Reinwestycje nie są prostym zwielokrotnieniem danych procesów, tylko bardzo często te procesy stają się coraz bardziej skomplikowane. W Trójmieście lokują się i rozwijają poważne firmy technologiczne. Zobaczmy, jak rozwinął się sztandarowy Intel. A taka np. firma Arrow Electronics.
Okazało się jednak, że potrafimy się też doskonale rozwijać w oparciu o kompetencje i wiedzę mieszkańców (...). Maszyny można zapakować do wagonów i wywieźć. A specjalistów?
To jest brand, który szerokiej publiczności niewiele mówi, ale to jest potężna firma informatyczna, która pracuje nad informatycznym zapleczem Googla. Jeżeli za chwilę dowiemy się, że Google już sobie poradził ze swoim bezzałogowym samochodem, to możemy być pewni, że maczała w tym palce ekipa z Trójmiasta. Kolejny przykład to Amazon, który niestety głównie kojarzy się z pracą w sortowniach i niepokojami społecznymi. Jednak Amazon to też firma zajmująca się wysokimi technologiami. Kilka lat temu koncern ten przejął obiecującą firmę Ivona, która stworzyła syntezator mowy. Choć różnie się o tym mówiło, to okazało się, że nie po to, aby zniszczyć konkurencję, schować projekt do szuflady. Amazon doszedł do wniosku, że to, co robi Ivona jest im potrzebne i ten produkt jest dalej rozwijany. Nowe procesy i usługi stają się bardziej zaawansowane, wymagające wyższych kompetencji, skoncentrowane są na rozwoju technologii. Oprócz programistów czy inżynierów, na rynku pracy poszukiwani będą również project managerowie, zwłaszcza z doświadczeniem w prowadzeniu projektów technologicznych. Tacy ludzie u nas są. Naszą zaletą jest tzw. kapitał ludzki.

Jeszcze kilka lat temu utyskiwaliśmy, że brakuje nam dużych projektów przemysłowych. Brakowało fabryk, ale świetnie rozwijały się uczelnie. To dziś procentuje.

- Tych projektów produkcyjnych też się trochę pojawiło na Pomorzu. Okazało się jednak, że potrafimy się też doskonale rozwijać w oparciu o kompetencje i wiedzę mieszkańców. Taka dajmy na to fabryka samochodów to miejsca pracy, choć coraz mniej, bo wiele etapów jest zautomatyzowanych, to też dochody dla państwa z VAT. Jednak, jak pokazują przykłady, łatwiej taką działalność przenieść w inny, tańszy zakątek świata. Maszyny można zapakować do wagonów i wywieźć. A specjalistów?

Wbrew obawom ci inwestorzy zakotwiczyli u nas na dłużej?

- Te reinwestycje pozwalają sądzić, że tak. Okazało się, że centra usług biznesowych nie są tymczasową inwestycją. Thomson Reuters jest u nas 12 lat, Arla Foods i Geoban 10 lat, Sony Pictures 8 lat, Transcom 15 lat w Polsce, a w Trójmieście 11 lat, State Street 10 lat w Polsce, a w Trójmieście 3 lata. Naszym atutem są wykształceni ludzie i potencjał miejsca w ściąganiu specjalistów spoza regionu. W zeszłym roku prawie 4 tys. ludzi znalazło tu zatrudnienie tylko w sektorze usług wspólnych.
Dlaczego nie możemy sobie marzyć, że wszyscy będą chcieli pracować w Trójmieście.
W sumie jest to już ponad 23 tys. Do tego trzeba doliczyć rodziny - współmałżonków, dzieci - to się uzbiera nawet 60 tys. ludzi żyjących z tej branży. Naszym wielkim kapitałem są właśnie uczelnie. Co roku armia ludzi z wyższym wykształceniem wkracza na rynek pracy, dobrze wykształconych ludzi. Dzięki temu tych ponad 23 tys. etatów dało się zapełnić. A gdy ich brakuje, to można ich ściągnąć, bo Trójmiasto, Pomorze ma wielki atut. Jest cudownym miejscem do życia. To jest rzecz, która w tej chwili staje się kluczowa. Ludzie tu chcą mieszkać, chcą wiązać swoje losy z naszym regionem. A naszym zadaniem jest przekazać tę dobrą nowinę tym, którzy jeszcze od tym nie wiedzą. Ściąganie ludzi do pracy jest w tej chwili nawet trudniejszym zadaniem niż opieka nad samym procesem inwestycyjnym. Ten proces inwestycyjny postępuje trochę jak kula śniegowa, zaczyna się jakaś bezwładność tego procesu. Trzeba go tylko pilnować, wspomagać. Natomiast wyzwaniem jest proces przyciągania ludzi do Trójmiasta. I to nie tylko z Polski. Jakiś czas temu rozmawiałem z inwestorem, który mówi, że bardzo wielu ludzi sprowadza do pracy z Hiszpanii, Portugalii, z Włoch. Byłem zdziwiony. A różnica zarobków, a inna kultura, już nie mówiąc o klimacie. Jeżeli jednak w tamtych częściach Europy jest wielki problem z bezrobociem wśród młodych, a tu praca czeka. Czy to jest praca za takie samo wynagrodzenie jak w Hiszpanii - pewnie nie. Jednak tu jest tańsze życie, za to jakość życia może i lepsza. Możemy być spokojni o kolejne inwestycje w ramach sektora usług wspólnych, byleby nie zabrakło nam ludzi do pracy. Mam nadzieję, że u nas już niedługo będzie jak w Londynie. Tam jak się stanie na ulicy to widać ludzi z całego świata, słychać języki z każdego zakątka. Dlaczego? Bo wszyscy przyjechali pracować do Londynu. Dlaczego nie możemy sobie marzyć, że wszyscy będą chcieli pracować w Trójmieście.

