Jubileuszowa gala Gdańskiego Klubu Biznesu. 25 lat minęło, a wyzwań wciąż wiele


Zaczęło się w 1994 r. od Rady Dyrektorów, która była ciałem doradczym przy ówczesnym wojewodzie Macieju Płażyńskim. Wówczas chodziło o integrację środowiska i znalezienie się w nowej rzeczywistości, jaką była gospodarka wolnorynkowa. Dziś - po 25 latach - Gdański Klub Biznesu to wpływowa i dojrzała organizacja działająca na rzecz środowiska i społeczności lokalnej.



Gdański Klub Biznesu obchodzi 25-lecie działalności. Uroczysta gala odbyła się w sali konferencyjnej na 34 pietrze Olivia Star w Gdańsku. Spotkanie było okazją do posumowań, ale też do ogłoszenia kolejnych inicjatyw, tym razem edukacyjnych, jakim Klub poświęci się w najbliższym czasie.

- Słowa umieszczone w preambule statutu przez ojców założycieli, dotyczące wzajemnego wspierania się środowiska przedsiębiorców, propagowania idei przedsiębiorczości, uczciwości, rzetelności i odpowiedzialności, nie są frazesami, a tym, co przyświeca nam w działaniu przez okres 25 lat - powiedział na gali Marek Głuchowski, prezes Gdańskiego Klubu Biznesu.
Klub powstał w 1994 roku, ale idea pojawiła się wcześniej, bo w 1992 roku. Wówczas powstała Rada Dyrektorów przy wojewodzie. Było to społeczne ciało doradcze złożone z 33 dyrektorów największych przedsiębiorstw w Trójmieście. Jej działalność wspierał ówczesny wojewoda Maciej Płażyński. To m.in. z jego inicjatywy Rada stała się Klubem. Jego powstanie było odpowiedzią na rosnącą wówczas potrzebę konsolidowania się środowiska biznesu.

- Maciej Płażyński, jako że był przedstawicielem władz, nie mógł być członkiem Klubu, ale był takim "ojcem patronem" tego przedsięwzięcia. Bardzo nas wspierał i kibicował nam. Z kolei ojcem duchowym był arcybiskup Tadeusz Gocłowski. Od początku towarzyszył i sekundował naszemu Klubowi. Potem mogliśmy liczyć na współpracę z prezydentem Pawłem Adamowiczem. Wizjonerstwo i życzliwość tych ludzi bardzo nam pomogła przez te lata - mówi Dorota Sobieniecka, dyrektor Gdańskiego Klubu Biznesu.
Rada Dyrektorów stała się więc Gdańskim Klubem Biznesu, czyli stowarzyszeniem zrzeszającym przedsiębiorców, menedżerów i intelektualistów Wybrzeża.

- Trzeba podkreślić, że nie jesteśmy organizacją pracodawców. My zrzeszamy ludzi, nie firmy. U nas ważny jest człowiek i to, co sobą reprezentuje. Nas łączy idea. Członkiem naszego Klubu jest się dożywotnio. Nawet wówczas, gdy już nie piastuje się żadnego stanowiska w firmie. Dlatego mamy dosyć duży krąg seniorów, którzy dziś są często aniołami biznesu i wspierają młodych. W naszym Klubie łączymy pokolenia. Najmłodszy członek ma 28 lat. Ci starsi dzielą się wiedzą i doświadczeniem. A że dziś mamy czasy kompetencji, to ci młodsi szczególnie sobie cenią, że u nas znajdą mentorów. Młodsi z kolei starszym kolegom pomagają zrozumieć nowe technologie i współczesne trendy - mówi dyrektor Sobieniecka.

Było 33 dyrektorów, dziś jest 113 przedsiębiorców z różnych branż i firm. Dziś nie tylko z Trójmiasta, ale także z Pomorza, a nawet z innych regionów Polski. Jedno się nie zmieniło przez te lata. Aby zostać członkiem Klubu, trzeba mieć rekomendacje przynajmniej dwóch członków.

Za to sam Klub bardzo się zmieniał.

- Pierwszym prezesem był Edward Lipski. To był czas transformacji gospodarczej, bardzo intensywny, gdy zmieniało się oblicze polskiej gospodarki. Członkowie Klubu wspierali się w tamtym okresie intelektualnie, prawnie i formalne. Uznali, że takie wspólne działanie jest niezbędne. Po tym pierwszym etapie okazało się, że dalej chcą działać. Lubili się spotykać w swoim towarzystwie, ale uznali, że Klub powinien zmienić swoje oblicze i otworzyć się na zewnątrz. To był koniec lat 90. Wtedy prezesem klubu został Piotr Soyka. On był tym, który podjął się ważnego zadania, jakim była rewaloryzacja nowej siedziby. Wcześniej klubowicze spotykali się w siedzibach swoich firm. Potem nastały czasy, gdy celem Klubu było pełnienie roli doradczej, eksperckiej dla innych środowisk, czyli czasy prezesa Zbigniewa Markowskiego, a potem Józefa Jasinieckiego. Kolejne dwie kadencje należały z kolei do Jana Zarębskiego, który łączył myślenie samorządowe z biznesowym. Dziś na czele Klubu stoi prawnik Marek Głuchowski, który ma umiejętność łączenia ponad podziałami. To jest wyzwanie na ten czas. Na szczęście jesteśmy organizacją, która nie ma oblicza politycznego - mówi Dorota Sobieniecka.
Za to niezmiennie misją Klubu jest aktywizowanie gospodarki, wzajemne wsparcie w działaniach biznesowych, a także rozwój kultury, oświaty, ochrony zdrowia jako nieodzownych czynników warunkujących tworzenie dobrobytu i rozwoju w regionie. Działanie na rzecz różnych środowisk, dzielenie się wiedzą, a także środkami.

