Wirus zmienia biznes. W czasie pandemii działalność stała się nieopłacalna

Pomimo chaosu i braku jednoznacznych informacji firma Jarosława Malca postanowiła działać w trudnych warunkach pandemii. Choć, jak wspomina, ani jego firma, ani służba zdrowia, ani NFZ nie były przygotowane na taki rozwój sytuacji.
Pomimo chaosu i braku jednoznacznych informacji firma Jarosława Malca postanowiła działać w trudnych warunkach pandemii. Choć, jak wspomina, ani jego firma, ani służba zdrowia, ani NFZ nie były przygotowane na taki rozwój sytuacji. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Wizyty u dentysty w okresie lockdownu mogły mieć miejsce tylko w najpilniejszych przypadkach, wymagających szybkiej interwencji. W tym czasie zakłady świadczące takie usługi zostały prawie całkowicie zamknięte, a obecnie działają objęte licznymi obostrzeniami. Jak utrzymać się na rynku, jeśli pandemia utrudnia kontakt z pacjentem, a wytyczne dla lekarzy są w praktyce trudne do zrealizowania? W kolejnym odcinku cyklu "Wirus zmienia biznes" rozmawiamy z Jarosławem Malcem, współwłaścicielem i prezesem zarządu Skim Gabinety Stomatologiczne. Tydzień temu o swoich zmaganiach z pandemią opowiadał Dominik Kowalik, współwłaściciel agencji eventowej ArtKowalik. Już za tydzień o tym, jak pandemia wpłynęła na jego firmę, opowie Artur Sznek, dyrektor sprzedaży, członek zarządu Gemini Polska.



Według badań przeprowadzonych przez naukowców ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego aż 71 proc. ankietowanych gabinetów stomatologicznych zdecydowało się na zawieszenie praktyki klinicznej w kulminacyjnej fazie COVID-19 i rządowego lockdownu. Z takim problemem musiał się też zmierzyć Jarosław Malec, współwłaściciel i prezes zarządu Skim Gabinety Stomatologiczne.

Znajdź stomatologa w Trójmieście



- Spodziewałem się już wcześniej takiej sytuacji, patrząc na to, co działo się w innych krajach. Co nie znaczy, że do tej trudnej sytuacji byłem przygotowany i miałem plan działania. Pomyślałem, że nadchodzą ciężkie czasy, a  głównym problemem było to, że lekarze zaczęli masowo odmawiać przychodzenia do pracy. Dodatkowo Polskie Towarzystwo Stomatologiczne wydało serię okólników i instrukcji, które praktycznie uniemożliwiały nam działanie - opowiada Jarosław Malec. - Na taką sytuację nie był też przygotowany Narodowy Fundusz Zdrowia, a 60 proc. naszej sprzedaży to właśnie kontrakty z NFZ.

Nikt nie był przygotowany na tak trudną sytuację



Pomimo chaosu i braku jednoznacznych informacji firma Jarosława Malca postanowiła działać dalej w trudnych warunkach. Choć, jak wspomina, ani jego firma, ani służba zdrowia, ani NFZ nie były przygotowane na taki rozwój sytuacji.

- Lekarze, którzy zdecydowali się nadal przychodzić do pracy, dostali specjalne warunki i w ograniczonym zakresie. Przy odpowiednich zabezpieczeniach zaczęliśmy działać. Było to trochę działanie demonstracyjne, aby pokazać NFZ, że mimo pandemii my pracujemy nadal - wspomina Jarosław Malec. - Mogliśmy wówczas przyjmować jedynie pacjentów z bólem, na których tak naprawdę nie zarabiamy. Wizyty mogły się odbywać co godzinę w specjalnych strojach i ze specjalną dezynfekcją. To była działalność raczej dla podtrzymania wrażenia, że coś robimy i nie zlikwidowaliśmy firmy.
Jak wspomina Jarosław Malec, w czasie kwarantanny nikt tak naprawdę nie wiedział, jak długo potrwają obostrzenia.

