Własny, mały "Układ zamknięty" Waldemara Kucharskiego

Najnowszy artukuł na ten temat

Young Digital Planet znika z rynku. Zwolnienia i likwidacja spółki

- Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, żeby spróbować prowadzić śledztwo w sprawie o wielomilionowe nadużycia i zrobić na tym karierę. Teraz urzędnikom po prostu trudno się przyznać, że popełnili błąd - twierdzi Waldemar Kucharski, wobec którego po ponad czterech latach śledztwa prokuratura wystąpi z aktem oskarżenia.
- Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, żeby spróbować prowadzić śledztwo w sprawie o wielomilionowe nadużycia i zrobić na tym karierę. Teraz urzędnikom po prostu trudno się przyznać, że popełnili błąd - twierdzi Waldemar Kucharski, wobec którego po ponad czterech latach śledztwa prokuratura wystąpi z aktem oskarżenia. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Oszustwa na wielką skalę, zmowa i korupcja, a do tego wielomilionowe wyłudzenie podatku VAT. Z dnia na dzień Waldemar Kucharski, były prezes i współwłaściciel Young Digital Planet, z poważanego biznesmena stał się groźnym przestępcą. Po ponad czterech latach śledztwa i zaangażowaniu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Urzędu Kontroli Skarbowej i Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, nie znaleziono ani konkretnych dowodów przestępstwa, ani sensownego motywu. Pozostały jedynie domniemania i wątpliwości co do zaangażowania w sprawę tak dużych sił aparatu sprawiedliwości.



Co wpłynęłoby na poprawę pracy prokuratury?

uproszczenie procedur i zmiana prawa 15%
lepsze przygotowanie prokuratorów do pracy 6%
wprowadzanie ściślejszej kontroli jakości postępowań 19%
nic, ten system należałoby zbudować od podstaw 60%
zakończona Łącznie głosów: 216
Pod koniec 2014 roku prokuratura Apelacyjna w Gdańsku przesłała do mediów komunikat dotyczący "oskarżania o malwersacje finansowe w związku z dostawą dla Ministerstwa Edukacji Narodowej oprogramowania edukacyjnego do nauki języków obcych". Wśród kilkudziesięciu osób objętych aktem oskarżenia znajduje się też Waldemar K. - "inżynier elektronik, w czasie objętym zarzutami aktu oskarżenia (w okresie od 01 grudnia 2008 r. do 30 marca 2009 r.), pełniący funkcję prezesa zarządu i dyrektora finansowego "Y(...)" - SA, z siedzibą w Gdańsku, w przeszłości niekarany."

Waldemar K. to Waldemar Kucharski - znany w środowisku biznesmen, założyciel i twórca sukcesu spółki Young Digital Planet, a obecnie współwłaściciel spółki Learnetic. Kucharski, wraz z szefami kilku innych firm z Polski, posądzany jest obecnie przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku o fikcyjny handel licencjami na oprogramowanie edukacyjne dla szkół. Firmy te miały w ten sposób uzyskać nieuprawnione zyski w wysokości 73 mln zł. Sprawa nie jest jednak jasna, a stawiane Kucharskiemu przez prokuratorów zarzuty z roku na rok "tracą na wadze".

- Dla mnie jest to taki własny "Układ zamknięty", tylko bez podtekstu politycznego. Moja sprawa to przykład, jak w "białych rękawiczkach" można komuś dokopać - mówi Kucharski. - W przesłanym do sądu pod koniec 2014 roku akcie oskarżenia prokuratura nie wspomniała o tym, że w pierwszym akcie oskarżenia z 2010 roku stawiała mi o wiele poważniejsze zarzuty - doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Skarbu Państwa na wielką skalę, zmowy przetargowej i korupcji. Kończy się on przepiękną sentencją, że "jako wymiar korzyści majątkowej przyjmuje się różnicę między ceną zakupu i sprzedaży", czyli zysk firmy. Nagle zysk firmy stał się w oczach prokuratorów przestępstwem. Jednak w ciągu ponad czterech lat śledztwa większość z zarzutów zastała przez samą prokuraturę zaniechana, a stosowne organy, zamiast opierać się na konkretnych dowodach, postanowiły oprzeć się jedynie na domniemaniach. Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, żeby spróbować prowadzić śledztwo w sprawie o wielomilionowe nadużycia i zrobić na tym karierę. Teraz urzędnikom po prostu trudno się przyznać, że popełnili błąd.

