stat

Przyszłość Orlenu i Lotosu. Razem, ale samodzielnie? Debata w Trojmiasto.pl

Skrót debaty na temat połączenia Orlenu z Lotosem.

Lotos będzie samodzielny - zapewniają przedstawiciele PKN Orlen. Liczymy na to, że tak będzie, że region nie straci na połączeniu paliwowych koncernów - mówią lokalni działacze. Na razie jednak więcej jest pytań bez odpowiedzi, a wszystko do czasu, aż w sprawie zakupu Lotosu przez Orlen wypowie się Komisja Europejska. W miniony wtorek w redakcji portalu Trojmiasto.pl odbyła się debata na temat wspólnej przyszłość paliwowych spółek.



Czy uważasz, że Komisja Europejska zgodzi się na fuzję Orlenu z Lotosem?

nie, nie ma na to szans 49%
tak, ale obwaruje to wieloma wytycznymi 35%
tak, nie ma argumentów przeciwko fuzji 16%
zakończona Łącznie głosów: 897
W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele obu koncernów, konkurencji oraz samorządu lokalnego i gospodarczego. Dzięki temu rozmowa była bardzo merytoryczna. Cały zapis spotkania dostępny jest na naszej stronie. Tematy poruszane na spotkaniu wybrali nasi czytelnicy, którzy odpowiedzieli na nasz apel i przysłali pytania, które zadaliśmy w ich imieniu ekspertom. Za wszystkie pytania bardzo dziękujemy. Dla trójmiejskiej społeczności połączenie Orlenu z Lotosem to coś więcej niż dywagacja na temat gospodarki krajowej i pozycji naszych firm na globalnym rynku paliwowym. Przyszłość spółek paliwowych, zwłaszcza Grupy Lotos, która jest gospodarczą lokomotywą Pomorza, Gdańska to większe podatki czy miejsca pracy.

W spotkaniu wzięli udział: Artur Cieślik, doradca zarządu PKN Orlen, prof. Maciej Mataczyński, twórca prawnej koncepcji połączenia Orlenu i Lotosu, Partner Zarządzający SMM Legal, Krzysztof Nowicki, prezes zarządu Lotos Oil, Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, członek Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie RP, Bogdan Kucharski, prezes BP Polska, Alan Aleksandrowicz, wiceprezydent Gdańska, Zbigniew Canowiecki, prezes Pracodawców Pomorza.

Komisja Europejska na straży wolnego rynku



Czy połączenie Orlenu i Lotosu nie spowoduje powstania monopolu? Czy nie doprowadzi to do podniesienia cen hurtowych paliw, a w konsekwencji ich cen detalicznych? - pytali czytelnicy.

- Obawiam się, że ta fuzja może przyczynić się do powstania monopolu. Wynika to z kilku przesłanek. Po pierwsze pamiętajmy o tym, że połączony podmiot kontrolowałby sto procent mocy rafinacyjnych w Polsce, ale nie tylko w Polsce, tylko w zasadzie w regionie, również na Litwie i w Czechach. Jeżeli chodzi o infrastrukturę paliwową w Polsce, terminale paliwowe i linie przesyłowe, to już w tym momencie sytuacja jest bardzo skonsolidowana, bo w zasadzie w rękach Orlenu, Lotosu i PERN, który również jest kontrolowany przez Skarb Państwa, jest w zasadzie 95 proc. mocy magazynowych w Polsce. Przy takim połączeniu nastąpiłaby dalsza konsolidacja. Oczywiście są obawy, jeżeli chodzi o rynek paliw detalicznych. Tutaj konsolidacja obu podmiotów skutkowałaby dużą dominacją tego połączonego podmiotu. W zasadzie powstałby monopol na rynku paliw lotniczych, monopol na rynku asfaltów, za mocno zostałaby skonsolidowana branża przewozów kolejowych - twierdzi Bogdan Kucharski, prezes BP Polska.
- Pozwolimy sobie nie zgodzić się ze stanowiskiem prezesa Kucharskiego. Przede wszystkim chciałbym państwa zapewnić, że nad bezpieczeństwem klientów zarówno detalicznych, jak i hurtowych czuwa Komisja Europejska, która jest organem wydającym zgodę na dokonanie takiego połączenia. W ramach postępowania komisja bada wszystkie rynki. Jeżeli będzie wydawać zgodę, to zakładamy, że ta zgoda będzie warunkowa. Komisja będzie wymagała wdrożenia pewnych środków zaradczych, które zapewnią konkurencyjność na wszystkich polach, o których pan prezes wspomniał - polemizował Artur Cieślik, doradca zarządu PKN Orlen.

Cała debata na temat połączenia Orlenu z Lotosem.



