stat

Na świątecznym stole: tańsze mięso, droższy cukier. A jajka?

Ceny żywności na Wielkanoc w tym roku wzrosną nieznacznie, gdyż tylko o ok. 1 proc. - szacują eksperci.
Ceny żywności na Wielkanoc w tym roku wzrosną nieznacznie, gdyż tylko o ok. 1 proc. - szacują eksperci. fot. M.Kosycarz/KFP

W tym roku za zakupy świąteczne zapłacimy więcej o... 1 proc. - szacują analitycy rynkowi. Z kolei eksperci od rynku pracy wyliczyli, że na świąteczny koszyczek ludzie otrzymujący przeciętne wynagrodzenie będą pracować 4 godziny i 40 minut. A jajka? Za przeciętną pensję kupimy 7522 średniej wielkości jaj. A za minimalną? Jedynie 3664 jaj.


Jakie jajka najczęściej kupujesz?

ekologiczne

15%

od kur z wolnego wybiegu

36%

z chowu ściółkowego

8%

z chowu klatkowego

11%

nie zwracam na to uwagi, wybieram najtańsze

30%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 158

- Ceny żywności na Wielkanoc w tym roku wzrosną bardzo nieznacznie, gdyż o ok. 1 proc. Jest to niewielka zmiana w stosunku do minionego roku, biorąc pod uwagę, że w ciągu ostatnich 5 lat przeciętnie na Wielkanoc żywność drożała z roku na rok po ok. 2 proc. - prognozuje Michał Koleśnikow, kierownik Zespołu Analiz Sektorowych i Rynków Rolnych w Banku BGŻ BNP Paribas. - Przeciętny koszyk wielkanocny zawierający dwa jaja, 50 g pieczywa i 50 g wędliny będzie kosztował tyle samo, co w ubiegłym roku.
Tańsza ma być wieprzowina, drób i wędliny - przeciętnie o 1-4 proc. Sery dojrzewające mogą być o około 10 proc. tańsze, masło i mleko o 6-8 proc., a twarogi około 2 proc. Droższe mogą być za to domowe wypieki, głównie z powodu cukru, którego ceny wzrosły o 20-25 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Nieznaczny wzrost może zanotować również mąka o 1-2 proc. Dużo droższe niż rok wcześniej są też warzywa i owoce. Wzrosty te są spowodowane zeszłoroczną suszą, która wpłynęła na zmniejszenie i pogorszenie jakości zbiorów.

A jajka? Zapłacimy za nie średnio tyle, ile w roku ubiegłym, czyli ok. 0,37 zł (średnia dla kraju). Tak przynajmniej szacuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W porównaniu do okresu przedświątecznego rok temu potaniały jajka duże i małe, ale za to podrożały klasy L i M. W tym roku, według danych resortu rolnictwa za duże jajko przyjdzie nam zapłacić średnio 0,41 zł. Rok temu było to 0,43 zł. Za to w tym roku za jajko średnie zapłacimy 0,37 zł, podczas gdy rok temu takiej wielkości jajo kosztowało 0,34 zł. To średnio, a w praktyce? Są jajka, takie z wolnego chowu lub "prosto od gospodarza", za które trzeba zapłacić od 0,50 zł do nawet 0,70 zł za sztukę.

Dziś dość trudno porównać ceny jajek. Kiedyś były jajka ze sklepu i jajka od "chłopa". Dziś jest to bardziej skomplikowane. Bo nie dość, że podzielone są na klasy według wielkości, czyli od XL do S, to jeszcze dochodzi podział na... metody chowu. Jest ich kilka i one też mają wpływ na wysokość ceny. Najdroższe są jaja ekologiczne oznaczone 0. To są jaja od kur biegających wolno, grzebiących w ziemi i karmionych wyłącznie tym, co wytworzy gospodarstwo, czyli bez sztucznej paszy. Potem są jajka oznaczone nr 1, które pochodzą od kur z wolnego wybiegu, z kolei z nr 2 to jaja od ptaków chowanych metodą ściółkową. Najtańsze są jajka od kur chowanych w klatkach, oznaczone są one nr 3. Wracając jednak do rozmiarów. Jajka XL to jaja bardzo duże, o wadze przekraczającej 73 g, L to jaja od 63 g do 73 g, M od 53 g do 63 g, S to jajka o wadze poniżej 53 g.

