• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Top 10 filmów poprawiających nastrój

Tomasz Zacharczuk
29 listopada 2022, godz. 17:00 
Opinie (46)
Jesienią szukamy wielu sposobów na poprawę nastroju. Wśród takich rozwiązań są zarażające optymizmem filmy. Takie jak "Mała miss". Jesienią szukamy wielu sposobów na poprawę nastroju. Wśród takich rozwiązań są zarażające optymizmem filmy. Takie jak "Mała miss".

Jesień i zima należą do tych pór roku, które najmocniej wpływają na samopoczucie. Bywa, że nasz nastrój zmienia się równie często, co pogoda za oknem. Jak więc poradzić sobie z deficytem endorfin? Można na przykład zajadać się czekoladą, choć nie zawsze jest to najlepszy wybór. Bezpieczniejszą opcją w chłodny, nieprzyjemny wieczór jest choćby filmowy maraton. Przygotowaliśmy zestaw tytułów, które zarażają pozytywną energią i skutecznie przepędzają chandrę bez nadmiaru kalorii.



Repertuar kin w Trójmieście


Najlepsze kino na ponury wieczór?

Oczywiście nie istnieje jedyna słuszna filmowa metoda na poprawę samopoczucia. Ile gustów, tyle sposobów radzenia sobie z jesienną apatią. Dla jednych nieocenione pod tym kątem będą nieśmiertelne polskie komedie, dla innych złotym środkiem wydadzą się podlane humorem romanse choćby spod znaku "Dziennika Bridget Jones". Filmowymi antydepresantami mogą być również amerykańskie "akcyjniaki" na wzór "Szklanej pułapki" czy "Zabójczej broni", widowiskowe opowieści o superbohaterach, francuski dowcip rodem z serii "Za jakie grzechy, dobry Boże?" czy nawet kino grozy klasy B.

Do poniższego zestawienia wybraliśmy filmy z szeroko pojętej konwencji "feel-good movie". Celowo pominęliśmy klasyki i doskonale znane już tytuły, skupiając się na mniej oczywistych propozycjach z ostatnich lat, choć i wśród nich nie brakuje kinowych przebojów.

"Kochankowie z Księżyca" ("Moonrise Kingdom"), 2012, reż. Wes Anderson



Skoro już o uciekinierach mowa, to nie mogło w tym zestawieniu zabraknąć małolatów z jednego z najbardziej udanych (a są jakieś nieudane?) filmów Wesa Andersona. Suzy i Sam zrywają się z domu, by w lasach Nowej Anglii przeżyć prawdziwą przygodę i móc pobyć razem pomimo sprzeciwu rodziców. Tropem nastoletnich zbiegów ruszają opieka społeczna, lokalny stróż prawa i drużynowy skautów, do których należy Sam.

Do niebanalnych historii Anderson już od lat przyzwyczaja swoich fanów, ale w "Kochankach..." znajdziemy właściwie cały arsenał jego wybuchowych inscenizacyjnych pomysłów: od wymuskanych estetycznie kadrów, przez rozbrajające dialogi, po zaskakujące aktorskie kreacje (Edward Norton w harcerskich szortach i autoironiczny Bruce Willis jako policjant). Sprawdzona opcja na zwalczanie jesiennej nudy i zarazem malownicza podróż do kina lat 60.

Jesień na małym ekranie. Topowe seriale



"CODA", 2021, reż. Sian Heder



Dość nieoczekiwany zdobywca Oscara w kategorii "najlepszy film" podczas tegorocznej gali w Los Angeles portretuje nietypową familię w obliczu poważnego wyzwania. A takim dla głuchoniemej rodziny Rossich jest marzenie nastoletniej Ruby o wokalnej karierze. Dziewczyna jako jedyna w domu słyszy i porozumiewa się w imieniu rodziców i brata z zewnętrznym światem. Będzie jednak musiała wybrać pomiędzy lojalnością wobec bliskich a ambitnymi planami rozpoczęcia artystycznych studiów (co wiąże się z usamodzielnieniem i opuszczeniem rodzinnego domu).

Można byłoby się spodziewać ckliwego dramatu, a zamiast tego dostajemy lekką i obdarzoną pozytywnymi wibracjami komedię z kilkoma wzruszającymi epizodami, które rozgrzeją mocniej niż kubek herbaty. Zamiennie (lub jako prolog) możemy wybrać francuski oryginał - "Rozumiemy się bez słów" z 2015 roku.