Przypomnijmy, że przejęcie wymaga zgody Komisji Europejskiej. W sierpniu KE wydłużyła o 20 dni roboczych, do 22 stycznia 2020 roku, termin na rozpatrzenie w drugim etapie wniosku PKN Orlen w sprawie planowanego połączenia z Grupą Lotos.

- Od wielu lat obserwujemy, że wahające się ceny ropy na światowych rynkach i czasami spadki do 30 dolarów, a nawet poniżej za baryłkę wymuszają różnego rodzaju działania integracyjne, optymalizacyjne - mówił z kolei Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. - Stąd w Polsce dzisiaj nie dzieje się nic nadzwyczajnego, kraje - zwłaszcza starej Unii Europejskiej - przerabiały to w ostatnich kilku dekadach. Tam działania Komisji Europejskiej paradoksalnie doprowadzały do uwolnienia rynków detalicznych i wywoływały zwiększoną konkurencję. Jeżeli przyjmujemy, że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, to ta część dyskusji powinna rozwiać wątpliwości, bo to Komisja Europejska, gdy BP przejmowało Aral, doprowadziła do tego, że BP musiało sprzedać 1500 stacji konkurencji.
- Na rynku niemieckim jest cztery razy więcej rafinerii. Jest co najmniej dziewięć firm, które mają swoje rafinerie albo są udziałowcami i to gwarantuje konkurencyjność rynku. W przypadku tej transakcji [zakup Lotosu przez Orlen - od red.] ten aspekt nie zostałby zachowany, bo prowadzi to do 100-proc. akumulacji mocy rafineryjnych w rękach jednego podmiotu - podważył porównania do innych rynków europejskich prezes Kucharski.
Według Artura Cieślika środki zaradcze, które Komisja Europejska być może narzuci, nie będą dotyczyły tylko rynku detalicznego, ale także rynku hurtowego i logistyki, więc ta konkurencyjność będzie zachowana.

- Mamy swoje propozycje w tym zakresie, jednak zdają sobie państwo sprawę, że nie możemy mówić o szczegółach, ponieważ jest to elementem postępowania przed KE. Logistyka, infrastruktura... Mamy wolny rynek, nikt nie zabrania żadnemu z graczy prowadzenia własnej polityki inwestycyjnej i budowania np. baz magazynowych. Rynek rafineryjny nie jest rynkiem krajowym, to jest rynek europejski. Dookoła Polski są rafinerie różnych koncernów paliwowych ze Wschodu i Zachodu i ta możliwość importu jest - odniósł się Artur Cieślik z Orlenu do obaw prezesa Kucharskiego na temat dostępu do rynku.

Pomorze zasługuje na markę



- W latach 2002-2016, za Pawła Olechnowicza, ta organizacja przeszła ogromy rozwój i z małej lokalnej rafinerii, która przerabiała 3 mln ton ropy stała się najbardziej rozwiniętą technologicznie, zaawansowaną innowacyjnie, jedną z najnowocześniejszych rafinerii europejskich, która dzisiaj przerabia ponad 10 mln ton ropy. Grupa Lotos jest dla naszego środowiska pewną ikoną. Uważamy, że każdy region powinien mieć tego typu lokomotywy, które są wzorcem działania chociażby w zakresie etyki, społecznej odpowiedzialności biznesu, współpracy ze środowiskiem naukowym. Podejmuje działania, które ciągną gospodarkę danego regionu. My też potrzebujemy jako Pomorze takiej marki - powiedział z kolei Zbigniew Canowiecki, prezes Pracodawców Pomorza.
Canowiecki dopuszcza sprzedaż akcji Lotosu, połączenie kapitałowe, ale stanowcze "nie" mówi utracie samodzielności Lotosu, który według niego powinien pozostać samodzielnym podmiotem prawnym i gospodarczym.

- Nie chcemy i nie zgodzimy się na to, żeby Lotos zginął z naszej gospodarki - dodał.
Branża, ceny, monopol lub wolny rynek. A co z formą przejęcia? Zamiar przejęcia kontroli nad Grupą Lotos płocki koncern ogłosił pod koniec lutego 2018 roku. PKN Orlen i Skarb Państwa podpisały wtedy list intencyjny w sprawie przejęcia kontroli kapitałowej przez PKN Orlen nad Grupą Lotos w drodze nabycia bezpośrednio lub pośrednio minimum 53 proc. akcji Lotosu.

Skarb Państwa nie straci kontroli



O tej transakcji mówi się: połączenie, fuzja, a tu dojdzie tak naprawdę do zakupu akcji. Czy Orlen na to stać? Czy nie boją się państwo, że po połączeniu obu spółek państwo polskie straci kontrolę nad Lotosem? Jak będą wyglądały udziały w Orlenie? - pytają nasi czytelnicy.