Powiedział pan o zjawisku kuli śniegowej - czy za takimi markami jak Intel, Thomson Reuters czy Arla Foods idą kolejne?
Dziś wiemy, jakie są oczekiwania inwestorów, wiemy, jakie są ich kłopoty, lęki i bariery. Potrafimy przewidywać te czynniki, które będą decydujące przy podjęciu decyzji o inwestycji.

- Tak jest. Czasem jest to wręcz sprawa powiązań czysto biznesowych. Bardzo często jest tak, że kooperanci, dostawcy tych wielkich marek sugerują się ich wyborami. Skoro ten wielki posadowił tu jakąś część swojej działalności, to ten mniejszy też chce tu być. Pójdę za swoim głównym zleceniodawcą, będzie mi łatwiej. Jest też czasem odwrotny efekt. Duże korporacje lubią być tzw. jedynym szczupakiem w jeziorze. Jeżeli jest jedyny, to ma pierwszeństwo wybierania tego, co najlepsze, w tym przypadku pracowników.

Dziś mamy efekt kuli śniegowej, odcinamy kupony, ale nie stało się to samo.

- To jest efekt wielu rzeczy, które się na to złożyły. Na część mieliśmy wpływ, bo to wynik naszej ciężkiej pracy. Część to zbieg korzystnych okoliczności. Jeszcze 10 lat temu samorządy miejskie działały osobno, a współpraca była delikatnie mówiąc chłodna. Brak pomysłów, brak systemu. Na szczęście wkroczył Urząd Marszałkowski i postanowił to uporządkować. To zadanie zlecono nam, czyli ARP. Wówczas mieliśmy świadomość, że nasz autorytet jest raczej raczkujący w tej materii, więc zleciliśmy przygotowanie "Analizy atrakcyjności inwestycyjnej województwa pomorskiego" poważnym instytucjom, czyli PwC i Instytutowi Badań nad Gospodarką Rynkową. Pozwoliła ona precyzyjnie określić mocne i słabe strony pomorskiej gospodarki, zidentyfikować sektory priorytetowe w rozwoju inwestycji oraz określić zasady funkcjonowania sytemu obsługi inwestorów zagranicznych. Ta analiza wypunktowała nam, czego potrzebujemy.
A biznes nie lubi niepewności, zwłaszcza gdy inwestuje duże pieniądze. Cztery lata temu nikt nie pytał o stabilność systemu prawnego.
W tym dokumencie zaznaczono, że naszą szansą jest m.in. sektor usług wspólnych. Wskazano jednak coś jeszcze, co stało się kluczem do sukcesu, czyli potrzebę wspólnego działania w ramach skonsolidowanego systemu. Tak powstała inicjatywa Invest in Pomerania. Żadnej konkurencji, jeden wspólny cel. Dziś ta inicjatywa wskazywana jest jako przykład, że można się dogadać i że warto. Dziś wiemy, jakie są oczekiwania inwestorów, wiemy, jakie są ich kłopoty, lęki i bariery. Potrafimy przewidywać te czynniki, które będą decydujące przy podjęciu decyzji o inwestycji. Ta grupa ludzi działała jak pionierzy, bo wówczas nie było się do czego odnieść. W tej pracy nie ma zaklęć, jest wielotorowa, mozolna robota. Na świecie jest bardzo wiele miejsc, gdzie odbywają się sympozja, konferencje. Czy na każdym wydarzeniu trzeba być? Wydawałoby się że tak, bo a nóż widelec. Dziś po kilku latach jeżdżenia po takich miejscach potrafią ocenić, gdzie warto i na jakim szczeblu, a gdzie nie ma się co fatygować. Dzisiaj