stat

U-Rodziny 2016. Firmy rodzinne to twórcze i autorskie projekty


Czy polski biznesmen jest twórczy, czy tylko kreatywny? Czy określenie "twórca" pasuje do przedsiębiorcy, czy jest zarezerwowane jedynie dla artystów? Jedno jest pewne - firmy rodzinne to prawdziwie autorskie projekty. O tym m.in. dyskutowano na spotkaniu U-Rodziny, czyli ogólnopolskim zjeździe firm rodzinnych, który odbywa się w Gdańsku pod hasłem Wolność - Twórczość - Biznes.


Czy podoba się Ci inicjatywa współpracy firm rodzinnych?

tak, taka współpraca może pomóc rodzinnym firmom

55%

nie, to tylko strata czasu

23%

trudno powiedzieć, wszystko zależy od skali zaangażowania

22%

U-Rodziny, czyli IX edycja ogólnopolskiego zjazdu, organizowanego przez stowarzyszenie Inicjatywa Firm Rodzinnych, tym razem odbywa się w Gdańsku w Teatrze Szekspirowskim. Miejsce nieprzypadkowe, bo obrady biznesu, świata nauki i środowisk kreatywnych przeplatają się z warsztatami prowadzonymi przez artystów i edukatorów.

- Twórcze firmy rozwijają się szybciej, a co najważniejsze - w dobrej atmosferze, co dla pokolenia wchodzącego na rynek pracy jest kluczowe - mówi Sebastian Margalski, dyrektor wykonawczy stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych. - Szczególnie ważne jest przygotowanie dziś firmy rodzinnej do konkurowania na rynku, na którym liczy się właśnie oryginalne podejście do biznesu. A to przecież twórczość! Dlatego o niej rozmawiamy.
Twórczy czy kreatywni

Wszyscy jesteśmy twórcami. Co to znaczy dla lidera biznesu? - to tytuł jednego z paneli, który poprowadził dr Jacek Friedrich z Uniwersytetu Gdańskiego.

- Słowa "twórca", "twórczość" zarezerwowane są dla artystów. Słowem, które o wiele bardziej łączy się z biznesem jest "kreatywność". Niestety, ma ono zupełnie inne, czasem negatywne zabarwienie. To jest jak ze słowami "demokracja" i "populizm". Pierwsze wywodzi się z greckiego i oznacza władzę ludu, drugie z łacińskiego "populsu", czyli lud i odnosi się do woli ludu. Niby podobne, a jak inne i dalekie od siebie w znaczeniu. Tak też jest ze słowami "twórczość" i "kreatywność" - stwierdził dr Jacek Friedrich.
Kreatywna księgowość, kreatywna reklama - te słowa zwykle mają negatywne zabarwienia.

- Twórczość zarezerwowana jest dla rzeczy nowych, dużych, ważnych. Związana jest z talentem i pracowitością. A jak jest z kreatywnością? Ona również. Czasem nawet wymaga więcej pracowitości. W kreatywności jest dużo twórczości - stwierdził Waldemar Kucharski, prezes firmy Learnetic. - Zarówno muzykiem, który ma zagrać pierwsze takty, malarzem, który siedzi przed czystym płótnem i trzyma pędzel w ręce targają emocje podobne do tych, które towarzyszą przedsiębiorcy, gdy stoi przed nowym wyzwaniem biznesowym. Dlatego według mnie każdy przedsiębiorca jest twórcą.
- Są różne motywy zakładania firm. Dla jednych pieniądze, dla innych wolność i chęć tworzenia - uważa z kolei Kazimierz Wierzbicki, prezes firmy Trefl. - Myślę, że mnie prowadziła i motywowała właśnie chęć tworzenia. Zająłem się produkcją puzzli, wówczas gdy jeszcze nikt tego w Polsce nie robił. Stworzyłem w Polsce studio filmowe zajmujące się animacją, choć wszystkie do tej pory działające upadły. W obu dziedzinach odnieśliśmy sukces. To jest twórcze.
Z kreatywnością biznesu nowych czasów rozprawił się z kolei prof. Jerzy Hausner z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

- Żyjemy w cywilizacji zmian, w społeczeństwie blagi, gdzie wolność jednych prowadzi do zniewolenie drugich. To czasy, gdy bycie kreatywnym w korporacjach oznacza wymyślanie kolejnej metody oszukania klienta. Cyfryzacja doprowadziła do tego, że portal hotelowy jest ważniejszy w branży niż budowana przez pokolenia sieć Marriott. To są czasy Googla, Facebooka, Amazona i Ubera. Jak można się z czymś takim zderzyć? Bez wolności twórczej nie będzie przedsiębiorczości, ale nie chodzi o nieograniczoną wolność - twierdzi prof. Hausner. - Każdy przedsiębiorca musi sam zdecydować, jaki wybrać sposób wytwarzania wartości. Musi sam odpowiedzieć sobie na pytanie, po co prowadzi biznes. Jedno jest pewne, firmy rodzinne to autorskie projekty, projekty twórcze.
Okazja do wypracowania wspólnego stanowiska

