• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Żaglowiec "Malcolm Miller" po remoncie opuszcza Gdańsk

Robert Kiewlicz
21 listopada 2014 (artykuł sprzed 9 lat) 

Żaglowiec Malcolm Miller przeszedł gruntowny remont w stoczniach Marine Projects i Conrad SA.

Zakończył się remont historycznego żaglowca "Malcolm Miller". Jednostka została już przekazana armatorowi. Remont przeprowadziły gdańska stocznia Marine Projects oraz jej spółka-córka Conrad SA.


"Malcolm Miller" jest bliźniaczą jednostką powstałego w 1966 roku trzymasztowego szkunera "Winston Churchill".


Podczas prac remontowych zdemontowano całkowicie wyposażenie statku. Została z niego jedynie skorupa. Zachowano jednak część oryginalnych elementów wyposażenia. Natomiast wnętrza zostały wyposażone na nowo, zgodnie z wytycznymi klienta.

"Malcolm Miller" jest bliźniaczą jednostką powstałego w 1966 roku trzymasztowego szkunera "Winston Churchill". Jego budowę współfinansował mer Londynu, sir James Miller. Pokrył on połowę kosztów budowy. Jedynym warunkiem było nazwanie żaglowca imieniem "Malcolm Miller" na cześć tragicznie zmarłego syna. "Malcolm Miller" został zwodowany w połowie lat 60. XX wieku.

Żaglowiec przez lata był własnością Sail Training Association, organizacji zajmującej się organizowaniem wyścigów wielkich żaglowców szkolnych - The Tall Ships' Races. Jako jeden z pierwszych żaglowców, od 1972 roku, wykonywał nietypowe w tym czasie rejsy - zabierał na pokład wyłącznie załogi złożone z kobiet.

W 2001 roku jacht został sprzedany prywatnemu armatorowi i przemianowany na "Helena C". Następnie trafił w ręce innego armatora prywatnego z Cypru, który postanowił całkowicie wyremontować jednostkę.

"Malcolm Miller" jest klasycznym stalowym, trójmasztowym szkunerem. Ma 45 metrów długości (148 stóp), 8,3 metrów szerokości (27,3 stóp). Został zbudowany w stoczni John Lewis & Sons, według projekt Camper & Nicholsons. Może pomieścić 12 pasażerów i 8 członków załogi.

Miejsca

Opinie (26) 1 zablokowana

  • Tak się pracuje i buduje (3)

    gdy nie ma związków zawodowych, które są rakiem polskich firm.

    • 34 7

    • Zdecydowanie się nie zgadzam. Oto moje argumenty: (2)

      Związki zawodowe źle się kojarzą, wiadomo dlaczego. Ale od tego mamy mózgi aby myśleć samodzielnie, weryfikować BIEŻĄCĄ sytuację i krytykować konstruktywnie. Krytykowanie "związków zawodowych" tylko dlatego, że kojarzą się z komunizmem i PRL to czysty absurd!
      1. Gdyby nie związki zawodowe w XIX i XX wieku pracownicy nie osiągneliby podstawowych warunków pracy (8 godz. dziennie / 5dni w tygodniu / płatne nadgodziny / ubezpieczenia / BHP). To są podstawowe warunki pracy, co do których obecnie zachodzi regres.
      2. Wyżej wymienione zdobycze cywilizacyjne nie kłócą się z PRODUKTYWNOŚCIĄ. Otóż Polacy są bardzo WYDAJNI, niestety poprzez często bardzo słabą organizację pracy, słabą motywację, słabe zarządzanie, słabe BHP, brak odpowiednich narzędzi nie są PRODUKTYWNI. Dużo tyrają, ale słaby jest tego efekt (często kosztem zdrowia).
      3. W krajach europejskich stojących dużo wyżej CYWILIZACYJNIE niż Polska i do których Polacy emigrują wszelkie kwestie związane ze związkami zawodowymi są na dużo wyższym poziomie. Tam pracownicy się cenią. A jeśli są świadomi swojej wartości (swojej produktywności) i jeśli potrafią się zrzeszać mogą wynegocjować dużo lepsze warunki od Pracodawcy niż pojedyńczy pracownicy (na takiej samej zasadzie jak polscy rolnicy detaliści, tzw. "frajerzy", którzy nie potrafią się zrzeszać aby skuteczniej negocjować z dystrybutorami, sieciami handlowymi itd.)
      4. Odpowiedzialni pracownicy (związki zawodowe) NIGDY nie działają na niekorzyść swojej firmy, mają świadomość kto ich "karmi". Zmiana pracy jest jednym z najbardziej stresujących zjawisk w życiu. Ludzie unikają częstej zmiany pracy.
      5. BHP w warunkach współczesnej Polski w wielu firmach nie istnieje. BHP czyli ELEMENTARNE warunki zachowania zdrowia i życia podczas pracy. To nie jest żaden luksus!
      6. W krajach np. skandynawskich zawodowe związki zakładowe to normalka. Pracownicy tam się cenią.

