Wirus zmienia biznes. Wygrywa ten, kto wytrwa mimo emocji

Najnowszy artukuł na ten temat

Wirus zmienia biznes. Pomoc i restrykcje w granicach zdrowego rozsądku

- Gra zespołowa w ciężkim okresie procentuje potem w lojalności i zaangażowaniu w życie oraz sukces firmy. A przede wszystkim trzeba pamiętać, że to minie - twierdzi Wiktor Jodłowski, założyciel szkoły językowej Talkersi.
- Gra zespołowa w ciężkim okresie procentuje potem w lojalności i zaangażowaniu w życie oraz sukces firmy. A przede wszystkim trzeba pamiętać, że to minie - twierdzi Wiktor Jodłowski, założyciel szkoły językowej Talkersi. fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl

Na kontrolę z ZUS czy ze skarbówki każdy przedsiębiorca jest przygotowany, a przynajmniej może się jej spodziewać. Na starcie z konkurencją czy na walkę o klienta też. Ale pandemia, zamrożenie gospodarki? To było coś, o czym nie wspominały ani poważne publikacje o przedsiębiorczości, ani te z gatunku "jak odnieść sukces w biznesie". Dziś o prowadzeniu firmy w dobie pandemii wiemy tylko tyle, ile doświadczymy. Dlatego rozpoczynamy cykl: "Wirus zmienia biznes". W tym tygodniu o swoich zmaganiach opowiada Wiktor Jodłowski, założyciel szkoły językowej Talkersi. Za tydzień historia Dominika Kowalika z agencji eventowej ArtKowalik.



- Najpierw miałem poczucie, że to potrwa kilka tygodni i sprawy wrócą do normy. Gdy zdałem sobie sprawę, że tak nie będzie, ogarnęło mnie poczucie ogromnego niepokoju o przyszłość firmy, ale też całej gospodarki - wspomina pierwsze dni kwarantanny w Polsce Wiktor Jodłowski, założyciel szkoły angielskiego Talkersi. - A następnie zrobiłem to, co jest według mnie zawsze najlepszym remedium na każdy problem - zabrałem się do ciężkiej i mądrej pracy, aby wygrać w zaistniałej sytuacji.

Kwarantanna wymusiła przejście do pracy online



Szkoła językowa, która przeniosła wszystkich lektorów, pracowników obsługi klienta, sprzedaży i finansów w zaledwie kilka dni do świata online, razem 55 osób. Do tej pory firma była zdigitalizowana w 40 proc., od momentu lockdownu wszyscy rozpoczęli pracę zdalną.

Zajęcia rozpoczęto prowadzić przez Skype, Zoom czy WhatsApp, a klienci na tyle szybko się przystosowali do nowych warunków, że przychody firmy zbliżyły się do okresu przed pandemią. Talkersi postawili także mocniej na content marketing i dotarcie do klienta, który od początku jest nastawiony na lekcje online.

Szkoły językowe w Trójmieście



- Prowadzimy kursy angielskiego w formule jeden na jeden, dlatego przejście na pracę w trybie 100 proc. online było możliwe bez większych problemów. Większość formalności od początku istnienia firmy załatwiamy z klientami zdalnie. W związku z tym od razu po wprowadzeniu ograniczeń "wysłaliśmy" wszystkich pracowników administracyjnych na home office. Ten sam komunikat przekazaliśmy lektorom i klientom - mówi Jodłowski. - Znacząca większość klientów (ok. 90 proc.) zaakceptowała tymczasową zmianę formuły zajęć na zdalną. Dla tych, którzy nie chcieli lub nie mogli kontynuować nauki w formie zdalnej, zastosowaliśmy bezpłatne zawieszenie realizacji umowy do czasu powrotu spraw do normy.

Całkowite załamanie sprzedaży



Przez pierwsze dwa tygodnie po rozpoczęciu kwarantanny firma obserwowała niemalże całkowite załamanie sprzedaży i rozpoczęcia nowych kursów. Ale po tym czasie sprawy zaczęły stopniowo wracać do normy.

