Sklep dla rycerzy jedi i czarodziejów. Barthalon stawia na magiczne przedmioty

Prawdziwy pas rycerza jedi, strój wiedźmina czy różdżka maga nie są towarami, które dostaniemy w pierwszym, lepszym sklepie. Na braku magicznego asortymentu w szerokiej sprzedaży skorzystał Bartłomiej Szpetulski, informatyk z Gdańska, którego firma Barthalon wytwarza elementy strojów i wyposażenie niezbędne każdemu miłośnikowi fantasy i gier typu LARP (ang. live action role-playing).


Czy interesujesz się SF i fantasy?

tak, to moje ulubione gatunki w literaturze i filmie 63%
tak, jednak bardzo rzadko 15%
nie, nie przepadam za takimi bajkowymi historiami 18%
nie czytam książek 4%
zakończona Łącznie głosów: 350

Z wykształcenia nie jest pan kaletnikiem, kuśnierzem czy krawcem, tylko informatykiem. Skąd pomysł na taką właśnie działalność?

Bartłomiej Szpetulski: - Kiedyś, jak należałem do bractwa rycerskiego, sprawy wyglądały inaczej niż dziś. Nie było Allegro czy Manufaktury i trzeba było samemu kombinować, jak to i owo zrobić. Ojciec ratował wykrojami z internetu, których szukał i ściągał z zagranicy, gdyż u nas to kulało jeszcze. Potem znajomi prosili czy mnie, czy brata, abyśmy im coś zrobili. Ot, jakiś kołczan czy sakwę i tak to się zaczęło.

Jakie są najczęstsze zamówienia? Czy wykonujesz też nietypowe produkty? Jakie zapadły ci w pamięć?

- Ostatnio Na Fali'>na fali jest wiedźmin i Star Wars. Ja głównie wykonuję nietypowe produkty. Torebka z końskim włosiem, etui na kompas, pas jedi to tylko kilka ostatnich. W pamięci najgłębiej zapadają mi te projekty, przy których się najwięcej razy zaciąłem czy nakłułem igłą, szydłem czy przeszyłem maszyną. Pamiętam, jak kiedyś robiłem zamówienie na 200 bukłaków utwardzanych woskiem pszczelim na gorąco, w trakcie którego zanurzyłem niechcący palec właśnie w takim wosku, prawie gotującym się. Jeden plus, że ładnie pachniało.

Co jest najtrudniejsze w twojej pracy? Skąd czerpiesz inspiracje, pomysły?

- Najtrudniejsze jest chyba zrozumienie. Ludzie często oglądają moje twory i pytają, co robię na co dzień, czym się zajmuję lub z czego żyję. Gdy im pokazuję te właśnie przedmioty na stoisku, to prawie się pukają w głowę z niedowierzaniem. Pomysły często dostarczają mi sami klienci, czasem internet czy filmy lub seriale.
Pamiętam, jak kiedyś robiłem zamówienie na 200 bukłaków utwardzanych woskiem pszczelim na gorąco, w trakcie którego zanurzyłem niechcący palec właśnie w takim wosku, prawie gotującym się. Jeden plus, że ładnie pachniało.

Jak wygląda rynek dotyczący takiej produkcji? Kto jest głównie klientem firmy Barthalon?

- Przede wszystkim ludzie młodzi, w wieku licealnym. "Gimbaza" nie wie, o co chodzi z "larpowaniem". Rynek jest ciekawy, ale jak każdy - chińskie tanie masówki go psują.

Czy sprzedajesz swoje produkty tylko w Polsce, czy masz też zamówienia z zagranicy?

- Do tej pory głównie rodzimi klienci. Zagraniczni też się zdarzają, ale nie tak często, jak bym chciał.

Jak wygląda środowisko fanów SF, fantasy, graczy i LARP-owców w Trójmieście? Czy jesteśmy silnym ośrodkiem na mapie Polski?

- Śmiało mogę powiedzieć, że na każdej imprezie - konwencie, grze terenowej itp., na której jestem ze stoiskiem jest ekipa z Trójmiasta.

Czy sam uczestniczysz w konwentach czy grach typu LARP?

