U-Rodziny w Gdańsku. Ogólnopolski zjazd firm rodzinnych

Poprzednie spotkanie firm rodzinnych odbyło się w Opolu.
Poprzednie spotkanie firm rodzinnych odbyło się w Opolu. fot. materiały prasowe

Mówi się, że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu. A prowadząc wspólny biznes? Wbrew powiedzeniom można zajść bardzo daleko. O tym m.in. będzie mowa na spotkaniu U-Rodziny, czyli IX edycji ogólnopolskiego zjazdu, organizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatywa Firm Rodzinnych. Tym razem w Gdańsku w Teatrze Szekspirowskim.



- Nasz zjazd to nie tylko znakomita okazja do integracji firm rodzinnych, ale też dyskutowanie o kwestiach ważnych dla środowiska - mówi Ewa Sobkiewicz, prezes stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych, które jest organizatorem wydarzenia. - Tematem, wskazywanym przez wielu właścicieli firm jako niezwykle istotny jest sukcesja i wprowadzenie do firmy następców. IFR głęboko angażuje się w tym obszarze, uczestnicząc m.in. w konsultacjach Ministerstwa Rozwoju.
Spotkanie U-Rodziny to trzy dni spotkań, wykładów i paneli dyskusyjnych, które potrwają od piątku 25 listopada do niedzieli 27 listopada. Więcej informacji na temat udziału na stronie www.u-rodziny.pl.

W Polsce firmy rodzinne to potęga: jak wynika z danych raportu Instytutu Biznesu Rodzinnego i PWC, do przedsiębiorstw rodzinnych można zaliczyć nawet 90 proc. firm działających w Polsce. Jeśli wyłączyć spośród nich samozatrudnionych, to firmy rodzinne dają pracę niemal 1,5 mln osób i odpowiadają za prawie 50 proc. PKB. Od ich twórczości zależy w wielu regionach tempo rozwoju, a wyzwania, z którymi się zmagają, są szczególne.

Wśród paneli i warsztatów znajdą się m.in. rozmowy na temat pokolenia tzw. millenialsów, wkraczającego do firm rodzinnych, pojawią się też pytania, jak pobudzać kreatywność i jak warto dziś organizować firmę, by wygrywając na rynku zachowywała swój rodzinny, przyjazny charakter. Będzie też o efektywności współpracy firm rodzinnych z państwem.

Wśród zaproszonych gości są m.in. prof. Dariusz Filar, prof. Jerzy Hausner, prof. Andrzej Blikle, prof. Cezary Obracht-Prądzyński. W dyskusjach biorą udział przede wszystkim właściciele polskich firm, w tym trójmiejskich m.in. Kazimierz Wierzbicki, założyciel i właściciel firmy Trefl oraz Waldemar Kucharski, założyciel i właściciel firmy Learnetic.

W dwudniowej konferencji udział weźmie blisko 300 przedsiębiorców, którzy będą dyskutować nie tylko o roli firm rodzinnych, ale też o współpracy z naukowcami w poszukiwaniu innowacji oraz o edukacji, wspierającej rozwój ich firm. Konferencja, której celem jest integracja środowiska firm rodzinnych oraz dyskusja na najważniejsze dla niego tematy, nosi tytuł Wolność - Twórczość - Biznes, dlatego nie zabraknie też wydarzeń artystycznych - w tym - spotkania autorskiego z Małgorzatą Niezabitowską, czy wernisażu twórczości Grażyny Rigall i Agnieszki Żelewskiej.

Wydarzeniem specjalnym będzie koncert wybitnego pianisty jazzowego Sławka Jaskułke, który w piątek, 25 listopada o godz. 19 w Teatrze Szekspirowskim zaprezentuje muzykę z płyty "Sea". Dla naszych czytelników mamy zaproszenia na ten koncert.

