• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Reżyser castingów - rzadki zawód w Trójmieście

Casting zmienił już życie niejednej osoby, dla której był przepustką do stałej pracy w branży filmowej.
Casting zmienił już życie niejednej osoby, dla której był przepustką do stałej pracy w branży filmowej. fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

Reżyserów castingów można policzyć w Trójmieście na palcach jednej ręki. Jednak bardzo możliwe, że większa liczba lokalnie realizowanych produkcji stworzy zapotrzebowanie na kolejnych. O tym, jak wygląda praca przy castingach do produkcji reklamowych i fabularnych, opowiedziała nam Julia Zwierzewska. W zeszłym miesiącu o pracy tatuatora opowiadała Marta Wawrzynowicz. Kolejny wywiad już za miesiąc.



Jak to się stało, że zajęłaś się pracą przy castingach?

Julia Zwierzewska: Jak wszystko w moim życiu, stało się to zupełnie przez przypadek. Na pewno początek tej całej historii wiąże się ze specjalizacją filmową na filologii, którą ukończyłam. Byliśmy pierwszym, eksperymentalnym rokiem. Specjalizacja miała nas bardziej przygotować do roli krytyków, recenzentów filmowych, ale profesor Mirosław Przylipiak chciał, żebyśmy poznali także produkcję od środka, bo to w przyszłości pomoże nam oceniać filmy. Zachęcał nas do udziału w festiwalach filmowych i to właśnie na jednym z nich poznałam osoby, które uczyły się w łódzkiej filmówce. Gdy jako projekt mieliśmy przygotować w małych grupach filmy, skorzystałam z tych relacji i to właśnie dalej dzięki nim dostałam pierwszą pracę przy reality show, gdzie zajęłam się wyszukiwaniem obiektów potrzebnych do realizacji. W tej pracy poznałam osobę, która pomogła mi wejść na plan "Czarnego czwartku" jako asystentka kierownika produkcji. I tak po nitce do kłębka, mając te doświadczenia, bez problemu dostałam pracę przy realizowaniu castingów wyjazdowych i opieki nad statystami na planie. To znów doprowadziło do otrzymania propozycji stanowiska szefowej agencji castingowej ABM Studio, jednej z dwóch agencji w Trójmieście.

Czy to oznacza, że najłatwiej zająć się castingami, mając już jakiekolwiek doświadczenie w branży filmowej?

Czy chciał(a)byś zagrać rolę epizodyczną w filmie?

Zobacz wyniki (189)
- Tak. Najłatwiej dostać się do branży filmowej, zaczynając od wspierania kierownika produkcji. Stanowisko asystenta z jednej strony nie wymaga wcześniejszego doświadczenia, a z drugiej na planie filmowym zawsze jest coś do zrobienia. Potem dużo łatwiej otrzymywać kolejne zaproszenia do współpracy dzięki relacjom i wiedzy, kto i kogo szuka.

Jak wygląda specyfika pracy reżysera castingu? To całkiem odrębna rola czy raczej łączy się ją z innymi?

- W Warszawie, gdzie tych produkcji jest sporo, reżyser castingu to odrębna rola. Jest nawet stanowisko, które nazywa się reżyser obsady. Różnica jest taka, że reżyser obsady decyduje o całej obsadzie dla produkcji, a reżyser castingu przeprowadza castingi i przesyła swoje typy. Jednak w Trójmieście rolę reżysera castingu trzeba łączyć z innymi pracami wspierającymi produkcję, żeby wypełnić cały etat. Choć też produkcji jest u nas coraz więcej, więc z tej prostej arytmetyki wynika, że i pracy dla reżyserów castingów w Trójmieście powinno być więcej. Obecnie osoby, które u nas zajmują się castingami, mogłabym policzyć na palcach jednej ręki.

Możesz opisać, jak wygląda wasza praca i co się na nią składa?

- Pierwszym elementem jest pozyskiwanie przyszłych aktorów do produkcji fabularnych lub do reklam. W realiach trójmiejskich przy produkcjach fabularnych zwykle mówimy o castingach dla dzieci, epizodach lub statystach. Role głównych aktorów obsadza się doświadczonymi aktorami. Choć czasem zdarzają się np. castingi dla młodych aktorów. Robiłam taki dla aktorów ze studia aktorsko-wokalnego Baduszkowej. Od osoby odpowiedzialnej za produkcję dostaję zadania castingowe, opis, kto jest poszukiwany. Moim pierwszym zadaniem jest poinformowanie o castingu jak największej liczby osób, które mogą być nim zainteresowane. Używam do tego bazy i social mediów, ale czasem trzeba bardziej pokombinować. Kolejne zadanie to umawianie osób na casting i cała organizacja z nim związana. Kiedy widzę, że uczestnik ma potencjał, ale jego zagranie zadania castingowego nie jest zgodne z oczekiwaniami, staram się go naprowadzić. W sumie nagrywamy krótką wideoprezentację i jedną scenkę lub więcej według ustalonego scenariusza. Moja rola nie kończy się na wysłaniu materiału. Zajmuję się komunikacją z osobą, aż do umówienia jej na plan.

Czy łatwo jest o taki talent wśród naturszczyków, czyli osób, które jeszcze nie grały?