- W konwentach uczestniczę bardzo często, w LARP-ach dużo rzadziej. Jeśli już jadę w plener, to traktuję to bardziej jako urlop niż pracę.

Jakie są plany firmy? Zwiększacie asortyment, poszerzacie rynki?

- Plan jest ten sam, jak co noc, myślę, jak tu zdobyć świat... Była taka piosenka w bajce o myszach. Tak na poważnie, to mam w pracowni całe ściany zalepione kartkami z pomysłami, które czekają na zrealizowanie, tak jak moje tablice na Pintereście pęcznieją, a potem po nocy słyszę tylko: "Zrób mnie, zrób, zrób"... A mnie tylko ogranicza czas.


Czym są LARP-y?

LARP (ang. live action role-playing) to odmiana gry fabularnej rozgrywana na żywo. Nazwy tej często używa się zamiennie z nazwą gra terenowa. Uczestnicy gry wspólnie tworzą i przeżywają opowieść, odgrywając role podobnie do improwizowanego teatru. Gra toczy się w plenerze lub we wnętrzach z odpowiednio zaaranżowaną scenografią. Najczęściej gracze przebrani są w kostiumy odpowiednie dla odgrywanych przez nich postaci. Uczestnicy używają też dużej ilości rekwizytów mających symbolizować środki płatnicze, kosztowności i najróżniejsze przedmioty rozmieszczone na terenie gry.

Opinie (31) 2 zablokowane

  • Wspaniale! (1)

    Oby więcej takich ludzi idących za swoją pasją i mogących robić w życiu to, co lubią! Życzę wiele sukcesów i utrzymania się na rynku.

    • 106 3

    • Larpowanie to świetna rozrywka!

      Brawo dla pana Bartka, ja larpy poznałem niedawno, ale zdecydowanie polecam je bardziej niż escaperoomy, które kosztują worek hajsu a sprowadzają się do matematycznych zagadek, w ogromnej większości.

      W Gdańsku grałem w Bunkrze, raz w miesiącu odbywa się tam gra, wjazd za dychę albo dwie, 3 godziny zabawy, warto spróbować. Black Box Tricity, w grudniu będzie chyba jeszcze jedno spotkanie przed świętami.

      • 2 0

  • (3)

    Brakuje tego typu kolorytu i powiewu świeżości, wśród wszelkiej maści tandety.
    Super!

    • 53 6

    • Ładnie macie wyprane mózgi... (2)

      ...dalej oglądajcie sobie kosmiczne stateczki.
      Co za badziewie.

      • 4 22

      • a Matrixa to się oglądało

        a o Huxleyu i cenzurze sna jego książki się już nie wie
        bo po co,
        a to jest własnie to co bezpośrednio ciebie dotyczy,
        wolność i prawa człowieka

        • 11 5

      • Pochwal się swoimi fascynacjami. Pośmiejemy się razem :)

        • 14 4

  • (1)

    Świetna sprawa!Podziwiam i gratuluje

    • 55 4

    • pomidor

      • 1 1

  • Na co to komu? (6)

    • 16 61

    • Wracaj do schabowego, malkontencie.

      Kapusta ci wystygnie i będziesz zrzędzić, że niesmaczne.

      • 24 9

    • marihunaen ? po co to ? komu to w ogole potrzebne ?

      • 8 5

    • Na nic. Stworze na fejsbuku potrzebe i ktos kupi (3)

      Tak jak ludzie kupujacy wirtualne przedmioty w grach komputerowych.

      I zeby bylo smieszniej, to sa ludzie ktorzy maja wyksztalcenie i umiejetnosci pozwalajace na stworzenie rzeczy naprawde potrzebnych i nowatorskich. Tylko czegos widocznie zabraklo. W glowie.

      Byl taki typ ktorego w telewizji oglaszali, ze cala wioske wybudowal do takich zabaw. Byl wywiad z jego rodzicami przez chwile - widac bylo, ze wstyd im za dzieciaka. Pewnie sie starali a tu jednak "cywilizacja informacyjna" zwyciezyla...

      • 3 15

      • (1)

        każdy wydatek na rozrywkę czy używki można uznać za bezsensowny.

        • 8 2

        • I nalezy

          Zwlaszcza, jesli wczesniej trzeba te potrzebe wykreowac.