      • 7 4

      • (1)

        ty nadal wierzysz w 40sto godzinny tydzień pracy ? oj głupis ry głupis ty

        • 2 3

        • To nie jest kwestia wiary, tylko wybór stylu życia (pracy).

          Jeśli ktoś woli tyrać jak osioł, nieefektywnie i szczycić się, że pracuje 10, 12, 14 godzin, to powiem szczerze, że mi go żal. Życie nie po to jest, aby się zacharowywać. Trzeba poświęcić czas rodzinie, mieć czas dla znajomych, na swoje hobby itd. Chyba, że ktoś ma takie ambicje konsumpcyjne, że zawsze mało mu pieniędzy.

          • 4 0

  • Piękny no piękny. (3)

    Tata wydawał morze kasy przez dwa lata - no i sprawił synkowi prezent - stać go, to biedny Grek.

    • 3 1

    • Pochodzi z Grecji

      • 0 0

    • nie grek tylko cypryjczyk gamoniu

      • 0 0

    • Skąd masz takie informacje?

      • 0 0

  • Zlot żaglowców. (2)

    Pamiętam zlot żaglowców w Gdyni bodajże w 1991 roku i wtedy "Malcolm Miller" też tam był - miałem pieczątkę na takiej wielkiej widokówce właśnie do zbierania pieczątek ze zwiedzanych żaglowców.

    • 6 0

    • (1)

      Ciekawe czy jeszcze przypłynie na zlot do Gdyni

      • 0 0

      • za 3 tygodnie bedzie na cyprze

        • 0 0

  • Armator z Cypru. (3)

    Mam nadzieję, że to nie Pan Eas Tchacos...

    • 4 6

    • spoko to ten gość, kolacja zafundował jak trza na cyprze, a jego druga żona też mila kobieta

      • 0 0

    • tak to on jest armatorem

      • 1 2

    • HAHAHAH

      Niestety to ten pan

      • 1 2

  • Piękny!!! Jak wygram w Lotto to sobie taki kupię ;) (3)

    • 15 0

    • tyle nie wygrasz:) (2)

      • 0 1

      • a jak będzie kumulacja 20 mln? (1)

        • 1 0

        • To tez za mało na ten jacht

          • 1 0

  • Jest PIĘKNY !

    Od razu przypomniała mi się Operacja Żagle w Gdyni. Ech.... :)

    • 0 0

  • Piękny Yacht, nie ma co gadać, piękny.

    Klasa sama w sobie.

    • 12 0

  • Robota idzie aż miło popatrzeć jak nie ma w firmie Karola `opony` Guzikiewicza!

    • 13 1

  • Jednostka piękna, byłem wczoraj i widziałem.. Zdziwił mnie jedynie jakiś kłopot z kabestanem - jaki miała załoga, w mojej ocenie winą były zamontowane zbyt cienkie liny (lub jak kto woli, odwrotnie), ale mogę się mylić.

    • 1 9

  • Dobrze, że nie nasza.

    Ostatnio była seria artykułów o niszczejących gdańskich zabytkach.
    By mieć takie cacka trzeba i smaku i kasy.
    W obu przypadkach notujemy spory deficyt.

    • 21 2

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Łukasz Żelewski

Prezes zarządu Agencji Rozwoju Pomorza od 2007 roku. Wcześniej pełnił funkcję Zastępcy Dyrektora...

Najczęściej czytane