Własny, mały "Układ zamknięty" Waldemara Kucharskiego

- Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, żeby spróbować prowadzić śledztwo w sprawie o wielomilionowe nadużycia i zrobić na tym karierę. Teraz urzędnikom po prostu trudno się przyznać, że popełnili błąd - twierdzi Waldemar Kucharski, wobec którego po ponad czterech latach śledztwa prokuratura wystąpi z aktem oskarżenia.
- Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, żeby spróbować prowadzić śledztwo w sprawie o wielomilionowe nadużycia i zrobić na tym karierę. Teraz urzędnikom po prostu trudno się przyznać, że popełnili błąd - twierdzi Waldemar Kucharski, wobec którego po ponad czterech latach śledztwa prokuratura wystąpi z aktem oskarżenia. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Oszustwa na wielką skalę, zmowa i korupcja, a do tego wielomilionowe wyłudzenie podatku VAT. Z dnia na dzień Waldemar Kucharski, były prezes i współwłaściciel Young Digital Planet, z poważanego biznesmena stał się groźnym przestępcą. Po ponad czterech latach śledztwa i zaangażowaniu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Urzędu Kontroli Skarbowej i Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, nie znaleziono ani konkretnych dowodów przestępstwa, ani sensownego motywu. Pozostały jedynie domniemania i wątpliwości co do zaangażowania w sprawę tak dużych sił aparatu sprawiedliwości.



Co wpłynęłoby na poprawę pracy prokuratury?

Zobacz wyniki (216)
Pod koniec 2014 roku prokuratura Apelacyjna w Gdańsku przesłała do mediów komunikat dotyczący "oskarżania o malwersacje finansowe w związku z dostawą dla Ministerstwa Edukacji Narodowej oprogramowania edukacyjnego do nauki języków obcych". Wśród kilkudziesięciu osób objętych aktem oskarżenia znajduje się też Waldemar K. - "inżynier elektronik, w czasie objętym zarzutami aktu oskarżenia (w okresie od 01 grudnia 2008 r. do 30 marca 2009 r.), pełniący funkcję prezesa zarządu i dyrektora finansowego "Y(...)" - SA, z siedzibą w Gdańsku, w przeszłości niekarany."

Waldemar K. to Waldemar Kucharski - znany w środowisku biznesmen, założyciel i twórca sukcesu spółki Young Digital Planet, a obecnie współwłaściciel spółki Learnetic. Kucharski, wraz z szefami kilku innych firm z Polski, posądzany jest obecnie przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku o fikcyjny handel licencjami na oprogramowanie edukacyjne dla szkół. Firmy te miały w ten sposób uzyskać nieuprawnione zyski w wysokości 73 mln zł. Sprawa nie jest jednak jasna, a stawiane Kucharskiemu przez prokuratorów zarzuty z roku na rok "tracą na wadze".

- Dla mnie jest to taki własny "Układ zamknięty", tylko bez podtekstu politycznego. Moja sprawa to przykład, jak w "białych rękawiczkach" można komuś dokopać - mówi Kucharski. - W przesłanym do sądu pod koniec 2014 roku akcie oskarżenia prokuratura nie wspomniała o tym, że w pierwszym akcie oskarżenia z 2010 roku stawiała mi o wiele poważniejsze zarzuty - doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Skarbu Państwa na wielką skalę, zmowy przetargowej i korupcji. Kończy się on przepiękną sentencją, że "jako wymiar korzyści majątkowej przyjmuje się różnicę między ceną zakupu i sprzedaży", czyli zysk firmy. Nagle zysk firmy stał się w oczach prokuratorów przestępstwem. Jednak w ciągu ponad czterech lat śledztwa większość z zarzutów zastała przez samą prokuraturę zaniechana, a stosowne organy, zamiast opierać się na konkretnych dowodach, postanowiły oprzeć się jedynie na domniemaniach. Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, żeby spróbować prowadzić śledztwo w sprawie o wielomilionowe nadużycia i zrobić na tym karierę. Teraz urzędnikom po prostu trudno się przyznać, że popełnili błąd.

Oszustwo, korupcja i zmowa?

Śledztwo zaczęło się w 2010 roku. Wtedy to uzbrojeni funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego weszli do siedziby YDP w Gdańsku. Sprawa dotyczyła przetargu na oprogramowanie do nauki języków obcych dla szkół, które Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło w lutym 2008 roku. W przypadku konsorcjum, w skład którego wchodziło YDP, chodziło o pakiety dla szkół gimnazjalnych oraz ponadgimnazjalnych - za odpowiednio 31,3 mln zł netto oraz 80,1 mln zł netto.

