• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

O biznesie, bursztynie i dlaczego nie szyje torebek w Chinach - mówi Bożena Batycka

Wioletta Kakowska-Mehring
10 września 2011 (artykuł sprzed 11 lat) 
Opinie (30)

Fabryka galanterii skórzanej Batycki

Nie marzyłam o tym, że zostanę projektantką torebek. Wiedziałam za to, że stworzona jestem do działania, że chcę być i będę kobietą aktywną. Ta myśl była pierwsza, a torebki były konsekwencją tego przeświadczenia - opowiada o sobie Bożena Batycka, projektantka, właścicielka znanej firmy wytwarzającej galanterię skórzaną.



Fabryka Batycki znajduje się w Gdańsku w dawnych młynach olejowych nad Motławą (Kamienna Grobla 28/29 zobacz na mapie Gdańska). Wszystkie produkty są ręcznie robione z naturalnej skóry. W siedzibie znajduje się też pracownia, show-room i biuro. To tutaj organizowane są spotkania biznesowe i wydarzenia kulturalne. Tam też spotykamy się z Bożeną Batycką.

Jest Pani natchnieniem dla kobiet, które wraz z upływem lat coraz bardziej boją się zmian. Skoro Pani mogła odnieść sukces zawodowy jako osoba dojrzała, to może one też...

Bożena Batycka: Tuż po studiach spędziłam wiele lat w domu, poświęcając się wychowaniu dzieci. To był bardzo piękny czas w moim życiu. Błogosławieństwem było to, że nie musiałam dzielić tego z pracą zawodową. Nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. Gdy dzieci dorosły poczułam, że ta "misja domowa" w jakimś sensie się wypełniła, że coś nowego rodzi się w moim życiu i że muszę się z tym zmierzyć. To kapitalne uczucie. Poczułam, że muszę działać. Zaczęłam szukać pomysłu na siebie i  to szukanie wcale nie było łatwe. Chciałam zrobić coś niezależnie od wszystkich, stworzyć jakąś nową wartość. Przyznaję, że rok szukałam pomysłu na siebie.

Szukała Pani pomysłu na siebie, czy pomysłu na biznes?

Zdecydowanie pomysłu na siebie. Widziałam siebie w bardzo wielu przestrzeniach życiowych. Nie ograniczałam się. Jednak ostatecznie znalazłam się w firmie rodzinnej. Do tego w bardzo ciekawym i trudnym momencie, czyli w 1989 roku. Wówczas wszystko zmieniało swoje oblicze. Zakłady rzemieślnicze, które świetnie funkcjonowały w poprzedniej formule, w nowej rzeczywistości straciły swoją skuteczność. Nie było wyboru, albo przeobrażają się w zupełnie inne organizacje biznesowe, albo znikają z rynku. Wiele upadło. A ja weszłam z taką wiarą w tą nową rzeczywistość, we własne siły, że nie mogło się nie udać. Moje marzenia sięgały gwiazd. Jak patrzę wstecz, to nie mogę uwierzyć jakie miałam poczucie siły sprawczej.

Wszyscy marzą, ale tylko niewielu udaje się osiągnąć sukces.


To prawda. Często spotykam się z pytaniem jak osiągnąć sukces? Nie ma receptury na sukces w biznesie, jak i metody na namalowanie pięknego obrazu. Są jednak trzy niezbędne elementy. Pierwszy to cel. Jeżeli nie wiemy co chcemy osiągnąć, to tego nie osiągniemy. Ja chciałam stworzyć firmę, której produkty będą rozpoznawalne i kochane, które będą miały to coś, co stanowi o ich niepowtarzalności. Kolejny element to pasja. Ona uskrzydla i powoduje, że praca nie jest dla nas ciężarem. Trzeci to wiara. W każdym życiu - biznesowym również - są momenty trudne i momenty promienne. Wiara pomaga przejść przez te trudne.

