Home office a wypadek przy pracy

Również przy pracy zdalnej mogą zdarzyć się sytuacje, w których dane zdarzenie można zakwalifikować jako wypadek przy pracy.
Również przy pracy zdalnej mogą zdarzyć się sytuacje, w których dane zdarzenie można zakwalifikować jako wypadek przy pracy. fot. 123rf / Elnur Amikishiyev

Resort pracy zapowiada, że w Kodeksie pracy zostanie uwzględniona praca zdalna. Regulacja ta jest wyczekiwana od dawna zarówno przez pracodawców, jak i samych pracowników. Na razie jednak musimy sobie radzić z przepisami, które obowiązują. Co w sytuacji, gdy podczas pracy w domu ulegniemy wypadkowi?



- Od czasu epidemii pracuję online z domu. Ostatnio w ciągu dnia pracy potknęłam się i uszkodziłam stopę. Wydarzyło się to u mnie w domu, ale byłam w pracy. Na szczęście nie stało się nic poważnego, ale zastanawiam się, czy takie zdarzenia można zakwalifikować jako wypadek przy pracy lub w miejscu pracy. Nie podpisywałam z pracodawcą aneksu do umowy w sprawie nowego trybu pracy, czyli home office. O tej formie pracy zostaliśmy poinformowani e-mailowo - zastanawia się czytelniczka.

Porady prawne w serwisie Praca



Odpowiedzi na to pytanie udzielił mecenas Wojciech Kawczyński z Kancelarii Prawnej Kawczyński i Kieszkowski Adwokaci i Radcowie Prawni Sp.p. w Gdańsku.

Wojciech Kawczyński, radca prawny
Wojciech Kawczyński, radca prawny
W związku z panującą pandemią koronawirusa wielu pracodawców skorzystało z danej im przez ustawodawcę w art. 3 Ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych z 2 marca 2020 roku (Ustawa o COVID-19) możliwości skierowania pracowników do pracy zdalnej w drodze polecenia.

W ustawie tej nie zostały przewidziane szczególne przesłanki odpowiedzialności pracodawcy za wypadek przy pracy, jeżeli jest ona wykonywana zdalnie poza zakładem pracy w tzw. trybie home office. Biorąc pod uwagę, że przed epidemią przepisy prawa pracy nie przewidywały instytucji pracy zdalnej i szczególnych warunków pracy w tym trybie, aby ustalić, czy w sytuacji przedstawionej przez czytelnika doszło do wypadku przy pracy, należy wziąć pod uwagę ogólną definicję wypadku przy pracy wynikającą z Ustawy z 30 października 2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych.

Zgodnie z art. 3 tej ustawy za wypadek przy pracy uznaje się zdarzenie:
  1. nagłe,
  2. wywołane przyczyną zewnętrzną,
  3. powodujące uraz lub śmierć,
  4. które nastąpiło w związku z wykonywaną pracą.

O ile, w kontekście pracy zdalnej, pierwsze trzy punkty nie powinny budzić wątpliwości, to wydaje się, że największy problem może powodować ustalenie, czy wypadek, który wydarzył się na tzw. "home office" pozostaje w związku z wykonywaną pracą. W ustawie szeroko opisano, kiedy mamy do czynienia z taką sytuacją. Przede wszystkim za wypadek przy pracy będą uważane sytuacje, które wydarzyły się podczas lub w związku z wykonywaniem zwykłych czynności, poleceń pracodawcy, podczas wykonywania czynności na rzecz pracodawcy oraz w drodze do lub z pracy.

Analizując zdarzenia powstałe na home office, bez wątpienia do każdego przypadku należy podejść indywidualnie i ustalić precyzyjnie, kiedy i w jakich okolicznościach doszło do wypadku i czy pozostawał on w związku z pracą. Na pewno sam tylko fakt, iż do zdarzenia doszło w godzinach pracy, nie będzie skutkował uznaniem go za wypadek przy pracy.

