Pandemia trwa, a oni muszą działać. Utrzymanie w dobie koronawirusa

Zazwyczaj działają w tle, jednak bez ich pracy niemożliwe byłoby sprawne funkcjonowanie miast, gmin, centrów biurowych czy chociażby Obwodnicy Trójmiasta. O tym, jak ważna jest praca firm "utrzymaniowych" w czasie epidemii, dlaczego warto stawiać na ekologię i dlaczego trójmiejska obwodnica to jeden z najtrudniejszych fragmentów sieci dróg krajowych w Polsce rozmawiamy z Ferdynandem Waliszewskim, członkiem zarządu FBSerwis, firmy należącej do Grupy Budimex, dbającej o komfort i bezpieczeństwo użytkowników dróg i budynków oraz zajmującej się gospodarką odpadami.



Pandemia zdestabilizowała, a w niektórych przypadkach zatrzymała w ostatnich miesiącach działalność części firm. FBSerwis jest jedną z tych firm, które na wstrzymanie działalności nie mogły sobie pozwolić. Jak działacie w czasach epidemii? Jakie zmiany wymusiła ona na waszej firmie?

Ferdynand Waliszewski: - Sama pandemia nie wpłynęła negatywnie na działalność naszej firmy, co oznacza, że nie mamy spadku przychodów ze sprzedaży. Trzeba też pamiętać, że nasza działalność jest niezbędna dla funkcjonowania m.in. państwa, czy samorządów. Nie oznacza to jednak, że pandemia nie spowodowała konieczności reorganizacji prowadzonej przez nas działalności. FBSerwis to firma podzielona na cztery podstawowe działy. Pierwszy to gospodarka odpadami. Drugim jest dział drogowy związany z utrzymaniem infrastruktury drogowej w całej Polsce - naszym głównym klientem jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Kolejnym jest oświetlenie uliczne - tu jesteśmy liderem w budowie nowej infrastruktury oświetleniowej. Ostatnim działem jest utrzymanie techniczne obiektów. Mamy w swoim portfolio tak prestiżowe obiekty jak PGE Narodowy w Warszawie czy Port Gdańsk.

Jak pandemia wpłynęła na naszą działalność? Przede wszystkim wymusiła konieczność separacji kluczowej dla naszej działalności kadry. Musieliśmy "przemyśleć" na nowo organizację każdego z prowadzonych kontraktów - dla każdej z tych czterech działalności, o których mówiłem wcześniej. Testowaliśmy rozwiązania, które miały doprowadzić do tego, aby osoby na kluczowych stanowiskach nie pracowały razem i część z nich pracowała zdalnie. Oczywiście nie zawsze jest taka możliwość i w takich wypadkach wprowadzaliśmy zmianowość pracy. Cały czas na bieżąco szkoliliśmy naszych pracowników, tak aby byli oni świadomi zagrożeń i wiedzieli, jak się zachować.

Wprowadziliśmy dodatkowe środki ochrony osobistej - rękawiczki, maseczki, przyłbice, środki dezynfekcyjne. Staraliśmy się też wszędzie, gdzie było to możliwe, jak najczęściej dezynfekować pomieszczenia i pojazdy. Są różne formy dezynfekcji - jedną z nich jest ozonowanie, które przeprowadzaliśmy na naszych bazach.

Poświęciliśmy na to ogromne środki i mnóstwo wysiłku - nie było przy tym taryfy ulgowej. Wychodziliśmy z założenia, że bezpieczeństwo naszych pracowników jest kwestią nadrzędną. Co skutkowało tym, że nie mieliśmy absencji, zwolnień, czy urlopów. Nasi pracownicy nie czuli się po prostu zagrożeni.

Starliśmy się też w inny sposób podejść do organizacji pracy. Rzeczy, które nie były niezbędne do realizacji zostały odsunięte w czasie. Bardzo dużo wsparcia otrzymaliśmy ze strony nie tylko naszych pracowników, ale też naszych klientów. To była wyjątkowa sytuacja i muszę powiedzieć, że wszyscy stanęliśmy na wysokości zadania. Wszystko to spowodowało, że nasza firma w miarę "suchą nogą" przeszła przez pierwsze miesiące pandemii.

Firma jest liderem na rynku usług modernizacji oświetlenia w Polsce. Co ciekawe konsekwencjami waszej działalności są nie tylko niższe rachunki klientów, ale lepsza efektywność energetyczna i redukcja emisji dwutlenku węgla. Czy coraz większa świadomość ekologiczna społeczeństwa ma wpływ na waszą działalność?

- W tej branży mamy do czynienia z silnym trendem proekologicznym, ale duże znaczenie ma również sytuacja samorządów, które borykają się z problemami finansowymi i szukają oszczędności. Jedną z metod jest inwestycja w energooszczędne oprawy oświetleniowe. Te oszczędności potrafią być naprawdę spore, bo sięgają nawet 70 proc. Każde miasto, które zaczęło konsekwentnie inwestować w oświetlenie ledowe kontynuuje tego typu inwestycje, bo widzi coraz niższe rachunki. Ten trend się utrzymuje w całym kraju. Uważam, że jest to słuszny kierunek i cieszę się, że jesteśmy częścią tego procesu.

Jak szybko taka inwestycja w modernizację oświetlenia się zwraca?

- Zwrot zależy od wielu aspektów - co i w jakim zakresie zostało wymienione, jak instalacje wyglądały wcześniej, czy jaki będzie system monitoringu i sterowania, do kogo należy system oświetlenia. Istotny też jest fakt w jakiej formule jest inwestycja. W zdecydowanej większości mamy do czynienia z inwestycjami typu zaprojektuj i zbuduj. Wówczas sam kontrakt potrafi trwać nawet trzy lata. Po stronie wykonawcy jest całość dokumentacji i wszystkich pozwoleń - co na pewno wydłuża czas realizacji. Mamy też do czynienia z kontraktami stricte realizacyjnymi, których wykonanie trwa kilka miesięcy.

Trzeba pamiętać, że nie są to inwestycje, które zwracają się natychmiast. Jest to proces wieloletni. Efektem natychmiastowym są natomiast niższe rachunki za energię elektryczną.


Drugą ważną nogą waszej działalności jest obsługa techniczna obiektów. Waszym klientem jest m.in. Port Gdańsk. Obsługujecie też biurowce czy duże kompleksy biurowe. Laikowi wydaje się, że biurowce przez ostanie miesiące stały puste ze względu na przymusowy home office pracowników. Ale to chyba nie do końca prawda?

- Ponieważ zajmujemy się utrzymaniem technicznym, a sytuacja była cały czas dynamiczna i nie wiedzieliśmy, kiedy pracownicy biurowców wrócą na swoje stanowiska, to w naszym obowiązku, zgodnie z podpisanymi kontraktami, było utrzymanie budynków w gotowości. W każdym przypadku nasi klienci zachowywali się oczywiście trochę inaczej w zależności od tego, z jakim obiektem mieliśmy do czynienia - czy był to obiekt publiczny, biuro, czy obiekt przemysłowy. W każdej takiej sytuacji inne były potrzeby zamawiającego i inaczej wyglądało utrzymanie przez nas obiektu.

W przypadku biur, szczególnie w dużych aglomeracjach, ilość pracowników spadła nawet o 80-90 proc. Myślę, że nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z taką sytuacją. Również zarządcy i właściciele nieruchomości musieli się z tym zmierzyć. Zapadały oczywiście decyzje co do ograniczenia pewnych zakresów prac, podkreślam jednak, że były to wyłącznie rzeczy, z których można było bez szkody zrezygnować. Każdy z naszych klientów wprowadzał oszczędności, gdzie było to uzasadnione i możliwe. Przykładem może być sprzątanie. Wiadomo, że jeśli biuro jest obsadzone w 10 proc. to koszt sprzątania jest niższy. To samo tyczy się przeglądów. Wykonywaliśmy jedynie te, które były niezbędne, obowiązkowe.

Pandemia na pewno spowodowała duże zmiany w usługach świadczonych na rzecz centrów biurowych? W jaki sposób musieliście się dostosować do nowych przepisów sanitarnych?

- Nas dotyczyły w zdecydowanej większości te same przepisy, co każdego obywatela - zachowanie dystansu, środki ochrony indywidualnej, a w szczelności rękawiczki, maski, środki dezynfekujące. W momencie kiedy pracowników biur było dużo mniej, to i nasze ryzyko było niższe. Należy też pamiętać, że pracujemy zazwyczaj w godzinach, kiedy w biurze nie ma już pełnej obsady czy w pomieszczeniach technicznych, do których nie mają dostępu pracownicy biurowi. Często jest też tak, że nasi specjaliści pracują w pojedynkę. W takim przypadku zagrożenie jest niewielkie i nie było tu dodatkowych obostrzeń.

Co ciekawe na pewno dla mieszkańców Trójmiasta i okolic, utrzymujecie w należytym stanie Obwodnicę Trójmiasta.


- Jest to jeden z najtrudniejszych fragmentów sieci dróg krajowych w Polsce, ze względu na obciążenie ruchem. Każdego dnia borykamy się z tym wyzwaniem, ponieważ tak ogromy ruch, ale też często niska kultura jazdy kierowców, powodują liczne stłuczki czy nawet wypadki. To w konsekwencji prowadzi do niszczenia urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego, a my, jako firma utrzymująca ten odcinek, jesteśmy zobowiązani do wymiany w odpowiednim czasie np. barier ochronnych, ekranów akustycznych czy znaków. Reagujemy natychmiast i staramy się każdy wypadek zabezpieczać i zawsze tak realizować prace, aby utrudnienia w ruchu były jak najkrótsze.