- Wiedziałem, że nie możemy tak długo działać. W konsekwencji każdego dnia, do każdego pacjenta zaczniemy dopłacać mnóstwo pieniędzy. Szczerze mówiąc, lepiej już chyba nic nie robić, niż prowadzić w ten sposób firmę - mówi Malec. - Przez pewien czas jeszcze działaliśmy, ale długo się tak nie dało i w końcu zamknęliśmy gabinety. Cały czas działało pogotowie stomatologiczne, czyli tzw. pomoc doraźna, i było cały czas oblężone przez pacjentów.
- Sytuacja wraca powoli do normalności, ale nadal żyjemy trochę na krawędzi. Nadal obowiązują pewne reżimy, nadal pracuje nam się trudno i ponosimy dodatkowe koszty - twierdzi Jarosław Malec.
- Sytuacja wraca powoli do normalności, ale nadal żyjemy trochę na krawędzi. Nadal obowiązują pewne reżimy, nadal pracuje nam się trudno i ponosimy dodatkowe koszty - twierdzi Jarosław Malec. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Działalność stała się całkowicie nieopłacalna



Gabinety stomatologiczne były zamknięte przez 1,5 miesiąca. Pod koniec kwietnia 2020 r. w organicznym stopniu firma zaczęła otwierać poszczególne gabinety.

- Jednak nadal przy tych wszystkich licznych ograniczeniach było to dla nas nieopłacalne - wspomina Malec. - Przez cały maj i część czerwca pracowaliśmy, stopniowo zwiększając zakres świadczonych usług. Działalność przez te wszystkie miesiące cały czas przynosiła straty. NFZ nakazał nam wystawiać faktury miesięczne. My jednak nie jesteśmy przychodnią i nie wystawiamy faktur od liczby zapisanych pacjentów, tylko od wykonanych procedur, a procedur nie wykonywaliśmy. Faktury zostały oczywiście zapłacone przez NFZ i teraz wygląda na to, że mamy z ich tytułu zobowiązania. Dodatkowo, kiedy wystąpiłem o pomoc w ramach tarczy, to faktury te zostały zakwalifikowane jako sprzedaż i mogliśmy się ubiegać o kilkaset tysięcy mniej, niż gdybym tych faktur nie wystawił.
Firma Jarosława Malca oszacowała straty z powodu kwarantanny na 800 tys. do 1 mln zł. Roczne obroty firmy wynoszą ok. 5,5 mln zł. Gabinety do dzisiaj ponoszą wyższe koszty działalności, a wydajność pracy jest zmniejszona z powodu obowiązujących nadal obostrzeń.

- Wielu dodatkowych kosztów nie udało nam się zminimalizować. Przykładem są czynsze. Niektórzy zmniejszyli nam opłaty o połowę, a niektórzy nie. Wynagrodzenia musiały być wypłacane choć przez długi czas nikt nie pracował. Nawet Sanipor odbierający od nas nieczystości nie chciał zgodzić się na obniżenie stawki, choć przez dłuższy czas nie produkowaliśmy żadnych śmieci - wspomina Malec.

Działamy, ale trochę na krawędzi



- Sytuacja wraca powoli do normalności, ale nadal żyjemy trochę na krawędzi. Nadal obowiązują pewne reżimy, nadal pracuje nam się trudno i ponosimy dodatkowe koszty. Co najgorsze, nadal nie wiemy, co będzie dalej. Czy nie grozi nam na pewno kolejny lockdown. Nie możemy też zmusić nikogo, aby przyszedł do pracy, bo o pacjentów się nie obawiam. Na pewno do nas przyjdą - mówi Jarosław Malec.
Jak twierdzi Malec, jego firma nie ma innego wyboru, musi działać. Alternatywą byłoby jej całkowite zamknięcie.

- Nie planujemy długoterminowo, a bardziej działamy doraźnie. Zaopatrzyliśmy się we wszystkie niezbędne środki ochronne. Powinny nam wystarczyć do końca tego roku. Wprowadzamy specjalne procedury. Nie możemy jednak przewidzieć, jak sytuacja będzie się rozwijała w przyszłości - stwierdza Malec.

Nie wyobrażam sobie kolejnego lockdownu



Jarosław Malec pozytywnie ocenia pomoc rządową, ma jednak zarzuty do jej rozdzielania. Według niego wsparcie skierowane było w dużej mierze nie do tych, którzy go tak naprawdę potrzebowali.

