UOKiK sprawdza opłatę covidową, ale tylko pod kątem informacyjnym

Ceny środków ochrony spadają i taką zmianę powinny też uwzględniać gabinety lekarskie czy salony fryzjerskie.
Ceny środków ochrony spadają i taką zmianę powinny też uwzględniać gabinety lekarskie czy salony fryzjerskie. fot. 123rf/Iryna Tiumentseva

10, 70, a nawet 350 zł wynosi tzw. opłata covidowa w niektórych prywatnych placówkach medycznych. Sprawie przygląda się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jednak nie samo pojawienie się takiej opłaty jest przedmiotem zainteresowania Urzędu, a tylko konieczność informowania o niej przed wykonaniem zabiegu. Niestety dodatkowe opłaty pojawiły się nie tylko w gabinetach, ale także w salonach kosmetycznych i fryzjerskich.


Czy spotkałeś się z tzw. opłatą covidową u lekarza, w salonie fryzjerskim lub kosmetycznym?

tak, musiałe(a)m zapłacić dodatkowo 39%
osobiście nie, ale moi znajomi tak 24%
nie, nie spotkałe(a)m się z taką praktyką 37%
zakończona Łącznie głosów: 353

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów napłynęły skargi i pytania od konsumentów dotyczące opłat pobieranych przez dentystów czy lekarzy w związku z koronawirusem. Zgodnie z informacją przekazywaną przez prywatne placówki medyczne opłaty te mają pokrywać koszty związane z zabezpieczeniem gabinetów przed wirusem, np. dodatkowe środki czystości, maseczki, fartuchy. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny przyjrzał się opłatom stosowanym w wybranych placówkach. Ponad 30 proc. skontrolowanych stosowało tzw. opłaty covidowe za zapewnienie wymogów sanitarnych podczas świadczenia usług. 

- Apeluję do wszystkich świadczących różne rodzaje usług, w szczególności do prywatnych gabinetów medycznych, o uczciwość i rzetelne informowanie o cenach i opłatach przed realizacją usług - mówi prezes Tomasz Chróstny.

Zdecyduje wolny rynek?



Okazuje się, że samo wprowadzenie opłaty nie wzbudza niepokoju UOKiK. Uwagi dotyczą obowiązku informowania o tejże opłacie, zanim dojdzie do opłacenia rachunku, czyli po wizycie lub zabiegu. Wynika z tego, że Urząd pozostawia regulacje w tej kwestii... wolnemu rynkowi. Zawsze możemy wybrać gabinet, który ma niższą opłatę lub nie ma jej w ogóle.

Gabinety lekarskie w Trójmieście



Prezes UOKIK skierował prośbę o rozwagę także do konsumentów.

- Szczególnie w tym trudnym czasie bądźmy ostrożni i porównujmy oferty pomiędzy placówkami medycznymi. Pod pretekstem wystąpienia dodatkowych kosztów niektórzy przedsiębiorcy realizują dodatkowe wynagrodzenie, weryfikujmy zatem całkowitą cenę usługi jeszcze przed jej rozpoczęciem lub podpisaniem umowy - dodaje.
Z tzw. białego wywiadu przeprowadzonego przez UOKiK wynika, że wysokość pobieranych opłat wahała się od 10 zł nawet do 350 zł. Średnio pacjenci musieli dodatkowo zapłacić nieco ponad 70 zł. Pozytywną informacją jest to, że pacjenci sieciowych centrów medycznych z takimi opłatami raczej się nie spotkają.

Wyższe ceny także u fryzjera



Niestety tzw. opłata covidowa dotyczy też innych działalności usługowych, czyli branży kosmetycznej i fryzjerskiej. O nich UOKiK jednak nie wspomina. W większości jednak taka opłata nie jest wyszczególniana, tylko nastąpił wzrost ceny. Takie przypadki, zwłaszcza rażące, też można zgłosić do UOKIK.

