Czy stocznia ma szanse na kontrakty, czy może to już... koniec

- Nam brakuje pracy. Nie wykorzystujemy naszych mocy produkcyjnych. Obawiamy się, co będzie dalej - mówi Tadeusz Mirkiewicz, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Wojska.
- Nam brakuje pracy. Nie wykorzystujemy naszych mocy produkcyjnych. Obawiamy się, co będzie dalej - mówi Tadeusz Mirkiewicz, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Wojska. fot. Andrzej Gojke/KFP

Co się dzieje w Stoczni Marynarki Wojennej? Nie wiadomo. Wypowiedzi na temat obecnej sytuacji zakładu odmawia prezes stoczni. Kontaktu unika syndyk masy upadłościowej. Informacji nie udziela też właściciel, czyli Agencja Rozwoju Przemysłu. Według związkowców sytuacja nie jest najlepsza. Stoczni przede wszystkim brakuje... pracy.


Czy stoczniowcy ze SMW słusznie obawiają się o swoje miejsca pracy?

tak, brak kontraktów i pracy jest niepokojący

82%

pewnie tak, ale tylko ta część, która nie ma zajęcia

13%

nie, sytuacja pewnie się unormuje, ale potrzeba czasu na podpisanie kontraktów

5%

Rok temu informowaliśmy o kłopotach gdyńskiej Stoczni Marynarki Wojennej. Firma zalegała z wypłatami i pogrążała się w długach. Niestety, w kwietniu 2011 r. Sąd Gospodarczy w Gdańsku ogłosił upadłość zakładu. Uznał, że porozumienie stoczni z wierzycielami i spłata zadłużenia jest niemożliwa. W tamtym momencie wszyscy, czyli prezes zakładu, syndyk, ARP oraz resort obrony deklarowali, że to nie koniec, że jest jeszcze szansa dla stoczni. Jakieś zlecenia są, jest też szansa na nowe przetargi. Co wyszło z tych deklaracji?

Na jakim etapie znajduje się obecnie sprawa związana z upadłością Stoczni Marynarki Wojennej. Czy w tym roku będą kontynuowane zwolnienia w zakładzie? Ile osób dotychczas straciło pracę w SMW? Czy znana jest już dokładna liczba wierzycieli oraz całkowita kwota wierzytelności? Czy będą podejmowane w najbliższym czasie jakiekolwiek działania dotyczące utrzymania produkcji w zakładzie i czy jest szansa na uzyskanie przez zakład płynności finansowej, czy pozyskania inwestora? Czy ostatnie rozmowy pomiędzy SMW, a Bumarem oraz Szefem Zakupów MW Indonezji i Przewodniczącym Komisji Przetargowej zaowocują nowymi umowami?

Pytania tej treści skierowaliśmy do Agencji Rozwoju Przemysłu, czyli właściciela stoczni (ARP ma ponad 99 proc. akcji, pozostałymi dysponuje Ministerstwo Obrony Narodowej). Odpowiedź była... oszczędna - Ze względu na stan prawny SMW - na wszystkie pytania może odpowiedzieć tylko i wyłącznie syndyk SMW - twierdzi Roma Sarzyńska-Przeciechowska, rzecznik prasowy Agencji Rozwoju Przemysłu.

Z syndyk Magdaleną Smółką kilkakrotnie usiłowaliśmy skontaktować się telefonicznie. Wysłaliśmy też maila z prośbą o udzielenie informacji na temat sytuacji gdyńskiego zakładu. Bez odpowiedzi.

A prezes SMW Robert Roszkowski? Umówił się z nami na spotkanie. Kiedy już szykowaliśmy się do wyjścia otrzymaliśmy telefon z prośbą o przełożenie wizyty na inny termin. Niestety, po godzinie odebraliśmy kolejny. Tym razem sekretarka poinformowała nas, że prezes w ogóle się z nami nie spotka, że na razie jest to niemożliwe.

O dalsze losy zakładu obawia się załoga. Jeszcze rok temu o pracę drżało tysiąc osób. Dziś już tylko 700.
2009 r. - Pojawiły się problemy z płynnością i problemy z wypłatami.
2009 r. - Od grudnia spółka znajdowała się w procesie upadłości układowej.
2011 r., luty - Znów zakład ma problemy z płynnością finansową i wynagrodzeniem dla załogi.
2011 r., marzec - SMW podpisuje porozumienie o współpracy przemysłowej i handlowej z francuskim koncernem DCNS (Direction des Construction Navales Services).
2011 r. kwiecień - Sąd Gospodarczy w Gdańsku ogłosił upadłość zakładu.
2011 r. - Zwolniono ok. 300 osób.