W niniejszym przypadku istotnym będzie ustalenie, o co się pracownik potknął i czy miało to związek z wykonywaną pracą. Przykładowo, jeżeli pracownik potknął się i doznał urazu stopy, przygotowując np. posiłek dla dziecka (nawet jeśli doszło do tego w godzinach pracy), a uraz był następstwem np. nieporządku w mieszkaniu i nie pozostawał w żadnym związku ze świadczoną pracą, wtedy nie sposób uznać tego zdarzenia za wypadek przy pracy.

Niewątpliwie jednak również na home office mogą zdarzyć się sytuacje, w których dane zdarzenie zakwalifikujemy jako wypadek przy pracy. Będzie tak np. w sytuacji, kiedy w mieszkaniu pracownika podczas pracy przy komputerze dojdzie do nieprzewidzianej awarii urządzenia albo instalacji elektrycznej i np. pracownik zostanie porażony prądem - nie ulega wątpliwości, że taka sytuacja będzie wypełniała wszystkie cztery wymienione niżej przesłanki wypadku przy pracy. Podobnie będzie np. w sytuacji, kiedy pracodawca wyda pracownikowi polecenie, aby wydrukował jakiś dokument i zawiózł go na pocztę albo w innym celu opuścił na chwilę miejsce wykonywania i to właśnie w tym czasie wydarzy się nieszczęsny wypadek, np. pracownika w tym czasie potrąci samochód albo skręci kostkę na nierówności na drodze, idąc prosto do celu. Oczywiście niezależnie od stwierdzenia, czy doszło do wypadku przy pracy, badany będzie stopień przyczynienia się pracownika do powstania wypadku tj. czy np. kabel komputera o który pracownik się potknął był w sposób należycie zabezpieczony, ale to temat na odrębny artykuł.

Na zakończenie podkreślić należy, że zarówno z perspektywy pracownika, jak i pracodawcy bardzo istotne znaczenie będzie miało również, czy w miejscu wykonywania pracy są zachowane wszystkie wymogi BHP, niezbędne do prawidłowego i bezpiecznego wykonywania pracy.

Ważne przy tym, aby - jeżeli pracownik ma wątpliwość co do tego, czy warunki wykonywania pracy w mieszkaniu spełniają wszystkie wymogi BHP - jeszcze przed przystąpieniem do pracy zdalnej zgłosił ten fakt pracodawcy, żeby zminimalizować ryzyko wystąpienia sytuacji takich jak opisuje czytelnik. Wtedy pracodawca powinien zapewnić odpowiedni sprzęt, np. dostosowany do wymogów BHP fotel, monitor czy inne urządzenia niezbędne do bezpiecznego wykonywania pracy i być może uda się zapobiec konieczności wyjaśniania, czy w danej sytuacji doszło do wypadku przy pracy i przeprowadzania całej procedury powypadkowej.

Opinie (37) 4 zablokowane

  • Hmm, skoro nastąpiło potknięcie... (5)

    ... to znaczy, że pracownik nie siedział przed komputerem, a gdzieś sobie chodził. Czyli nie pracował. Co to ma być za pozoranctwo. Nagana!

    A tutaj jeszcze jakieś dyrdymały,

    • 20 26

    • Niby taki zarobiony, a do kibla to chodzi!

      • 21 1

    • (2)

      a jak wstał od monitora bo:
      -poszedł do toalety w ramach należnej mu przerwy 15 minut ( po przepracowniu kilku godzin) lub 5 minut przerwy od pracy przy monitorze na każdą godzinę
      - potknął się o kabel od zasilania np. monitora
      - potknął się "idąc do pracy" z sypialni do pokoju na innym piętrze

      Po prostu przepisy tego nie regulują i słusznie czytelnik zapytał.
      Ubezpieczyciel oczywiście zinterpretuje wszystkie powyższe przypadki na niekorzyść ubezpieczonego, aby nic nie wypłacać.

      • 8 2

      • Ale do toalety to można chodzić i poza przerwą, tego przepisy nie zabraniają. Kiedyś jakaś korporacja proponowała pieluchomajtki ale to nie przeszło.

