Wirus zmienia biznes. Biznesu nie stać na kilkumiesięczny urlop

- Żyjemy w czasach, kiedy nowe zmienia świat. Trzeba cały czas być na bieżąco, wykorzystywać możliwości, jakie przynosi rzeczywistość - twierdzą Bartosz Borowski i Adam Grzeszczak, właściciele ZAPP Aranżacje.
- Żyjemy w czasach, kiedy nowe zmienia świat. Trzeba cały czas być na bieżąco, wykorzystywać możliwości, jakie przynosi rzeczywistość - twierdzą Bartosz Borowski i Adam Grzeszczak, właściciele ZAPP Aranżacje. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Jak przeorganizować pracę w czasach pandemii, tak aby wszystko "grało", a projekty przebiegały bez zbędnych zakłóceń, i jak działać na rynku wykończeń wnętrz, kiedy nie można spotkać się z klientem. W kolejnej części cyklu "Wirus zmienia biznes" rozmawiamy z Bartoszem Borowskim i Adamem Grzeszczakiem - współwłaścicielami firmy ZAPP aranżacje. W poprzednim odcinku rozmawialiśmy z Krzysztofem Wiśniewskim, współwłaścicielem firmy Lamirex, zarządzającej siecią salonów z bielizną i akcesoriami erotycznymi pod nazwą Venus. Już za tydzień o prowadzeniu firmy w trudnych czasach opowiedzą przedstawiciele firmy JB Solutions, która zajmuje się szeroko pojętą księgowością.



- Stanęliśmy przed wyzwaniem - wstrzymać pracę lub przeorganizować się i spróbować pracować częściowo zdalnie. Z jednej strony praca na budowie nawet podczas pandemii była stosunkowo bezpieczna - ekipy zamykały się w mieszkaniach i robiły swoje. Przy unikaniu niepotrzebnych kontaktów z osobami z zewnątrz i zachowaniu środków bezpieczeństwa przy odbiorze towarów praca właściwie przebiegała bez zakłóceń. Nawet szło szybciej, nie było czasochłonnych odwiedzin klientów na budowach czy wyjazdów na bezpodstawne reklamacje w ciągu dnia - opowiada współwłaściciel ZAPP Aranżacje, Bartosz Borowski.
- Trudniej było się przeorganizować w biurze. Przeszliśmy na pracę online. Szczęściem
w naszym przypadku było to, że planowaliśmy taką możliwość już od dłuższego czasu i większość prac mieliśmy już za sobą. Wystarczyło połączyć wszystkie elementy systemu, po tym procesie mogliśmy przenieść biuro do domów. Zakupiliśmy szereg narzędzi online, które umożliwiły nam w miarę sprawne działanie. Pracę nad projektami i zarządzaniem projektami udało się wznowić po kilku dniach przerwy - dodaje drugi z właścicieli firmy Adam Grzeszczak.

Światełko w tunelu i kolejne problemy



Kiedy światełko w tunelu zaczęło być widoczne, pojawiły się kolejne problemy- dostępność materiałów.

- Boleśnie przekonaliśmy się, że żyjemy w "globalnej wiosce". Lockdown we Włoszech i Hiszpanii spowodował brak dostaw płytek i ceramiki - mówi Bartosz Borowski. - Musieliśmy pilnie zmienić dostawców, aby zasilić ekipy na budowach w materiały budowlane. Kolejne dni przynosiły kolejne problemy i często stawaliśmy przed dylematem zakupu materiałów w bardzo zawyżonych cenach.
- Zamykanie fabryk w Chinach skutkowało brakiem materiałów w Europie, co z kolei powodowało ograniczenie produkcji tutejszych fabryk. Gospodarka wyhamowywała - dodaje Adam Grzeszczak.
Firma stara się zaoferować coś wartościowego, aby zainteresować potencjalnych klientów. Rozwiązania te prawdopodobnie nie powstałyby, gdyby nie aktualna sytuacja.
Firma stara się zaoferować coś wartościowego, aby zainteresować potencjalnych klientów. Rozwiązania te prawdopodobnie nie powstałyby, gdyby nie aktualna sytuacja. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Pozyskać klientów w trudnych czasach



Firma zawsze stara się, aby harmonogram prac obejmował przynajmniej dwa, trzy miesiące naprzód. Tak też było ostatniej wiosny, kiedy to ogłoszono pandemię.