czasami czujemy zakłopotanie, gdy przyjeżdżają do nas samorządowcy z wielu miejsc w Polsce z pytaniem "Jak to zrobiliście?". Kolejna sprawa to niebywałe zaangażowanie lokalnych przedsiębiorców. W tamtym czasie, gdy my szukaliśmy inwestorów, to inwestorzy komercyjny zauważyli, że trzeba dać kubaturę pod ten nowy interes. Zaryzykowali i wyprzedzili rynek. Olivia Business Centre, Alchemia i wiele innych obiektów biurowych to inicjatywy naszych, lokalnych przedsiębiorców. Są biurowce, jest infrastruktura, są kluby i restauracje, szkoły i przedszkola. To wszystko, plus warunki naturalne: lasy, morze, a do tego jeszcze czyste powietrze sprawia, że tu się świetnie żyje. I z tą nowiną menedżerowie Invest in Pomerania jeżdżą po świecie. Kolejna sprawa, która nakręca ten ruch inwestycyjny u nas, to koniunktura światowa. Byłbym głęboko nieuczciwy nie zauważając tego. Jesteśmy na absolutnej górce koniunktury na świecie. Czasami przyjmujemy to jak grawitację, że ona jest i zawsze będzie. Tak niestety nie jest.

Ale moglibyśmy nie skorzystać, a korzystamy?

- Oczywiście. My tak. Choć... w Europie w tej chwili zdecydowana większość państw generuje nadwyżki budżetowe, a w naszym państwie mamy deficyt mimo tej górki.

A są jakieś zagrożenia, które mogłyby zatrzymać ten ruch inwestycyjny?
Dlatego pokazywanie, że Trójmiasto, Pomorze jest świetnym miejscem do życia i pracy jest naszym najważniejszym działaniem na dziś.

- Są sprawy, które są poza naszym obszarem działania, choć rzeczywiście bardzo przeszkadzają. Przez ostatnie dwa lata wśród potencjalnych inwestorów pojawiają się pytania, które wcześniej się nie pojawiały. To są pytania dotyczące stabilności naszego systemu prawnego. I to naprawdę nie pomaga. Przez ostatnie tygodnie czy miesiące na świecie mówi się głównie o naszej stabilności bądź niestabilności prawnej. To nie może zostać niezauważone. Nie można powiedzieć, że nastąpiło jakieś tąpniecie, załamanie, że wszyscy się wystraszyli i uciekli. Tak nie jest. Jednak prędzej czy później to odczujemy, bo to generuje niepewność. A biznes nie lubi niepewności, zwłaszcza gdy inwestuje duże pieniądze. Cztery lata temu nikt nie pytał o stabilność systemu prawnego. Co najwyżej drapał się po głowie i mówił, że ten system "vatowski" to macie skomplikowany. A dziś? Umowy można negocjować, renegocjować, ale przepędzać inwestora "no bo tak". To chyba nieporozumienie. Kolejna sprawa to koniunktura. Mówimy, że jesteśmy na górce, ale z tej górki za rok czy dwa zaczniemy zjeżdżać. To jest kolejny czynnik, na który nie mamy większego wpływu. A lokalnie? Tak nam się marzy, żeby popracować trochę nad zachodnimi rubieżami naszego województwa i tu kluczowa jest droga S6. Sprawa, która może być bolączką, ale na którą możemy mieć wpływ, to brak pracowników. Dlatego pokazywanie, że Trójmiasto, Pomorze jest świetnym miejscem do życia i pracy jest naszym najważniejszym działaniem na dziś.

Jak idzie niesienie tej dobrej nowiny?