Niestety przepustowość tej trasy jest ograniczona. Przy tak dużej liczbie pojazdów mamy do czynienia z korkami i utrudnieniami w ruchu. Myślę, że jedyną alternatywą jest planowana przez GDDKiA inwestycja - duża obwodnica Trójmiasta, która ma być realizowana w systemie Partnerstwa Publiczno-Prywatnego. Jest to na pewno najlepsze rozwiązanie dla mieszkańców Trójmiasta i okolic.

Działacie też w branży gospodarki odpadami. Jak powinna być zorganizowana gospodarka odpadami w czasach pandemii? O czym muszą pamiętać zarówno samorządy, jak i szefowie firm odbierających odpady?

- Już na samym początku pandemii zabiegaliśmy mocno o to, aby władze zwróciły uwagę na rynek odpadów. Była taka obawa, że ze względu na pandemię i możliwość zachorowań wśród pracowników, nie tylko odbierających odpady, ale też pracujących przy ich przetwarzaniu, działalność branży mogła być zakłócona czy nawet wstrzymana. Wiadomo, że odbiór odpadów musi następować w trybie ciągłym.

Nie ukrywam, że w dużym zakresie sami, jeszcze na początku pandemii, podjęliśmy kroki związane z ochroną poszczególnych zakładów i inną logistyką odbioru odpadów. Poszczególne zmiany naszych pracowników się nie zazębiały. Zastosowaliśmy godzinne odstępy, tak aby w tym czasie można było zdezynfekować bazę i pojazdy. W ten sposób ograniczyliśmy ryzyko zachorowań i przenoszenia choroby pomiędzy pracownikami poszczególnych zmian. Na całe szczęście, co do zasady, nie mamy bezpośredniego kontaktu z mieszkańcami podczas odbioru odpadów.

Możemy pochwalić się sukcesem - świadomość naszych pracowników wzrosła i do dzisiaj nie zanotowaliśmy żadnych przypadków zachorowań. Pandemia była i nadal jest dla nas wszystkich czasem próby, który pokazał, że jesteśmy odpowiedzialnym społeczeństwem. Bardzo dużo osób, w tym nasi klienci i pracownicy, wykazało się rozsądkiem i zrozumieniem.

Wspomniał Pan o klientach. Waszymi klientami są nie tylko duże spółki Skarbu Państwa czy kompleksy biurowe.

- Mamy bardzo duży wachlarz klientów z racji szerokiej działalności jaką prowadzimy. Działamy prawie na rzecz każdego rodzaju klientów z wielu branż - są to klienci indywidualni, firmy, samorządy, Skarb Państwa, instytucje państwowe - utrzymujemy technicznie np. Sąd Najwyższy w Warszawie, ale również sieć hipermarketów, odbieramy odpady z zakładów produkcyjnych, miast i gmin, szpitali. Nasze usługi, to jedne z podstawowych potrzeb wielu podmiotów, dlatego grono naszych klientów jest szerokie i zróżnicowane.

Od 2019 jesteście częścią Grupy Budimex? Jak to wpłynęło na firmę, jej działalność?

- Lepszego scenariusza nie mogliśmy sobie wymarzyć. Budimex SA to największa firma budowlana w Polsce, zatrudniająca 7,5 tys. osób i generująca przychody ponad 7 mld zł w skali roku. Dla nas tak duży, stabilny, prorozwojowy właściciel jest ogromnym atutem i wsparciem.

Przypominam, że jesteśmy stosunkowo młodą firma. Każdego roku mamy jednak wzrost sprzedaży nawet o kilkadziesiąt procent. Rok 2019 zakończyliśmy przychodami rzędu 0,5 mld zł. Chcemy się dalej rozwijać i dywersyfikować naszą działalność, aby to osiągnąć musimy mieć stabilnego, mocnego właściciela.

Ekologia to nie tylko część waszej codziennej działalności. Działacie też na rzecz rozwoju świadomości ekologicznej i poszerzania wiedzy na ten temat, a na terenie jednej ze spółek macie nawet... pasiekę. Czy ekologia staje się w Polsce modna?

- Po pierwsze staje się ona modna, a po drugie zaczynamy mieć inną świadomość społeczną dotyczącą ekologii. Zaczynamy myśleć o otaczającym nas świecie, o przyszłości naszych dzieci, mówić o jakości powietrza, zastanawiać się, w jaki sposób możemy pozytywnie wpłynąć na środowisko. Z dużym zadowoleniem spoglądam na zmieniający się pejzaż w Polsce. Coraz częściej pojawiają się baterie słoneczne na naszych dachach. Uważam, że to dobry czas dla Polski. Jesteśmy krajem na innym etapie rozwoju, stać nas już na to aby inwestować pieniądze, które w przyszłości spowodują, że na pewno jakość naszego życia się poprawi.

* możliwość dodania komentarzy lub jej brak zależy od decyzji firmy zlecającej artykuł

 

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Waldemar Kucharski

współzałożyciel i były prezes zarządu Young Digital Planet SA. Obecnie członek Rady Nadzorczej...