        • 3 0

      • gwoli ścisłości

        w pracy przy monitorze masz 5 minut przerwy na godzinę, ale przerwy w pracy przy monitorze, a nie przerwy w pracy jako takiej

        • 5 0

    • Rozumiem, jak pracownik dzwoni przez telefon to nie pracuje

      Bardzo dużo osób negocjując lub rozmawiając z klientem chodzi, bo to poprawia myślenie i wprowadza pewien rytm w rozmowie. Nie każdy pracownik pracujący zdalnie posiada pracę polegającą na przeklepaniu danych.

      • 5 0

  • A ja zadam inne pytanie. (15)

    Czy w związku z home office pracownikom przysługuje rekompensata za energię elektryczną i wodę? Mój pracodawca (duże, największe w zasadzie korpo w Gdyni) konsekwentnie zbywa pracowników, którzy o to pytają. Home office przynosi pracodawcy znaczące oszczędności na utrzymaniu biura (energia elektryczna, woda, mleko do kawy, czy nawet owocowe wtorki). Z tytułu pandemii nie odbyła się też letnia impreza dla pracowników. Jest to wiec oczywiste przeniesienie kosztów na pracownika. Jeśli chodzi o dostosowanie miejsca pracy, to oferuje użyczenie np monitorów czy krzesła, ale transport odbywa się na własny koszt i odpowiedzialność( a nie każdy posiada samochód).

    • 24 21

    • rozumiem, że równie chętnie wszyscy pracownicy z podwyższonym kosztem uzyskania przychodu z tytułu dojazdu do pracy z innej miejscowości już wyjaśnili sprawę z zaliczką na podatek dochodowy? Bo przecież trzeba być uczciwym

      • 20 2

    • m

      mnie zastanawia jakie jest najwieksze korpo w Gdyni? Urzad miasta?

      • 17 4

    • Wzrost zużycia prądu w domu jest pomijalnie mały, poniżej 10 zł/mies (tak, mierzyłem). Kawa, owoce i impreza powinny iść z funduszu socjalnego, a skoro ich nie ma to po prostu w funduszu będzie więcej kasy na przyszłe wydatki.

      • 18 2

    • "a nie każdy posiada samochód" a podobno komunikacja miejska to panaceum na wszystko, może są autobusy towarowe?

      • 2 5

    • watpliwe, do tej pory nie zwracali nigdy nikomu (2)

      ta sama firma. Zeby chociaz dali kase na dostosowanie mieszkania do pracy. Juz mnie irytuje, ze jeden pokoj musialem na rzecz firmy poswiecic. chyba niedlugo machne reka, beda robil na samym laptopie i mowil: sorry, nie mam warunkow do pracy zdalnej, nie mam dodatkowego pomieszczenia. To nie skandynawia, ze kazdy mieszka w domu

      • 9 0

      • Mam podobnie, wydzieliłem jeden pokój. (1)

        Komputer stacjonarny plus laptop, plus 2 monitory. Rachunki za prąd wzrosły o 20-30zł. Do tego założyłem drugie łącze internetowe - 50zł

        • 3 3

        • Dlatego (nie "dla tego")

          • 2 6

    • Zwrot za nadwyżkę energii by chciał (5)

      A o oszczędnościach z tytułu braku kosztu dojazdu do pracy nie pomyślał? wyluzuj, i tak wychodzisz na plus.

      • 12 7

      • Nie zawsze ponosi sie dodatkowe koszta z tytułu dojazdu do pracy :) (3)

        Przykładowo bilet miesięczny na komunikację nie służy wyłącznie do dojazdów do pracy.

        • 6 5

        • (1)

          Zawsze ponosisz dodatkowy koszt w postaci czasu, który poświęcasz na dotarcie do biura. Nie branie tego pod uwagę jest nierozsądne. Więc biorąc pod uwagę, że w pracy zdalnej dystans do biura, to kilka metrów z sypialni - stwierdzam, że każdy ma z tego tytułu oszczędności

          • 12 3

          • ja mialem jakis 1,5 km z domu do pracy

            mialem akurat poranny spacer i popoludniu wracajac akurat zakupy po drodze.