- ARP ma siedzibę w OBC. Czasami w tych budynkach są ćwiczenia przeciwpożarowe. To jest taki moment, że w jednym miejscu na placu gromadzą się pracownicy poszczególnych budynków. Czasami stojąc w tym tłumie mam wrażenie, że stoję w centrum świata. Tyle przeróżnych języków, narodowości, kolorów skóry. Prawie jak w Londynie, więc chyba się udaje.

Opinie (128) 5 zablokowanych

  • pan prezes trochę popłynął z tym Londynem (11)

    ale marzenia trzeba mieć, pod warunkiem że się stoi realnie na nogach a nie pływa w chmurach
    niestety zasoby specjalistów w trójmieście są już na wyczerpaniu i coraz trudniej tym firmą znaleźć kogokolwiek do pracy
    młodzi - uczcie się języków bo to teraz najważniejsza kompetencja - reszty was nauczą w firmie

    • 63 4

    • Let me know how to call a method from another class

      I know english very well, but I dont know anything about C++

      I potem taki anglista ma coś zrobić i leci do bardziej doświadczonych kolegów...

      • 4 6

    • Znajomość języka = kompetencja? (3)

      Znajomość przynajmniej jednego języka to standard, ciężkie studia na minimum dwóch kierunkach żeby znaleźć prace za 2500zł :)

      • 5 4

      • Angielski każdy zna, więc nie problem (2)

        Ale nikt z moich znajomych po Polibudzie nie zarabia 2500, ani nikt nie musiał robić dwóch kierunków :)

        I żeby nie było, większość nie jest informatykami ;p

        • 3 7

        • (1)

          Czego nie było?

          • 1 4

          • Naprawdę jesteś taki tępy? :D

            • 2 0

    • Heh (5)

      Znam sporo osób które są po podstawówkach/zawodówkach. Mają fach w ręku (elektryka czy budowlanka) i zarabiają po 8-10 tys netto regularnie co miesiąc. 5 tys to jak dwa tygodnie leżą. Sami sobie ustalają godziny kiedy pracują, w jakie dni i brak szefa nad sobą. Żadnych targetów i rozliczania poza klientem. Zlecenia same przychodzą z polecenia.... nie tylko ciężkie studia, języki i biurko z laptopem w OBC to dobre pieniądze. A będzie jeszcze lepiej bo młodzi się nie garną do roboty w niebieskim kołnierzyku. Sam planuje max popracować do 40-50 w korpo a potem uciekam na swoje np. w wykończeniówkę. Tam wiek czy wygląd się nie liczy. Tylko umiejętności. Szwagier ostatnio za 2 tygodnie szpachlowania i malowania 50m2 mieszkania wziął 15 tys na dwóch. pzdr

      • 6 4

      • Ok, ale tak zawsze było w szczycie koniunktury (4)

        Nie wiem w jakim jesteś wieku i czy byłeś już na rynku pracy w latach 2007-2008, dokładnie 10 lat temu było to samo - budownictwo jest bardzo zależne od koniunktury, 2-3 lata zarabia się super kasę, a potem 6-7 lat schodzi się ze stawek.

        To samo z zapotrzebowaniem na inżynierów budownictwa, w 2005 roku wszyscy rzucili się na Budownictwo na PG, a w 2010 to już musieli się przekwalifikować, bo nie było pracy, tzn. aż do teraz.

        • 4 1

        • (3)

          Nie zgodzę się do końca. Pracuje od ponad 15 lat. Jak ktoś jest dobry to zawsze fajnie zarobi i ma zajęcie. Samochody będą się psuly, mieszkania beda budowane i remontowane/odświeżane. Poza tym
          Będąc fachowcem duzo łatwiej wyjechać za granicę jak na przyklad w Polsce rynek padnie. Wlasnie w tym problem że Nam nie trzeba duzej ilości inżynierów ale pracowników z fachem w ręku. Koniunktury tycza sie każdego zawodu. Padnie decyzja z gory że tniemy koszty i za chwilę filia polska w OBC czy Alchemii idzie do zamknięcia. Ja tylko pisze ze w wiekszosci przypadkow ten przysłowiowy robol zarabia i żyje na wyższym poziomie z mniejszym poziomem stresu niż ludzie za biurkiem nie licząc moze samej gory ale tam wdrapia się nieliczni.

          • 2 1

          • Kiepskie te porównania

            Mam koleżankę, która ćwiczy podnoszenie ciężarów, więc na pewno jest silniejsza ode mnie. Czy to znaczy, że kobiety są fizycznie silniejsze od mężczyzn? Nie.

