stat

Stacja Muzyka - więcej niż studio nagrań

Działające w Rumi profesjonalne studio realizacji dźwięku i produkcji muzycznych "Stacja Muzyka" dynamicznie się rozbudowuje. Profesjonalna sala akustyczna przekształci się w miejsce, w którym będzie można nagrywać koncerty, organizować warsztaty wokalne i wernisaże. Gdzie sięgają ambicje założycieli, mówi "Stacji Muzyka" właściciel Jarosław Kozub.



W środku wymarzona atmosfera do pracy, przestronne, gustownie urządzone pomieszczenia, wspaniałe instrumenty muzyczne, a na zewnątrz ciężki sprzęt budowlany...

Jarosław Kozub: No tak. Potrwa to jeszcze jakiś czas, pewnie do wiosny przyszłego roku. Postanowiliśmy nie spoczywać na laurach, tylko od razu zabrać się za realizację celów, jakie przed sobą postawiliśmy. Zasadnicze studio nagrań z pomieszczeniami towarzyszącymi jest ukończone. Dysponujemy dużą, wysoką salą, profesjonalnie zaadaptowaną akustycznie, w której możemy doskonale realizować nagrania tak trudnych instrumentów jak perkusja czy fortepian, odizolowaną akustycznie realizatorką z najwyższej jakości odsłuchem studyjnym, pomieszczeniem wypoczynkowym dla muzyków, a nawet apartamentem, w którym możemy luksusowo przenocować sześć osób.
Skrzydło, które powstaje, pełnić będzie trochę inne funkcje. Będzie ono połączone z salą nagraniową w sposób umożliwiający jej powiększenie do rozmiarów ok. 140 m kw., co pozwoli na realizację nagrań muzycznych o zabarwieniu koncertowym, rejestrację szerokich ambientów, umożliwi także nagrywanie chórów czy wręcz organizowanie koncertów kameralnych z możliwością rejestracji śladów do produkcji w formule "live". Oprócz tego przygotowujemy się, niezależnie od pracy studia nagrań, do cyklicznej organizacji warsztatów wokalnych i instrumentalnych, wernisaży, a także imprez okolicznościowych. Pomysłów jest bardzo dużo.

Skąd pomysł na takie przedsięwzięcie?

Kilkanaście lat intensywnej i żmudnej pracy zawodowej, w której osiągnęło się chyba wszystko, co było do osiągnięcia, powoduje, że człowiek w naturalny sposób próbuje uwolnić się od utartych schematów. Najłatwiej wtedy sięgnąć do czasów szkolnych czy studenckich i zacząć realizować pasje, które wtedy się narodziły i które zostały zawieszone, głównie z powodu braku czasu. Ja sięgnąłem najpierw po instrument muzyczny, później zainteresowałem się realizacją dźwięku. Wraz z przyjaciółmi stworzyliśmy swój mały muzyczny świat, który z biegiem czasu ewoluował do dzisiejszej postaci. Przeszliśmy chyba przez wszystkie możliwe etapy, począwszy od nagrań piwnicznych, po solidny półprofesjonalizm, eksperymentując głównie na sobie. Stworzyliśmy całkiem niezłe produkcje, którymi jednak w tym momencie już nie chcielibyśmy się chwalić. W końcu nadszedł czas, w którym trzeba było postawić wszystko na jedną kartę. Bo jak nie my, to kto...?

Co było najtrudniejsze?

Zdecydowanie znalezienie jakiegoś wyróżnika. Czegoś charakterystycznego. W obecnych czasach bardzo popularny stał się "homerecording". Dzięki coraz lepszej jakości oprogramowania komputerowego możliwe jest zrealizowanie w zaciszu domowym bardzo dobrze brzmiących produkcji. Jednak ma on swoje ograniczenia. Przede wszystkim, jeżeli chodzi o nagrania instrumentów akustycznych. I tu trzeba było szukać odpowiednich rozwiązań. My zdecydowanie postawiliśmy na wielkość pomieszczenia i jakość adaptacji akustycznej. Jeżeli ktoś kiedyś próbował nagrać akustyczny zestaw perkusyjny w małym pomieszczeniu wyklejonym gąbkami, to wie, o czym mówię. To, co udało nam się stworzyć, to pomieszczenie z własnym charakterem, możliwością częściowego dostrojenia do rodzaju muzyki, dużą selektywnością i brakiem rezonansu niskich częstotliwości, a jego powierzchnia i wysokość powodują, że dźwięk "ma gdzie uciec". Bębny po prostu "żyją" i porażają swoją mocą. Jesteśmy zadowoleni.