- Kiedy wszystko zwalniało, my mieliśmy jeszcze co robić. Na szczęście. Niestety, tak jak w innych branżach, nie mogliśmy spotykać się z klientami, a co za tym idzie - nie robiliśmy nowych projektów. A czas nieubłaganie leciał - twierdzi Bartosz Borowski.
- Ekipy realizowały to, co wypracowaliśmy przed lockdownem. Wiedzieliśmy, że możemy przetrzymać w takim stanie dwa, trzy miesiące, ale nie dłużej - potwierdza Adam Grzeszczak.
Biuro ZAPP pracowało zdalnie, ekipy na budowach pozamykane były w mieszkaniach. Odbywały się tylko nieliczne, konieczne spotkania z klientami w biurze. Wynikało to nie tylko z ograniczeń przemieszczania się, zakazów przekraczania granic oraz ze zwykłego strachu. Klienci przekładali jednak cały czas realizacje. Część klientów zrezygnowała, inni tracili zdolność kredytową. Firma musiała szybko pozyskać nowych klientów i to bez możliwości fizycznego kontaktu.

Bez nowych klientów firma się nie utrzyma



- Właściwie od razu po ogłoszeniu lockdownu wiedzieliśmy, że bez nowych klientów firma się nie utrzyma. Pierwszą rzeczą, jaką musieliśmy zrobić, to uruchomić zdalną pracę biura. Udało nam się. Dzięki temu mogliśmy kontynuować pracę przy rozpoczętych inwestycjach. Kolejnym wyzwaniem była logistyka i dostępność materiałów - opowiada Bartosz Borowski.
- Dzięki współpracy z producentami mieliśmy pierwszeństwo w dostępie do informacji o stanach magazynowych i możliwość rezerwacji materiałów. Telefony i komputery działały 24 godziny na dobę. Dawaliśmy jakoś radę. Tutaj wielkie podziękowania dla naszych partnerów. Bez nich byłoby trudno - podkreśla Adam Grzeszczak.
Pozostała kwestia pozyskiwania nowych klientów. Firma postawiła na internet.

Wizyta online zamiast tradycyjnej



- Na naszej stronie internetowej działa wyceniarka kosztów aranżacji mieszkań. Każdy, kto planuje wykończenie, może za darmo wykonać sobie taką wycenę. Zainwestowaliśmy w jej promocję w mediach społecznościowych i wyszukiwarkach. Rozpoczęliśmy cykl spotkań online z producentami materiałów wykończeniowych. W każdą środę o godz. 18 zapraszamy na nasz fanpage na Facebooku, gdzie nasi klienci (i nie tylko) mogą posłuchać o tym, co się dzieje na rynku wykończeń, jakie produkty warto zakupić do własnego mieszkania, na co zwrócić uwagę przy wyborze - opowiada Bartosz Borowski.
- Brak możliwości osobistego spotkania bezpośrednio wpłynął na naszą sprzedaż. Dla osób niemogących osobiście nas odwiedzić, przygotowaliśmy gotowe pakiety wykończeń mieszkań. Klienci decydowali się i przez internet zlecali nam prace - dodaje Adam Grzeszczak.

To nie jest pierwszy kryzys i nie ostatni



- Żyjemy w czasach, kiedy nowe zmienia świat. Trzeba cały czas być na bieżąco, wykorzystywać możliwości, jakie przynosi rzeczywistość. Nie jest to pierwszy ani ostatni kryzys w najbliższym czasie. Państwo nie ułatwia nam działalności, wręcz przeciwnie. Z jednej strony mamy inflację, brak stabilności przepisów, wiele nowych nakazów dotyczących księgowości, nowych wymogów organizacyjnych, które zabierają nam czas i pieniądze - mówi Bartosz Borowski.
- Z drugiej strony mamy olbrzymi rozwój technologii we wszystkich dziedzinach, łatwość komunikacji, dostępność materiałów z całego świata. Musimy rozwijać się i przede wszystkim dbać o naszych klientów. W tym całym bałaganie musimy pamiętać, że to dzięki nim nadal pracujemy, i do nich dostosowywać to, co robimy i w jaki sposób - dodaje Adam Grzeszczak.
Firma stara się zaoferować coś wartościowego, aby zainteresować potencjalnych klientów. Darmowa wyceniarka kosztów aranżacji, ogólnodostępne spotkania na żywo z ekspertami, przygotowane i dostępne u deweloperów gotowe pakiety inwestycyjne.

- Rozwiązania te prawdopodobnie nie powstałyby, gdyby nie aktualna sytuacja. A na pewno pozostaną, gdy wszystko wróci do stanu sprzed epidemii - twierdzi Bartosz Borowski.

Nie każdego stać na kilkumiesięczny urlop



Jak podkreślają właściciele ZAPP Aranżacje, koszty prowadzenia działalności są tak duże, że niewiele firm jest w stanie zrobić sobie kilkumiesięczny urlop.