            Świetny majster zarobi lepiej od przeciętnego pracownika biurowego, ale zapewne gorzej niż świetny inżynier.

            Mówiąc o koniunkturze mówimy o ogólnej sytuacji, a nie o tym, że jakiś konkretny super kafelkarz będzie rozchwytywany cały rok.

            • 1 0

          • Weź jeszcze pod uwagę (1)

            że robol będzie pracował za podobne pieniądze całe życie natomiast ci pracownicy biurowi z czasem awansują (wiadomo, nie wszyscy). W dodatku robolowi mogą wysiąść plecy w wieku 40 lat i po robocie.

            • 0 2

            • Tylko że robol może być po jakimś czasie sam sobie szefem. Nikt go nie rozlicza poza jego pracą. I ten robol będzie zarabiał wielokrotność przeciętniaka za biurkiem. W wieku 40 lat w korpo będziesz emerytem* w porównaniu z 20 latkami po studiach.
              Czemu ten przysłowiowy robol ma robić całe życie za podobne pieniądze? Śmiem twierdzić że jest przeciwnie. Ile osób w biurze wskoczy na menadżerskie stanowiska. Kilkanaście max. A taki pracownik fizyczny jest tylko zależny od siebie i swoich umiejętności. Zakłada swój biznes i kosi pieniądze. pzdr

              • 1 1

  • to nie Trójmiasto a sam Gdańsk przyciąga ludzi bo to miasto znane i cenione na świecie i do tego atrakcyjne (14)

    o pozostałych miastach położonych obok nie można tego powiedzieć ,więc proszę nie używać tego sztucznego tworu językowego jakim jest "Trójmiasto" bo to sam Gdańsk napędza koniunkturę i przyciąga inwestorów oraz jest zdecydowanym liderem inwestycji

    • 55 60

    • Mnie przyciągnęło Trójmiasto - na imprezy tylko do Gdyni lub Sopotu :) (5)

      • 8 12

      • (4)

        Imprezy to tylko Gdańsk i Sopot. Gdynia to tylko przedmieścia

        • 17 8

        • prawda (3)

          Gdynia to coś do jedzenia i ew kino studyjne, Sopot imprezy, Gdańsk życie i praca

          • 10 8

          • (2)

            Mieszkając w Gdańsku do Gdyni praktycznie wcale nie trzeba jeździć bo niby po co? Szczerze pytam

            Coś do jedzenia? W Gdansku masz zdecydowanie więcej knajp i to do wyboru do koloru pod względem ceny.

            Za komuny i na początku lat 90tych jeździło się do Gdyni na zakupy ale teraz i pod tym względem Gdańsk wyprzedził Gdynie o lata świetlne. Kino studyjne też jest. Serio nie mam do Gdyni po co jechać

            • 18 9

            • Teatr muzyczny :) (1)

              W sumie chyba jedyny powód dla którego odwiedzam Gdynię od czasu do czasu.

              • 12 1

              • Ja wolę filharmonie na olowiance ale to prawda w muzycznym też kilka razy byłem w ciągu ostatnich 10 lat

                • 4 1

    • Gdynia coraz bardziej staje się tym czym Radom jest dla Warszawy (4)

      • 15 6

      • (3)

        Tak to dlaczego w tym swietnym Gdańsku nie ma na wypłaty dla kierowców autobusów a same pojazdy są w opłakanym stanie. Przecież w żadnym mieście taki kabaret nie występuje. Gdańsk jest mocny ale na papierze. Powinno się go porównywać do Krakowa, Wrocławia czy Poznania.... a za tymi miastami jest daleko w tyle. Dlatego trolle leczą kompleksy i ciągle piją do Gdyni.

        • 13 15

        • (2)

          To prawda że Gdańsk powinien więcej płacić kierowcom ale same autobusy są dużo lepsze niż w Gdyni. Szczególnie nowe mercedesy citaro(obecnie najlepszy autobus w Europie).

          • 5 7

          • No ok.... tylko dlaczego kierowcy w Gdańsku narzekają, że jeżdżą starymi trupami, które notorycznie się psują? Słyszałeś coś takiego o Gdyni? W necie możesz napisać każdą bzdurę a w realu wszyscy wiedzą że jest odwrotnie. A co z szadolkami, które powodują smród w wielu dzielnicach? Pewnie zaraz napiszesz, że w Gdyni bardziej śmierdzi.