Za te kwoty konsorcjum miało nie tylko dostarczyć oprogramowanie, ale też licencje na jego użytkowanie dla kilku tysięcy szkół. W 2010 roku podczas kontroli skarbowej w jednej ze spółek komputerowych, uczestniczących w ramach konsorcjum w realizacji tego zadania, okazało się, że mogło dojść do nieprawidłowości.

Śledczy przy udziale ABW i Urzędu Kontroli Skarbowej rozpoczęli poszukiwania dowodów na "oszustwa na wielką skalę" przez "osoby reprezentujące szereg podmiotów, działających wspólnie i w porozumieniu." Przesłuchano setki osób, szukając - oprócz dowodów oszustwa i zmowy przetargowej - także wątków korupcji i niegospodarności w MEN. Urzędnikom nie udało się jednak znaleźć ani winnych, ani nawet sensownych motywów popełnienia tak poważnych przestępstw.

- Czytając pierwsze stawiane nam zarzuty wydaje się, że mieli podstawy do takiego działania - opowiada Kucharski. - Co się jednak okazało, przez prawie cztery lata służby przebadały wszelkie możliwe wątki. Nic się nie potwierdziło, a ciężar śledztwa przerzucony został na Urząd Kontroli Skarbowej i to UKS stał się urzędem odpowiedzialnym za to, aby ta sprawa "dała jakiś wynik". Sprawę przeniesiono na grunt prawa administracyjnego, gdzie - aby przedstawić zarzuty - nie trzeba wykazywać ani motywu, ani nawet uzyskanych korzyści.

Oskarżyć na ostatnią chwilę

UKS badał wszystkie podmioty wchodzące w skład konsorcjum przez kilka lat. Bez znaczących sukcesów. Pod koniec 2014 roku zaczął się zbliżać termin przedawnienia. - Urzędnikom został niecały tydzień do czasu, kiedy sprawa się całkowicie przedawni. Prokuratora postanowiła więc postawić nam "jakiekolwiek" zarzuty, które w naszej ocenie ratowały UKS przed przedawnieniem - twierdzi Kucharski. - Wymyślono więc wątek skarbowy całej sprawy. Jak? Stwierdzono, że droga fakturowania, którą wykazaliśmy, nie jest prawdziwa, a licencje zostały zdobyte bezpośrednio u producenta, a nie kupione przez zawiązane przez nas konsorcjum. Jednak ani w decyzji, ani w akcie oskarżenia nie ma ani słowa o tym, na czym oparte są te domysły. Nie ma powołania się na dowód, zeznania, dokument. Śledczy stwierdzili też, że jeżeli wysłaliśmy treść licencji na oprogramowanie do szkół w listopadzie 2008, do czego zobowiązywał nas kontrakt z MEN, to nie mogliśmy zakupić jej 1 grudnia 2008. To jest rozmowa jak z Krzyżakiem sprzed kilkuset lat. Przecież treść licencji każdego oprogramowania jest ogólnie dostępna i można ją sobie przeczytać przed jego zakupem na stronie www producenta.

Domniemania czy fakty?

Jak czytamy w akcie oskarżenia z grudnia 2014 roku, "w toku śledztwa ujawniono, że w dniu 01 grudnia 2008 r., doszło do wystawienia przez szereg podmiotów gospodarczych, fikcyjnych faktur VAT, dotyczących sprzedaży tych samych pakietów dokumentów licencyjnych. Można stwierdzić, iż doszło do utworzenia swoistego łańcucha transakcyjno - licencyjnego".

Według prokuratury w celu udokumentowania rzekomego obrotu licencjami, pomiędzy spółkami biorącymi udział w procederze wystawania faktur datowanych na 1 grudnia 2008 r., przedstawiciele spółek generowali różnego rodzaju dokumenty, takie jak protokoły odbioru, dowody przyjęcia i wydania z magazynu licencji na oprogramowanie. Dokumenty te miały umożliwić poszczególnym spółkom wygenerowanie fikcyjnych kosztów i pomniejszenie należnych podatków. Jak przyznaje sama prokuratura, działania te nie miały natomiast żadnego wpływu na wcześniej ustaloną przez MEN w ogłoszeniu przetargowym cenę dostaw oprogramowania do nauki języków obcych wraz z licencjami.