"Green Book", 2018, reż. Peter Farrelly



Kolejny laureat Oscara, który wykorzystując konwencję kina drogi, opowiada o przełamywaniu stereotypów i niwelowaniu bezpodstawnych uprzedzeń. Viggo Mortensen w roli szofera ze społecznych nizin i Mahershala Ali jako ekstrawagancki muzyk z wyższych stref. Obaj ruszają w tournée po Stanach, które stanie się dla mężczyzn początkiem wielkiej przyjaźni pomimo wielu dzielących ich różnic.

Prosta, przejrzysta, nawet momentami nieco sztampowa historia, ale ubarwiona kilkoma ukrytymi znaczeniami, a zarazem niewymuszonym i inteligentnym humorem. W połączeniu z niespiesznym, ale bardzo rytmicznym tempem i świetnymi aktorskimi kreacjami tworzy wartościową filmową rozrywkę, która nie tylko bawi, ale pięknie opowiada o istocie ludzkich relacji.

"Sokół z masłem orzechowym" ("The Peanut Butter Falcon"), 2019, reż. Tyler Nilson, Michael Schwartz



Intrygujący tytuł i równie intrygująca historia. Zak jest chłopakiem z zespołem Downa, który marzy o karierze profesjonalnego wrestlera. W domu opieki społecznej godzinami ogląda taśmy ze swoimi idolami z ringu. Za namową jednego z pensjonariuszy niedoszły zapaśnik daje nogę z zakładu i rusza w pogoń za swoimi marzeniami. Przypadkowo spotyka Tylera, który marzeń nie goni, bo bardziej skupia się na ucieczce przed własnymi problemami. Ten zupełnie niekompatybilny duet niespodziewanie znajduje wspólną częstotliwość i rusza w szaloną podróż po Ameryce.

"Sokół..." to jeden z najbardziej pozytywnych i uroczych filmów ostatnich lat, który w przyjemnym nastroju i z uśmiechem na twarzy zostawia widza jeszcze długo po seansie.

"Mała miss" ("Little Miss Sunshine"), 2006, reż. Jonathan Dayton, Valerie Faris



Opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie Hooverów, która rusza w długą drogę, by spełnić marzenie 7-letniej Olive o wygraniu konkursu piękności, nie bez powodu plasuje się w czołówce niemal każdego zestawienia najlepszych pokrzepiających komedii XXI wieku.

Mamy tu naturalnie mnóstwo sytuacyjnego i słownego dowcipu, czasami nawet podchodzącego pod czarny humor, ale również wiele ukrytych między wierszami refleksji o rodzinnym szczęściu i wzajemnym zrozumieniu. Co prawda nie brakuje w "Małej miss" kilku gorzkich momentów, ba, nawet jednego dość smutnego, ale podczas półtoragodzinnego seansu uśmiech właściwie nie znika nam z twarzy. Przyjemne kino drogi, świetna komedia i pouczający traktat o sile rodzinnych więzi w jednym.

"Dzikie łowy" ("Hunt For The Wilderpeople"), 2016, reż. Taika Waititi



Taika Waititi, podobnie jak Wes Anderson, doskonale czuje się we własnej, mocno oderwanej od hollywoodzkich standardów estetyce kinowej. Jeżeli kilka lat temu zaskoczył was fakt sięgnięcia przez Marvel Studio po nowozelandzkiego reżysera, to w "Dzikich łowach" dostaniecie odpowiedź dlaczego.

Autor "Ragnaroka" pokazuje tutaj pełny wachlarz umiejętności w postaci abstrakcyjnego humoru, niebanalnych pomysłów inscenizacyjnych, zwariowanych zwrotów akcji i olbrzymiego dystansu do swoich bohaterów i całej historii. A ta skupia się wokół Ricky'ego, nastoletniego buntownika i miłośnika hip-hopu, który dokazuje każdej rodzinie zastępczej, do jakiej trafia. Aż do momentu, gdy spotyka zrzędliwego Heca (rewelacyjny Sam Neill), z którym młodzieniec ucieka przed opieką społeczną do buszu. "Dzikie łowy", dzikie kino, dzika i znakomita rozrywka na każdą porę roku. Zwłaszcza jesień i zimę.