            • 5 3

          • Nie pamięta wół jak cielakiem był.
            W czasie gdy po Gdyni jeździły już pojazdy niskopodłogowe to gdańszczanie jeździli jeszcze Ikarusami. Gdyni zaczęła wymianę taboru znacznie szybciej niż Gdańsk więc jasne jest że ma część floty starszą ale przy kolejnej dużej zmianie to znowu Gdynia będzie miała nowsze pojazdy.

            • 1 1

    • Kompleksy lecz gdzie indziej.

      • 4 1

    • Sam Gdańsk też zrzuca tony g*wna do Bałtyku (1)

      może jeszcze czymś się chcecie pochwalić?

      • 14 2

      • Zrzuca? Kilka dni zrzucenie ścieki i nie Gdańsk tylko Francuska firma której PiS kiedyś to sprzedał

        • 4 6

  • Gdzie przyjeżdżają? (5)

    Wiecie ile kosztuje wynajem mieszkania na miesiąc?min.3500zl!

    • 18 30

    • chyba jak wynajmujesz wraz z pokojówką w hotelu typu Rozi...

      • 26 3

    • Jakiego???

      Przy deptaku??

      • 14 2

    • Nie dziwcie sie! (2)

      Koszt wynajmu kawalerki to min 1500 plus czynsz i oplaty. Moj znajomy studenciak wynajmuje pokoj - klitke w 7 pokojowym mieszkaniu (5cio pokojowe podzielone na 7... Takze mozna sobie wyobrazic wielkosc pokoi) i placi 1000 zl miesiecznie. Ceny wynajmu w gdansku to skandal

      • 13 7

      • Też uważam, że powinno być drożej. W Londynie tyle się płaci za tydzień

        • 12 5

      • W Monachium wynajęcie 2 pokojowego mieszkania nieumeblowanego to około 1500 euro i nie jest łatwo wynająć

        • 8 4

  • "te nowe miejsca pracy to w większości stanowiska związane z bardziej skomplikowanymi procesami" (9)

    Typu odbieranie telefonów, tłumaczenie i wklepywanie do komputera jakiś ankiet?
    Inwestują tutaj bo tylko tu można jeszcze znaleźć chętnych do ołpen spejsa z płynną znajomością duńskiego i angielskiego za mniej niż 50% średniej UE. Z takimi wymaganiami i stawkami tylko do PL można uderzyć, bo kraje bardziej rozwinięte nie będą robić za grosze a mniej rozwinięte nie mają kwalifikacji.
    Pracowałem w outsourcingu i mam wielu znajomych, 90% to zwykłe śmieci czy jakieś stare wypociny, w których nikt się nie chce babrać, więc trafiają tutaj.
    Cała reszta to takie bajdurzenie o wspaniałych kadłubach czy niezrównanych słomianych inwestycjach wynikające tylko z kompleksów bycia drugoligowym podwykonawcą.

    • 51 18

    • (5)

      Są i takie firmy ale są są też inne w których są dużo bardziej skomplikowane procesy

      • 4 8

      • (4)

        Typu odbieranie telefonów bezprzewodowych z bazy mieszczącej się na biurku kolegi.

        • 9 4

        • (2)

          Firmy typu Intel, Amazon, Sii, pgs, lufthansa, Kemira, Bayer, Thysen, PwC i cała masa innych

          • 1 6

          • ha, ha, ha...

            Chciałoby się powiedzieć ale to wcale nie jest zabawne...

            • 3 4

          • I co ty gościu myślisz, że ludzie robią w tych firmach?

            Taki sam outsourcing, jak gdzie indziej. Np. taka Ivona już od dawna wyprowadzona z Gdańska została faktycznie przez Amazona. A pan prezes dalej będzie się chwalił centrum rozowojowym, które formalnie jest.

            • 1 0

        • Nie wiesz to nie pisz, proste

          • 3 3

    • To co piszesz to sytuacja sprzed 10 lat (2)

      Trochę się pozmieniało przez ten czas, tzn. prace proste stanowią coraz mniejszy odsetek całości i o tym mówi pan z ARP.

      • 3 2

      • No wiesz przekaż dnia z klubu Gazety Wolskiej tak mówi to znaczy że tak trzeba pisać. A jak jest w rzeczywistosci to juz wie tylko sam ojciec dyrektor

        • 1 3

      • Ale to tylko znaczy, że proste prace stały się trudniejsze:)

        A nie, że jesteśmy niezastąpionym
        zagłębiem specjalistów

        • 1 0

  • transcom to firma która się mamy chwalić? (7)

    Studenci dzwoniący po ludziach żeby kupic czajnik a potem wychodzący na fajkę przed dawnym realem na Przymorzu. Żenada. Wstydziłbym sie podawać taką firme jako przykład naszego sukcesu jako miasta co przyciąga inwestorów.

