Najlepszy sex shop powstał w... inkubatorze przedsiębiorczości

- Większość ludzi, z którymi rozmawiam jest bardzo zaciekawiona moją działalnością. Ważne jest podejście. Nie chodzi o to "co" się sprzedaje, tylko "jak" się to sprzedaje. Trzeba być wiarygodnym w tym, co się robi - twierdzi Antoni Ruszkowski, właściciel Kinky Winky.
- Większość ludzi, z którymi rozmawiam jest bardzo zaciekawiona moją działalnością. Ważne jest podejście. Nie chodzi o to "co" się sprzedaje, tylko "jak" się to sprzedaje. Trzeba być wiarygodnym w tym, co się robi - twierdzi Antoni Ruszkowski, właściciel Kinky Winky. mat.prasowe

Antoni Ruszkowski to filmoznawca, współzałożyciel Sopockiego Dyskusyjnego Klubu Filmowego "Marcello" i od niedawna właściciel najlepszego sex shopu w Polsce. Sklep Kinky Winky powstał dwa lata temu i jest jednym z kilkudziesięciu startupów działających w Akademickim Inkubatorze Przedsiębiorczości Gdańsk. Został wybrany spośród 140 innych podmiotów i wyróżniony nagrodą EROtrendy dla najlepszego sklepu erotycznego w kraju.


Sklep Kinky Winky został wyróżniony głosami konsumentów i przyznano mu miano najlepszego sklepu erotycznego w Polsce.
Sklep Kinky Winky został wyróżniony głosami konsumentów i przyznano mu miano najlepszego sklepu erotycznego w Polsce. mat.prasowe

Prowadzi Pan najlepszy sklep erotyczny w Polsce? Jak to się stało, że właśnie Kinky Winky zasłużył na taki tytuł?

Antoni Ruszkowski: - W ubiegły weekend w Warszawie odbyła się największa impreza branży erotycznej w Polsce nosząca nazwę EROtrends. To międzynarodowy festiwal poświęcony erotyce, stylowi życia i zdrowiu. Łączy on w sobie tradycyjne targi erotyczne z prezentowaniem sztuki erotycznej oraz wykładami na temat seksualności. EROtrendom towarzyszył ogólnopolski konkurs mający na celu wyróżnienie najlepszych instytucji - takich, które wyznaczają nowe trendy w swych dziedzinach. Uczestniczyły w nim sklepy i wortale erotyczne, produkty intymne, artyści, a także organizacje pozarządowe działające na rzecz równości i edukacji seksualnej. Do konkursu zgłoszono ponad 140 podmiotów z całego kraju, z czego głosować można było na 76 firm i instytucji. Głosowanie trwało ponad 3,5 miesiąca i - co ważne - wygranych wskazali konsumenci, a nie jury. Mój sklep zajął w tym konkursie pierwsze miejsce.

Sklep przedstawiany jest jako nietypowy i z alternatywnym podejściem do erotyki? Czyli?

- Sklep reklamuję hasłem "sex shop inny niż wszystkie". Wystarczy rzucić tylko okiem, by przekonać się, że wyróżnia go sama szata graficzna: przyjazna, wesoła, pozytywna. Bardzo często się zdarza, że tradycyjne sklepy erotyczne "atakują" swoich klientów obrazami, których sobie nie życzą. Dla przykładu: na stronę internetową wchodzi homoseksualny mężczyzna, a zewsząd spoglądają na niego wyłącznie roznegliżowane kobiety. Stosując taki design wiele sklepów już na wstępie wyklucza pokaźną liczbę potencjalnych klientów. Natomiast ja przykładam dużą wagę do tego, by Kinky Winky był otwarty na wszystkie osoby - zarówno heteroseksualne, homoseksualne, biseksualne, na kobiety i na mężczyzn. Nawet w warstwie językowej staram się, aby ludzie po drugiej stronie ekranu nie czuli się pominięci.

Kolejnym istotnym wyróżnikiem jest oferta produktowa. Oczywiście część asortymentu jest taka sama jak w innych sklepach erotycznych. Kładę jednak nacisk na to, by wszelkie oferowane akcesoria były bezpieczne i wykonane z materiałów wysokiej jakości. Często są to gadżety, które bez skrępowania można położyć na nocnej szafce - niezorientowana osoba nie odróżni ich od eleganckiego przycisku do papieru. W sprzedaży mam również produkty, których próżno szukać w innych krajowych sex shopach. Przykładowo oferuję książki, co wynika z tego, że stawiam na edukację seksualną. Można u mnie nabyć poradniki intymne, albumy erotyczne, książki naukowe.
W 2007 roku, bodaj jako pierwsza osoba w Polsce, obroniłem na krakowskim filmoznawstwie pracę magisterską o pornografii filmowej. Po ukończeniu studiów ciągle "siedziałem w temacie" i postanowiłem wykorzystać tę wiedzę od strony biznesowej.