- Sugeruje się tym samym, że przedstawione przez nas dokumenty nie odzwierciedlają rzeczywistego przebiegu transakcji, nie wskazując jednocześnie żadnego na to dowodu. Całość jest, strojnym w tysiące słów, domniemaniem - tłumaczy Kucharski. - Wszystkie podatki od transakcji zostały uiszczone, a UKS nie zakwestionował nawet wcześniej ich wartości. To co nazywane jest uszczupleniem podatku, jest w rzeczywistości żądaniem zapłacenia drugi raz tej samej kwoty podatku VAT od domniemanej transakcji.

W ostatnim akcie oskarżenia brak już także poważnych zarzutów zmowy, oszustwa na wielką skalę i korupcji. Byli członkowie zarządu YDP mają wyłącznie postawione zarzuty podpisywania faktur i dokumentów transakcji nie uznawanych przez kontrolę przeprowadzoną przez UKS i domniemanego uszczuplenia podatku.

Wszystko wyjaśni proces?

- Całość uzasadnienia stawianych nam obecnie zarzutów ma ponad 40 stron i jest to jedynie przedruk z decyzji UKS - mówi Kucharski. - Wiele razy prosiliśmy o udostępnienie nam dowodów. Później, jako oskarżeni, nawet żądaliśmy ich przekazania. Jako nowe dowody przekazano nam ponad tysiąc stron dokumentów, w których nasi prawnicy nie mogli się ich doszukać. Czekamy, już lekko rozdrażnieni, na proces, który spowoduje, że prokuratura wreszcie będzie musiała wyłożyć swoje karty na stół.

Na razie nie jest znany termin pierwszego procesu przeciwko Waldemarowi Kucharskiemu. Sam oskarżony wierzy jednak, że wyrok obnaży niekompetencje organów ścigania. - Straciłem tyle nerwów i radości życia, że nie mogę sobie wyobrazić, że to wszystko pójdzie na marne. Mam nadzieję, że po mojej wygranej i wyjaśnieniu całej sprawy ktoś może wreszcie "puknie się w czoło". Nie mam ambicji do stania na barykadzie i przeprowadzania rewolucyjnych zmian w całym kraju, ale może choć zmieni to coś w naszym województwie - podsumowuje Kucharski.

Opinie (76) 1 zablokowana

  • Śledztwo zaczęło się w 2010roku... (2)

    Niemożliwe!!! Nie wcześniej, kiedy wszystkim było duszno i czekali z trwogą na poranną pobudkę?

    • 59 3

    • to za kochanego PO (1)

      Ich przetrzepali? Nie wampir Ziobro? Niedowiary. ..

      • 59 3

      • no to dalej głosuj Pan na PO

        • 31 1

  • To i tak krótko (3)

    np. sprawę Stelli Maris organy śledcze prowadziły "tylko" ok.15 lat...

    • 38 1

    • 11 lat (1)

      11 lat

      • 10 1

      • Sorry, ale

        przekręty miały miejsce w latach 1999-2000, wyrok na bossów zapadł we wrześniu lub październiku 2014

        • 7 0

    • Panie Waldku niech Pan sie nie boi

      Caly narod za Panem stoi...jak spiewa Kazik.

      • 10 5

  • Głos Wybrzeża (3)

    W podobny sposób wkręcono w tzw. wątek Stella Maris szefów głosu wybrzeża, tyle że tam doszedł wątek polityczny, w rezultacie gazeta lewicy padła, w procesie ukryto dokumenty bankowe, które obalały tezy prokuratury i za wszelką cenę próbowano dowieść, że pieniądze mogły pójść na kampanię wyborczą to pierwszy proces, w którym sąd wszystkie wątpliwości wykorzystał do uzasadnienia nieprawomocnego wyroku a także tandetnych ocen moralnych od, których sędzia Szewczyk siebie wykluczyła. Także przed panem prezesem Kucharskim droga jak przed Jędykiewiczem.

    • 19 14

    • A wiesz także co to przecinek i kropka?

      • 9 1

    • tiaa (1)

      Jędykiewicz (ex PZPR) jak wiadomo jest czysty jak łza.