- Kilka dni po ogłoszeniu nadchodzących ograniczeń wysłaliśmy stosowne komunikaty do wszystkich pracowników i klientów. Dzięki tej zmianie wielu klientów, mocno przywiązanych do nauki stacjonarnej, przekonało się do nauki online pozwalającej oszczędzać czas i pieniądze, przy zachowaniu wysokiej jakości odbywania kursu. Większość nowych kursantów wybiera do dzisiaj tę opcję, choć udostępniliśmy ponownie również opcję zajęć stacjonarnych. Oczywiście przy zachowaniu środków bezpieczeństwa - twierdzi Jodłowski.
- Zadaniem państwa jest nieutrudnianie, a wręcz szukanie rozwiązań ułatwiających działalność. Wychodzę z założenia, że dobrze prowadzony biznes musi utrzymywać się samodzielnie - mówi Wiktor Jodłowski.
- Zadaniem państwa jest nieutrudnianie, a wręcz szukanie rozwiązań ułatwiających działalność. Wychodzę z założenia, że dobrze prowadzony biznes musi utrzymywać się samodzielnie - mówi Wiktor Jodłowski. fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl
Aktualnie liczba nowych zgłoszeń na kurs angielskiego jest już praktycznie w 100 proc. zgodna z założeniami sprzed pojawienia się covidu.

Jak twierdzi Jodłowski, ścisła komunikacja ze wszystkimi klientami i współpracownikami pomogła mu nawigować biznesem w tych niestabilnych czasach i kierować inicjatywę we właściwą stronę.

- A ja mogę spać spokojniej i planować już kolejne kroki na czas, kiedy wirus ustąpi i powoli wszystko zacznie wracać do normy - dodaje Jodłowski.

Trzeba pamiętać, że to minie



Co wpłynęło na to, że firmie Wiktora Jodłowskiego udało się przejść przez kwarantannę obronna ręką? Jak sam twierdzi, w jego wypadku przeniesienie biznesu całkowicie do świata online było znacznie prostsze niż w przypadku tradycyjnych biznesów. Jednak zaznacza, że w takich sytuacjach ważne jest szybkie podejmowanie decyzji.

- Trzeba podejmować decyzje szybko, ale po przemyśleniu. Utrzymać lub nawet zwiększyć wydatki na marketing. Wykazywać jeszcze większą niż zwykle empatię wobec pracowników i klientów - gra zespołowa w takim okresie procentuje potem w lojalności i zaangażowaniu w życie oraz sukces firmy. A przede wszystkim - pamiętać, że to minie. Wygrywa ten, który wytrwa pomimo emocji i problemów temu towarzyszących - radzi Jodłowski.
Dobrze prowadzony biznes musi utrzymywać się samodzielnie

Jak twierdzi Jodłowski, w przypadku wirusa nieodzowna była też reakcja państwa. Choć zastrzega, że nie jest zwolennikiem zbytniego mieszania się władz do prywatnego biznesu.

- W normalnych warunkach rynkowych jestem przeciwnikiem wspierania przedsiębiorców przez państwo. Zadaniem państwa jest właśnie nie utrudniać, a wręcz szukać rozwiązań ułatwiających działalność. Wychodzę z założenia, że dobrze prowadzony biznes musi utrzymywać się samodzielnie. Inaczej przestaje mieć rację bytu i staje się sztucznie utrzymywany przy życiu przez dotacje, granty itp. - mówi Jodłowski. - Jedynym wyjątkiem jest właśnie nierynkowa sytuacja, w której państwo, chroniąc zdrowie obywateli (nadrzędna wartość) zamyka biznesy (i słusznie). A skoro zamyka biznesy, to albo daje ogromne ulgi, albo właśnie wspiera biznes. 

Jesteśmy narodem zaprawionym w ciężkim boju



Jak twierdzi Jodłowski, jesteśmy narodem zaprawionym w ciężkim boju, więc damy sobie radę.

- Przedsiębiorczość mamy we krwi. Stajemy się też coraz bardziej krajem dobrobytu i lubimy wydawać pieniądze. Więc o większość branż jestem spokojny. Swoją drogą aktualna sytuacja tworzy ogrom szans rynkowych. Kto bacznie obserwuje przetasowania rynkowe i zmiany na nim zachodzące, ten wyłapie dla siebie okazje do stworzenia nowego, wartościowego biznesu - dodaje Jodłowski.
Jodłowski nie ukrywa, że trudne czasy spowodują, że z rynku zniknie wielu graczy.