Na spotkaniach i panelach - na których nie zabrakło bardzo szanowanych ekspertów, m.in. prof. Dariusza Filara, prof. Andrzeja Blikle, prof. Cezarego Obracht-Prądzyńskiego czy ks. dr Krzysztofa Niedałtowskiego - dyskutowano o wielu ważnych sprawach dla środowiska, m.in. o tym, co oznacza wolność dla firm rodzinnych, o pokoleniu tzw. millenialsów, które wkracza do firm rodzinnych, o tym jak pobudzać kreatywność i jak warto dziś organizować firmę, by wygrywając na rynku, zachowywała swój rodzinny, przyjazny charakter. Sporo miejsca poświęcono też efektywności współpracy firm rodzinnych z państwem.

- Nasz zjazd to okazja do wymiany doświadczań między małymi i dużymi przedsiębiorcami, których łączy jedna ważna rzecz, wszystkie są firmami rodzinnymi - mówi Ewa Sobkiewicz, prezes stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych, które jest organizatorem wydarzenia. - To nie tylko znakomita okazja do integracji firm rodzinnych, ale też czas na dyskusję o sprawach ważnych dla środowiska. Tematem, wskazywanym przez wielu właścicieli firm jako niezwykle istotny, jest sukcesja i wprowadzenie do firmy następców. IFR głęboko angażuje się w tym obszarze, uczestnicząc m.in. w konsultacjach Ministerstwa Rozwoju.
Doroczna, największa w Polsce konferencja firm rodzinnych jest też okazją do wspólnej pracy nad zagadnieniami, które nurtują przedsiębiorców. Poproszeni w ankiecie o wskazanie kluczowych problemów, właściciele firm mówią przede wszystkim o ciągłych zmianach prawa, za którymi nie nadążają nawet prawnicy, urzędach państwowych omijających ustawy czy niejasnych przepisach, wymagających kosztownych interpretacji indywidualnych.

- Chcemy porozmawiać o tym, jak ułatwiać życie firmom, które dają pracę dla niemal 1,5 miliona osób i odpowiadają za prawie 50 proc. PKB - mówi Tomasz Budziak, członek zarządu stowarzyszenia IFR. - Bardzo liczymy na konstruktywną wymianę zdań z Ministerstwem Rozwoju które, jak wynika z ogłoszonej ostatnio Konstytucji Biznesu, wsłuchuje się w głos przedsiębiorców. Diabeł jednak tkwi w szczegółach i to o nich będziemy rozmawiać.
Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że nawet najlepsze zapisy ustaw nie chronią firm rodzinnych przed koniecznością poświęcania energii na sprawy, które z biznesem mają niewiele wspólnego. Na przykład - wg  ankietowanych przedsiębiorców ciągle doświadczają oni wielu kontroli naraz, mimo prawnego zakazu. Innym problemem wskazanym przez ankietowanych jest np. bardzo skomplikowany język i wymagania dotyczące ustawy o ochronie danych osobowych.

- Formularze związane z opisywaniem zbioru danych są tak skomplikowane, że człowiek nie posiadający znajomości fachowej i technicznej terminologii dotyczącej architektury i budowy baz danych nie ma szans wypełnić ich prawidłowo - dodaje Tomasz Budziak.
Wciąż za mało firm z Trójmiasta

Na spotkaniu nie zabrakło przedstawicieli trójmiejskich firm, ale jak twierdzi prezes Ewa Sobkiewicz, ich reprezentacja w IFR wciąż jest mała.

- Dlatego między innymi spotykamy się w Gdańsku. Chcemy zachęcić tutejsze, lokalne firmy rodzinne do wspólnego działania. Razem będzie nam łatwiej walczyć o sprawy ważne dla całego środowiska - mówi Ewa Sobkiewicz.
A jak spotkanie U-Rodziny, to nie mogło zabraknąć też wydarzeń bardzo rodzinnych: były warsztaty dla dzieci, wspólne spotkania i rozmowy, wydarzenia kulturalne, m.in. koncert wybitnego pianisty jazzowego Sławka Jaskułke czy wernisaż twórczości Grażyny Rigall i Agnieszki Żelewskiej.

Stowarzyszenie IFR to największa i najstarsza w Polsce organizacja zrzeszająca rodzinnych przedsiębiorców, liczy ponad 500 członków.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (10)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane