Lodołamacze "jeszcze bardziej" gotowe do akcji

Uroczystość nadania imion lodołamaczom.


Puma, Narwal, Nerpa i Manat - cztery nowe lodołamacze zbudowane dla Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku doczekały się uroczystości chrztu. Odbyła się ona w Gdańsku przy nabrzeżu Motławy, tuż obok Filharmonii Bałtyckiej i napisu "Gdańsk" (ul. Ołowianka 1Mapka).



Choć Puma trafiła do Gdańska już we wrześniu 2020 r., Narwal w październiku ub. roku, Nerpa w lipcu 2021 r., a Manat w październiku tego roku, to dopiero dziś odbyła się uroczystość nadania imion jednostkom. Dwa z nowych lodołamaczy, Puma i Narwal, zostały już nawet przetestowane w warunkach zimowych podczas akcji na Wiśle w lutym tego roku.

Matką chrzestną Pumy została Małgorzata Zwiercan, kiedyś posłanka, dziś ekspert w Kancelarii Premiera, Narwala chrzciła Natalia Nitek-Płażyńska, żona posła PiS, Manata Małgorzata Witkowska, żona wiceministra infrastruktury Grzegorza Witkowskiego, a matką chrzestną Nerpy została Anna Jabłońska z ministerstwa infrastruktury.


Puma to lodołamacz czołowy (najcięższy typ jednostki do przełamywania zatorów lodowych na rzece), a trzy pozostałe to lodołamacze liniowe. Nowe lodołamacze będą mogły pełnić też funkcje holowników, jak również prowadzić czynności ratownicze. Jednostki będą mogły zwalczać rozlewy ropopochodne poprzez możliwość zainstalowania na pokładzie bębna z zaporą.

Za budowę i projekt jednostek odpowiadała Morska Stocznia Remontowa Gryfia, która nie może zaliczyć tego projektu do najbardziej udanych. Na wrześniowym posiedzeniu sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej omawiano m.in. trudną sytuację finansową tej stoczni. Okazało się, że tylko za ub. rok strata netto "Gryfii" wynosi 23 mln zł. Poseł KO Arkadiusz Marchewka, wiceprzewodniczący komisji, podkreślił, że według sprawozdania zarządu tej stoczni "na poziomie wyniku ze sprzedaży negatywny wpływ miał realizowany kontrakt na budowę czterech lodołamaczy dla RZGW w Gdańsku".

Czytaj też:

Lodołamacz "Puma". Najpierw taśma klejąca, teraz układ chłodzenia



Przypomnijmy. Według umowy z 2017 r. pierwszy lodołamacz czołowy miał zostać przekazany do eksploatacji do 31 marca 2020 r. Budżet całego przedsięwzięcia to prawie 79 mln zł, a poziom dofinansowania z Unii Europejskiej wynosi 85 proc. Niestety, terminu nie udało się dotrzymać. Dopiero pod koniec kwietnia 2020 r. Puma stanęła na wodzie i rozpoczęto proces wyposażania jednostki. Statek trafił do Gdańska dopiero we wrześniu 2020 r.

Kiedy lodołamacze ruszają do akcji? W gotowości są zawsze, ale pogotowie lodowe jest ogłaszane w momencie zaobserwowania tzw. dużego pochodu lodu.

- Gdy pochód lodu się zatrzyma, rzeka przestanie samodzielnie odprowadzać krę do Zatoki Gdańskiej, podjęta zostanie decyzja o rozpoczęciu akcji lodołamania. Decyzję podejmuje dyrektor RZGW. Sytuacja taka następuje dopiero, gdy temperatura powietrza staje się dodatnia, co skutkuje zwiększonym pochodem lodu, czyli pęka pokrywa lodowa i odrywa się lód brzegowy. Wtedy powstaje zagrożenie zatorów lodowych. A to zatory przyczyniają się do powstawania najgroźniejszej formy powodzi na Dolnej Wiśle, powodzi zatorowej - wyjaśnia Bogusław Pinkiewicz z biura prasowego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku.
Oprócz czterech nowych jednostek RZGW w Gdańsku dysponuje pięcioma lodołamaczami starszej generacji: czołowym - Tygrysem (rok budowy 1984) oraz liniowymi: Rekinem (1991 r.), Orką (1991 r.), Foką (1988 r.) i Żbikiem (1989 r). Są to statki już wyeksploatowane wieloletnią służbą, ale utrzymywane w dobrym stanie technicznym.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (95)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Ludzie biznesu

Monika Płocke

Banking Technology, Head of Change and Technology Capabilities w Nordea Bank AB. Absolwentka...