stat

SpaceForest - misja na Jowisza i pierwszy polski kosmodrom na Pomorzu

Hobby i fascynacja kosmosem przerodziły się w prawdziwy i wysoko specjalistyczny biznes. SpaceForest z Gdyni od kilku lat ściśle współpracuje z europejską branżą kosmiczną. Buduje rakiety badawcze i konstruuje ich napędy, a ich produkty będą częścią misji Europejskiej Agencji Kosmicznej JUICE, która ma polecieć na Jowisza w 2022 roku. Firma idzie jednak dalej, planuje doprowadzić do powstania na Pomorzu pierwszego w Polsce komercyjnego kosmodromu dla rakiet badawczych.


Czy powinniśmy inwestować w technologie kosmiczne?

tak, eksploracja kosmosu to przyszłość i nie możemy pozostać w tyle

71%

tak, jednak to bardzo kosztowne i możemy działać jedynie jako część większej organizacji

16%

nie, to zabawa jedynie dla najbogatszych. Mamy wiele przyziemnych problemów do rozwiązania

13%

Zainteresowanie rakietami wzięło się z hobby. Założyciele SpaceForest zaczynali od rakiet modelarskich wyposażonych w modelarskie silniczki prochowe. Ta pasja przerodziła się w modelarstwo rakietowe dużej mocy, doprowadziła do powstania Polskiego Towarzystwa Rakietowego a w konsekwencji stała się początkiem w firmy realizującej zlecenia dla przemysłu kosmicznego.

- Od wielu lat mieliśmy styk z przemysłem kosmicznym choć nie produkowaliśmy dotychczas nic stricte kosmicznego. Od dłuższego czasu współpracujemy natomiast z niemiecką firmą Tesat Spacecom. Zajmuje się ona m.in. produkcją filtrów mikrofalowych na pokłady satelitów telekomunikacyjnych. Każdy taki satelita zwiera zestawy filtrów, ponieważ transmitowane sygnały muszą być bardzo dobrze odfiltrowane ze wszelkiego rodzaju szumów. Specjalizujemy się w technice mikrofalowej a w szczególności w technice strojenia takich filtrów. Stworzyliśmy więc bardzo zaawansowane algorytmy, w oparciu o sztuczne sieci neuronowe, tworząc oprogramowanie, które "myśli" za stroiciela. Dzięki temu filtr, który strojono dotychczas przez dwa dni, stroi się wielokrotnie krócej. Sprzedajemy nasz produkt również w branżach telekomunikacyjnej oraz telewizyjnej. Nasze oprogramowanie jest w stanie sprawnie stroić filtry o dowolnej topologii, z dowolnej dziedziny przemysłu - mówi Robert Magiera, prezes SpaceForest.

Dzięki temu, że Polska kilka lat temu stała się członkiem Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) przed polskimi firmami otworzył się rynek kosmiczny i możliwość współpracy z Agencją na preferencyjnych warunkach. Mowa tu o Polish Industry Incentive Scheme (PIIS), programie Agencji, w zakresie którego odbywają się konkursy dedykowane wyłącznie na rynek polski.

- W 2014 roku, dzięki współpracy z partnerem szwedzkim, firmą RUAG Space AB, złożyliśmy propozycję do ESA dotyczącą opracowania bardzo niskoszumnych generatorów mikrofalowych. Są to urządzenia, których używa się do różnych systemów jako wysoce stabilne wzorce częstotliwości. Uzyskaliśmy świetne wyniki w tym projekcie i złożyliśmy kolejną propozycję dotyczącą dalszego rozwoju naszych generatorów mających na celu uzyskanie tzw. flight hardware. Oznacza to, że nasze urządzenia zamierzamy doprowadzić do poziomu gotowego produktu, który będzie mógł być sprzedawany na rynku. W naszym portfolio chcemy mieć coraz więcej różnego rodzaju elektroniki mikrofalowej związanej z przemysłem kosmicznym. Widzimy też zapotrzebowanie rynku kosmicznego na systemy zasilające, czy inne elementy tzw. elektroniki cyfrowej - tłumaczy Magiera.
Misja na Jowisza już w 2022 roku

SpaceForest zostało docenione przez "duży" kosmiczny biznes. Urządzenia i oprogramowanie, które będzie opracowywane przez firmę, uczestniczyć mają w misji na Jowisza w 2022 roku - Jupiter Icy Moon Explorer. Sonda ESA ma dotrzeć do układu Jowisza, w celu przebadania trzech jego księżyców: Ganimedesa, Kallisto i Europy. Sonda ma dolecieć do układu w 2030 roku.

- Na potrzeby tej misji zbudujemy m.in. elementy systemu zasilającego, stworzymy też środowisko testowe dla niektórych podsystemów misji. Jest to oprogramowanie, które będzie testować wszelkie potencjalne sytuacje, które mogą wystąpić podczas misji. - tłumaczy Magiera.

Dla przeciętnego Polaka kosmos kojarzy się jednak głownie z rakietami, a na tym polu SpaceForest ma również spore osiągnięcia w Polsce.