W jednym z wywiadów powiedziała Pani "kto kocha swoją pracę, ten nigdy nie pracuje".

To jest właśnie to.

Torebki Batycki powstają w Gdańsku. Czy nie myślała Pani kiedyś o przeniesieniu produkcji... do Chin. Bo taniej, bo koszty...

Nie chcę w ten sposób podchodzić do moich produktów. Nigdy, nigdy. Oczywiście taki wybór jest o wiele trudniejszy. Jest dużo ładnych produktów dookoła. Można kupować torebki wszędzie. Dlaczego wybrać tę, a nie inną? Wiedziałam, że chcę robić coś nadzwyczajnego. Produkt, który opromienia, daje radość. Inaczej nie umiałabym pracować, inaczej w ogóle nie byłoby tego biznesu. To nie o to chodzi, że w Chinach powstają złe produkty. Ja po prostu nie wyobrażałam sobie, że nie mam wpływu na proces powstawania moich torebek. Nie chodziło o masową produkcję. Każdy produkt z naszym logiem traktuję bardzo osobiście. Ale czytelność wyborów jest kluczowa. Wybrałam jakość i cenię ją ponad wszystko.

Jak się Pani udało konkurować z azjatycką masówką z kontenerów? Dopiero niedawno klienci znów zaczęli stawiać jakość i wyjątkowość nad cenę.

Istniały zakłady, które robiły rzeczy nadzwyczajne, ale nas zachwycił kolorowy świat. I to jest dialektyka rozwoju, nie wolno się na nikogo obrażać, tylko biznes musi umieć się dostosować to tego momentu. Dla mnie ta unikalność była najważniejsza i wiedziałam, że to się opłaci, czułam. Wiele rzeczy dzieje się intuicyjnie. Dwadzieścia lat pracy dzielę na dwa okresy. Pierwsze dziesięć lat było czasem rozpoznawania materii.

Gdy poczułam jakość, gdy poczułam designe - bo to jest podstawa, bez której w ogóle nie ma co szukać na rynku - zaczęłam myśleć co zrobić, żeby dać tym produktom indywidualność, żeby je wyróżnić. To nastąpiło po podróży do Włoch. Spotkałam tam wytwórców, którzy robili niepowtarzalne rzeczy, ale brakowało im marki. Bez marki byli jednymi z wielu. Wówczas przyszła myśl o bursztynie. To było jak olśnienie. To jest coś takiego, jakby materii nadano duszę. Ta kropelka bursztynu, która towarzyszy każdemu produktowi jest takim wyróżnikiem, że nawet nie trzeba pisać Batycki.

W opisie kolekcji napisała Pani "Bursztyn nie kusi wprost, nie jest kamieniem łatwym..."

Bursztyn jest niezwykłym materiałem. Wie pani co robi bursztyn z ludźmi, którzy nim się zajmują? Zawłaszcza. Zaczyna się mieć uczucie, że cały bursztyn jest mój. I rodzi się taka zazdrość o innych. Trzeba nauczyć się nim dzielić. Jak widzę zachwycone, wesołe oczy moich klientów to wiem, że kroczę właściwą drogą.

A dlaczego Gdańsk?

Firma miała różne lokalizacje. Kiedyś fabryka była w Nowym Dworze. Jednak decyzja o nabyciu nieruchomości tutaj była niezwykle celną. Gdańsk jest stolicą bursztynu. Czyż to nie jest miejsce dla mnie? Tu się spełniają marzenia.

Powiedziała Pani, że pierwsze dziesięć lat było czasem rozpoznawania materii.

Te dziesięć lat poznawania, dotykania było czymś niezbędnym. Moje torebki powstają dzięki wiedzy, którą posiadłam i dzięki rzemieślniczej doskonałości. Przede wszystkim trzeba wiedzieć jak dobierać skóry. Ale to też wiedza z przestrzeni mody, czy kolorystyki. Tu się robi wszystko ręcznie. Ta rzemieślnicza doskonałość to coś, czym się szczycę. Problemem nie jest pomysł. Problem jest w tym, że jest za dużo pomysłów. Jak w tej mnogości znaleźć tych kilka, które zabłysną w sezonie? Ja nie lubię zmiany, która dokonuje się z konieczności.