Kinky Winky, jako jedyny sklep w Polsce, bardzo mocno koncentruje się na alternatywnych filmach pornograficznych - są to produkcje odmienne od tego, co można znaleźć w Internecie po wpisaniu słowa "porno". Ponadto na stronie sklepu można znaleźć poradniki zakupowe tłumaczące, jak wybierać akcesoria erotyczne. Dopasowanie gadżetu do naszych osobistych preferencji jest bardzo istotne w kontekście wzbogacenia naszego życia intymnego.

Jak działa się w branży erotycznej w Polsce? Polacy nadal podchodzą do erotyki, seksualności i cielesności dosyć ostrożnie. Czy łatwo prowadzi się taki biznes?

- Osobiście nie spotykam się z ostracyzmem. Większość ludzi, z którymi rozmawiam jest bardzo zaciekawiona moją działalnością. Ważne jest podejście. Nie chodzi o to "co" się sprzedaje, tylko "jak" się to sprzedaje. Trzeba być wiarygodnym w tym, co się robi. Ja się tego nie wstydzę. I to jest pozytywnie postrzegane przez ludzi. Seksualność jest jednym z najważniejszych elementów naszego życia. Dlatego powinno się o niej mówić szczerze, otwarcie i w sposób pozytywny. Takie informacje warto przekazywać na luzie, ale jednocześnie merytorycznie.

Rynek w Polsce się zmienia na lepsze. Powstają kolejne interesujące sex shopy prowadzone przez fajnych ludzi. Cieszę się z ich działalności i nie uważam za konkurencję, gdyż pozytywnie "nakręcają" rynek. Do tego dochodzi zmiana pokoleniowa. Wielu młodych ludzi bez skrępowania sięga po gadżety erotyczne, uważając je za coś normalnego, za coś, co nie wywołuje zażenowania czy wstydu.

Sklep od dwóch lat funkcjonuje w ramach Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości w Gdańsku i nadal zalicza się do tzw. startupów. Kinky Winky nie jest jednak typowym startupem, jakie obecnie są tworzone przez młodych ludzi. Nie ma związku z IT czy wysokimi technologiami.

- W 2007 roku, bodaj jako pierwsza osoba w Polsce, obroniłem na krakowskim filmoznawstwie pracę magisterską o pornografii filmowej. Po ukończeniu studiów ciągle "siedziałem w temacie" i postanowiłem wykorzystać tę wiedzę od strony biznesowej. Stąd droga do uruchomienia działalności była już krótka. W kwietniu 2014 roku minęły dwa lata od momentu, gdy wystartowałem ze sklepem (wcześniej działałem na Allegro). Nadal funkcjonuję w AIP i niezwykle cenię sobie tę współpracę. Inkubatory pozwoliły mi na systematyczne rozwijanie mojego biznesu. Polecam tę formę działalności wszystkim osobom myślącym o założeniu własnej firmy.
Sklepowi internetowemu daleko do nowoczesnych usług informatycznych. Niemniej jednak wydaje mi się, że na samej informatyce świat się nie kończy. Można być innowacyjnym prowadząc bardziej tradycyjny biznes.

Mój sklep to rzeczywiście tradycyjna działalność handlowa. Wszak sklepowi internetowemu daleko do nowoczesnych usług informatycznych. Niemniej jednak wydaje mi się, że na samej informatyce świat się nie kończy. Można być innowacyjnym prowadząc bardziej tradycyjny biznes.

Jakie są plany rozwojowe firmy. Sklep jest na razie wyłącznie internetowy. Czy taki już pozostanie?

- Wychodzenie do "realu" na wczesnym etapie działalności jest bardzo ryzykowne. Sklep stacjonarny to pochłaniacz pieniędzy, dlatego w chwili obecnej nie rozważam otwarcia takowego, to bardziej plany na przyszłość. Zaoszczędzone środki mogę przeznaczyć na promocję i dalszy rozwój.

Firmę zaczynałem ze śmieszną ilością gotówki, na dodatek pożyczoną od rodziny. Jednak każdego miesiąca systematycznie dokładam kolejne "cegiełki" do biznesu. Obecnie skupiam się na umacnianiu marki na polskim rynku, systematycznym budowaniu oferty oraz sfery merytorycznej, a także na poszukiwaniu nowych form dotarcia do klientów.

Konsekwentnie działam w kierunku rozwijania Kinky Winky. Wszak tytuł najlepszego sklepu erotycznego w Polsce do czegoś zobowiązuje. Na ten sukces wytrwale pracowałem przez ostatnie dwa lata. Nagroda otrzymana z rąk konsumentów jest dla mnie wskazówką, że droga, którą obrałem jest słuszna.

Opinie (94) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Anna Jakób

Członek zarządu Grupy GPEC, firmy z branży energetycznej. Wcześniej przez kilkanaście lat pełniła...