Jaja w opakowaniu muszą być oznakowane na skorupce. Kod zawiera metodę chowu, czyli numer, kraj pochodzenia (np. PL) i weterynaryjny numer fermy. Na opakowaniu oprócz tego powinny znaleźć się informacje o klasie jakości, wadze, czy dacie minimalnej trwałości. A co z jajami sprzedawanymi luzem, czyli na sztuki? W miejscu sprzedaży musi się znajdować informacja o klasie jakości, wadze, metodzie chowu, dacie minimalnej trwałości, danych producenta. W przypadku jaj sprzedawanych bezpośrednio konsumentom przez gospodarza, który posiada mniej niż 50 kur, oznakowanie na skorupach nie jest wymagane. Pamiętajmy o tym, że jaja ekologiczne, czyli najdroższe, czy te z wolnego chowu nigdy nie będą w rozmiarze L czy XL. Duże jaja uzyskuje się tylko dzięki sztucznej stymulacji.

Przeciętny polski konsument zjada około 160 sztuk jaj rocznie pod różnymi postaciami, a mieszkaniec krajów Europy Zachodniej blisko 240 sztuk. Podobnie jest za wschodnią granicą, gdzie konsumpcja jest znacznie większa niż w Polsce - na Ukrainie spożycie wyniosło ponad 310 sztuk na mieszkańca rocznie, na Białorusi ponad 260 sztuk, a w Rosji 220 - wyliczył Bank BGŻ BNP Paribas. Za to jesteśmy liczącymi się producentami na tym rynku. W Polsce rocznie produkuje się ponad 9 mld sztuk jaj konsumpcyjnych, z czego ok. 40 proc. trafia na rynki zagraniczne, głównie do Niemiec, Holandii, Włoch i Czech.

Kto je najwięcej jaj w Polsce?

- W 2014 r. najwyższym poziomem konsumpcji charakteryzowały się gospodarstwa emerytów i rencistów, gdzie przeciętne miesięczne spożycie jaj na jedną osobę wyniosło ponad 15,5 sztuki i było aż o 29 proc. wyższe od przeciętnej w gospodarstwach domowych. Znacznie więcej jaj, aż o 21 proc., konsumowały też osoby w gospodarstwach domowych rolników, które w większości pozyskują je z własnego gospodarstwa - twierdzi Paweł Wyrzykowski, ekspert rynków rolnych w Banku BGŻ BNP Paribas. - Wyższe spożycie jaj wśród emerytów i rencistów oraz rolników jest prawdopodobnie wynikiem większego ich wykorzystania do wypieków ciast i innych produktów zbożowych. Za to najniższym poziomem spożycia (o 15 proc. od średniej krajowej) charakteryzowały się osoby, które prowadzą własną działalność.
Źródło: Opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie GUS

Wracając jednak do świątecznej święconki - jak wyliczył portal wynagrodzenia.pl - Polak, który otrzymuje przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej, czyli 3 899,78 brutto (2 783,26 zł netto), aby zarobić na świąteczny koszyczek musi pracować 4 godziny 40 minut. W tym wyliczeniu przyjęto, że koszyczek kosztuje 77 zł, a w nim znajdziemy kilogram szynki wieprzowej, kilogram wędzonej kiełbasy, kilogram sera twarogowego półtłustego, 10 jaj, kilogram pomarańczy, masło, czekoladę mleczną, kilogram cukru, kilogram mąki pszennej i chleb. A ile na te dobra musi pracować człowiek otrzymujący wynagrodzenie minimalne, czyli 1850 zł brutto (1 355,69 zł netto)? Aż 9 godzin i 34 minuty.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (37)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Kursy średnie walut

EUR 4.24
USD 3.60
CHF 3.69
GBP 4.79
JPY (100) 3.22

Moim zdaniem

Strefa start-up

Najczęściej czytane