Oszustwo, korupcja i zmowa?

Śledztwo zaczęło się w 2010 roku. Wtedy to uzbrojeni funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego weszli do siedziby YDP w Gdańsku. Sprawa dotyczyła przetargu na oprogramowanie do nauki języków obcych dla szkół, które Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło w lutym 2008 roku. W przypadku konsorcjum, w skład którego wchodziło YDP, chodziło o pakiety dla szkół gimnazjalnych oraz ponadgimnazjalnych - za odpowiednio 31,3 mln zł netto oraz 80,1 mln zł netto.

Za te kwoty konsorcjum miało nie tylko dostarczyć oprogramowanie, ale też licencje na jego użytkowanie dla kilku tysięcy szkół. W 2010 roku podczas kontroli skarbowej w jednej ze spółek komputerowych, uczestniczących w ramach konsorcjum w realizacji tego zadania, okazało się, że mogło dojść do nieprawidłowości.

Śledczy przy udziale ABW i Urzędu Kontroli Skarbowej rozpoczęli poszukiwania dowodów na "oszustwa na wielką skalę" przez "osoby reprezentujące szereg podmiotów, działających wspólnie i w porozumieniu." Przesłuchano setki osób, szukając - oprócz dowodów oszustwa i zmowy przetargowej - także wątków korupcji i niegospodarności w MEN. Urzędnikom nie udało się jednak znaleźć ani winnych, ani nawet sensownych motywów popełnienia tak poważnych przestępstw.

- Czytając pierwsze stawiane nam zarzuty wydaje się, że mieli podstawy do takiego działania - opowiada Kucharski. - Co się jednak okazało, przez prawie cztery lata służby przebadały wszelkie możliwe wątki. Nic się nie potwierdziło, a ciężar śledztwa przerzucony został na Urząd Kontroli Skarbowej i to UKS stał się urzędem odpowiedzialnym za to, aby ta sprawa "dała jakiś wynik". Sprawę przeniesiono na grunt prawa administracyjnego, gdzie - aby przedstawić zarzuty - nie trzeba wykazywać ani motywu, ani nawet uzyskanych korzyści.

Oskarżyć na ostatnią chwilę

UKS badał wszystkie podmioty wchodzące w skład konsorcjum przez kilka lat. Bez znaczących sukcesów. Pod koniec 2014 roku zaczął się zbliżać termin przedawnienia. - Urzędnikom został niecały tydzień do czasu, kiedy sprawa się całkowicie przedawni. Prokuratora postanowiła więc postawić nam "jakiekolwiek" zarzuty, które w naszej ocenie ratowały UKS przed przedawnieniem - twierdzi Kucharski. - Wymyślono więc wątek skarbowy całej sprawy. Jak? Stwierdzono, że droga fakturowania, którą wykazaliśmy, nie jest prawdziwa, a licencje zostały zdobyte bezpośrednio u producenta, a nie kupione przez zawiązane przez nas konsorcjum. Jednak ani w decyzji, ani w akcie oskarżenia nie ma ani słowa o tym, na czym oparte są te domysły. Nie ma powołania się na dowód, zeznania, dokument. Śledczy stwierdzili też, że jeżeli wysłaliśmy treść licencji na oprogramowanie do szkół w listopadzie 2008, do czego zobowiązywał nas kontrakt z MEN, to nie mogliśmy zakupić jej 1 grudnia 2008. To jest rozmowa jak z Krzyżakiem sprzed kilkuset lat. Przecież treść licencji każdego oprogramowania jest ogólnie dostępna i można ją sobie przeczytać przed jego zakupem na stronie www producenta.