      • 12 4

      • kasa kasa kasa

        jakbyś wydał na adwokatów tyle ile na średniej krajowej jedzie przeciętny Polak przez parę lat, to też byś był czysty jak łza. W Polszcze można kupiś wszystko nawet wymiar........ miłego weekendu :-)

        • 11 1

  • Przekręciarz

    To chyba oczywiste, że kręcił lepsze lody niż Algida.

    • 29 54

  • Bzdury

    niech się Pan trzyma Panie Waldku...

    • 76 12

  • Wiem to (6)

    Każdy kto chce w tym kraju rozpocząć jakiś mały biznes, niech da sobie spokój. Tutaj liczą się chody, szczególnie tam, gdzie w grę wchodzi kasa państwa. Okradanie państwa zaczęło się w 1990 i radośnie trwa.

    • 54 5

    • niezupełnie od 1990 (4)

      okradanie państwa zaczęło się od 1944r. i teraz bierze się za to kolejne pokolenie dawnych szabrowników, m.in. tzw. resortowe dzieci.

      • 24 4

      • a co tam, powiedzmy sobie szczerze - to już przed pierwszym rozbiorem szlachta zaczęła rozkradanie ;-)

        • 5 0

      • za zuej "komuny" zbudowano tyle, że przez 30 lat "wolności" nie zdołano jeszcze wszystkiego ukraść (1)

        taka zua komuna na zwłokach której po dziś dzień się pół narodu pasie...

        • 8 8

        • Nie sprzedano bo nikt tego g*wna nie chce kupić

          Lepiej od nowa coś postawić.

          • 0 0

      • podobno Mieszko I

        podp..ił coś Germanom

        • 5 0

    • Obawiam się tylko, że na mapie świata a nawet Europy, Polska nie jest pod tym względem żadnym wyjątkiem, choć może się wydawać inaczej. Tam gdzie gospodarka jest oparta na ostrej konkurencji, zawsze znajdą się tacy którzy nie chcą/nie potrafią wygrywać walki o o zasoby i klienta w legalny sposób, więc "obchodzą" mechanizm rynkowy za pomocą korupcji, nepotyzmu, układów itd.

      • 10 1

  • O co kaman?! (1)

    Dopóki urzędnik będzie miał do powiedzenia więcej niż akty prawne, którymi się posługuje dopóty ten cyrk będzie się kręcił dalej!

    • 83 2

    • Święta prawda

      • 6 1

  • A co im grozi? (2)

    • 18 1

    • juz kamieniami rzucaja

      Dajcie im sie obronic

      • 4 6

    • 4 lata?

      To albo cos na nich maja albo jakis mlody chce kariere zrobic.

      • 5 1

  • Tu się juz nie daje żyć... (2)

    "Państwo istnieje tylko teoretycznie" a instytucje robią z ludźmi co chcą, czy to na zlecenie czy na podstawie donosiku od życzliwego. Dlatego postanowiłam już nie dorzucać ani grosza do US ani do ZUS i rejestruję działalność w Anglii, tam wszystko jest prostsze, działa dla ludzi a nie przeciwko nim, w mej Ojczyźnie niestety większość spraw postawiona jest na głowie.

    • 63 3

    • I o to chodzi ("tu się już niedaje żyć") (1)

      Są siły które wszelkimi sposobami chcą nam Polakom obrzydzić własną Ojczyznę

      • 6 3

      • zydy i masony znaczy

        • 7 10

  • (1)

    "Sprawę przeniesiono na grunt prawa administracyjnego, gdzie - aby przedstawić zarzuty - nie trzeba wykazywać ani motywu, ani nawet uzyskanych korzyści."

    Jak państwo totalitarne.

    Anonimowa "władza" mówi, że jesteś winny a ty masz być tym wielbłądem, który udowodni że było inaczej...
    Powodzenia. Może znajdą dowód na to, że zaparkował na kopercie lub zwinął batonika ze sklepu i już będzie po nim.

    • 74 0

    • Podać nazwisko prokuratora i urzędnika UKS odpowiedzialnych za ten cyrk

      Po uniewinnieniu oskarżonego obciążyć ich kosztami sądowymi oraz oraz karą za wyrządzone szkody moralne i wszelkie inne zwiazane z błędnymi decyzjami organów państwowych

      • 19 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Łukasz Żelewski

Prezes zarządu Agencji Rozwoju Pomorza od 2007 roku. Wcześniej pełnił funkcję Zastępcy Dyrektora...