- Większość z nas po prostu nie miałaby po co wracać. Czynsze, pensje dla pracowników, ZUS, podatki, opłaty za prąd - tzw. koszty stałe musimy ponosić - mówi Bartosz Borowski.
- Ktoś powie, że Państwo przygotowało pożyczki dla przedsiębiorców, zwolnienie z ZUSu. Tak, ale wysokość tej pomocy w naszym przypadku nie wystarczy na dłużej niż dwa miesiące funkcjonowania firmy - dodaje Adam Grzeszczak. W przypadkach takich jak pandemia, Państwo powinno mieć zapas środków i gotowe procedury aby pomóc przetrzymać przedsiębiorcom narzucone ograniczenia. Według analityków gospodarka odbuduje się po kilku latach od zakończenia pandemii - państwo zwolniło przedsiębiorców z ZUS-u na trzy miesiące...

Dużo zależy od branży



W ocenie właścicieli firmy to, jak potoczą się losy samej firmy, jak i konkurencji, w dużej mierze zależy od samej branży.

- Odbudowanie zaufania klientów w branży hotelarskiej i turystycznej będzie na pewno trudniejsze niż w branży budowlanej, gdzie my działamy. Wiele firm rozpoczęło sprzedaż w Internecie, wykorzystuje nowe kanały pozyskiwania - twierdzi Bartosz Borowski.
- Jesteśmy przedsiębiorczy i przyzwyczajeni do utrudnień, szczególnie w ostatnim czasie. Na pewno wielu przedsiębiorców powie "dość" i pozamyka firmy, ale ci, którzy pozostaną na rynku, umocnią swoją pozycję - dodaje Adam Grzeszczak.  

Opinie (77) 3 zablokowane

Wszystkie opinie

  • Skoro mieszkania tak świetnie się sprzedają, to znalezienie klientów chcących zrobić aranżację wnętrz powinno być błahostką.

    No chyba, że artykuły pośredników sprzedaży nie ukazują nam całej prawdy...

    • 67 7

  • Nie zauważyłem przestojów w żadnej innej branży poza fitness.

    Już nie popadajmy w skrajności.

    • 22 17

  • A może poprostu są słabi.

    Ja generalnie nie dałbym za aranżacje szafek w mieszkaniu 5 tysi. Wymyślono taki 'modny' zawód a teraz są zdziwieni że ludzie nie chcą korzystać. Jak wolą wydać na sprzęt albo wakacje.

    • 25 5

  • Jak to, przecież jeszcze niedawno to ci wszyscy byznesmani wozili sie wypasionymi furami w leasingu dla szpanu, nadąsani jak jakaś kredytowa arystokracja, i choć tacy kochają parkować na chodnikach i trawnikach to myśle, ze na pewno takich stać na szpanerskie nawet przy małych przestojach;)

    • 39 20

  • Życzę powiedzenia

    • 7 1

  • Ale boli

    Boli lepiej siedzieć na kanapie

    • 12 7

  • I dalej jezdzimy. Musimy popłakać żeby rząd dał kasę.

    Na wiosnę dostałem 240k dotacji. Teraz też liczę na tyle do końca grudnia.

    A ty dalej 15 letnią Fabią i wakacje w Wejherowie?

    • 8 14

  • Z tego co mają napisane na swojej stronie to nawet robią "pod klucz".

    Za aranżację szafek nikt normalny tyle nie zapłaci, ale kompleksowy projekt wykończenia wnętrza jest kosztowny. Jak się na czymś nie znam to płacę fachowcowi żeby wszystko za mnie przygotował i nie muszę się zastanawiać nad ustawianiem gniazdek, czy liczeniem zapotrzebowania na kafle i płytki. Dostaję wizualizację, kompletną listę zakupów, ekipę wykończeniową i do opłacenia fakturę za usługę. Wychodzę z założenia, że godzina mojej pracy jest więcej warta niż strata czasu na ogarnięcie wszystkiego samodzielnie.

    O tej firmie nigdy nie słyszałem, więc nie powiem czy u nich warto cokolwiek zamawiać.

    • 13 1

  • Opinie klientów mają bardzo dobre, zdjęcie realizacji też

    • 5 1

  • Ciebie bolało, ale tylko chwilę chwilę popiekło, a było warto, bo wyżebrałeś od szefa plastykową skodę w leasingu.

    • 4 11

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Maciej Grabski

Przedsiębiorca, inwestor, autor wielu projektów biznesowych. Twórca Olivia Business Centre....

Najczęściej czytane