"Charlie" ("The Perks Of Being A Wallflower"), 2012, reż. Stephen Chbosky



Polski dystrybutor z tłumaczeniem tytułu poszedł na łatwiznę. Na szczęście podobną drogą nie podążyli twórcy filmu, bo "Charlie" nie jest typową produkcją o nastolatkach dla nastolatków. To słodko-gorzki komediodramat o dorastaniu, radzeniu sobie z traumą i przekuwaniu własnej odmienności w coś wyjątkowego.

Tytułowy bohater nie radzi sobie w szkolnej rzeczywistości po samobójczej śmierci przyjaciela, do którego wciąż pisze listy. Niespodziewanie Charlie spotyka na swojej drodze innych szkolnych "odszczepieńców" (w tych rolach powracająca na ekran po zakończeniu serii o Harrym Potterze Emma Watson oraz jeszcze "czysty" i nieuwikłany w skandale Ezra Miller). "Charlie" zgrabnie łączy w sobie bezpretensjonalną, lekką i humorystyczną formę z poważną tematyką oraz konwencją kina "teen movie". Bardzo pokrzepiająca i mądra rzecz.

"Palm Springs", 2020, reż. Max Barbakow



Nie mogło w tym zestawieniu zabraknąć komedii romantycznej. Jednocześnie nie mogło zabraknąć filmu, który dystansuje wszystko, co w ostatnim czasie powstało w tych akurat gatunkowych rejonach współczesnego kina. Miłosna historia Sarah i Nylesa wymyka się wszelkim schematom. Sami bohaterowie natomiast nie mogą wymknąć się z pułapki przeżywania ciągle tego samego dnia.

Pod grubą warstwą absurdalnego i niepoprawnego humoru kryje się urokliwa i uniwersalna opowieść o miłości, samotności i podejmowaniu właściwych decyzji. Zapętlone w czasie love story to gwarancja świetnej zabawy w blasku kalifornijskiego słońca, co w przypadku panującej za trójmiejskimi oknami pogody wydaje się dodatkowym atutem filmu Maxa Barbakowa. Doskonała alternatywa dla tych, którzy nie przepadają za typowymi komediami romantycznymi, aczkolwiek ich fani też się świetnie tutaj odnajdą.

"Na noże" ("Knives Out"), 2019, reż. Rian Johnson



Błyskotliwa realizacja, fantastycznie dobrana obsada, znakomity Daniel Craig, który na chwilę odłożył licencję na zabijanie, i wyczuwalna w narracji spuścizna Agathy Christie. To właściwie nie miało prawa się nie udać, chociaż nie takie już projekty "udawało się" hollywoodzkim specom "położyć".

Groteskowa czarna komedia wymieszana z wciągającym kryminałem to idealne uzupełnienie jesiennego wieczoru przy lampce wina, bo "Na noże" to iście wytrwane kino, które do głowy uderza mocniej i szybciej niż wysokoprocentowe trunki. Gdy wydawało się, że detektywistyczne opowieści przysypał już kurz historii, Rian Johnson wyciągnął znienacka opowieść o tajemniczym morderstwie autora kryminalnych książek. Rozwiązywanie zagadki dostarczy tak wielu pobudzających emocji, że zapomnimy wnet o jesiennej szarudze.

"Czarna owca", 2021, reż. Aleksander Pietrzak



Kończymy polskim akcentem, którego wybór wcale nie był prostym zadaniem. Przy okazji można zaapelować do naszych filmowców: dajcie nam więcej pozytywnych emocji w kinie. Bez żenujących i taśmowo produkowanych komedii romantycznych czy głupawych "strzelanek", które nadają się do zapychania nocnych ramówek w tv. Wciąż niestety w naszym kraju powstaje za mało bezpretensjonalnego, odciążonego gatunkowo i fabularnie kina, które potrafiłoby umiejętnie połączyć rozrywkową formułę z ciekawym scenariuszem.

Póki co pozostaje polecić jeden z lepszych ubiegłorocznych filmów, w którym zabiegi humorystyczne nie ograniczają się do "rzucania mięsem", a pod masą gagów kryje się jednak wartościowa opowieść z niegłupim morałem. Nie jest to na pewno czarna owca wśród polskich komedii ostatniego 10-lecia.

A jakie są wasze sprawdzone filmowe sposoby na jesień? Piszcie w komentarzach

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (46)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Adam Roman

Członek zarządów Sopockiego Towarzystwa Ubezpieczeń Ergo Hestia SA i Sopockiego Towarzystwa...

Najczęściej czytane