          • 2 7

      • biznes się robi dla pieniędzy

        Nie dla idei. Nie wiesz kto jakim jest człowiekiem. Ani status społeczny ani materialny nie ma tu znaczenia

        • 2 0

  • Panu Bartłomiejowi gratuluję hobby i zapału do tworzenia.
    Panu redaktorowi/korektorowi niczego nie gratuluję, bo ten tekst woła o pomstę do nieba. Wygląda, jakby pan po prostu spisał potoczną mowę z dyktafonu. W zasadzie co zdanie to jakieś niedociągnięcie. Przykładowo, tekst wyróżniony w ramce jako cytat:
    "Pamiętam, jak kiedyś robiłem zamówienie na 200 bukłaków utwardzanych woskiem pszczelim na gorąco , w trakcie którego zanurzyłem niechcący palec właśnie w takim wosku, prawie gotującym się. Jeden plus, że ładnie pachniało. "

    • 18 7

  • Z cyklu "Problemy pierwszego swiata"... (7)

    • 15 19

    • no i ? (3)

      Jakas nowa moda z tymi problemami pierwszego świata ? Skad takie upierdliwe trole się biorą ?

      • 11 6

      • No i szkoda mi czasu poswieconego na przejrzenie tego artykulu, stad moja frustracja (2)

        Ani to nowatorskie, ani potrzebne.

        Nie rzucaj mi tu "trolami" dziewczynko bo to, ze nie radzis sobie w rzeczywistosci i musisz ja substytuowac fejsbukiem i wyobraznia nie oznacza jeszcze, ze ja musze czytac o takich zabawach. Tak jakby takie inicjatywy nalezalo traktowac na rowni z biznesem potrafiacym zaspokajac realne potrzeby, podczas gdy on kreuje nierealne.

        Po co mam czytac o takim szalencu? Bo w razie czego trzeba uzasadnic, ze dostal unijne dofinansowanie?

        • 8 15

        • nie ma czegoś takiego jak nierealna potrzeba

          • 2 2

        • kolejny pieniacz

          A ktoś Cię siłą zmusił do tracenia czasu na czytanie tego artykułu, że się tak pienisz? Jeżeli nikt Cię nie zmusił to przestań zrzedzic trolu. Miłego dnia

          • 0 0

    • Ten artykul bardziej pasuje do "Pasje i Emocje"

      Ja do tego pana nic nie mam ale to zaden biznes tylko hobby.

      • 8 10

    • Kiedyś to się nazywało dekadencja ;-) Normalny etap w rozwoju każdego imperium. (1)

      Upadł Babilon, upadł Rzym, upadło Bizancjum, upadnie i UE. Jest coś w tym sklepie dla prepersów w stylu Metro 2033? To się może przynajmniej przydać w przyszłości w przeciwieństwie do plastikowego miecza Jedi z diodami ;-)

      • 3 8

      • Nie ma - to tylko przedmioty do udawania

        Swoja droga przeczytalem w pierwszym odruchu "Pampersow w stylu Metro 2033" I mysle - o co chodzi? ;)

        • 1 5

  • Po dodatki w steampunkowym stylu.

    Zapraszam na znaną rękodzielniczą stronę.
    Strasznie irytuje nie sprzedawanie tandety i "byleczego".

    • 6 4

  • Spektakulum/Hamburg

    zapraszam i polecam Mittelalterlich Phantasie Spectaculum w hamburgu kazdego roku. http://www.spectaculum.de/termine/hamburg/

    najwiekszy spektakl sredniowiecza (i fantasy) na swiecie. atmosfera fantastyczna. walki rycerzy konne i pieszo, swietne koncerty, orginalna kuznia. trudno to wszystko w skrocie opisac. trzeba samemu przezyc.
    krotki filmik z "ognistego" spektaklu: https://youtu.be/L58pca-xg2w

    • 4 1

  • Kubek czaderski :)

    • 6 4

  • buahahaha

    Apage satanas,dajcie wodę święconą.

    • 2 7

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Sławomir Halbryt

Odpowiedzialny za wytyczanie kierunków rozwoju SESCOM, określanie zadań strategicznych oraz...

Najczęściej czytane