            • 5 0

        • Oprócz kosztów samego dojazdu, to mam oszczędności np. w wydatkach na ciuchy i kosmetyki - gdy pracuję z domu to się ani nie muszę stroić, ani malować, nawet na układanie włosów nie tracę ani czasu ani energii elektrycznej. Oszczędzam też na jedzeniu - jak zapomniałam sobie zrobić kanapki albo lunch do pracy, to musiałam kupić, a w domu i tak było jedzenie - teraz pracuję, a dodatkowo mogę gotować, nastawić pranie, odkurzyć w ramach odpoczynku od monitora.
          Dla mnie te odrobinę wyższe rachunki za prąd, kawę robioną w domu i zajęte połowę stołu w jadalni, są jednak mniejszymi kosztami, niż normalna praca z biura.

          • 9 4

      • Skąd wiesz że pieszo nie chodzi albo z sąsiadem na tzw. krzywy ryj jeździ ?

        • 3 1

    • opinia

      Większość korporacji nadal oferuje biuro jako miejsce pracy. Póki HO nie jest nakazem a rekomendacją pracownik nie może żądać od pracodawcy zwrotu poniesionych kosztów. No chyba , że masz umowę o tele-pracę?
      Ludzie mają więcej czasu bo odpadają dojazdy, mogą dłużej pospać, szef nie dyszy w kark a i tak pracownikowi będzie mało. Tylko dej i dej...

      • 2 1

    • to może podziel się z pracodawcą tym co zaoszczędziłeś na kosztach dojazdu?

      • 1 0

  • Artykuł na poziomie zaraz kombinatorzy będą łamac sobie noig na l4 :D

    • 8 1

  • Kocham te angielsko brzmiace frazesy (4)

    Ciężki orzech do zgryzienia jak takie wypadki w domu zakwalifikować... Praca na domowym sprzęcie, wiadomo, że jak coś się stanie to moze być problem...

    Swoją drogą gdy słyszę jak ktoś dumnie mówi, że pracuje w "home office" to myślami wiem, ze głownie polega to na tym, że po prostu dostanie od takiego "ciemiężonego" podatkami polskiego Januszexu telefon służbowy oraz nakaz pracy na własnym sprzęcie, zużycia swojego prądu, przy braku potencjalnej amortyzacji poniesionych kosztów;) Jesli chodzi o realia pracy dla korpo, to mam jednego znajomego pracującego dla bezdusznej zagranicznej korporacji... W jego wypadku wyszło to na plusie, "ciemiężona" podatkami korporacja poza umową o pracę bez zająknięcia dała mu bardzo dobry sprzęt pod użytek, do tego zwrot za prąd, czy innych poniesionych kosztów. A, że w domu nikt go nie widzi... Podczas pracy nabrał zwyczaju spożywania alkoholu wraz z jednoczesnym relaksem przy grach, także high life;)

    Nasuwa się jeszcze jedno zapytanie, otóż gdzie w tych wszystkich "prestiżowych apartamentach" 35m2(za jedyne i okazyjne 450 tysi) wzietych w kredycie na 80 lat jest miejsce na "home office"? Skoro kuchnie wciskane są do pokoju dziennego jako aneks, do tego nadchodzą niepokojące sygnały o prmowaniu "open wc", to gdzie w tym wszystkim miejsce na osobne, wyciszone miejsce do pracy?

    Na koniec przypomnę coś ważnego i czekam na falę bólu tyłka ze strony korpo-fretek nazywających swoje koty, czy dzieci: Kevin, Stiven, Brajan, Joda, Konan- Wilk... Kiedyś, w "dawnych" czasach osobne pomieszczenie wyznaczone do pracy, czy innych celów służbowych funkcjonowało pod nazwą gabinet...;) Wiem, że nazwa nie jest trendy angielsko brzmiąca, ale czy nie warto bardziej używać takiego słowa?

    • 21 6

    • nie ma problemu z wyciszonym miejscem do pracy (1)

      Ludzie z korporacji, openspaców o których piszesz nie mają problemu ze znalezieniem "wyciszonego miejsca do pracy". Wszystko jest lepsze od open space'a .uwierz mi, mam 3 dzieci i jestem samotnym rodzicem i będę pracowała z domu jak tylko długo się da właśnie ze względu na "ciszę" , którą mogę sama sobie zorganizować.