- Nam brakuje pracy. Nie wykorzystujemy naszych mocy produkcyjnych - twierdzi Tadeusz Mirkiewicz, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Wojska. - Tylko od czasu do czasu menedżerowie podłapią jakiś kontrakt na remont, naprawę czy regulację silnika. A to za mało. Wówczas tylko część stoczni pracuje. Nam potrzebne są kontrakty, które zaangażują cały stoczniowy cykl produkcyjny. Z uwagi na naszą sytuację prawną i finansową w przetargach musimy startować ze Stocznią Nauta, ale wówczas musimy dzielić się robotą. Obawiamy się, co będzie dalej.

Na szczęście według stoczniowców płace regulowane są w terminie. Być może dlatego, że pieniądze pochodzą z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. - Jednak to tylko tzw. goła pensja. Zaległości są w tzw. świadczeniach, typu odprawa emerytalna - dodaje Tadeusz Mirkiewicz.

O jakich szansach na przetargi mówiły władze stoczni w ub. roku? Jesienią na XIX Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego przedstawiciele stoczni rozmawiali m.in. z delegacją wietnamską na czele z wiceministrem Obrony Narodowej, z delegacją Republiki Mozambiku, z Minister Obrony Ukrainy oraz stocznią indyjską Mazagon Dock Limited. Z kolei w połowie grudnia ub. roku w SMW gościła delegacja Indonezji na czele z Szefem Zakupów MW Indonezji i Przewodniczącym Komisji Przetargowej panem Laksamana Pertama TNI Suryo Djati Prabowo w asyście przedstawicieli Bumaru.

- Spotykają się od lat i wciąż nic z tego nie wynika - mówi Tadeusz Mirkiewicz. - W ubiegłym roku mieliśmy już prawie w kieszeni kontrakt na budowę statku szkoleniowego dla Wietnamu. Polska strona zażyczyła sobie, aby umowę podpisano z Bumarem, a nie ze stocznią. My mieliśmy być podwykonawcą i... umowy w ogóle nie podpisano.

Załoga przede wszystkim liczyła na pomoc MON i przywrócenie finansowania budowy korwety Gawron. - Dziesięć lat temu była mowa o całej serii. Najpierw pięć, potem trzy, a teraz nawet jednej nie możemy skończyć - mówi przewodniczący Mirkiewicz.

W ubiegłym roku minęło 10 lat od rozpoczęcia budowy wielozadaniowego okrętu, który miał rozpocząć służbę w 2015 roku. Termin wydaje się zagrożony, bo na budowę okrętu brakuje pieniędzy. Do tego Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu prowadzi śledztwo w sprawie tego kontraktu. Śledczy sprawdzają finansowanie projektu budowy korwety Gawron oraz badają też tryb i zasady, na jakich wybrano gdyńską stocznię, która już wówczas przeżywała spore problemy finansowe.

- Sprawę SMW przedstawię na najbliższym posiedzeniu sejmowej komisji skarbu państwa. Mam nadzieję, że komisja odbędzie się przy uczestnictwie członków komisji obrony narodowej - deklaruje Andrzej Jaworski, poseł PiS, który w ub. roku angażował się w sprawę gdyńskiej stoczni. - Okręty wojskowe są nam niezbędne jeśli chcemy normalnie funkcjonować jako państwo mające dostęp do morza. Nasze jednostki muszą nie tylko być modernizowane, ale także przechodzić remonty i naprawy. Takie rzeczy robi właśnie specjalnie certyfikowany zakład jakim jest Stocznia Marynarki Wojennej w Gdyni. Nie mogą ich przeprowadzać stocznie komercyjne. Do tego nie ma powodu, aby zamykać wyspecjalizowany zakład, który mógłby produkować jednostki dla krajów trzeciego świata. Z tego co wiem, to zainteresowanie jest duże.

Więcej o pomorskiej gospodarce

W programie Marka Kańskiego Pomorska Kronika Biznesu o jednym z najważniejszych gospodarczych aktów normatywnych roku, wchodzącej w życie 29 kwietnia tzw "ustawie deweloperskiej". Czy ucywilizuje ona rynek mieszkaniowy i w pełni zabezpieczy interesy kupujących. Jak wpłynie na ceny mieszkań.Jakie będą marże banków za prowadzenie rachunków powierniczych. W programie również o zamierzeniach Grupy Lotos. PKB dziś w TVP Gdańsk o 18.20 i w sobotę o 17

Opinie (89) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Grzegorz Słupski

Od 1995 roku prezes zarządu ARGO w Gdańsku. Jest doktorem nauk ekonomicznych, stopień uzyskany na...