- Ci, którzy pozostaną, wygrają podwójnie, pozyskując tych klientów, których obsługiwała nieistniejąca już konkurencja - podsumowuje Jodłowski.

Opinie (53) 5 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • (3)

    Ciekawe. Każda branża i jej specyfika jest inna. Gdyby pan miał dzialalność produkcyjną, park maszynowy, ludzi na etatach, leasingi, zusy, wynagrodzenia, najem terenu, koszty stałe rzędu 400 tys. i nagle przychody spadają do poziomu 100 tys. to taki artykuł by nie powstał.

    • 84 2

    • Kolega znajomego twierdzi, że gdyby nie wirus (1)

      Rotszyld19 to ogólnie byłoby lepiej.

      • 4 7

      • Za to ty będziesz się tłumaczył za szerzenie nienawiści na tle rasowym, zgłaszam cię.

        • 3 2

    • O i z taką osobą powinien być wywiad.

      Nie jest sztuką przejście nauki języków face to face na online i opowiadanie jak prowadzić biznes.

      • 11 1

  • Temat ważny, ale artykuł nic nie wnosi. (4)

    Lekcje języka 1:1 faktycznie łatwo przenieść na Zooma czy Skype'a. Vlogerzy/youtuberzy i sklepy online też zapewne sobie radzą w czasach COVID-u. ;) Ciekawe byłyby rozmowy z ludźmi z branż takich jak eventy, szkolenia, sztuka, turystyka, produkcja, gastronomia, rozrywka, itd., którzy jakoś (jak?) sobie poradzili. O ile w ogóle tacy przedsiębiorcy są...

    • 68 2

    • co to jest eventy? (1)

      • 4 13

      • Co to jest nienadążanie za językiem?

        Albowiem takowoż jako i ja tutaj każdy Polszczyzny używać powinien, a kto tak nie czyni, hołotą jest!

        • 3 2

    • Transport pasażerski też koszmarnie dostał po głowie.

      • 10 0

    • Ciekawe to by było gdyby ktoś całkowicie się przebranżowil

      Najlepiej gdyby zaczęli od urzędów z pytaniem ilu zwolniono, ile spraw udało się przenieść online, ile zaoszczędzono . Później do lekarzy, sądów i innych instytucji publicznych. Jak już by ci co żyją z naszych podatków pokazali jak bardzo postarali się o oszczędności to w tedy cykl programów o przedsiębiorcach.

      • 6 1

  • Bardzo nie lubię zbędnego gadania w strefie zawodowej. (2)

    Profesjonaliści nie mają na to czasu - profesjonaliści dogrywają umowy i wymyślają rozwiązania merytoryczne. A nie jakieś śmieszne soft skille i wymyślanie koła na nowo.

    W tekście powyżej nie ma nic odkrywczego. To tak jakby chwalić się tym, że zawiązało się samemu buty.

    W zasadzie można założyć, że tekst jest po prostu reklamą nowej szkoły językowej.

    • 70 4

    • Talkersi to nie jest nowa szkoła językowa

      • 1 0

    • Bo to jest reklama

      Pic na wodę

      • 0 0

  • w sumie same banały

    w artykule

    • 50 1

  • Pandemia oczyści biznes (5)

    z firm ktore nic nie robią przydatnego.

    • 15 13

    • Złota myśl, japrdl... (4)

      Turystyka, która poszerzałaby horyzonty, niepotrzebna - można zrobić grilla na działce. Restauracje i puby zbędne, bo można zeżreć mrożonkę i walić browary w domu. Kina, koncerty i teatry po co komu, skoro jest pornhub i Zenek w TVP. Przewozy pasażerskie? A po co gdzieś jechać; w Kraśniku najfajniej. Fryzjerzy i kosmetyczki - dla bogatych frajerów; prawdziwi Polacy zgolą się na łyso, a pryszcze na ryju to normalka. Przestoje w fabrykach? Niektórych to nie obchodzi, bo z cudzej kasy dostają 500+. I tak dalej, i tak dalej...