Domniemania czy fakty?

Jak czytamy w akcie oskarżenia z grudnia 2014 roku, "w toku śledztwa ujawniono, że w dniu 01 grudnia 2008 r., doszło do wystawienia przez szereg podmiotów gospodarczych, fikcyjnych faktur VAT, dotyczących sprzedaży tych samych pakietów dokumentów licencyjnych. Można stwierdzić, iż doszło do utworzenia swoistego łańcucha transakcyjno - licencyjnego".

Według prokuratury w celu udokumentowania rzekomego obrotu licencjami, pomiędzy spółkami biorącymi udział w procederze wystawania faktur datowanych na 1 grudnia 2008 r., przedstawiciele spółek generowali różnego rodzaju dokumenty, takie jak protokoły odbioru, dowody przyjęcia i wydania z magazynu licencji na oprogramowanie. Dokumenty te miały umożliwić poszczególnym spółkom wygenerowanie fikcyjnych kosztów i pomniejszenie należnych podatków. Jak przyznaje sama prokuratura, działania te nie miały natomiast żadnego wpływu na wcześniej ustaloną przez MEN w ogłoszeniu przetargowym cenę dostaw oprogramowania do nauki języków obcych wraz z licencjami.

- Sugeruje się tym samym, że przedstawione przez nas dokumenty nie odzwierciedlają rzeczywistego przebiegu transakcji, nie wskazując jednocześnie żadnego na to dowodu. Całość jest, strojnym w tysiące słów, domniemaniem - tłumaczy Kucharski. - Wszystkie podatki od transakcji zostały uiszczone, a UKS nie zakwestionował nawet wcześniej ich wartości. To co nazywane jest uszczupleniem podatku, jest w rzeczywistości żądaniem zapłacenia drugi raz tej samej kwoty podatku VAT od domniemanej transakcji.

W ostatnim akcie oskarżenia brak już także poważnych zarzutów zmowy, oszustwa na wielką skalę i korupcji. Byli członkowie zarządu YDP mają wyłącznie postawione zarzuty podpisywania faktur i dokumentów transakcji nie uznawanych przez kontrolę przeprowadzoną przez UKS i domniemanego uszczuplenia podatku.

Wszystko wyjaśni proces?

- Całość uzasadnienia stawianych nam obecnie zarzutów ma ponad 40 stron i jest to jedynie przedruk z decyzji UKS - mówi Kucharski. - Wiele razy prosiliśmy o udostępnienie nam dowodów. Później, jako oskarżeni, nawet żądaliśmy ich przekazania. Jako nowe dowody przekazano nam ponad tysiąc stron dokumentów, w których nasi prawnicy nie mogli się ich doszukać. Czekamy, już lekko rozdrażnieni, na proces, który spowoduje, że prokuratura wreszcie będzie musiała wyłożyć swoje karty na stół.

Na razie nie jest znany termin pierwszego procesu przeciwko Waldemarowi Kucharskiemu. Sam oskarżony wierzy jednak, że wyrok obnaży niekompetencje organów ścigania. - Straciłem tyle nerwów i radości życia, że nie mogę sobie wyobrazić, że to wszystko pójdzie na marne. Mam nadzieję, że po mojej wygranej i wyjaśnieniu całej sprawy ktoś może wreszcie "puknie się w czoło". Nie mam ambicji do stania na barykadzie i przeprowadzania rewolucyjnych zmian w całym kraju, ale może choć zmieni to coś w naszym województwie - podsumowuje Kucharski.

Opinie (76) 1 zablokowana

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Ludzie biznesu

Zbigniew Canowiecki

Prezes Zarządu „Pracodawców Pomorza”. Jest absolwentem Politechniki Gdańskiej....