    • 68 5

    • Ja w tym molochu wytrzymałem jakis rok z kawałkiem.

      Zalecam tam spedzic najwyżej 3 -6 miesięcy . Później straty psychiczne są nie do odbudowania :-) . Pozatym kadry to sama Warmia, więc uwazalaja się za nadludzi, w końcu są team leaderami i innymi supersrajzolami, zapominają że na dziadowskiej infolinii XD. Zresztą z tego co wiem, to foremka siebwycwanila i robi rekrutację do nowych oddziałów w Białymstoku i Olsztynie, oczywiście za jeszcze mniejsze pieniądze. Trochę nie mogę uwierzyć, że tą firmę tu wymieniono.

      • 28 2

    • W trójmieście nie każdy ma studia, a nie każdy bez studiów widzi się w stoczni albo na budowie

      • 8 1

    • Transcom

      Najniższa krajowa, zlecenie. A jak byłem tam kiedyś na rekrutacji, to składała się z dwóch etapów! Pewnie taki myk psychologiczny, zeby bardziej zaangazowac naiwnych.

      • 10 0

    • Znajomy też tam był na rozmowie kiedyś (2)

      Bo szukali ze znajomością hiszpańskiego. Oczywiście 5 etapów rekrutacji, pie... o szopenie, potem jaką to my panu dajemy szansę chociaż ma pan małe doświadczenie i nie jest pan studentem, bo wie pan, my dajemy szansę studentom (jasne, nie chcecie UoP dawać po prostu). Na końcu 1800 brutto plus jakieś tam premie - znajomy tylko się zaśmiał i tyle go tam widzieli.
      I zauważcie, że już nie "outsourcing" - bo to się źle kojarzy - tylko "usługi wspólne"
      Myślicie, że wydumane nazwy i para-kołczingowy bełkot nam zastąpią porządną pensję i atmosferę w pracy? Lepiej już szukajcie Mongołów w Ułan-Bator, może oni będą chcieli taką pracę.

      • 11 0

      • Bo usługi wspólne to co innego niż outsourcing (1)

        Ale co Ty tam wiesz...

        • 0 6

        • Bo tak sobie dałeś wmówić, a w istocie to dokładnie to samo

          • 3 0

    • Dorriss... ehhhh

      • 0 0

  • czy Pan Prezes jest Polakiem? (1)

    "Jeżeli za chwilę dowiemy się, że Google już sobie poradził ze swoim bezzałogowym samochodem, to możemy być pewni, że maczała w tym palce ekipa z Trójmiasta".

    Uprzejmie informuję Pana Prezesa, że "maczać palce" ma pejoratywne znaczenie, chodzi o udział w podejrzanej sprawie, nieuczciwej itd. Na takim stanowisku powinno się jednak znać język polski.

    • 41 13

    • Czepiasz się albo nie wiesz co to ironia

      • 5 1

  • Prezes i niewolnicy (3)

    Trójmiasto rozwija usługi bo ma tłumy śmiesznie taniej siły roboczej z kujaw i mazur. W trójmieście pracuje masa ludzi z tamtych tragicznie biednych regionów. Jak już są tu to biorą co popadnie A więc robotę za 2000 zl netto plus oczywiście multisport i darmowa opieka zdrowotna. Takie pyskate gęby jak Pan prezes nawet nie wiedzą skąd się bierze ich 'sukces'.

    • 60 14

    • Polać mu dobrze prawi

      • 13 2

    • Tylko, że Polacy z innych regionów nie zaniżają stawek tylko Ukraińcy, ewentualnie są to przypadki pojedyncze i sezonowe. Moi znajomi po studiach i ja nie zarabiamy 2k netto tylko zazwyczaj powyżej średniej krajowej. Za 2 netto się tu nie utrzymasz.

      • 10 1

    • Bo w firmach jest dyktatura i komuna - centralne planowanie/podejmowanie decyzji jak za komuny, ja się pytam kiedy zostaną takie praktyki zabronione w firmach

      • 0 0

  • Dobrze podsumował (6)

    "żądy" PiS-u "Przez ostatnie dwa lata wśród potencjalnych inwestorów pojawiają się pytania, które wcześniej się nie pojawiały. To są pytania dotyczące stabilności naszego systemu prawnego."