- Dziwi mnie opłata dodatkowa u dentysty, która ma pokryć koszty dezynfekcji. Przecież do tej pory, czyli przed pandemią, gabinet chyba też był dezynfekowany, a dentysta, u którego leczę zęby, zawsze przyjmował pacjentów w przyłbicy - mówi pani Patrycja, która została zmuszona u dentysty do zapłacenia dodatkowo 50 zł w ramach tzw. opłaty covidowej.
Niestety UOKiK zajął się kwestią informacyjną, a nie wysokością opłaty czy w ogóle jej pobieraniem. Urząd przypomina, że przedsiębiorca powinien podać całkowity koszt usługi przed jej wykonaniem.

Fryzjerzy w Trójmieście



- Jeśli pobiera dodatkowe opłaty, powinien o tym jasno poinformować konsumenta przed zawarciem umowy. Niedopuszczalne są sytuacje, w których o dodatkowych kosztach klienci informowani są np. po zabiegu, wizycie czy wykonaniu usługi. Prawidłowość uwidaczniania cen w tym zakresie kontroluje Inspekcja Handlowa. Za nieprawidłowości w zakresie oznakowania cen inspektor Inspekcji Handlowej może nałożyć na przedsiębiorcę karę finansową w wysokości do 20 tys. zł - czytamy w komunikacie UOKiK.

Braki na rynku wywindowały ceny



Skąd się wzięła tzw. opłata covidowa? Na początku pandemii na rynku brakowało środków ochrony i dezynfekcji z powodu wzmożonego zapotrzebowania. A jeśli czegoś brakowało, to ceny poszybowały. Wówczas ceny zwykłych jednorazowych maseczek z 10 gr podrożały do nawet 4-5 zł. Choć powrotu do dawnej ceny na razie nie widać, to już dziś bez trudu znajdujemy oferty za mniej niż 2 zł w przypadku maseczek chirurgicznych. Ceny specjalistycznych masek z filtrami sięgały nawet ok. 200 zł. Podobnie było z rękawiczkami jednorazowymi. Na początku pandemii za paczkę 50 sztuk trzeba było zapłacić ok. 20 zł. Potem cena wzrosła dwukrotnie, a czasem nawet trzykrotnie.

Z każdym tygodniem sytuacja się normowała. Ceny środków ochrony zaczęły spadać i taką zmianę powinny też uwzględniać gabinety lekarskie czy salony fryzjerskie.

Salony kosmetyczne w Trójmieście



- Jeszcze trzy tygodnie temu musiałem zapłacić w gabinecie lekarskim 70 zł za środki ochrony. Przy kolejnej wizycie już nie było tej opłaty. To dobrze, bo już skłaniałem się do zmiany lekarza. W końcu dlaczego cały koszt ma ponosić pacjent. Prowadzenie gabinetu to też działalność gospodarcza. Czasem jest z górki, czasem pod górę i trzeba dopłacić - mówi z kolei pan Piotr, który jakiś czas temu informował nas o praktykach stosowanych w gabinetach.

Ceny środków ochrony już spadają, bo i więcej pojawiło się ich na rynku. GUS zapytał większe firmy, zatrudniające 50 osób i więcej, o ich produkcję środków ochrony potrzebnych do przeciwdziałania epidemii COVID-19. Okazało się, że w Polsce w samym kwietniu wyprodukowano ok. 3,4 mln zł maseczek ochronnych stosowanych w medycynie, a w okresie marzec-kwiecień - w sumie 8,4 mln zł. Znacznie więcej powstaje maseczek ochronnych innych niż medyczne - 23,1 mln zł sztuk w kwietniu i 27 mln w ciągu dwóch ostatnich miesiącach. W sumie można wyliczyć, że w marcu i kwietniu wyprodukowano 35,4 mln różnego rodzaju maseczek. Do tego powstało też 1,7 mln przyłbic ochronnych, 37,8 tys. gogli, 855 tys. zestawów odzieży ochronnej (kombinezonów, fartuchów) oraz 260 tys. par rękawiczek gumowych. Przedsiębiorstwa wyprodukowały 35,6 mln kilogramów płynów i żeli odkażających, 4,48 mln chusteczek odkażających oraz 1,7 mln kg mydła o właściwościach dezynfekujących.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Sławomir Kądziela

Od 2008 roku związany z rozwojem usług inżynierskich, serwisowych i informatycznych SESCOM SA...