- Co ciekawe, już w 1994 roku w preambule wpisano, że ważną częścią pracy Klubu jest działanie na rzecz lokalnej społeczności. Pomyślano o tym, choć o tzw. CSR, czyli społecznej odpowiedzialności biznesu, mówi się dopiero dziś. My jednak robimy to wszystko po cichu, bez rozgłosu. A środowisko docenia nasz wkład. Zarówno władze centralne, jak i samorząd liczy się z naszymi opiniami. Dzięki naszemu zaangażowaniu udało się uregulować wiele ważnych dla przedsiębiorców kwestii - zauważa dyrektor Sobieniecka.
A dziś? Jakie wyzwania i cele dziś stoją przed Gdańskim Klubem Biznesu?

- Wraz z Ergo Hestią będziemy propagować i rozwijać przedsiębiorczość wśród młodzieży, m.in. poprzez konkursy z zakresu przedsiębiorczości, ze szczególnym zwróceniem uwagi na umiejętność szacowania ryzyka w biznesie. Kolejny projekt to inicjatywa z MBA Politechniki Gdańskiej i MBA Gdańskiej Fundacji Kształcenia Managerów. Będziemy cyklicznie wspierać młodych, zdolnych ludzi, którzy nie mogą sobie pozwolić na sfinansowanie studiów managerskich. I wreszcie chcemy powołać stałe forum współpracy pomiędzy nauką i biznesem. To nowy pomysł będący odpowiedzią na potrzeby współczesnych czasów, płaszczyzna współdziałania i wzajemnej wymiany nie tylko myśli, ale konkretnych projektów - zapowiedział na gali prezes Głuchowski.

Opinie (36) ponad 20 zablokowanych

  • i super (3)

    niech się biznes trójmiejski rozwija

    • 27 29

    • dwie największe firmy znikają (1)

      Lotos i Energa

      • 2 6

      • gdzie znikają?

        • 4 1

    • Żadnych tzw. duchownych

      Nie było?

      • 4 1

  • To już wiekowi prezesi

    Ale w trudnym okresie lat 90-tych zrobili dużo dla lokalnych przedsiębiorstw, żeby teraz praca była i regon się rozwijał. Dzisiaj łatwo mówić.

    • 23 34

  • Hmm, to co ich łączyło, to współnota ideologiczna: takie ładne połaczenie marksizmu z neoliberalizmem

    • 64 14

  • (1)

    Biznes z lat 90. Wiekszosc polskich biznesmenow wchidzila w lata 90 z kapitalem z lat wczesniejszych. Tylko czyim..

    • 81 7

    • Raczej nie wlasnym.

      • 21 2

  • (1)

    A tak naprawdę,to ilu z nich zaczynało od zera?

    • 64 5

    • paru się znajdzie

      trzeba coś robić, a nie żądać tylko wyższej pensji bez kompetencji

      • 3 2

  • (1)

    Fajnie że im się chce także coś dla ludzi robić.

    • 10 37

    • Przestań bredzić, śmierdzi trollem z urzędu na kilometr.

      • 6 0

  • gdzie ten rozwoj kultury i oswiaty w trojmiescie? (2)

    "a także rozwój kultury, oświaty

    Czytaj więcej na:
    https://biznes.trojmiasto.pl/Gdanski-Klub-Biznesu-25-lat-n140624.html#tri
    "

    Wrecz odwrotnie nasila sie tylko chora konsumpcja dóbr bez patrzenia jakie to niesie konsekwencje dla regionu.

    • 30 3

    • ta obecna prezydent to jest niezla hipokrytka. razem z wice zabieraja bialej flocie nabrzeze

      i Jeszcze tyle trabienia na rałcie o wspieraniu lokalnej gospodarki.

      • 47 6

    • Biznes to sie najlepiej konsoliduje w instytucjach takich jak KE.

      Nasi biznesmeni sie tam znakomicie ustawili.

      • 18 2

  • Ile zarabiają pracownicy tych "Biznesmenów" (10)

    • 61 5

    • Skoro (1)

      Nadal pracują to chyba wystarczająco

      • 8 22

      • Za dużo by umrzeć

        za mało by żyć

        • 9 0

    • (4)

      Tyle, ile rynek jest skłonny zapłacić, czyli tyle, ile ta praca jest warta. Tak samo jak z innymi dobrami.

      • 9 21

      • (1)

        u nas jeszcze nie ma wolnego rynku, nie miltonizuj tutaj więc

        • 4 2

        • Tak, bo głąby ustanawiaja płacę minimalną.

          • 1 2

      • haha

        • 1 0

      • oczywiście ten "rynek" to opinia i widzimisię "pana pracodawcy"?

        No to szukaj spawaczy... W Norwegii. Sprowadzaj Koreańczyków czy Filipinów...
        Inaczej nie potrafisz...
        I to chyba jest właśnie rynkowa wycena twoich umiejętności...

        • 4 0

    • (1)

      Jak ile? Miska ryzu 1650 na reke i zasuwac

      • 22 4

      • Dokładnie, jak mówił MOrawiecki przy ośmiorniczkach w Sowie

        • 2 3

    • minimalą

      przecież już jest szloch że podniesienie wpłynie na rynek. Jak by zarabiali ciut więcej nic by to nie zmieniło.

      • 3 1

  • grupa przetrzymujaca wladze (1)

    • 36 2

    • hasło bolszewików

      • 9 1

  • Masoneria zaznaczyła swoją obecność na jednym zdjęciu

    • 19 3

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Kazimierz Wierzbicki

Prezes zarządu i właściciel Grupy Trefl, w skład której wchodzą spółki zajmujące się produkcją i...

Najczęściej czytane