- Twórcze firmy rozwijają się szybciej, a co najważniejsze - w dobrej atmosferze, co dla pokolenia wchodzącego na rynek pracy jest kluczowe - mówi Sebastian Margalski, dyrektor wykonawczy stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych. - Szczególnie ważne jest przygotowanie dziś firmy rodzinnej do konkurowania na rynku, na którym liczy się właśnie oryginalne podejście do biznesu. A to przecież twórczość! Dlatego o niej rozmawiamy.
Stowarzyszenie IFR to największa i najstarsza w Polsce organizacja zrzeszająca rodzinnych przedsiębiorców, liczy ponad 500 członków.

Opinie (54)

  • Rozumiem, że LOTOS z Energą zasiadają w loży VIPowskiej? (1)

    • 24 1

    • EH

      Ciekawe czy Hestię ktoś reprezentował...

      • 0 0

  • Adamus - rodzinna firma, zwykłe kombinatorstwo i polskie cwaniactwo!

    • 1 0

  • Jak najdalej od firm rodzinnych! (6)

    Tam nikt nie jest zatrudniany dla kompetencji ale dlatego, ze jest "wnusiem czy synkiem/coreczka". Firma rodzinna jest katastrofa i dla klientow, i dla pracownikow (tych spoza rodziny). Czysta patologia. Jednak trzeba przyznac, ze takie firmy swietnie sprawdzaja sie w drobnych uslugach i malych produkcjach. Gdy slysze "firma rodzinna" z punktu mowie "dziekuje", chyba ze maja dobre referencje (ale to oczywiste).

    • 24 24

    • Larry Silverstein

      i tyle w temacie

      • 0 0

    • beznadziejny, pusty komentarz! :( pfui!

      • 1 2

    • a ty gdzie pracujesz ?

      Tak z ciekawości, a ty gdzie pracujesz abysmy mogil omijac skorzystania z uslugi takiego buraka?

      Kto ciebie utrzymuje, placi skladki itd.?

      • 7 2

    • to jak w końcu jest? (1)

      czyli firma rodzinna to katastrofa, chyba że dobrze działa? Czyli jak każda firma.
      Ja znam firmy rodzinne takie, że aż boli jak zatrudniają rodzinę, naprawdę każdego przygarniają komu w życiu nie wyszło, ale tam jest etos pracy i każdy się stara. Z drugiej strony często w firmach rodzinnych bardziej się starają bo byt całej rodziny jest uzależniona od tej firmy. Oczywiście znałem też inne przypadki - i nie bez przyczyny używam czasu przeszłego, ale nie różnią się one od zwykłych firm - jak szef i pracownicy się obijają i patrzą tylko jak wyciągnąć pieniądze to nie ma znaczenia czy firma jest rodzinna czy nie.

      • 7 0

      • "czyli firma rodzinna to katastrofa, chyba że dobrze działa? Czyli jak każda firma." - nie, nie jak kazda inna firma. Rodzinnym dziekuje z punktu, w ogole nie biore pod uwage jako kogos nowego "z rynku". Juz jasniej nie potrafie sie wyrazic.

        • 3 3

    • re

      zgadzam się i potwierdzam znam z autopsji ........ patologia na 100% i nie tylko patologia (to jest gorsze od koszmaru sennego)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      • 12 9

  • firmy rodzinne - dzięki Bogu, ze są

    Firmy rodzinne to nasz kapitał. nie są idealne, ale rozwijają się i coraz lepiej rozumieją, że szanowanie pracownika to inwestycja. Szkoda, że nie wszystkie, to fakt, ale coraz więcej. Ciekawe, jak to jest z pracownikami.... Zawsze widzą, ze córka czy syn. Ale rzadko, ze to harówa do nocy na ryzyko rodziny i często trudne sytuacje. Trzymajcie kciuki za firmy rodzinne!

    • 3 1

  • Jak się pracuje w firmie rodzinnej? Krótko (1)

    Takie firmy cechuje zazwyczaj duża rotacja pracowników spoza rodziny oraz brak benefitow pozapłacowych i marny system premiowy - o ile jest.
    One nigdy nie będą w stanie utrzymać u siebie dobrych specjalistów.
    Zazwyczaj w takiej firmie zarzadza jeden szef-lider i wizjoner. Do tego czasu firma sie rozwija. Potem szkoli dzieci do przejęcia byznesu. A wszystko sypie się jak domek z kart jak odchodzi.Taka kolej rzeczy.

    • 3 1

    • Pis ?

      • 1 0

  • Ściema, rodzinne słupy, pewnie sami o tym nie wiedzą.

    • 1 1

  • Zawód: syn/córka/wnuk (3)

    • 7 3

    • (2)

      zawód: zazdrośnik! pfui!

      • 2 6

      • ułomność nie zawsze widać na pierwszy rzut oka

        daj spokój , nie każdy jest na tyle mądry i zaradny aby sobie w życiu bez pomocy rodziców dawał radę ... taki to ciągnie nieodciętą pępowinę przez całe życie

        • 1 0

      • Przynajmniej nie idiota...

        • 4 2

  • Zazdrośnicy :) (13)

    Większość komentarzy negatywnych odnośnie firm rodzinnych pisana zapewne przez pracowników, którzy gdzieś mają rozwój firmy w której są zatrudnieni a liczy się dla nich tylko pensja w myśl zasady czy się stoi czy się leży 5 tysięcy się należy.. Oczywiście nikt nie zostanie po godzinach, nikt nie przyjedzie do pracy w weekend gdy jest taka potrzeba ..

    Najważniejszy dla takich nygusów jest samochód firmowy, oszukiwanie z kilometrówką, darmowa jazda w weekendy z rodzinką na zakupy, wycieczki itd.

    Jeśli według Was nie liczą się kwalifikacje tylko bycie synem czy córką w firmie z 20-letnim doświadczeniem to ja się pytam jak taka firma według Was przetrwała na rynku i nadal prosperuje ?

    • 26 6

    • (9)

      to dlaczego w dobrze działających firmach "Rodzinnych" płaci się groszę pracownikom ??
      Np taki pan od mięska zarabia krocie a wypłaty u niego ... taki sam syf jak te jego mięso.
      Nie lepiej jest u pana od nieruchomości , przychody w granicach 100 tysięcy miesięcznie ale pracownicy na 1/2 etatu najniższej krajowej.

      • 6 1

      • nieruchomości (8)

        Skoro u pana od nieruchomości pracuje się na 1/2 etatu pytanie należy postawić, ile pracownik jest w stanie sprzedać nieruchomości w każdym miesiącu.

        Jeżeli ktoś chce otrzymywać 3.000 zł na "rękę" to koszty pracodawcy wynoszą 5100 zł. Jeżeli pracownik jest w stanie wypracować kwotę 10.000 zł miesięcznie (w co wątpię) to ile pozostaje dla pracodawcy, który musi opłacić w każdym miesiącu biuro, telefony, paliwo, sekretarkę, itd.

        Najpierw trzeba się zastanowić ile mogę przynieść zysku dla mojego pracodawcy a później dopiero liczyć ile mogę z tego mieć dla siebie :)

        • 10 3

        • Pracownik niedoceniony i miernie opłacany nigdy żył nie wypruje dla swojego pracodawcy, wizja kary i nagrody przynosi lepsze skutki , pracownik wie co go czeka jak nabroi ale też wie co go czeka jeżeli wykaże się ponad normę ... no ale jeżeli pracodawca nie umie się dzielić i zarabiając coraz więcej równolegle staje się bardziej chciwy i skąpy ... to sukcesu nie odniesie :( a prawda o człowieku taka że im więcej ma tym bardziej skąpi

          • 1 0

        • (4)

          //Najpierw trzeba się zastanowić ile mogę przynieść zysku dla mojego pracodawcy a później dopiero liczyć ile mogę z tego mieć dla siebie :)//

          Po*ebalo?!

          • 4 8

          • takich hojraków jest pełno (1)

            Ale jak już się zreflektują i zaczną zarabiać na swoje pensje, wpadają na piekielny plan: "..a co ja tam będę napier...alać na jego kieszeń, idę na swoję".
            Otwiera biuro, miesiąc może dwa i plajta! Bo koszty, koszty i pracownicy do kitu (ot taka ironia losu)

            • 5 1

            • lepiej zatrudnić siostrę nie mającą pojęcia o temacie , która swoje wie i nieświadomie kładzie firmę , fakt to jest super rozwiązanie , ostatnio modne - im mniej się zna tym bardziej się nadaje no ale komu bardziej się ufa jak nie członkowi rodziny :)

              • 0 0

          • Pusto w tej głowie i tak prymitywnie!

            • 1 1

          • chyba ciebie ;)

            • 6 2

        • Pracownik sprzedaje ci swój czas.

          Po cenie rynkowej. Nie obchodzą go twoje koszta. Nie stać cię na pracownika, to tyraj sam. Pracownik obecnie ma inne opcje.

          • 4 0

        • Chodź pracować u mnie za darmo. Jak już przyniesiesz mi dużo zysku, to może odpalę ci ze dwie stówki.

          • 3 1

    • Tak, tak - wszyscy zazdrosza, wszyscy glupi, wszyscy nieudolni. Tylko Życzliwy zaradny, inteligentny i odnoszacy sukcesy. Jak to glupota jest powtarzalna w swoich argumentach i widzeniu swiata! Zawsze to samo.

      • 2 0

    • Brawo! Bardzo dziękuję za ten komentarz!

      • 0 0

    • Słuszna uwaga

      Słusznie piszesz, dużo osób obija się w pracy, zwłaszcza przedstawiciele handlowi, znam kilku i tylko biją kilometry w myśl zasady, że najlepszy samochód to służbowy ;)

      • 5 0

  • nepotyzm (7)

    jw

    • 8 12

    • (5)

      nepotyzm? a co neotyzm ma do prywatnej firmy,nepotyzm to moze byc w spolkach i agencjach skarbu panstwa a nie w prywatnym biznesie,bo prywatna firma moze zatrudniac kogo i jak chce.

      • 7 4

      • (4)

        Typowe myslenie tzw. januszy biznesu lub, piszac wprost, chamow ze sloma w butach, choc czasami wypchanym portfelem. Nepotyzm jest terminem ogolnym. Jesli masz analogicznych pracownikow na tych samych stanowiskach i sa miedzy nimi dysproporcje w np. placy czy traktowaniu tylko dlatego, ze ktorys z nich jest szwagrem wlasciciela to masz do czynienia z nepotyzmem. I nie ma znaczenia czy to jest firma prywatna, spolka akcyjna czy przedsiebiorstwo panstwowe. Nepotyzm nie dotyczy tylko relacji rodzinnych, ale koloru skory, wyznania, pochodzenia czy tego kto z kim chodzi do lozka.

        • 5 5

        • (2)

          otoz ma zasadnicze znaczenie czy jest to firma prywatna czy panstwowa czy spolka akcyjna,w prywatnej firmie moge robic co chce i nikt nie powinien miec prawa ingerencji w moje dzialania o ile prowadze ta firme zgodnie z prawem i place podatki najwyzej zbankrutuje bo zle beda ja prowadzil ale to ja zatrudniam pracownika anie odwrotnie wiec to ja mam prawo wywierac presje,zlecac zadania i placici tyle ile mi sie podoba wedle wlasnej subiektywnej oceny a jak sie pracownikowi cos nie podoba to nie ma obowiazku pracy w danej firmie tylko zawsze moze zmienic pracodawce albo zalozyc wlasny biznes by bylo po jego mysli.

          • 4 3

          • (1)

            Co Ty bredzisz... Reprezentujesz mentalnosc jakies prymitywnego cwoka ze wsi, ktory jakims cudem dorobil sie pierwszego Mercedesa.

            • 3 3

            • no i? zabronisz mi miec taka albo inna mentalnosc? to moj wybor i nic ci do tego.

              • 1 2

        • czyli kapitalizm!?

          właściciel ma prawo robić za swoje co chce...jak się komuś nie podoba, to w tym kapitalizmie jest na szczęście - przeważnie - wolność wyboru, czyli wyboru pracodawcy.

          • 5 0

    • A była delegacja z PUP ?

      • 1 0

  • A kto będzie reprezentował Energę i Grupę Lotos?

    • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Adam Kabat

Dyrektor operacyjny SESCOM (nadzoruje realizację kontraktów). Magister Inżynier Elektrotechniki...

Najczęściej czytane