To nie znaczy, że stoję w miejscu, ale przeraża mnie ta konieczność zmian, którą wymusza trend. Chciałabym, aby zmiany dokonywały się w sferze skóry czy koloru, ale aby krążyły wokół tego samego fasonu. Zmierzam to idei ukochanych fasonów, wiecznych, klasycznych. Nie lubię zbyt wielu dekoracji, łańcuszków, akcesoriów. Mam minimalistyczne podejście. I to z całą pewnością zawsze będzie nas cechowało. Jasność mam co do tego, w którą stronę firma powinna podążać.

A dlaczego chce Pani ją opuścić? Zapowiedziała Pani wycofanie się z firmy.

Ta firma jest moim trzecim dzieckiem, już na tyle dorosłym, że powinno sobie beze mnie poradzić. Nie opuszczam jej, ale daję więcej swobody. To jest zdrowe, i dla mnie, i dla firmy. Będę uczestniczyć w jej życiu, ale już nie w dniu codziennym. Ten etap życia mam za sobą. Wystarczy mi rola wizjonerki i mentorki.

Z projektowania Pani nie rezygnuje?

Nie, ale nie zawłaszczam już sobie tego całkowicie. Bo znowu bym się uwiązała, a tego nie chcę.

Czy oznacza to, że poświęci się Pani innej działalności biznesowej, np. szkole jogi czy działalności kulturalnej w ramach "Fabryki Batycki"?

Joga to moja pasja, sens życia, a nie kolejny pomysł na biznes. Podobnie z działalnością kulturalną. Nie traktuję tego jako przedsięwzięcia biznesowego. Oczywiście to nie może być na minusie, ale założeniem nie jest zarabianie. Myślą przewodnią jest integracja ciekawych środowisk. To jest przestrzeń towarzyska. Pomysł narodził się ze spotkań ze wspaniałymi ludźmi. Moi goście zawsze zachwycali się przestrzenią loftową w naszej fabryce. Zaczęliśmy więc zastanawiać się, jak ją wykorzystać.

Wreszcie powstała koncepcja "Fabryki Batycki". Chodziło nam o stworzenie nowego miejsca, gdzie będą odbywać się regularnie imprezy. Na których spotkają się młodzi ludzie ze świeżą energią z ludźmi dojrzałymi, którzy na co dzień nie mają okazji do spotkania się. A wierzę, że z połączenia tych dwóch światów mogą powstać kapitalne pomysły.

Jeżeli nie biznes to... co teraz?

Teraz chcę się poświęcić innym pasjom. Na pewno w różnych przestrzeniach będę aktywna. Ludzkie życie to ciągłe zmiany. To powoduje, że dzisiaj jestem w innym momencie swego życia. Najważniejsze to wiedzieć co dzisiaj chciałabym robić, w jakim momencie życia jestem, o czym marzę? Ja wiem.

Miejsca

Zobacz także

Opinie (30) ponad 20 zablokowanych

  • Nie znam tej Pani osobiście, ale sprawia niezwykle pozytywne wrażenie....

    • 45 7

  • Ładna Pani !...

    • 24 7

  • "dlaczego nie szyje torebek w Chinach "

    bo problemem jest dojazd do pracy

    • 31 5

  • "Gdy poczułam jakość, gdy poczułam designe" - co to jest designe? :D

    • 13 3

  • przestrzeń (1)

    ze smakiem zaprojektowana przestrzeń. Brawo!