      • 6 2

      • Pracowałem, jeszcze w czasach uczniowskich jako konsultant(worek bokserski dla wściekłych klientów-Januszy) na infolinii. W pomieszczeniu pracowało nawet jednocześnie do 40 osób, i było to urządzone jako open space. Nie raz po 8 godzinach pracy, gdy miałem wrażenie, że mój umysł i zmysły przypominają zniszczony bombardowaniami dywanowymi Drezno w czasach IIWŚ. Totalne kongo!

        • 12 0

    • Jasne, słodkie życie w korporacji - służbowy ajfon i multisport za 30 zł a w zamian monitoring i "inspektor bezpieczeństwa" nagrywający każdego kto śmie choć na 30 sekund zrobić przerwe. Z Januszeksami zależy, straszna rozbieżność, byłem w firmie w której mogłem się opalać jak roboty nie było, byłem też w takiej gdzie musiałem służbowy sprzęt zabrać bo inaczej nie zapłaciliby za przepracowane godziny.

      • 6 0

    • polski frazes

      polski frazes brzmi "twardy orzech do zgryzienia", nie ciężki

      • 7 0

  • też pośliznąłem się na klawiszu i skręciłem ostatni staw w najdłuższym palcu

    • 10 1

  • Jakbym miał tak siedzieć na kanapie pracując z domu...

    ...to prędzej bym oszalał i wpadł w jakieś choroby psychiczne. Jak siedzę godzinę przy jakimś serialu na kanapie, to już mnie nosi na zewnątrz. Na szczęście pracuję w biurze cały czas od momentu pojawienia się epidemii.

    • 2 2

  • Oczywista oczywistość

    Wypadek w domu? A tak miałem taki,spadłem z krzesła jak dowiedziałem się ,że sąsiad rogów dostał.A taki amerykański był.

    • 3 0

  • Nazywam się Radomir, pracuję w korpo w IT, pracuję z home office (3)

    Zdecydowanie nie mam zamiaru wracać do biura. Poza pyszną kawą z ekspresu i widokami z biura to obecna sytuacja to dla mnie same zalety. Firma daje nowego ajfona i laptopa + dodatkowe monitory, jak coś się zepsuje - składam ticket i tego samego dnia dowożą pod same drzwi xD koszty dojazdu dalej zwracają mimo, że najdalej od domu jestem jak idę do monopolowego hehe. Zawsze jakiegoś kraftowego radlerka z rabarbarem albo koktajl z jarmużem można ogarnąć. Od rana tylko meetingi, trainingi i fakapy :) zero spiny, jak za długo na skype wyświetla się że jestem nieaktywny to ruszam myszką i można dalej grać w cs-a :) Rzecz jasna jak to w korpo nadgodziny, więc trzeba na stand-by'u siedzieć bezczynnie te 12h hehe. Czasem tylko coach prosi abym włączył kamerkę - ale wymówka że akurat się zepsuł albo internet mi wolno chodzi wystarcza aby się odczepił xD czasem tylko jakiś biedakod naklepię i cyk, fajrant

    • 14 5

    • A słuchasz metalu?

      • 4 0

    • Takie praktyki to czyste okradanie pracodawcy

      nie wiem jak sobie to w głowie tłumaczysz, ale tak jest.

      • 0 3

    • A na pierwsze masz Patryk i pracujesz w UPC?

      • 1 2

  • Trójmiasto dlaczego usunęliście komentarz nie łamiący żadnych zasad o tym żebyście wybierali lepsze zdjecie bo zalozyc czarne spodnie i szare skarpety to wiocha.

    • 3 0

  • Chcecie to skasujcie.

    Home office - mózgi wam zlasowało od tego angielskiego. Ale z was GĘSI, żałośni biedni ludzie bez tożsamości.

    • 5 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Andrzej Adler

Prezes zarządu i jeden z współzałożycieli DGT, firmy zajmującej się telekomunikacją i...