Technologia cyfrowa czy analogowa?

Złoty środek. Przede wszystkim w nagraniu nie można czuć technologii cyfrowej. Często bywa ona bezduszna i jakby dwuwymiarowa, płaska, w szczególności w niskich i wysokich pasmach. Jeżeli zbyt intensywnie operuje się nawet najlepszym cyfrowym "pluginem", można przekroczyć subtelną barierę, poza którą instrument czy głos brzmi nienaturalnie. Dźwięk jest przeprocesowany. Dlatego też bardzo zależało nam na stworzeniu w miarę pełnego toru analogowego instrumentu przed rejestracją na twardym dysku. Wymaga to jednak bardzo dużej wprawy od realizatora, który na każdym etapie produkcji musi mieć w uszach zarys końcowego brzmienia całości utworu. Musi się bardzo dobrze wczuć w klimat i emocje, jakie niesie dzieło muzyczne. Poza tym musi świetnie znać sprzęt, jakim dysponuje, jego możliwości i ograniczenia. Tutaj nie ma poprawek. Przy błędzie nagranie trzeba zaczynać od początku. Po rejestracji śladów na twardym dysku może zacząć zabawę w eksperymentowanie i zabawę technologią cyfrową. Byle z umiarem.

Czyli jednak analog?

W zasadzie tak. W nim jest więcej duszy, ciepła i przestrzeni. Nagranie jest jakby pełniejsze, bas bardziej ekscytujący, góra łagodniejsza. Całe nagranie lepiej się "klei". Technologia cyfrowa teoretycznie nie ma ograniczeń, w praktyce jednak okazuje się, że wcale tak nie jest. Jeżeli źle przygotuje się nagranie, bardzo ciężko jest je uratować w komputerze. To trochę tak, jak z retuszowaniem zdjęcia. Niby Photoshop wszystko potrafi, a jednak ciężko nieraz o podobieństwo do oryginału. Równie dobrze można by fotografować manekiny, zamiast modelek. Słowem kluczowym jest tu umiar. W obecnych czasach technologia cyfrowa jest jednak niezastąpiona i trzeba być z nią na bieżąco. Jest coraz lepsza. Może kiedyś analog odejdzie w zapomnienie, ale jeszcze nie teraz.

Opowiedz proszę trochę o ludziach. Są ważni?

Oczywiście, że tak. Najważniejsi. Ja osobiście miałem w życiu to szczęście, że poznałem i zaprzyjaźniłem się ze wspaniałymi ludźmi, pasjonatami o wielkiej wrażliwości, wizjonerami. Teraz razem współpracujemy. W zasadzie całe studio nagrań stworzone zostało pod nich. Z uwzględnieniem ich preferencji i przekonań. To oni tu decydują i od nich zależy powodzenie tego projektu. Wierzę w nich i w to, co robią. Odzew z zewnątrz też jest bardzo ciepły, więc jestem pełen entuzjazmu. Realizatorzy w "Stacji Muzyka" to doświadczeni muzycy, mający za sobą spore osiągnięcia. Jest to bardzo ważne w tej pracy, o czym już się wielokrotnie przekonałem. Produkcja utworów muzycznych to zarówno aspekty czysto techniczne, jak i artystyczne. Trzeba być artystą, żeby zrobić tu dobrą robotę.

Wspomniałeś na wstępie o innych pomysłach, które chciałbyś realizować. Mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy?

Pewnie. Przygotowujemy się do ogłoszenia konkursu na produkcję muzyczną w formule homerecordingu. Dopracowujemy jeszcze szczegóły, ale główna ścieżka jest już solidnie nakreślona. Oczywiście szykujemy bardzo cenne nagrody rzeczowe, możliwość stażu w profesjonalnym studiu nagrań, być może nazwisko zwycięzcy znajdzie się na jakiejś płycie. Chcielibyśmy, żeby realizacje oceniali uznani fachowcy - muzycy i producenci. Dopinamy to. Jeszcze w tym roku ogłosimy konkurs na stronach internetowych - naszej i naszych partnerów oraz na fanpage'u.

* możliwość dodania komentarzy lub jej brak zależy od decyzji firmy zlecającej artykuł

Opinie (3)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Janusz Jarosiński

Były prezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia. Związany z tym przedsiębiorstwem na różnych...