    • 11 2

    • Nie przestrzeń

      tylko PRZESZCZEŃ ;-)

      • 3 2

  • nie noszę torebek, bo jestem facetkiem..

    kiedyś nosiłem plecak, ale to chyba się nie liczy :)

    • 6 2

  • zycze powodzenia

    i pozytywnego myslenia w przyszlosc

    • 10 1

  • powodzenia...

    może jeszcze jeden loft Pani uratuje i tchnie tam życie...

    • 13 2

  • MOZE JAKIS PRACOWNIK SIE WYPOWIE JAKIE SA ZAROBKI W TEJ FIRMIE !? TO WTEDY BEDZIE MOZNA RACJONALNIE TO WSZYSTKO OCENIC ! (2)

    Dzis firmy sie ocenia po zarobkach zatrudnionych ludzi . Wiekszosc takich sondazy przewaznie wychodzi negatywnie wiec dajmy sie wypowiedziec najpierw pracownikom . Bo jak sie okaze ze pracuja za 1300 do 2000 to bedzie wiadomo dlaczego w Chinach nie szyje . Oby bylo inaczej bo te torebki sa sprzedawane w bardzo wysokiej cenie wiec mysle ze pracownicy tak dobrej firmy maja zarobki przynajmniej miedzy 5000 do 7000 . Oby tak bylo bo wtedy bedzie mozna powiedziec ze ta pani i firma robi pozytywne wrazenie . Napisac to sobie mozna wiele i o sobie a warto jeszcze poznac druga strone .

    • 25 26

    • ...to w nike lub adidasie dlatego że są markami globalnymi pracownicy powinni zarabiać chyba z milion rocznie (1)

      • 6 2

      • Ekonomia jest dosyc prosta i wszystko da sie obliczyc i przeliczyc ! jezeli sie chce .

        Co jest dziwnego w ekonomi ? przeciez to podstawa kazdego biznesu jak i stosunek zyskow, przychodow itd. do zarobkow . Nie robmy z zarobkow zadnego tabu bo na calym swiecie to wizytowka kazdej firmy i tym sie nalezy chwalic. Nawet dzis czytalem artykul o burmistrzu Nowego Yorku i jako pierwsze jest podane iz zrezygnowal z rocznych zarobkow ktore opiewaja na sume bodaj 200000 $ ! nic w tym dziwnego i zadne tabu a u nas dlaczego kazdy to omija ? Jezeli biznes jest uczciwy to chyba to wszystko nalezy pokazac i zyczyc takim ludziom powodzenia .

        • 4 4

  • WARTO PRZYPOMNIEC ZE TEN ARTYKUL JEST W DZIALE BIZNES ! I TO JUZ KTORYS ARTYKUL KTORY ZAMIAST O FINANSACH FIRM ITD. OPISUJE (2)

    WYBUJALE WIZJE I ROZMYSLANIE O WSZYSTKIM I NICZYM ! ! Dzial biznes powinen pokazac firme z roznych stron . Biznes ma twarde zasady ktore opieraja sie na finansach itd. Dochod firm , zarobki pracownikow . Bo co nam po opisach firmy i ludzi w stylu ,,,, ''jestem piekna , zwiewna i romantyczna a moje wizje sa pełne slonca i pozytywna bez konca '' ,,, takie pokazanie firm i osob jest oczywiscie fajne i sympatyczne a niewiele pokazujace z dziedziny biznesu. Ludzi interesuja konkrety czyms poparte a nie rozmyslania wlascicieli firm o zyciu i gwiazdach .

    • 15 5

    • west zgadzam się..wielu dostawców..twierdzi,że lepiej było ja założyciel działał...ale teraz ta marka potrzebuje rozgłosu....ale Pani Bożena nie stworzyła tej marki...Batycki istniał od lat....

      • 5 1

    • dział Biznes to jest na trojmiasto.pl

      a tutaj to jest deluxe ;P

      • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Grzegorz Słupski

Od 1995 roku prezes zarządu ARGO w Gdańsku. Jest doktorem nauk ekonomicznych, stopień uzyskany na...

Najczęściej czytane