- W 2014 roku wzięliśmy udział w projekcie "Niezawodna Wbudowana Infrastruktura Bezprzewodowa" (ang. DEWI, Dependable Embedded Wireless Infrastructure) w programie Artemis Komisji Europejskiej. Program Artemis ma za zadanie w okresie następnych kilku lat podwoić liczbę firm, które wprowadzają na rynek rozwiązania bezprzewodowe. Natomiast projekt DEWI to wielkie konsorcjum pięćdziesięciu ośmiu podmiotów z kilkunastu krajów Europy. Bezpośrednimi partnerami SpaceForest w projekcie są Thales Alenia Space z Hiszpanii oraz Politechnika Gdańska. Finansowanie w naszym przypadku pochodzi z trzech źródeł: 43,3 proc. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR), 40 proc. SpaceForest, 16,7 proc. Artemis. SpaceForest opracowuje rozwiązania bezprzewodowe, które mogą być w przyszłości zastosowane w rakiecie nośnej Ariane5 lub Ariane6 ESA. Ta 50 m wysokości rakieta nośna ta ma na pokładzie od 600 do 800 czujników różnego rodzaju a każdy z nich jest podłączony do komputera pokładowego kablem koncentrycznym. Wiązki przewodów ważą więc setki kilogramów. Celem naszego udziału w DEWI jest zastąpienie tych przewodów transmisją bezprzewodową a tym samym "odchudzenie" szeroko pojętych statków powietrznych. Zaproponowaliśmy także stworzenie demonstratora w postaci rakiety badawczej, która będzie w stanie odwzorować czynniki środowiskowe towarzyszące startom rakiet nośnych. W przyszłości takie sieci czujników bezprzewodowych chcemy też zaoferować producentom samolotów, a obecnie już używamy ich w naszych rakietach badawczych - mówi Magiera.
W ślady Virgin Galactic

Obecnie w SpaceForest powstaje rakieta Candle 2, wyposażona w hybrydowy napęd rakietowy.

- W osobnym zbiorniku znajduje się utleniacz, w naszym wypadku jest to podtlenek azotu, a w komorze spalania paliwo stałe, takie jak twarda parafina, rury plastikowe, czy kauczuk syntetyczny Tego typu napędy stosuje firma Virgin Galactic i napędzane są nimi statki kosmiczne SpaceShipOne i SpaceShipTwo, które mają umożliwić wkrótce tanią turystykę kosmiczną. Dlaczego silnik hybrydowy? Ponieważ napęd ten oferuje względnie bezpieczne użytkowanie, m.in. nie zawiera substancji niebezpiecznych i pozwala na wyłączenie go. Kiedy zamykamy zawór z utleniaczem napęd gaśnie. Tego nie można zrobić w rakiecie na paliwo stałe. Obecnie jesteśmy jednymi z nielicznych w kraju specjalistów z dziedziny napędu rakietowego hybrydowego - zaznacza Magiera.
W Polsce rakiety badawcze jak na razie mogą latać na wysokość do 15 km. Takie loty SpaceForest przy współpracy z Polskim Towarzystwem Rakietowym wykonuje jedynie na poligonie w Drawsku Pomorskim. Dlaczego nie wyżej? Chodzi o strefę opadania rakiety na spadochronach. Przy wyższym pułapie pojawia się ryzyko, że wyląduje ona w strefie zabudowanej. Było to jednym z powodów powstania pomysłu budowy pierwszego w Polsce kosmodromu.

Pomorze idealnym miejscem na kosmodrom?

- Brzmi to dosyć szumnie, a chodzi nam o miejsce startowe dla rakiet badawczych, które byłoby usytuowane na Wybrzeżu. Dzięki temu rakiety wystrzeliwane byłyby w kierunku morza i odzyskiwane z wody. W latach 70. XX wieku z okolic Łeby w ten sposób wystrzeliwano polskie rakiety meteorologiczne rodziny Meteor, które osiągały pułap 100 km. Jesteśmy zbyt mali, jako firma, na samodzielną inwestycję, ale chcielibyśmy zostać operatorem tego kosmodromu i oferować miejsce dla eksperymentów na własnej rakiecie suborbitalnej. Mamy pełne poparcie POLSA oraz Wojskowego Inspektoratu Implementacji Innowacyjnych Technik Obronnych (I3TO). Sprawę traktujemy poważnie. W chwili obecnej jesteśmy w trakcie tworzenia propozycji do ESA aby uzyskać środki finansowe na studium wykonalności takiego projektu . Oczywiście nie chcemy tworzyć kosmodromu tylko dla przyjemności - jesteśmy w końcu firmą i chcemy zarabiać na tym pieniądze - dodaje Magiera.
A jest na czym. Obecnie w Europie funkcjonują dwa kosmodromy - w Szwecji i Norwegii, które oferują badania na rakietach badawczych suborbitalnych, czyli takich które latają na wysokość powyżej 100 km. Stawki skandynawskie są bardzo wysokie, a na 2016 rok nie ma już wolnych miejsc.

- My będziemy w stanie zrobić to kilkakrotnie taniej niż Skandynawowie. Z pomysłem kosmodromu trzeba się spieszyć. W Hiszpanii powstaje już podobna inicjatywa finansowana przez kapitał prywatny. Od 2016 roku Hiszpanie mają zamiar zaproponować najpierw loty suborbitalne, a w dalszej perspektywie wysyłanie ładunków do 100 kg na niską orbitę okołoziemską lub ładunków o masie 5 kg na orbitę okołoksiężycową - podsumowuje Magiera.

Opinie (72)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Grzegorz Słupski

Od 1995 roku prezes zarządu ARGO w Gdańsku. Jest doktorem nauk ekonomicznych, stopień uzyskany na...