      • 29 6

      • All inclusive w Egipcie, żeby się somsiadowi pochwalić bardzo potrzebne.
        Romansidło na walentynki, albo Smoleńsk w kinie tak samo.
        Fryzjerzy którzy przyklejają sobie szyld "barber" i podnoszą cenę o 1000% są przecież najlepsi w fachu.
        No i wiadomo, potrzebujemy koniecznie węgla i to szybko, bo jeszcze wydobycie stanie się rentowne zanim cały wykopią.

        • 5 4

      • Ostry sarkazm poleciał (2)

        A myśl jest głębsza, niż może się wydawać. Twoje prawdziwe potrzeby są niewielkie. Reszta to inżynieria potrzeb i zmyślny marketing. Kraj który musisz zaliczyć, restauracje w których wypada bywać, seriale które musisz zobaczyć i tak dalej, i tak dalej...

        • 4 1

        • i racja i nie (1)

          trzeba też umieć wybierać rzeczy wartościowe...
          rozwinąć firmę czy przeżreć zapas na covidzie i zaliczyć glebę?
          bezrobocie też jest potrzebne (tak! potrzebne) byle nie za duże itd
          taka sztuczna sytuacja :D

          • 1 0

          • Owszem, prawdziwe potrzeby (z dolnej półki piramidy potrzeb) są małe... Problem w tym, że tylko 10% społeczeństwa (albo i mniej) się nimi zajmuje, ale raczej nie mamy miejsca na to, by powrócić do epoki feudalnej, gdzie państwo funkcjonowało jako gwarant bezpieczeństwa (teoretycznie), ściągający za to podatki. Gdzie każdy miał swoje poletko, na którym coś robił. I było paru znachorów. Tyle że te poletka nie dawały się dzielić w nieskończoność między kolejne pokolenia, stąd m.in. coraz większe specjalizacje zawodów. Coraz bardziej luksusowe i "niepotrzebne" zawody. Jedziemy wszyscy na tym samym wozie. Niech upadnie 40% "niepotrzebnych" przedsiębiorstw, upadnie też cały system podatkowy, służba zdrowia itd. Nie wspominając o ewentualnych rozbojach i rewolucjach przy bezrobociu rzędu 40%...

            • 0 0

  • Artykuł o niczym.

    Marnowanie czasu, energii i tworzenie CO2 z metanem i siarkowodorem.

    • 34 3

  • Wygrywa ten kto stawia mądrze (3)

    1. Czyli rok temu zauważył znaczącą role e-commerce,
    2. Czyli ten co postawił na pracownika a nie słuchał starych klakierów
    3. Wygrywa te co ma fajny zespół i jest szczery wobec niego

    • 18 2

    • W pkt.2 winno być ten co postawił na dobrego pracownika. (2)

      • 3 1

      • Jak masz dobre warunki, możesz w dobrych pracownikach przebierać. (1)

        • 3 0

        • Szczególnie w dzisiejszych czasach, nareszcie.

          • 1 0

  • Uhmmm (2)

    Ja pracowałem w sklepie warzywnym na morskiej, zwolniono mnie!!!!!! Teraz pytanie, czyja to wina?

    • 15 4

    • Jołek

      Bym powiedział czyja, ale obiecałem sobie, że nie będę dodawać komentarzy politycznych

      • 9 1

    • Może...

      Nie pasowałeś do organizacji? Haery zawsze chcą dobra pracownika i leży im ich rozwój na sercu :D

      • 0 0

  • Polenbismnesmen

    Dwa kubiki betonu, plastykowe okno, drzwi z castoramy i kawalerka gotowa i pół miliona w kieszeni. W Polsce to się robi bizneess.

    • 17 6

  • Wujek (1)

    Dobra Rada.

    • 27 1

    • 10/10

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Informacje

Reklama

Moim zdaniem

Ważne adresy

Ludzie biznesu

Andrzej Biernacki

Prezes zarządu Ekolan SA. W 1997 roku Andrzej Biernacki i firma EKOL powołali do życia EKOLAN....