- Mogłoby się wydawać, że łatwiej o to przy reklamach, bo co może być skomplikowanego w smarowaniu z uśmiechem kanapki majonezem. Tak naprawdę statystyczny człowiek ma problem, żeby pokazać wybrane emocje i to jeszcze podczas castingu, kiedy nie ma ani scenografii, ani nie jest elementem naturalnej sytuacji. Dlatego chętnych jest dużo, co nie znaczy, że łatwo znaleźć dobrze pasującą do oczekiwań reżysera osobę.

A jak to wygląda z drugiej strony, jak zagrać w produkcji filmowej? Czy to w ogóle jest opłacalne?

- Z reguły tym, co przekonuje osoby, jest możliwość dorobienia, choć nie tylko. Myślę, że równie mocną motywacją jest chęć zrobienia czegoś ciekawego, pokazania siebie. W naszej bazie są zarówno osoby, które pracują jako kasjerzy, jak i mają świetnie płatne kierownicze stanowiska. Sama stawka też jest różna w zależności od zaangażowania. Pamiętam na przykład, jak producenci chcieli kobietę o charakterystycznej urodzie, która miała radzić sobie dobrze na kitesurfingu. Te specyficzne wymagania podbiły stawkę i w sumie ta osoba zarobiła połowę przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w dwie godziny pracy. Jeśli komuś zależy na rozpoczęciu przygody z filmem czy reklamą i czuje w sobie ten potencjał, prosto można przekuć ten plan w działanie, wystarczy obserwować posty na profilu naszej agencji na Facebooku lub samemu zgłosić się w wiadomości prywatnej.

Co ci pomaga dobrze realizować swoje zadania? Dzięki jakim cechom na plan trafiają potem osoby, które faktycznie pasują producentom?

- Bardzo pomaga mi intuicja. Dobrze czuję, czy ktoś sprawdzi się w danej roli. Być może początkiem mojej intuicji był epizod z dzieciństwa. Gdy miałam pięć lat, przeprowadziłam się z rodzicami do Wenezueli. Ponieważ nie znałam języka, nauczyłam się odczytywać intencje ludzi na poziomie komunikacji niewerbalnej. Być może to dzięki temu po 20 minutach rozmowy ze zleceniodawcą potrafię przedstawić jedną osobę, która idealnie trafia w jego potrzeby. Na pewno w pracy pomaga mi także wysoko rozwinięta komunikatywność i empatia. Moim zadaniem jest stworzenie w trakcie castingu takiej atmosfery, która pozwoli uczestnikom dobrze się czuć i mniej stresować. Do tego determinacja w dotarciu do potrzebnych osób. Już mówiłam, że to nie zawsze takie proste.

A możesz podać przykład, kiedy to dotarcie było wyzwaniem?

- Na przykład casting prowadzony przez firmę warszawską, na który przychodzą sami chłopcy z dobrych domów, szkoły Montessori, a rola do obsadzenia to postać chłopca, który razem z kolegą zabija dziewczynkę. Uczestnicy castingu mieli problem już z samym wypowiedzeniem przekleństw. Żeby zrealizować to zlecenie, wybrałam się na zajęcia do świetlicy środowiskowej na Oruni. Najbardziej przeszkadzający i bezczelny chłopak okazał się jednocześnie tym z największym talentem. I choć akurat w tej produkcji nie zagrał, to dostał rolę w "Kamerdynerze", "Wilkołaku", a potem w "Jak pokochałam gangstera".

W zasadzie można stwierdzić, że całkiem zmieniłaś jego życie.

- Tak, to plus mojej pracy. Takich osób, które dzięki castingom odmieniły swoją drogę, jest dużo więcej. To daje mi olbrzymią satysfakcję. Zresztą gdybym miała wskazać największy plus mojej pracy, to byłoby to właśnie ciągłe spotykanie naprawdę niezwykłych ludzi.

A jakie są najtrudniejsze elementy twojej pracy?

- Sporadyczne sytuacje, kiedy kogoś znajdujesz i on jednak rezygnuje. Choć tak naprawdę dużo większym problemem jest stres i bycie człowiekiem orkiestrą, poczucie, że wszystko jest tylko na mojej głowie. To ja odpowiadam za to, żeby przyszli dobrzy jakościowo ludzie, żeby organizacja przebiegła sprawnie, a wytypowane osoby spodobały się zlecającemu. Potem, kiedy już zostanie wybrany aktor, nadal ja odpowiadam, żeby dotarł on na zdjęcia. Sama praca jest falowa. Przez tydzień obciążenie jest bardzo duże, a potem przez kolejne trzy tygodnie nie ma zleceń związanych z castingami. Choć trzeba tu dodać, że tych realizacji na Pomorzu ostatnio jest naprawdę bardzo dużo i nic nie zapowiada, żeby miało być ich mniej, więc bardzo możliwe, że na brak pracy dla reżyserów castingu nie będziemy w Trójmieście musieli już narzekać.

Trójmiejski rynek pracy to różnorodność i ciągłe, dynamiczne zmiany. Ciekawe, niszowe profesje i zawody, które w chwilę zdobywają popularność. Chcemy pokazać czytelnikom nie tylko warte poznania profesje, ale także niezwykłych ludzi, którzy z pasją opowiadają o swojej pracy. Temu ma służyć cykl wywiadów "Ciekawe zawody".

Opinie wybrane


wszystkie opinie (27)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Ludzie biznesu

Jacek Kajut

Z wykształcenia inżynier elektryk, zbudował i rozwija jedną z najsilniejszych marek branży...