- Szczegóły tej transakcji będą dopracowywane, natomiast zasadniczo idea jest taka, że Orlen nabywa akcje Lotosu. Jest to stosunkowo prosta struktura. Nabycie akcji oznacza wykonywanie uprawnień właścicielskich za pośrednictwem zarządu i rady nadzorczej. Cele będą realizowane niezależnie od tego, jaka struktura zostanie przyjęta, celem głównym jest synergia - wyjaśnił prof. Maciej Mataczyński, twórca prawnej koncepcji połączenia Orlenu i Lotosu. - Akcjonariat PKN Orlen się nie zmieni, jest on stosunkowo niski, bo wynosi 27,52 i do tego 5 proc. ma PERN, jednak trzeba pamiętać, że są w statucie pewne mechanizmy obronne. Skarb Państwa kontroluje Orlen od wielu lat i tu się nic nie zmieni, bo ta transakcja nie będzie miała żadnego wpływu na akcjonariat. Zmieni się akcjonariat Lotosu, ze Skarbu Państwa na PKN Orlen. Kontrola Skarbu Państwa nad PKN Orlen nie jest i nie była zagrożona.
Jednak, jak zauważył prof. Maciej Mataczyński, tu kluczowe są korzyści wynikające z synergii.

- W perspektywie światowej to są bardzo małe rafinerie. Możliwość kupowania surowca wzmacnia pozycję negocjacyjną, ale tu nie tylko chodzi o zakupy surowca. Chodzi o korzyści z połączenia, których nie można uzyskać inaczej niż przez połączenie, choćby optymalizację produkcji. Jakkolwiek nowoczesna - wielki szacunek dla środowiska pomorskiego - jest to jedynie rafineria przerabiająca ropę naftową na produkty paliwowe, ona nie ma w ogóle nogi petrochemicznej - dodał Mataczyński.
Artur Cieślik powiedział z kolei, że Orlen chce wykorzystać doświadczenia Lotosu w zakresie elektromobilności, w zakresie wodoru, który jest paliwem przyszłości. Dodał, że połączony koncern będzie miał większe fundusze na badania i rozwój.

Więcej szczegółów po decyzji KE



W takim razie jaką rolę będzie pełnił Lotos w strukturze Orlenu? Czy mogliby państwo wskazać najkorzystniejszą lokalizację siedziby dla nowo utworzonej spółki? Co ze spółkami zależnymi, które się dublują? Które podatki region straci? - pytają czytelnicy.

- Nie ma żadnego zagrożenia, podatki zostaną na Pomorzu. Historia grupy kapitałowej Orlen pokazuje, że Unipetrol, Orlen Lietuva, Anvil czy Orlen Południe są podmiotami, które działają lokalnie, tam prowadzą swoją działalność społeczną, sportową, sponsoring, tam płacą podatki, więc w ramach grupy kapitałowej osiągane są synergie, natomiast samodzielność lokalna pozostaje - powiedział Artur Cieślik.
- Każdy chciałby, żeby branża paliwowa rosła w siłę, rozwijała się, wówczas na pewno wszyscy będziemy beneficjentami tego rozwoju. Jednak powinniśmy usłyszeć taki jasny przekaz, co połączenie tych obu koncernów będzie oznaczać dla mieszkańców Gdańska i dla Pomorza, bo tego oczekują mieszkańcy i tu chyba takiego jasnego przekazu cały czas nie ma. Lotos i Gdańsk są ze sobą nierozerwalnie związane od kilkudziesięciu lat i to na dobre i na złe. Na dobre - bo jest to największy pracodawca, płatnik podatków, i na złe, bo pamiętajmy, że działalność przemysłowa, chemiczna łączy się też z różnymi uciążliwościami środowiskowymi dla otoczenia i wiemy, że te koszty trzeba ponieść. Chcemy być zarówno beneficjentami tego rozwoju, jak i tymi, którzy te koszty ponoszą - powiedział Alan Aleksandrowicz, wiceprezydent Gdańska.
Prezydent Aleksandrowicz przypomniał, że miasto włączyło się w rozwój rafinerii, choćby w projekt petrochemiczny z 2015 roku. Zarezerwowano duży obszar przemysłowy pod rozwój tej działalności.