    • 33 32

    • hehe a po wyroku TUE będą jeszcze większe jaja (1)

      bo okaże się, że np. firma portugalska będzie wykręcać się od zasądzonych w Polsce odsetek, powołując się na brak praworządności i odwlekając należną zapłatę w nieskończoność

      brawo PiS!

      • 5 7

      • No tak, za PO z kolei firma portugalska już dawno zostałaby zwolniona z podatków

        uniknęła płacenia jakichkolwiek odsetek i cały zysk wyprowadziła za granicę:)

        • 4 1

    • Co racja to racja. (2)

      Ciezko teraz VAT wyludzac. Co za czasy panie ...

      • 7 3

      • (1)

        Ciężko, bo PO wprowadziła JPK i PiS ma się teraz czym pochwalić...

        • 2 7

        • Z kogo wy idiotów chcecie zrobić? :-)

          • 3 2

    • O to wlasnie chodzi

      Garstka oszolomow przy wsparciu brukseli robi wszystko zeby takie pytanua wsrod inwestorow pojawily sie i zeby w ten sposob ruinowac Polske jako,odwet ze juz wiecej krasc nie moga.

      • 2 1

  • 80 procent firm lokuje sie w Gdańku, 5 procent w Sopocie a 15 u nas w "nowoczesnej" i przyciągającej biznes Gdyni. (3)

    polecam statystyki, zresztą to widać gołym okiem.

    • 36 8

    • Bez przesady w Gdyni nie ma już nawet tych 15 procent

      • 11 4

    • Ha ha ha. (1)

      Gdynia really??? Korki, korki i jeszcze raz korki. I jeszcze brak parkingów. Ulice uuuuu.

      • 4 4

      • Wystarczy poczytać raporty z trójmiejskich dróg. Tam właśnie jak na tacy widać te gdańskie puste i równe drogi. Co za idioci.

        • 3 1

  • tylko u nas chcą za tyle pracować, więc się "rozwijamy" (6)

    dzięki ukraińcom i słoikom z war-maz., szczyt marzeń to stałe zatrudnienie, bo już pozwala się związać z bankiem lojalną umową kredytową na 30 lat i nie wracać na te łąki, po których pasą się żubry. a jak kredyt nie wchodzi w rachubę, to się wynajmie apartament 30m na 7 piętrze w szafie na Zaspie i trzyma się w nim kiciusia na parapecie, a potem... potem się zobaczy, co dalej, narazie praca jest. Gdyby sytuacja za wschodnią granicą była stabilna politycznie i gospodarczo, to prezes Żelewski nie miałby o czym opowiadać, bo te wszystkie korporacje zagraniczne siedziałyby już dawno na wschód od polskiej granicy, zatem cieszmy się, że tam jeszcze tak niespokojnie i są stałe wpływy z wynajmu powierzchni biurowych dla rynkowych gigantów, którym Polacy obsługują to czego inne nacje już za tyle robić nie chcą. pomorze i polska gospodarka kwitnie, bezrobocie idzie w dół, presja na podwyżki wynagrodzenia są mniejsze dzięki cudzoziemcom ale nadal obowiązuje rynek pracownika (pamiętajcie!!!), biurokracja się rozrasta i rozpasa, końcówka unijnego wypasu finansowego. zobaczymy ile to się jeszcze utrzyma w "dobrej kondycji"

    • 49 4

    • co to jest szafa na Zaspie? (3)

      Szafy bardziej kojarzą mi sie z Przymorzem jednak.

      • 1 7

      • Szafy (1)

        stają na Pomorskiej i Wejhera tylko!!!

        • 2 1

        • równiez osiedle młodych na Strzyży, ten sam typ wiezowca, ta sama spółdzielnia

          • 0 1

      • przesuwana z ikei

        jesteś laską z insta?

        • 0 0

    • Wszystko prawda oprócz tych Twoich słoików. Słoiki nie pracują za tyle bo się za tyle nie utrzymasz.

      • 4 3

    • Hehe

      Jak ja lubię, gdy gdańska biedota uzewnętrznia swoje kompleksy :)

      • 2 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Arkadiusz Aszyk

Menedżer z branży stoczniowej. Prezes Mostostalu Pomorze. Ukończył Wydział Zarządzania na...

Najczęściej czytane