- Z trudem wyobrażam sobie kolejny lockdown. Ten, który przeszliśmy, już narobił takich problemów, że będziemy przez najbliższe lata to wszystko odrabiali. Pieniądze były rozdawane wszystkim. Wiele firm je wzięło, choć tak naprawdę nie ucierpiało z powodu pandemii. Za takie firmy będziemy musieli płacić wszyscy - mówi Jarosław Malec.
Jarosław Malec uważa, że pomoc finansowa to nie wszystko, powinny być stworzone nowe rozwiązania dotyczące zatrudnienia, podatków.

- Powinna być możliwość zawieszenia niektórych praw pracowniczych. W czasie pandemii musiałem zatrudniać osoby niewykonujące żadnej pracy i za to płacić. Dodatkowo brakuje ulg podatkowych. Słyszymy tylko, że zamiast nich będziemy mieli kolejne obciążenia podatkowe - dodaje Malec.

Opinie (95) 9 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Akurat dentystów mi nie szkoda. (8)

    W Gdańsku mają stawki 3 razy wyższe niż np. Tczewie czy Kościerzynie. Wolę wydać 100 zł na paliwo i zaoszczędzić 400 na plombie.

    Szkoda mi drobnych przedsiębiorców którzy tyrają od świtu do zmierzchu, a od pół roku jadą na stracie im nikt nie pomaga, a ich usługi to nasza codzienność.

    • 131 25

    • W Gdańsku mamy całkiem dobrych dentystów na NFZ

      Fakt, kolejka na 3-4 miesiące, ale jak nic nie boli, a trzeba coś zrobić, to jakoś częściej i tak nie mam ochoty iść ;p

      • 7 2

    • o jakich usługach konkretnie piszesz?

      • 6 5

    • (1)

      CO? Zdarza mi się bywać i to w dość dużej, dobrze wyposażonej i znanej od lat klinice w centrum. Płacę za jeden ząbek poniżej stówki przy jednej płaszczyźnie. I chyba max zapłaciłem 130pln rok temu, jak było coś więcej do zrobienia. Nie ma dramatu a 400 to chyba pierwsza rata za kanałowe.

      • 4 8

      • A ja byłem u zwykłej dentystki przed pandemią. Załatała 3 ubytki, trwało wszystko pół godziny, skasowała mnie 420zł. To że zawaliła sprawę i musiałem u innej dwa tygodnie potem poprawiać to już nawet nie wspominam.

        • 7 0

    • tu w gdańsku robiłem zwykłe plomby za 200-300 zł, na przymorzu. Czy chodzi o czymś skomplikowanym że oszczędzanie aż 400 zł?

      • 3 0

    • Prawda absolutna. W trojmieście nie opłaca się leczyć zębów i budżetów bogatych już dentystów i ich samochodów za 200tys

      • 4 3

    • Kościerzynie? (1)

      ... miałam tę możliwość doświadczenia naocznie "procedur " w gabinecie kościerskim, masakra... maseczka to jedna niezastana rzecz ale brak rękawiczek u pana stomatologa to jakaś pomyłka

      • 0 0

      • Ta, bo te twoje -doświadczenia- są wiele warte.

        • 0 0

  • (3)

    Dentysta/stomatolog/chirurg szczękowy ze stratą? :)))
    Chyba, że mowa o stracie wyłącznie tej księgowej, na której "jedzie" ile się da większość spółek :)

    • 108 4

    • Poważnie (1)

      Nic nie stoi na przeszkodzie aby twoje dziecko zostało stomatologiem zakupiło sprzęt i oferowało swoje usługi.

      • 10 25

      • To po co tez żale? Pokaż lekarzu co masz w garażu?

        • 30 7

    • Wizyta plus naprawa zęba

      To min 350 zł
      50 zł to covidowe

      • 6 2

  • To jest przychodnia dentystyczna? Ani słowa o leczeniu, cały czas o zarabianiu. "Pacjenci z bólem, na których nie zarabiamy". Odstrzelić ich od razu, bo po co ich leczyć, skoro nie da się na nich zarobić?

    • 75 10

  • Ja proponuję abyśmy wszyscy zrobili sobie od razu szufladę zawczasu. (5)

    to jest chore... wypełnienie kompozytem 250zł za 15 min roboty? endodoncja powyzej 500zł za dwie wizyty plus oczywiście odbudowa zęba... nie mówiąc o implantach, koronach, mostach ceramicznych itd. Nie dziwne, że ludzie nie chcą tyle płacić i są szczerbaci.
    Dlatego szuflada jest najlepszym rozwiązaniem. Na noc do szklanki i heja.