- Każde połączenie, każda fuzja wiąże się z jakąś optymalizacją. To jest optymalizacja, która bardzo często dotyczy zatrudnienia, ograniczenia pewnych funkcji. Z punktu widzenia miasta, które posiada swój udział w podatku PIT na poziomie prawie 50 proc. jest to szalenie ważne, aby zatrudnienie w połączonym koncernie zostało utrzymane. Jest też ważny aspekt mecenatu. Lotos zawsze odgrywał bardzo ważną rolę jeżeli chodzi o zaangażowanie społeczne, w sport, kulturę, organizacje społeczne. Dla dobra sprawy dobrze, gdyby pewne deklaracje się pojawiły - dodał Alan Aleksandrowicz.
- Siedziba Lotosu pozostanie w Gdańsku, a to skutkuje całą kaskadą zdarzeń. Przede wszystkim podatek CIT zostanie w Gdańsku. Zakład nie zostanie przecież przeniesiony, więc podatki od nieruchomości też zostaną. To samo dotyczy pracowników. Jeżeli zostaje zakład, to zostają pracownicy, więc podatki PIT także będą płacone tutaj - zadeklarował Artur Cieślik, doradca zarządu PKN Orlen.

A jak sprawę widzą przedstawiciele Lotosu?



- W pierwszych słowach podziękuje kolegom z Orlenu, że składają liczne deklaracje rozwoju Grupy Lotos w ramach - jak rozumiem - już grupy kapitałowej, która ma powstać. Rozmawiamy dzisiaj o decyzji właściciela, która została wyrażona listem intencyjnym w lutym 2018 roku. Jak rozumiem, właściciel podjął tę decyzję obserwując zdolności rozwojowe jednego, jak i drugiego podmiotu. Ważył zagadnienie tego, co będą sobą reprezentowały podmioty funkcjonujące w jednej grupie kapitałowej po transakcji. Pytania związane z podstawą tej decyzji są skierowane bezpośrednio do właściciela. Ja ze swojej perspektywy, z perspektywy Lotosu mogę powiedzieć, że jesteśmy w trakcie procesu, w którym te wszystkie zaadresowane obawy o rozwój lokalny, o rozwój grupy, o zdolności funkcjonowania są uwzględniane w dokumentach, które podpisujemy. Nie wnikając w szczegóły dokumentu, zagadnienia lokalne jak najbardziej znajdują odzwierciedlenie w treści tych dokumentów - powiedział Krzysztof Nowicki, prezes zarządu Lotos Oil.
Niestety, podczas debaty padło kilka razy, że szczegóły poznamy dopiero po decyzji Komisji Europejskiej. Na razie pozostały tylko deklaracje. A co w sytuacji, gdy Komisja Europejska nie da zielonego światła? - pytają czytelnicy.

- Patrząc na historię, trudno znaleźć decyzję, w której nie byłoby zgody. Oczywiście te decyzje były pod pewnymi warunkami, ale po ich spełnieniu doprowadzono do koncentracji. Chodzi tylko o warunki - powiedział Andrzej Sadowski.
- Wiem, że moment jest trudny. Jesteśmy przed decyzją Komisji Europejskiej, ale żeby stworzyć dobrą atmosferę, która jest często kluczowa dla powodzenia wielu operacji, muszą paść konkretne deklaracje, zobowiązania i wówczas ten procent osób przekonanych wzrośnie - powiedział na koniec spotkania prezydent Aleksandrowicz.

To ma być koncern technologiczny, a nie paliwowy



Z kolei Andrzej Sadowski zauważył, że o przyszłości obu koncernów warto mówić w kontekście dalekiej przyszłości.

- Jeżeli mówimy o przyszłości, to ja bym obu firmom proponował mówienie, że nie są firmami paliwowymi, tylko firmami technologicznymi. Integracja - czy jakiegokolwiek terminu byśmy użyli - może wyzwolić nowe obszary i ekspansję tej firmy czy koncernów połączonych. Myślenie w kategoriach szans i przyszłości bardziej niż zagrożeń daje chyba zupełnie inny wymiar dla problemów. Myślmy o tym, czy połączone firmy będą nową firmą technologiczną, narzucającą zupełnie inną wizję rozwoju w tej części świata - powiedział Andrzej Sadowski.
- Jeżeli Skarb Państwa podejmie decyzję, że sprzedaje pakiet akcji Orlenowi, argumentując właśnie tymi aspektami gospodarczymi, prorozwojowymi, technologicznymi, to my na Pomorzu musimy przyjąć, że będziemy mieli Lotos jako samodzielny podmiot prawny i gospodarczy na Pomorzu, ale kapitałowo zależny od Orlenu. Czy to się sprawdzi i czy współpraca tych dwóch grup podmiotów dzięki powiązaniu kapitałowemu da efekt prorozwojowy, życie pokaże - powiedział Zbigniew Canowiecki.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Katarzyna Dobrzyniecka

Ekonomista, Absolwent Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Gdańskiego Od ponad 10 lat Dyrektor...