    • 63 4

    • (4)

      tylko dlaczego jak u fryzjera jedna z druga płaci 150 - 250 albo i wiecej to nie ma problemu!!!!!!!!!!!!!!!
      Albo hydraulikowi za 15 min roboty stowke!!!!!!!!!!!!
      wszyscy zapominaja o tym że dentysta ma 5 lat bardzo cięzkich studiow a materialy i sprzet na ktorych pracuje kosztuja kupe kasy. Wiec zamiast komentowac z zawiścia i zazdroscia trzeba bylo konczyc studia i heja!!!!!!!!!!!!!!!!

      • 5 9

      • to jak tak ciężko zostać stomatologiem to trzeba było zostać fryzjerem lub hydraulikiem...

        • 8 2

      • (2)

        Tylko jak mi stara weźmie 200zł i pójdzie do fryzjera to siedzi tam ze 2 godziny a nie 15 minut.

        • 4 0

        • 15 min siedzi u fryca a 2h u mnie w lozku (1)

          Fryzjer

          • 1 4

          • Takie wrzutki były śmieszne z 10 lat temu.

            • 3 0

  • Usługi stomatologiczne są drogie

    niestety to bolączka wielu ludzi, którzy mają słabe zęby. Ale sprzęt do leczenia, sam fotel, materiały, praca protetyka, pomocy dentystycznej, wynajem gabinetu to bardzo duże koszta. Zawód stomatologa też bardzo wymagający, zaglądać komuś w buzię cały dzień w niewygodnej pozycji i lata nauki i doszkalania się. Możemy się pocieszyć, że są kraje, gdzie te usługi są wielokrotnie droższe.
    W mniejszych miejscowościach też można trochę zaoszczędzić, więc jeśli kogoś czeka koronka, implant czy leczenie kanałowe to polecam zrobić szersze rozeznanie w cenach.

    • 31 4

  • działalność TAXI także nieopłacalna

    Mimo panujących stereotypów po komunistycznych, taksówka jako działalność służebna była, jest i będzie.
    Mam tylko taką małą nadzieję że wszyscy którzy niszczą gospodarkę w tej gałęzi transportu,w okresie pandemii zostaną sprowadzeni na właściwe tory i będą świadczyć swoje usługi legalnie tak jak wyznaczają to urzędy i Państwowe Instytucje Nadzorujące Transport Drogowy w Polsce.

    • 18 2

  • Komuś nie starczyło na ratę za porsche w leasingu? Co za tragedia!

    • 46 3

  • cos mi się nie zgadza (4)

    'Gabinety stomatologiczne były zamknięte przez 1,5 miesiąca.'
    'straty z powodu kwarantanny na 800 tys. do 1 mln zł. Roczne obroty firmy wynoszą ok. 5,5 mln zł.'
    czyli straty z 1,5miesiąca nie do końca się zgadza. 5,5mln na 12 miesięcy to jakieś 460 tyś * 1,5 jakoś się nie zgadza. Chyba ze teraz do kwarantanny liczymy nawet aktualne czasy.

    • 47 5

    • Obroty to nie majątek ekonomisto od siedmiu boleści -_- (2)

      • 3 10

      • No i?

        On coś pisał o stracie majątku? nie wiem zabierali mu nieruchomości czy coś?

        • 9 1

      • Od siedmiu boleści to jesteś ty. Skoro 460.000 obrotu miesięcznie zapewnia im funkcjonowanie to znaczy że pokrywa koszty i jeszcze zostaje. Jak w takim wypadku policzyli sobie straty na poziomie miliona skoro tyle to oni nie mają obrotu w 2 miesiące?

        • 6 1

    • Mowa o obrotach czyli o przychodach, więi jest racja w tych obliczeniach,

      chyba, że jest ,,sezonowość" częstotliwości korzystania a usług stomatologa :) i akurat marzec- maj najwięcej ludzi biegnie z chorymi zębami.... .

      • 1 1

  • przychodnia stomatologiczna na Szerokiej działa i działała. I jest ok, można? można.

    • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Ludzie biznesu

Kazimierz Wierzbicki

Prezes zarządu i właściciel Grupy Trefl, w skład której wchodzą spółki zajmujące się produkcją i...